Małżeństwa Polek z Arabami/ muzułmanami- szczęście kobiet czy osobista tragedia? Drukuj
czwartek, 22/01/2004
Kobiety w wyniku procesu emancypacji, częściej wchodzą w związki mieszane. Obca kultura je pociąga, fascynuje. Zapewne, jednym z powodów jest znudzenie rodzimymi mężczyznami. Obcy, to już nie ten, którego trzeba trzymać na dystans, wręcz przeciwnie. Opisywana tendencja w wyborze partnera, bądź męża stanowi raczej jawny, jak mi się wydaje wyraz przeniesienia na grunt powiedzenia „cudze chwalicie, a swego nie znacie”. Być może źródeł tego stanu rzeczy, można szukać w psychice ludzkiej. To, co rzadkie, trudno dostępne jest postrzegane jako znacznie bardziej atrakcyjne. Z tego też powodu można spotkać się z częstszym niedocenianiem przez ludzi, a zwłaszcza przez kobiety ryzyka związanego z wyborem partnera/męża obcokrajowca. Sądzę, że jednym z podstawowych pobudek, jest atrakcyjność fizyczna cudzoziemca, lub perspektywa okazji do podróży. Jednak jak się okazuje w wielu przypadkach takich związków pozory mogą mylić.

Ostatnimi czasy często w polskich mediach porusza się problem małżeństw polsko-arabskich, polsko-muzułmańskich. Podaje się przykład Polek, które poznawszy Arabów (muzułmanów), decydują się na małżeństwo. Zaczynają się problemy. Za namową małżonka wyjeżdżają do ich ojczyzn. Na miejscu okazuje się, ze dotąd przemiły, szarmancki człowiek zmienia przysłowiową maskę na inną. Kobieta, która w Polsce była wolna, sama decydowała o swoim życiu, nagle w kraju muzułmańskim zaczyna czuć się jak niewolnica. Ja raczej określiłabym jej nowe położenie jako „połowiczne wstąpienie do klasztoru o surowej regule”. Połowiczne dlatego, że nie żyje sama tylko w rodzinie. Jednak musi podporządkować się woli męża, musi być mu posłuszna, niczym nowicjuszka w klasztorze. (Ta druga bezwzględnie musi słuchać się i wykonywać bez cienia najmniejszego sprzeciwu polecenia matki przełożonej, ale to jest jej świadomy wybór, co jest tu zasadniczą różnicą). W przełożeniu na kulturę arabsko- muzułmańską sytuacja polskiej żony Araba jest skomplikowana. Przede wszystkim Polka nie potrafi zaakceptować nowej roli, jaką ma przyjąć (jednak to jest, moim zdaniem, nadmierna generalizacja. Nie wszystkie muzułmanki/ Arabki, muszą tak żyć, w tak funkcjonujących domach; przykładem są na to choćby kobiety z Jordanii). Owszem, może być dobrą aktorką, ale nawet aktor z zawodu; prywatnie może zachowywać się zupełnie inaczej niż czyni to na scenie teatralnej, bądź na planie filmowym. Jest to naturalne. Nie należy według mnie zapominać także o tym, jaka to jest Polka - czy pochodzi z miasta czy ze wsi. Wiadomo bowiem, że kobieta mieszkająca na polskiej wsi musi być bardziej uległa, wobec płci męskiej. Na dodatek polska zamężna kobieta w razie nieobecności głowy domu (męża) musi być posłuszna względem swoich synów, jeśli ich ma. Częściej jednak zdarza się, że to kobieta, pracuje utrzymując rodzinę, a tylko mówi się, że domem rządzi ojciec. Z drugiej strony polska kobieta może zajmować się polityką, czy biznesem itp., jak więc widać wizerunki współcześnie żyjącej Polki w naszym kraju są różnorodne. Sądzę jednak, że z reguły Polki, które zostają żonami Arabów, czy muzułmanów charakteryzują się co najmniej średnim wykształceniem. Dziwi, więc trochę naiwność jaka cechuje te kobiety. Nie wiadomo dlaczego Polki wydają się nie zdawać sobie sprawy z odmienności kulturowych, jakie dzielą obecną Polskę i współczesne kraje arabsko-muzułmańskie. Nie można oczywiście wymagać od Polek, żeby każda z nich, bądź potencjalnie kolejnych miała wykształcenie kulturoznawcze, najlepiej orientalistyczne. To nierealne. Owszem, jestem zdania, że ułatwiło by to jej poruszanie się w tej odmiennej od naszej kulturze, ale w kwestii praw i obowiązków nikt nie zastosowałby wobec niej najmniejszej ulgi. Jeżeli by tak się stało, to należałoby to uznać za wyjątek, a ten jak wiadomo, potwierdza regułę. Jeśli by przyjąć, iż ważny jest tu czynnik charakterologiczny polskich kobiet, to znaleźlibyśmy się w błędzie. Nie można zakładać, jak sądzę, że Polki nie miałyby problemu z akulturacją (przystosowaniem kulturowym) tylko wtedy, gdyby posiadały cechy osobowości bardzo zbliżone, bądź identyczne z cechami przeciętnej współcześnie żyjącej Arabki, bądź muzułmanki (należy jednak pamiętać, iż predmuzułmańska Arabia była zdominowana przez kobiety. Małżeństwa wówczas były matrylokalne, dziedziczenie matrylinearne, występowała poliandria - odwrotność poligamii. Mężczyźni mieszkali w domach swoich żon. To kobiety występowały z inicjatywą rozwodu, nie mężowie. Wystarczyło, że żona wróciła do namiotu w której mieszkała jej rodzina - w tamtych czasach współplemieńcy - był to jawny znak dla męża, że to koniec ich małżeństwa). Jednak zgodnie ze słowami Heraklita z Efezu – panta rei - wszystko płynie. Tak więc, nie można według mnie oczekiwać, że muzułmanki się zmienią. Jednakże ważne jest to, aby pamiętać o procesie demokratyzacji w Jordanii, o postępującej powoli emancypacji kobiet arabsko-muzułmańskich.

Kolejną kwestią jest sam Arab, czy muzułmanin - „ orientalny wybranek”. Okazuje się, że on potrafi, jak sądzą Polki, „ zamanipulować wrażeniem”, jakie chce na nie wywrzeć. Uważam, że mamy tu do czynienia z jawnym błędem myślowym tych kobiet. Arab/muzułmanin potrafi dostosować się do wymogów danej kultury. Respektuje zwyczaje, wtapia się poniekąd iluzorycznie w obcą sobie kulturę. On nie udaje, jak sądzę, on potrafi założyć i taką maskę. Jednak mniej lub bardziej świadomie, pragnie zachowywać się tak, jak nauczono go w jego kulturze. Nie ma w tym nic dziwnego. Ma do tego prawo. Zaskakujące jest jednak co innego. A mianowicie, co sprawia, że on może nawet nie tyle przypuszczać, co być pewnym, że Polka dostosuje się do jego norm kulturowych (nie uzgodnił z nią przecież wcześniej nowych dla niej reguł życia przed wyjazdem do swojego kraju, bądź kraju należącego do kręgu cywilizacyjnego z którego on się wywodzi)? Przypuszczam, że w odwrotnej sytuacji, sprawa polskich żon nie wymaga komentarza. Mam na myśli Polki, które po wyjściu za mąż za Araba/ muzułmanina pozostały z nim w Polsce. W tej sytuacji to mąż cudzoziemiec, musi niejako przez konieczność postępować według zasad przyjętych w kulturze żony - nie żyje w swoim kraju. Sądzę, że wówczas problemy Polek, z którymi spotkałyby się w krajach arabsko-muzułmańskich jeśli są, to zdecydowanie w znikomym stopniu (nie mówię o sytuacji, kiedy takie małżeństwo mieszka na tradycyjnej polskiej wsi, gdzie takie zachowania mogą, ale nie muszą zdarzać się częściej).

Sądzę, iż niestety pewna idea pozostanie w sferze nierealistycznych marzeń. Idea, żeby w szczególności w krajach arabsko-muzułmańskich jak i na całym świecie ludzie uczyli się tolerancji występowania na świecie różnic kulturowych. Ponadto, ważne jest, aby ludzie dostrzegali problemy tych, którzy odrzucają swoją kulturową tradycję w jakimś stopniu.
Komentarze
Szukaj
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Popularne (14 dni)

Komentowane

no comments
CC logo pp logo
© 2004 - 2012 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej