|
Wbrew swojemu tytułowi najnowsza książka prof. Marka Dziekana Złote stolice Arabów nie opowiada o metropoliach świata arabskiego, a o jednym z największych skarbów tychże miast – związanych z nimi współczesnych intelektualistach.
Myli się jednak ten, kto chce tu odnaleźć sylwetki takich postaci jak Ibn Chaldun. Owszem, teorie wielkich klasyków przewijają się przez książkę, ale jedynie w kontekście idei myślicieli, opisywanych przez autora książki, którzy się nimi inspirowali lub też je kontestowali. Tych myślicieli wybrał zaś prof. Dziekan absolutnie subiektywnie. Podczas spotkania w warszawskim Tarabuku, organizowanym przez Interdyscyplinarne Koło Naukowe Kontekstów Islamu założone przez studentów arabistyki UW, autor z satysfkacją przyznał, że Wydawnictwo Czytelnik dało mu całkowitą swobodę w kwestii doboru bohaterów książki. Po napisaniu wielu opracowań naukowych, ze swej natury sztywnych i nie pozwalających na szeroko zakrojoną polemikę, prof. Dziekan mógł w końcu z przyjemnością zasiąść do pisania o postaciach, które sam uważa za interesujące. Tę przyjemność, którą autor czerpał podczas swojego procesu twórczego, czytelnik na pewno odczuje. Książka nie tylko bowiem charakteryzuje się pewnym barwnym, w mojej opinii typowym dla prof. Dziekana stylem, ułatwiającym czytanie o nawet najbardziej zawiłych kwestiach. Złote stolice Arabów pełne są też luźnych wtrętów od autora, jego osobistych komentarzy, nieraz dość surowych ocen. Nie jest to zatem nudny podręcznik akademicki o współczesnej arabskiej myśli filozoficznej, a raczej opowieść, co się tak właściwie dzieje na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej w umysłach tej światlejszej części społeczeństwa. Zbyt często bowiem Europa uważa, że nie dzieje się nic. Przerażeni skalą biedy i analfabetyzmu w niektórych krajach arabskich, wystawieni na oddziaływanie obrazków z biednej wsi irackiej czy afgańskiej, ludzie na Zachodzie odnoszą mylne wrażenie, że oto tamten region świata tkwi w intelektualnej pustce, a zbawienny kaganek oświaty może dla niego zostać przyniesiony jedynie z zewnątrz, od Zachodu. Jak pokazuje prof. Marek Dziekan, w świecie islamu także nie brakuje i takich twierdzeń. Owszem, są osoby uważające Zachód za jedyny ratunek dla Wschodu. Propagują wzorowanie się na tej części świata, która w ich opinii cywilizacyjnie aktualnie przoduje i jako taka stanowić powinna punkt odniesienia dla muzułmanów. Istnieje też teoria przeciwna – oto Bliski Wschód stanowi idealny środek, połowę drogi między cywilizacją Zachodu i Dalekiego Wschodu. Ma zatem do odegrania wyjątkową misję połączenia tego, co najlepsze z obu tych kregów cywilizacyjnych. Są i tacy, którzy przepuszczając idee rodem z Zachodu przez specyficzny wschodni filtr, uważają je za właściwe rozwiązanie dla swojej ojczyzny. Tak dzieje się np. z marksizmem. Idee w Europie kojarzone z pewnymi konkretnymi wydarzeniami czy zjawiskami, nie mają takich konotacji na Wschodzie. Nawet te systemy, które zakładają całkowite wyrugowanie religii w świecie, gdzie islam jest podstawą podstaw, absolutnym fundamentem, nie budzą u arabskich myślicieli sprzeciwu czy dysonansu poznawczego. Są i tacy, którzy pogrzebać chcą romantyczny podziw dla wspaniałych, wielkich początków cywilizacji islamu, który lec powinien zdaniem wielu u podstaw nowego, lepszego Bliskiego Wschodu. Chcą raz na zawsze zerwać z mitem idealnych początków, przerwać sentymentalizm i nakazać patrzenie w przyszłość bez odniesień do przeszłości. Tej pokusie powrotu do tak zwanego okresu klasycznego cywilizacji islamu ulegają też często sami orientaliści, którzy tworzą niezliczone opracowania myśli takich postaci jak Al-Ghazali czy Ibn Chaldun, całkowicie ignorując to, co dzieje się na arabskich uczelniach czy rynku wydawniczym tu (czy też raczej tam?) i teraz. Wśród intelektualistów opisywanych w książce znaleźli się przedstawiciele nie tylko Kairu, Bagdadu i Damaszku, miast powszechnie uznawanych za najistotniejsze w historii świata muzułmańskiego, których znaczenia nikt znający historię Arabów nie śmiałby negować. Prof. Dziekan opisuje także myślicieli z Algieru i Casablanki, z Maghrebu. To oni ze względu na kolonialną przeszłość swoich ojczyzn nie tylko o wiele więcej uwagi poświęcali ingerencji Zachodu na Wschodzie, ale i mieli częstokroć możliwość nauki na europejskich, francuskich uczelniach. To oni w końcu często wybierać muszą między pisaniem swych traktatów po arabsku albo francusku, często ze smutkiem przyznając, że ich arabszczyzna nie pozwala im na pełne wyrażenie ich myśli. Warto sięgnąć po tę książkę i dać się poprowadzić po meandrach wspóczesnej myśli intelektualistów arabskich, by przekonać się o wielości i bogactwie ich postaw. Świat muzułmański to nie monolit pogrążony w czasach średniowiecza, a dynamiczny, tętniący życiem spory kawałek Globu. Ignorowanie jego dorobku intelektualnego przeszkadza w zrozumieniu zachodzących tam, zwłaszcza ostatnio, ważnych i interesujących zjawisk, w tym społecznych, które mogą mieć niemałą wagę dla losów całego świata. Marek M. Dziekan, Złote stolice Arabów, wyd. Czytelnik, Warszawa 2011. opracowanie graficzne: Krzystof Jabłnowski seria: Humanistyka - wydania indywidualne wydanie I oprawa miękka format 123x195 mm str. 308 ISBN 978-83-07-03272-6
|
Milion Tatarów
W mojej rodzinie co jakiś czas rodzi ...
Podróż do Iranu czyl...
mieszkam w thr - witam mieszkam w ...
Seks w islamie
link:http://www.officialheatjerseysh...
Katar
Al-Gulf, czy mógłbyś proszę podać kon...
Irak
Do Anonimowy - Anonimowy:-) Probuje d...