Strona Główna
Zielona rewolucja Drukuj
Dominik Wach   
czwartek, 08/12/2011

Z historii znamy wiele rewolucji, którym nadawano nazwy związane z kolorami. Czy również przemiany społeczno-polityczne zapoczątkowane tzw. Arabską Wiosną doczekają się takiego określenia?  Wydaje się, że najwłaściwszy okazałby się tu kolor zielony. Zieleń jest bowiem kolorem islamu, islamu który dzięki arabskim rewolucjom wyszedł z cienia dyktatorów i zdecydowanie wkroczył na scenę polityczną.

 

Nie jest tajemnicą, że w krajach arabskich dominują muzułmanie, a ich wiara ma ogromny wpływ na obyczajowość, struktury społeczne czy postrzeganie świata. Nikt nie ukrywa również, że islam to nie tylko religia lecz także system wartości regulujący niemal wszystkie dziedziny życia – włącznie z prawem i polityką. Niemniej, we współczesnym świecie kraje oparte na szarijacie i zdominowane przez władze ściśle odwołujące się do islamu są anomalią, a nie regułą. Świat arabski do niedawna zdominowany był przez dyktatorów i służące im partie wodzowskie, które w zachodnim postrzeganiu polityki byłyby określone jako świeckie, a wręcz laickie. Gdy sięgniemy głębiej do historii władze te okażą się jeszcze bardziej odchylone w stronę Moskwy i znanego z bloku wschodniego systemu zwanego niekiedy realnym socjalizmem.


Przez lata udawało się skostniałym aparatom partyjnym skutecznie izolować, marginalizować i zwalczać ruchy odwołujące się do islamskiej koncepcji społeczeństwa i państwa. Przywódcy tacy jak Mubarak, Ben Ali czy Kaddafi skutecznie utrzymywali swoje, wydawałoby się nienaruszalne pozycje i w zależności od potrzeb i warunków wykorzystywali islam i ugrupowania islamskie do realizacji swoich interesów. To w ich gestii pozostawała decyzja czy islamiści mogą działać legalnie czy muszą schodzić do podziemia, czy rządzone przez nich państwo będzie łączyło w sobie realny socjalizm z islamem czy pozostanie zwykłym i nieskrywanym państwem o autorytarnych rządach.


Utrzymywanie się przy władzy  dyktatorów nauczyło jednak liderów organizacji islamskich, takich jak np. Bractwo Muzułmańskie, cierpliwości. Niezależnie od możliwości jakie dawał im rząd ugrupowania te realizowały swój plan. Praca oddolna i ścisły kontakt ze społeczeństwem, ukierunkowanie na najniższe warstwy i osoby zagrożone wykluczeniem, a przede wszystkim powoływanie się na wartości bliskie każdemu muzułmanowi przekładały się na ciągły wzrost poparcia.


Choć elity polityczne miały się dobrze, a czerwone socjalistyczne sztandary płynnie zmieniono na te z symbolem dolara, to lud coraz częściej i śmielej manifestował przywiązanie do wartości islamskich i chęć zawieszenia zielonej flagi na budynkach rządowych.


Pierwsze przejawy wyraźnego zwracania się społeczeństwa w stronę ugrupowań islamskich można było zaobserwować w Algierii, w której to na początku lat 90. Islamski Front Ocalenia wygrał wybory komunalne i regionalne, a następnie pierwszą turę wyborów parlamentarnych. Szybko okazało się jednak, że jest jeszcze za wcześnie na tak drastyczne zmiany. Wojsko zdelegalizowało zwycięską partię i unieważniło wybory. Islamiści ponownie musieli zejść do podziemia.


Również świat zachodni, stopniowo przejmujący byłe strefy wpływów ZSRR i układający się z dotychczasowymi przywódcami, postrzegał ruchy islamskie jako wyjątkowe zagrożenie dla ich interesów. Łatwiej było układać się z dobrze zakorzenionymi władzami niż z nieprzewidywalnymi organizacjami mającymi faktyczne poparcie społeczne. Sytuacja była zatem niesprzyjająca do podejmowania bardziej zdecydowanych działań przez islamistów i prób wpływania na politykę poszczególnych krajów.


Nowe milenium przyniosło jednak zmiany. Z jednej strony zamachy z 11 września 2001 roku wywołały falę krytyki i strachu przed islamem, a muzułmanin stawał się często synonimem terrorysty i skrajnego fanatyka religijnego. Z drugiej, już w rok po tych tragicznych wydarzeniach, w tureckich wyborach parlamentarnych zwyciężyła Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), założona przez reformistyczną frakcję islamistów i konserwatystów z kilku innych partii tureckich.


AKP stała się szybko przykładem dla arabskich ugrupowań starających się godzić idee religijne z coraz wyraźniejszymi demokratycznymi potrzebami społeczeństwa. Egipskie Bractwo Muzułmańskie i jego odłamy w innych krajach coraz częściej podnosiły kwestie związane z demokratyzacją życia politycznego, z potrzebami zmiany dotychczasowego stanu rzeczy.


Rozdźwięk między obiegową i negatywną opinią o islamistach na zachodzie, który wspierał dyktatorskie rządy, a zdaniem społeczeństw arabskich widzących w ugrupowaniach muzułmańskich szansę na oczyszczenie sceny politycznej i wysokie standardy moralne stawał się coraz wyraźniejszy.


Kolejnym przejawem zmiany status quo w polityce arabskiej były wybory do parlamentu Autonomii Palestyńskiej. To właśnie głosowanie z 2006 roku dowiodło, że Arabowie mają dość korupcji, poplecznictwa i paternalizmu. W dużej mierze islamski Hamas zawdzięczał swe zwycięstwo sprzeciwowi wobec zepsuciu moralnemu Fatahu. Na Islamski Ruch Oporu głosowali nie tylko jego zwolennicy i religijni muzułmanie, lecz także osoby widzące w nim wysokie standardy etyczne.


Specyficzna sytuacja Autonomii Palestyńskiej oraz ogromny sprzeciw Izraela i świata zachodniego wobec uznania wyników wyborów spowodowały, że ponownie islamiści z innych krajów zmuszeni byli do dalszego czekania na swoją szansę. Palestyńskie doświadczenia dały im jednak idealną lekcję w jaki sposób zwiększać swoje poparcie wśród społeczeństwa, jak wykorzystywać, ale i przyjmować do swego programu coraz popularniejsze idee demokratyczne.


Tak właśnie działało egipskie Bractwo Muzułmańskie, w którym niektóre frakcje entuzjastycznie podchodziły do stopniowej demokratyzacji życia społecznego i politycznego. Paradoksalnie, to właśnie takie ugrupowania, z założenia religijne i konserwatywne, były niezwykle wyczulone na potrzeby i nastroje społeczne. To właśnie one dostrzegały coraz powszechniejsze niezadowolenie ludności z dotychczasowej sytuacji, zarówno ekonomicznej, społecznej jak i politycznej.


Choć takie nastroje budziły się powoli, to ruchy islamskie stopniowo modyfikowały swe stanowiska i stale zyskiwały nowych zwolenników. Doprowadziło to do sytuacji, w której w momencie wybuchu tzw. Arabskiej Wiosny na początku 2011 roku to Bractwo Muzułmańskie i jego frakcje i odłamy w poszczególnych krajach okazały się najlepiej zorganizowanymi ugrupowaniami opozycyjnymi.


Mimo, iż bezsprzecznie rewolucje nie były przez nich inspirowane, a protesty wynikały z frustracji młodych ludzi to właśnie islamiści stawali się nieformalnym punktem odniesienia względem dotychczasowych władz. Spontaniczne protesty musiały bowiem kiedyś się zakończyć, a miejsce obalonych dyktatorów musiały zająć nowe elity polityczno-społeczne.


Nie powinno zatem dziwić, że budowane stopniowo i konsekwentnie elity skupione wokół ugrupowań islamskich okazały się naturalnymi następcami. Nie jest również zaskoczeniem zwycięstwo islamskiej Nahdy w wyborach do tunezyjskiej konstytuanty, czy marokańskiej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (PJD) w wyborach parlamentarnych. Nie jest także zaskoczeniem dobry wynik Partii Wolności i Sprawiedliwości (FJP) związanej z Bractwem Muzułmańskim w pierwszej turze egipskich wyborów. Są to bowiem, wbrew wielu opiniom zachodnich mediów, partie umiarkowane, których ideologią jest islamska demokracja.


Choć pojęcie islamskiej demokracji jest wielokrotnie negowane, a często idea państwa islamskiego i demokratycznego przedstawiane są jako dwie skrajności trzeba sobie uświadomić, że demokracji nie da się narzucić. Mimo wielu starań nigdy i nigdzie się to nie udało. Ustrój demokratyczny może wprowadzić jedynie społeczeństwo, które tego chce, które dąży do związanych z demokracją idei, walczy o nie i dostosowuje je do własnych potrzeb i realiów.


Stąd też demokracje znane z USA czy Wielkiej Brytanii znacznie różnią się od tych znanych z krajów postkomunistycznych. Dochodzenie do ustroju demokratycznego jest również długotrwałym procesem, a nie wynikiem rewolucji czy przewrotu. Chyba nie ma innego narodu, który lepiej rozumiałby ten proces niż Polacy, którzy przez lata walczyli o zmiany, a gdy już je wywalczyli stale uczą się na własnych błędach by udoskonalać zdobycze rewolucji.


Tak też trzeba postrzegać obecną sytuację w świecie arabskim. Nie należy bagatelizować zmian jakie zaszły w ruchach islamskich, nie należy umniejszać ich starań i wrażliwości na nastroje społeczne. W końcu nie należy zapominać o kontekście kulturowym, o odmiennych niż zachodnie wartościach wyznawanych przez ludy arabskie. Choć kraje takie jak Tunezja, Maroko czy Egipt czeka jeszcze bardzo długa droga zanim zapanują tam dojrzałe rządy demokratyczne to już dziś można powiedzieć, że zrobiły one pierwszy krok w tym kierunku. I nie ma znaczenia, że ten pierwszy krok dokonał się przy udziale konserwatystów i pod zielonym sztandarem islamu – ważne że jest to krok we właściwym kierunku.

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
AlAyat   |2011-12-10 04:41:46
Jak zwykle poczekamy-zobaczymy czy będzie to demokracja czy demokracja
islamistyczna. Większość chyba zna dowcip: czym się różni demokracja od
demokracji socjalistycznej?
Dominik Wach   |2011-12-10 07:37:41
Ja nie mam wątpliwości, że jeśli cały "eksperyment" ; się powiedzie i nie
będzie kolejnych przewrotów itd. to będzie tam tzw. islamska demokracja. Na
pewno będzie się ona różniła od tych zachodnich, bo tamte społeczeństwa mają
nieco inne wartości. Jednak jeśli właśnie te wartości ludzi będą respektowane to
dla mnie będzie to demokracja.
zdzich   |2011-12-13 07:14:23
Dominik, ale demokracja to nie to co ty uważasz, tylko cały złożony system,
włącznie z kulturą polityczną. Więc jeżeli np. dojdzie do zaburzenia
trójpodziału władzy i ustawy będą kontrolowane na zgodność z szariatem, to nie
będzie demokracją. Ty możesz to sobie tak nazywać, oczywiście dalej
Dominik Wach  - @ zdzich   |2011-12-13 09:25:57
Tak jak napisałem w artykule demokracji nie można narzucić i nie można jej
wprowadzić w ciągu kilku miesięcy. To proces, stopniowy i ewolucyjny, a nie
rewolucyjny. Tak więc nie mam złudzeń, że początkowo nie będzie to demokracja w
pełnym tego słowa znaczeniu, ale stopniowo zacznie taką być. Nie widzę też
sprzeczności w trójpodziale władzy i opieraniu się o szariat jako źródła/
jednego ze źródeł prawodawstwa. Inną kwestią jest to, że dopiero terz jest
szansa na prawdziwy trójpodział władzy, bo dotychczas go faktycznie nie było.
zdzich  - @Dominki   |2011-12-14 06:36:42
Trójpodział władzy - ustawodawcza/sądowni cza/wykonawcza.
Jeż eli teraz każda
ustawa ma być sprawdzana przez muzułmańskich jurystów na zgodność z szariatem,
jest to poważne ograniczenie władzy ustawodawczej. Masz prawo do swojego
optymizmu, ale postawienie muzułmańskich prawników ponad parlamentem nie będzie
prowadzić do demokratyzacji.
Dominik Wach  - @ zdzich   |2011-12-14 08:52:05
Wydaje mi się, że postrzegasz problem w tym, że prawo będzie oparte o islamskie
normy, a nie europejskie. Chciałbym Ci przypomnieć, że u nas też każda ustawa
jest "sprawdzana" co do zgodności z konstytucją. A w egipskiej
konstytucji już jest zapis o roli prawa islamskiego (art. 2). Ty natomiast masz
prawo do sceptycyzmu, rozumiem to i zdaję sobie sprawę, że może to wszystko
pójść w złą stronę, jednak jak dotąd, moim zdaniem, więcej wskazuje na to, że
kraje arabskie będą bardziej demokratyczne niż dotychczas.
mikofauve   |2011-12-15 13:26:06
Jakie sa pozytywne stony prawa islamskiego?
Dominik Wach  - @mikofauve   |2011-12-15 18:37:40
A czy jest ono skodyfikowane, by móc w ten sposób o nim dyskutować?
Mark   |2011-12-15 22:31:01
"Jeż eli teraz każda
ustawa ma być sprawdzana przez muzułmańskich jurystów
na zgodność z szariatem"
" ;ustawy będą kontrolowane na zgodność z
szariatem"

W Polsce wszystkie ustawy są kontrolowane na zgodnosc z
Konstytucją i jakoś nikt nie woła, że nie mamy demokracji.
mikofauve   |2011-12-16 07:55:52
@Dominik. Odpowiada pan pytaniem na pytanie?
Dominik Wach  - @mikofauve   |2011-12-16 10:39:08
Nie, ale pytanie jest nieprecyzyjne, bo szariat to nie kodeks prawny i nie da
się go rozpatrywać w tych kategoriach. Jeśli powstanie konstytucja oparta o
szariat i będzie dokumentem prawnym wówczas można się będzie do tego odnieść.
mikofauve   |2011-12-16 11:45:23
@Wach, w Arabii Saudyjskiej obowiązuje parę kodeksów cywilnych opartych na
prawie szariatu. Za porzucenie islamu grozi tam kara śmierci. Moze zna pan
jeszcze jakies inne "pozytywne" strony prawa islamskiego? Zapewniam
pana, jest ich wiele. N.p. w Arabii Saudyjskiej istnieje i jest praktykowana
kara śmierci, chłosta i tortury.
Wszystko to oczywiscie osiagniecia islamu
wedlug kodeksu cywilnego opartego na prawie sharia.
Dominik Wach  - @mikofauve   |2011-12-16 12:13:49
Arabia Saudyjska to akurat bardzo słaby przykład, bo żadne ze społeczeństw
Afryki Pn. nie zgodziłoby się na taką formę rządów. Szariat obowiązuje natomiast
w niektórych sprawach np. w Anglii jako uzupełnienie prawa. Chyba nie podważy
Pan, że GB jest krajem demokratycznym?
W USA w niektórych stanach również jest
stosowana kara śmierci, a to również nie wpływa na demokratyczność tego
państwa.
Zapewniam też Pana, że Bractwu Muzułmańskiemu daleko to saudyjskich
wahabitów, a kara śmierci za porzucenie islamu nie wchodzi w takim Egipcie w
grę. Zarówno przedstawiciele BM jak i kościoła koptyjskiego wyraźnie dają do
zrozumienia, że nie ma możliwości stworzenia tam drugiej Arabii Saudyjskiej.
Ciekawe też jest to, że stosunkowo liberalne BM (jak na ruch islamski) stanowi
dla zachodu obiekt rozważań i zagrożenia dla jeszcze nienarodzonej demokracji, a
Saudowie, skrajni fanatycy, są najlepszym partnerem w regionie Nie widzi Pan
tu pewnej niespójności?
A na marginesie, zna Pan inne kraje, które stosują
szariat jako źródło bądź element prawa?
Mikofauve   |2011-12-16 13:46:35
@wach...."a w Ameryce bija murzynow"...juz to gdzies
slyszalem.
Widze, ze nie znalazl pan zadnych pozytywnych stron prawa
islamskiego. Klamliwie podal pan, ze sharia nie ma praktycznego zastosowania w
ustawodastwie karnym. Ma i to usankjonowane prawo w wielu krajachI wypadnie wam,
ktorzy uwierzyli islam dluuuugo czekac chocby na sladowe osiagniecia demokracji.
Bylo juz tyle przewrotow, tylu przywodcow i rewolucji, ktore do niczego nie
doprowadzily. Te kolejne tez nie sa wyjatkiem. Demokracja i islam sa dwoma
przeciwstawnymi systemami. Islam w demokracji moze istniec, ale demokracja w
islamie niestety nie.
Dominik Wach  - @ mikofauve   |2011-12-16 15:11:45
1. to Pan, a nie ja podał przykład Arabii Saud., który ma się nijak do sytuacji
w Egipcie, Tunezji czy Maroku, więc komentarze typu "już to gdzieś
słyszałem" proszę zachować dla siebie.
2. Jak wcześniej pisałem, nie ma
czegoś takiego jak "prawo islamskie" w sensie kodeksu. To prawo które
funkcjonuje w Arabii Saud. może być zgoła inne niż np. egipskie w przyszłości.
Nie ma zatem zasadności podawania pozytywów i negatywów. Już o tym pisałem.
3.
Kłamliwie to Pan imputuje coś czego nigdy nie napisałem. Proszę czytać
uważniej.
4. Co do wielu przewrotów i rewolucji... Polacy walczyli przeszło 100
lat o niepodległość i w końcu się udało. Idąc Pana tokiem myślenia należałoby
się poddać od razu i nie próbować... ja mam inne zdanie na ten temat.
5. Co do
islamu i demokracji - pokrętne jest to rozumowanie, ja tego nie kupuję.
Proszę
również zwrócić uwagę na ten artykuł, w którym wyraźnie wskazano, że szariat to
nie zawsze to samo:
http://www.cf r.org/religion/islam -governing-under-sha
ria/p8034
mikofauve   |2011-12-16 19:06:18
@Wach, rewolucja, rewolucja. Nie pierwsza i zapewne nie ostatnia. Bylo juz
ich wiele, ale swiat islamu nie osiagnal praktycznie rzecz biorac niczego od
nadejscia swojego "proroka" wraz z jego "boskim" prawem...jest
duza szansa ze tak dalej pozostanie. Co moga osiagnac narody, ktorych duza czesc
nie potrafi sie podpisac? Oni sa przeciez na etapie odciskania palca na obrazku
z listy wyborczej....a my chcemy z nimi dyskututowac demokracje.
Czytaja c pana
maile, rzucilem okiem na panski avatar. Czy to aby nie karykatura Zyda z czasow
Hitlera? ("Der Stürmer"?). Jezeli tak to wszystko jasne.
Dominik Wach  - @mikofauve   |2011-12-16 19:16:52
Hehe, nie no rozkoszne A skąd Panu przyszło takie coś do głowy?! Absolutnie
nie jest to żadna karykatura Teraz mógłbym napisać, że Pana skojarzenie wiele
tłumaczy, ale ja nie oceniam ludzi w ten sposób
Co do dziejów Arabów to
polecam G.Corm "Bliski Wschód w ogniu", przyda się Panu taka lektura.
Chciałem też Panu przypomnieć, że jeszcze nie tak dawno można było powiedzieć o
Polakach to, że niewiele osiągnęliśmy od czasów RP Obojga Narodów... a jednak to
pewien elektryk ze stoczni stał się symbolem demokratycznych zmian.
Proponowałbym nie oceniać Arabów z góry, to bardzo źle świadczy o
oceniającym.
Pozdra wiam
mikofauve   |2011-12-16 20:14:30
@Wach. Nie odpowiedzial pan skad ta karykatura a szkoda. Moze jednak sie pan
pochwali skad to pan wzial i co wedlug pana ona symbolizuje? Na tyle odwagi
cywilnej chyba pana stac.
Dziwne sa pana porownania Polakow z Arabami. To co
bylo mozliwe w PL nie bedzie mozliwe w krajach islamu ani za setki lat. Miedzy
tymi krajami leza stulecia rozwoju kultury, ktorego w krajach islamskich nie
bylo. Wiekszosc wyznawcow Allaha nie potrafi sie podpisac. Ani nawet przeczytac
Koranu. Dlatego ucza sie go na pamiec. Rozwoj krajow o ideologii islamskiej
opiera sie na Koranie i sunnie. Do czego to doprowadzilo wszyscy dobrze wiemy.
Jezeli ludnosc tych krajow dalej bedzie praktykowac islam to niewiele wiecej
osiagna. Porownanie Polski z krajami w ktorych normalne jest wymierzanie kary
smierci mieczem, obcinanie rak nog, kara chlosty, tortury, sprzedaz kobiet i
tysiac innych specjalnpsci islamskich jest wrecz dla Polakow obrazliwe. Naprawde
ludzi sie pan, ze np. w Jemenieczy w Libii cos sie zmieni? No chyba, ze odejda
od islamu. Ale za to jest kara smierci. Tak dziala ich demokracja islamska.
Dominik Wach  - @mikofauve   |2011-12-16 20:24:33
Ostatnim postem wystawił Pan sobie piękną laurkę. Nie widzę zasadności dalszej
dyskusji z kimś o takich poglądach i takim tupecie, że zarzuca komuś brak odwagi
cywilnej samemu bojąc się podać swojego imienia i nazwiska.
Ale mimo to
zaspokoję Pana ciekawość - to nie karykatura tylko grafika stworzona przez
młodych projektantów z Hamburga. Proszę udać się na Karolinenstrasse, tam Pan
ich może spytać czy są antysemitami
mikofauve   |2011-12-16 20:56:59
@Wach. Pan klamie i pan o tym dobrze wie. No a z ta odwaga cywilna to nie
spodziewalem sie niczego innego. Tchorze zazwyczaj klamia. A juz szczegolnie ci
bez odwagi cywilnej. Przedstawilem sie panu nickem zgodnie z przepisami na
grupie. Avatara nie mam. A jezeli kiedys bede mial to bedzie mial pan mozliwosc
skomentowania. I nie bedzie to karykatura Zyda rodem z propagandy z czasow
Hitlera.
Mark   |2011-12-16 23:14:18
"Wiekszosc wyznawcow Allaha nie potrafi sie podpisac."

A to dopiero
dobre! Tylko dlaczego to saudyjscy lekarze rozdzielali polskie bliźniaczki
syjamskie? Przecież nie potrafią się oni nawet podpisac...
Żenując e są takie
komenatrze, a dodatkowo są nieprawdziwe bo można łatwo sprawdzic ilu muzułmanów
jest analfabetami...
Dod atkowo nie odpowiedział Pan na mój poprzedni post.
mikofauve   |2011-12-17 08:47:53
@Mark, Tak ma pan racje. Wsrod tych milionow ludzi bywaja i wyksztalceni.
Szczegolnie szpitalach w Arabii Saudyjskiej. Tam pracuja najlepsi lekarzel z
krajow zachodnich. A widzial pan moze jak ci "wyksztalceni wyznawcy
Allaha" sie podpisuja na wyborach? Palcem, tak palcem zanurzonym w
buteleczce z farba. Az tak sa wyksztalceni.
Dominik Wach  - analfabetyzm   |2011-12-17 09:35:17
Tak dla ścisłości. Z krajów arabskich najsłabiej wypada Maroko gdzie tylko 56,1%
ludzi jest piśmiennych, najlepiej Autonomia Palestyńska z 94,6% piśmiennych,
Arabia Saudyjska to 86,1% piśmiennych... Z krajów gdzie były ostatnio wybory
poza Marokiem, Tunezja: 77,7%, Egipt: 66,4%. Chyba komuś się pomyliło z
Południowym Sudanem, gdzie zaledwie 27% ludzi potrafi pisać. Tylko że Poł Sudan
jest krajem gdzie przeważają animiści i chrześcijanie.
mikofauve   |2011-12-17 10:10:51
@Wach, tak to wszystko prawda. Sa i pismienni. Niektorzy potrafia nawet
czytac. Pani Tawakkul Karman, dostala nagrode Nobla. Pokojowa, ale zawsze. Nie
zawdziecza tej nagrody islamowi (surowo go krytykuje domagajac sie reform) ani
osiagnieciom naukowym. Wypadek bez precedensu wsrod Arabow. A reszta i tak
podpisuje sie palcem na wyborach.
zgred   |2011-12-17 19:06:18
Taki znawca problematyki świata arabskiego nie wie, że nagrodę Nobla dostał już
przed laty inny Arab, egipski pisarz (tak, pisarz! Z czego wynikałoby, że
piśmienny) Nagib Mahfuz? A więc precedens był.
muslimpl   |2011-12-17 19:15:41
mikofauve: Pokojowa Nagroda Nobla, a nawet nagroda literacka jeszcze o niczym
nie świadczy. To jedna z lewackich metod walki o wprowadzenie socjalizmu na
całym świecie, choć jeszcze nigdzie się nie sprawdził.
W Polsce mamy 100%
ludzi piśmiennych, ale możemy tylko pozazdrościć Egipcjanom rozsądku. Obalając
jedną władzę, nowej natychmiast patrzą na ręce, a my dajemy się wodzić za nos
już 20 lat...
Mikofauve   |2011-12-17 20:53:50
@zgred, a jest pan pewien, ze nie wie? I jeszcze mala uwaga: niech pan powie
egipcjaninowi, ze jest on arabem....tak czy siak zostaly jeszcze setki milionow,
a ci zgodnie ze swoim wyksztalceniem podpisuja sie palcem zanurzonym w
kalamarzu.
@mus limpl: czego niby wedlug pana mamy zazdroscic egipcjanom?
Analfabetyzmu? Pseudo rewolucji, ktora jak dotad zaprowadzila ich do nikad?
Naprawde tak sie panu wydaje?
Mark   |2011-12-18 01:39:08
"A reszta i tak
podpisuje sie palcem na wyborach"

Prz ecież
statystyki jasno pokazują, że ogromna większosc muzułmanów to ludzie umiejący
pisac i czytac. Pozatym w niektórych krajach muzułmańskich rzeczywiscie
występuje analfabetyzm, ale nie ma on nic wspólnego z religią, a wręcz
odwrotnie. Wiele krajów nieislamskich ma podobny problem.
Więc Twoje teorie jak
widac legły w gruzach - wystarczy spojrzec na rzeczywistne dane.
zgred   |2011-12-18 09:18:57
Inna sprawa, że media, pokazując wybory w krajach muzułmańskich, chętnie
eksponują zasłonięte kobiety i osoby "podpisujące" ; się palcem umoczonym
w tuszu, bo to takie egzotyczne i (w przekonaniu twórców serwisów) atrakcyjne
dla widza.
mikofauve   |2011-12-18 11:23:43
@zgred - taaaa, to takie egzotyczne. Podobnie jak obcinanie glow,
kamieniowanie i sranie na stojaco. Ot takiei islamskie kwiatki egzotycznosci. Ja
pana dobrze rozumiem i wcale sie nie dziwie.. To jest po prostu takie .....
atrakcyjne dla ludzi z zachodu....czarujace smaczki islamu, nieprawdaz? O to
panu chodzilo?
Mark   |2011-12-18 19:55:33
-mikofauve
Niestety na moje posty nie odpowiada Pan, a szkoda...widocznie brak
Panu wiedzy, gdyż jak widac nie potrafi Pan odpowiedziec merytorycznie. A szkoda
że dyskutuje Pan jedynie na złośliwości i obraźliwe komentarze niemające nic
wspólnego z prawdą.
mikofauve   |2011-12-19 10:05:51
@Mark, a niby dlaczego mialbym odpowiadac islamofilowi, ktory wysnuwa
glupawe wnioski? Baw sie sam trollu. Ja cie karmic nie mam zamiaru.
mikofauve  - Z czym do goscia?   |2011-12-26 09:51:14
W obecnej sytuacji nie ma z kim dyskutowac sprawy plastelinczykow. Hamas jasno
okreslil swoje stanowisko, Abbas niejednokrotnie udowodnil, ze do niczego sie
nie nadaje a zielona rewolucja jak dotad utwierdza kraje arabskie w
destabilizacji. Tym samym palestynczycy beda musieli poczekac, bo ich sprawa
jeszcze dluuugo dlugo nie wejdzie na wokande. Tylko wariat buduje domy, gdy trwa
tresienie ziemi. Prosty wniosek: niech arabowie sie wykrwawia - sami sobie
zaordynowalii upust krwii BM. Jak sytuacja sie zmieni nadejdzie czas na nastepny
krok. BM im w tym pomoze albo nie. Przeciez sami ich wybrali i tak
chca...zupelnie tak jak kiedys bylo z hamasem.
Dominik Wach  - @mikofauve   |2011-12-26 10:37:26
Niestety, ale po raz kolejny udowadniasz jak bardzo stronniczo patrzysz na
sprawy związane z regionem. W ten sposób nie da się ani dyskutować, ani tym
bardziej zdroworozsądkowo postrzegać tego co tam się dzieje.
mikofauve   |2011-12-26 10:50:36
@Wach - ano ma pan racje. Nie ma co dyskutowac i co gorsze nie ma z kim
dyskutowac. Poczekamy, zobaczymy. Mamy czas. Niech sie sytuacja przegryzie.
Rewolucje, czerwone, niebieskie, pomaranczowe, intifady, martyrologie...przyc
hodza i odchodza. Teraz pileczka jest w rekach arabskich. Zeby nie powiedziec
"brzytwa w reku malpy". Od malpy zalezy czy dalej bedzie sobie robic
krzywde czy nieco otrzezwieje. Wszystkie opcje sa mozliwe.
mikofauve  - Zwyciestwo Zielonej Rewolucji   |2011-12-27 17:21:12
Sad egipski w Kairze wydal dzis wyrok, ze nie bedzie juz wolno dokonywac
przymusowych kontroli dziewictwa kobietom zatrzymanym na placu Tahir.

No,
no... Jednak na cos ta rewolucja sie przydala (zeby nie bylo, ze niewiele sie
zmienilo). Nie podano tylko komu macie dziekowac za ta wspanialomyslna decyzje.
Ja stawiam na BM. Nie cieszycie sie kobietki?
k.pedziwiatr  - Wojna 6-dniowa   |2012-01-03 11:42:52
Moim zdaniem momentem kluczowym w Zielonych Rewolucjach była wojna 6-dniowa
która obnażyła słabości dotychczasowych strategii modernizacyjnych i
mobilizacyjnych. Warto również pamiętać o rewolucji irańskiej - to ona po raz
pierwszy na tak ogromną skalę pokazała moc religijnych strategii
mobilizacyjnych.
Dominik Wach   |2012-01-04 16:17:32
Trudno się nie zgodzić Pozycji jaką mają obecnie islamiści z MB na czele nie
da się uzyskać w kilka, czy nawet kilkanaście lat. Można powiedzieć, że od wojny
6-dniowej się zaczęło, bo był to ewidentny "policzek" dla ówczesnego
systemu i idei dominujących w świecie arabskim.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Komentowane

CC logo pp logo
© 2004 - 2012 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej