Strona Główna
 
feed image
Recenzja filmu: Rozstanie Drukuj
Marta Minakowska   
środa, 12/10/2011

 Rozstanie Asghara Farhadiego gatunkowo przypomina jego poprzedni film, Co wiesz o Elly. To tak samo trzymający w napięciu, wciągający dramat psychologiczny. Po raz kolejny reżyser udowodnił, że potrafi zaprezentować na ekranie historię, która angażuje publiczność, potrafi utrzymać jej uwagę na całe dwie godziny i jest jednocześnie tak irańska, ale i tak uniwersalna, że z równym zaciekawieniem śledzić ją mogą ludzie na całym świecie.

 

Dalsze losy małżeństwa Nadera i Simin stoją pod znakiem zapytania. Kobieta chciałaby opuścić Iran, w którym nie chce wychowywać kilkunastoletniej Termeh. Jej mąż nie podziela jednak jej planów. Czuje się zobowiązany zostać w ojczyźnie i zajmować się swoim chorym na Alzheimera ojcem. Nad rodziną krąży widmo rozwodu i ostatecznego rozpadu rodziny. Simin wraca do swojego domu rodzinnego, a Nader zmuszony jest w tej sytuacji zatrudnić pomoc do opieki nad ojcem. Tak do jego mieszkania trafia uboga kobieta z prowincji wraz ze swoją kilkuletnią córką.

 

Fabuła wkrótce coraz bardziej się komplikuje. Prosta na pozór sytuacja wymyka się wszystkim bohaterom spod kontroli. Wzajemne oskarżenia doprowadzą ich w końcu do sądu.

 

Reżyserowi udało się przedstawić historię, w której nie ma winnych. Dokładnie każdy z bohaterów ma słuszność i właściwie trudno jest go o cokolwiek oskarżać. Jednocześnie przyznając rację każdemu z nich, nie można rozwiązać problemu, który ich wszystkich dotyczy. W miarę posuwania się akcji widz poznaje kolejne okoliczności pewnych zdarzeń, zyskując coraz szerszą perspektywę na ogląd sprawy.

 

Nie ma jedynie słusznej wersji i, jak pokazuje nam Farhadi, nie ma jedynie słusznego sposobu życia. Tak nowoczesne, postępowe małżeństwo Simin i Nadera, jak i tradycyjne, religijne środowisko zatrudnionej przez nich kobiety, nie postępuje do końca w porządku. Tak jedni jak i drudzy gotują prawdziwy koszmar swoim dzieciom, którego kulminację widzimy w finałowej scenie, gdy Termeh ma podjąć bardzo ważną, nieprzystającą do jej wieku decyzję. Decyzję w której tak naprawdę wyręczyć ma swoich rodziców.

 

Przez całą akcję filmu dwie córki (podkreślam: córki) bohaterów snują się między dorosłymi, odbierając tylko kolejne, zadawane im przez nich emocjonalne razy. Także chory na Alzheimera dziadek, choć w jakimś sensie będący przecież w centrum wydarzeń (to dla niego zatrudniono opiekunkę, to z jego powodu Nader nie chce wyjechać), zostaje w pewnym momencie sprowadzony do roli przedmiotu. Mam tu na myśli scenę, w której Nader idzie z nim do lekarza, by udowodnić mu obrażenia staruszka.

 

Akcja filmu mogłaby, jak wspomniałam we wstępie, toczyć się gdziekolwiek na świecie. Mimo to przesycona jest pewną irańską specyfiką. Choćby sam sąd, będący ważnym miejscem akcji filmu, musi się wydać zachodniemu widzowi czymś egzotycznym. Sprawy są tu bowiem omawiane w pozornym chaosie, jedna obok drugiej, wśród stłoczonych ludzi, krzyków, bez zachowania jakiejkolwiek intymności czy tajemnicy zeznań. Jednocześnie nie sposób nie oprzeć się wrażeniu, że taki sąd jest też bardziej ludzki. Sędzia każe się skontaktować z kolejnym świadkiem oskarżonemu. Z naszej perspektywy może się to wydawać elementarnym naruszeniem zasady obiektywizmu, jednak w praktyce oznacza to, że świadek pojawia się w sądzie następnego dnia, a nie po listownym poinformowaniu go przez sąd, po dwóch latach od pierwszej rozprawy...

 

Dzięki Rozstaniu widz zachodni może się także przekonać, że Iran ma wiele twarzy. Zasady, według których postępują Simin i Nader, a te którymi kieruje się opiekunka ojca Nadera, to dwa różne światy. Jednocześnie problemy, z którymi borykają się obie rodziny są ponadkulturowe, a w podobne dramaty wikła się na codzień mnóstwo ludzi we wszystkich zakątkach Globu. Cała historia zaczyna się przecież zupełnie niewinnie i nic nie zapowiada dramatu, którym się zakończy.

 

Rozstanie to film bardzo bliski życiu, a mniej poetycki. Do tej pory widz zachodni w kontekście kina irańskiego miał z reguły do czynienia z pięknymi, metaforycznymi przypowieściami Abbasa Kiarostamiego czy Majida Majidi. Rozstanie, podobnie jak Co wiesz o Elly, w mniejszym stopniu opiera się na muzyce, symbolach, filmowych przenośniach. Farhadi nie zrezygnował jednak z tak irańskich długich ujęć czy otwartego zakończenia. Dla mnie osobiście właśnie ono stanowi pewien niedosyt. Po tak konkretnej fabule spodziewać się można rozwiązania chociaż części wątków w jednoznaczny sposób. Farhadi zostawia jednak widza z zagadką do rozwiązania i dobrym tematem do dyskusji podczas długich, jesiennych wieczorów. Chciałoby się znać koniec, ale z drugiej strony doceniając inteligencję widza, można, a wręcz należy od niego żądać umysłowego wysiłku. Niedosyt sprawia więc, że chce się poznać kolejną historię, którą przygotuje dla nas Farhadi.

 

Film należy obejrzeć koniecznie.

 

Rozstanie zostało już uhonorowane Złotym Niedźwiedziem w Berlinie, jest także irańskim kandydatem do Oscara w kategorii filmów nieanglojęzycznych.

 

ARABIA.pl jest patronem medialnym Rozstania.


Oprócz Co wiesz o Elly, polecam także inny film Farhadiego, Perski nowy rok (recenzja na łamach ARABII dostępna pod linkiem:
http://www.arabia.pl/content/view/292618/107/)

 


Rozstanie
reż. Asghar Farhadi
Iran, 2011, 123 min
dystrybucja: Gutek Film

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
j.bochenska   |2011-11-02 20:04:58
Dla mnie przede wszystkim to jest film o prawdzie. Można go porównać do
niejednego traktatu filozoficznego, choć wzbudza jednocześnie tyle emocji i
wrażeń estetycznych. I chodzi tu nawet nie o względność prawdy, ani nie o jej
subiektywność/obiekt ywność, ale o pewnego rodzaju hierarchię. Czy prawda o
wydarzeniach, w które zostają uwikłani ludzie jest istotniejsza od prawdy o nich
samych, o położeniu w którym się znajdują?I tak i nie...Myślę też, że w
porównaniu do Co wiesz o Elly? Farhadi stawia tu większy nacisk na "trudne
położenie" czy "niemożność wyboru" człowieka, w mniejszym stopniu
zarzuca mu brak odwagi "powiedzenia prawdy", czy zakłamanie, choć i w
tym wypadku jest to dość istotny wymiar filmu.
To prawda ten film mniej operuje
poetyckim obrazem, a bardziej słowem, jest "przegadany" ale tylko
pozornie. Bo w istocie to co najważniejsze nie zostaje powiedziane, ale pokazane
w przestrzeni czysto filmowej. Ludzkie uczucia, wątpliwości, rozterki wydobywa
właśnie obraz, tylko z pozoru niewyrafinowany.
Sz alenie podoba mi się również
sposób w jaki Farhadi portretuje kobiety, tak bardzo od siebie odmienne. Jest to
obraz pełen subtelności i sugestywności. Dużą rolę odgrywa w nim jakiś szczegół
ubioru (pierścionek Elly, a tu choćby sposób wiązania czadoru, czy chusty) i
charakteryzacja. Sądzę, że reżyser jest uważnym obserwatorem kobiet, lub
wykorzystuje mądre podpowiedzi kogoś z filmowego otoczenia.
I jak tu nie
przyznać, że panie w Iranie są pełne kobiecości, wdzięku i co najważniejsze - są
wyrazistymi osobowościami...
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
 

Komentowane

CC logo pp logo
© 2004 - 2012 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej