Po wejściu talibów do stolicy, sytuacja afgańskich kobiet zmieniła się radykalnie. Kamila i jej siostry, dotąd wspierane przez ojca w zdobywaniu wiedzy, nie mogły już ani się uczyć, ani pracować. Skazane na ślęczenie w domu, nie poddały się jednak apatii. Kamila długo szukała pomysłu na zajęcie, które wolno by było im wykonywać, a które wnosiłoby wkład w topniejący domowy budżet. Ojciec, dawny wojskowy, musiał opuścić ukochaną ojczyznę ze względu na swoją przeszłość. Dziewczęta zostały same z małoletnim bratem, który jako jedyny męski opiekun umożliwiał im wychodzenie z domu. Wkrótce Kamila wpadła na pomysł otwarcia punktu krawieckiego – projekt ten był idealny w swej prostocie. Jedna z dziewcząt umiała już szyć, a w czasach nawet najsurowszego reżimu i największej biedy ubrania są rzeczą ludziom niezbędną.
Należało jednak mieć się na baczności. Nie przedłużać rozmów z kupcami, którzy zamawiali u Kamili suknie, pojawiać się na ulicy tylko w towarzystwie brata Rahima. Wkrótce biznes zaczął się rozrastać i Kamila zdecydowała się na zatrudnienie kolejnych dziewcząt. Dom rodziny Sidiqich zapełnił się wkrótce młodymi adeptkami, które wpierw uczyły się za darmo fachu, a potem same były w stanie pomóc finansowo swoim rodzinom.
Ten sukces był jednak dla Kamili tylko furtką do dalszej działalności, o której z początku pewnie nawet by nie pomyślała...
Książka ta ukazuje niesamowitą niezłomność afgańskich kobiet. Lata wojen sprawiły, że pozostawione same w domu Afganki nauczyły się dawać sobie radę w każdych okolicznościach. Jednocześnie w historii Kamili, opartej na autentycznych wydarzeniach, nie pojawiają się stereotypizujące wątki, które często spotkać można w literaturze z
burką na okładce. Bohaterki są muzułmankami, swoją siłę czerpią także z głębokiej wiary. To nie islam skazał ich na tak smutny los, a ugrupowanie posługujące się islamem dla własnych celów. Także mężczyźni w tej książce to często postaci bardzo pozytywne. Ojciec Kamili motywuje dzieci do nauki, bracia, szwagrzy i sprzedawcy starają się pomagać bliskim sobie kobietom. Odbiega to od zafałszowanego obrazu Afganistanu, który często pojawia się w mediach: kraju, w którym wprowadzono surowe, dziwaczne, ale i szowinistyczne reguły życia społecznego wynikające jakoby wprost z nauk islamu.
Kobiety z Kabulu od razu nasunęły mi skojarzenie z inną książką, którą niedawno recenzowałam na łamach ARABII – S
alon piękności w Kabulu (tekst dostępny
tutaj). Choć obie zdawałoby się poruszają identyczny wątek kobiecego biznesu w afgańskiej stolicy, dającego nadzieję i środki do utrzymania się coraz liczniejszej grupie pracownic, jest między nimi jedna zasadnicza różnica. Debbie, bohaterka
Salonu piękności w Kabulu, była osobą z zewnątrz, Amerykanką, która przynajmniej w teorii mogła porzucić swoje śmiałe plany i wrócić do ciepłego, bezpiecznego domu. Kamila Sidiqi nie miała jak i dokąd pójść. Ta książka to też świetna lekcja dla tych, którzy studiują dla kolejnych dyplomów, nie doceniając samej wartości nauki oraz tego, że mogli nie mieć możliwości w ogóle się jej podjąć.
Kobiety z Kabulu, Gayle Tzemah Lemmon (tłum. Magdalena Rychlik), Prószyński i Spółka, Warszawa 2011.
UWAGA: Już wkrótce na łamach ARABII.pl konkurs, w którym będzie można wygrać opisywaną książkę. Bądźcie czujni!
Milion Tatarów
W mojej rodzinie co jakiś czas rodzi ...
Podróż do Iranu czyl...
mieszkam w thr - witam mieszkam w ...
Seks w islamie
link:http://www.officialheatjerseysh...
Katar
Al-Gulf, czy mógłbyś proszę podać kon...
Irak
Do Anonimowy - Anonimowy:-) Probuje d...