|
W ostatnich tygodniach sezonu ogórkowego ogromną popularnością medialną oprócz krzyża na Krakowskim Przedmieściu cieszy się również temat meczetu w pobliżu Ground Zero, a precyzyjniej centrum kultury muzułmańskiej, które ma powstać na dolnym Manhattanie w odległości dwóch przecznic od "Punktu Zero", czyli miejsca w którym wznosiły się bliźniacze wieżowce Centrum Handlu Światowego zniszczone 11 września 2001 r. przez samoloty porwane przez terrorystów z Al - Kaidy.
Podobnie jak w czasie niedawnej debaty na temat centrum kultury muzułmańskiej na warszawskiej Ochocie w dyskusji na temat „meczetu strefy zero” najdobitniej słychać nagłaśniane przez sensacyjne media głosy emocji i oburzenia. Warto więc żeby przynajmniej część z tych argumentów spotkała się z chłodną ripostą. Po pierwsze warto pamiętać o tym, że w zamachach terrorystycznych przeprowadzonych prze Al-Kaide 11 września 2001 zginęli ludzie wszystkich religii, w tym wielu muzułmanów. Terroryści z Al-Kaidy nie wybierali swoich ofiar tylko zabijali kogo popadnie. W zamachach straciło życie również wielu bogu ducha winnych muzułmanów, którzy znaleźli się w „złym miejscu” o „złym czasie”. Zginęli nie tylko muzułmańscy finansiści pracujący w wieżach WTC, ale również kelnerzy, pielęgniarki, studenci, pasażerowie samolotów …. Szczegółowe informacje na temat muzułmańskich i niemuzułmańskich ofiar zamachów można znaleźć na stronie http://www.9-11heroes.us Osoby domagające się zakazu budowy centrum muzułmańskiego na dolnym Manhattanie wydają się zapominać o tym, że Stany Zjednoczone są dzisiaj globalnym mocarstwem między innymi dzięki gwarantowanej konstytucyjnie tolerancji religijnej. To do USA, a nie Arabii Saudyjskiej chcą emigrować wierni wszystkich religii świata w poszukiwaniu lepszych warunków życia i poczucia bezpieczeństwa, którego bardzo ważną częścią jest wolność wyznania i praktyk religijnych. Ta wolność jest trzonem amerykańskiej tożsamości i porządku narodowego, oraz cechą rozpoznawczą USA na całym świecie. Słowa poparcia jakie wypowiedział pod adresem inicjatywy budowy centrum muzułmańskiego w sąsiedztwie Ground Zero Barack Obama z pewnością nie przysporzą mu zwolenników wśród Amerykanów. Jak pokazały ostatnie badania Pew Research Centre – co piąty mieszkaniec USA uważa, że Obama jest muzułmaninem. Tu warto zaznaczyć, że badania te były przeprowadzone jeszcze przed przychylnymi wypowiedziami prezydenta w sprawie budowy centrum muzułmańskiego. Obecnie ilość Amerykanów wierzących, że ich krajem rządzi muzułmanin będzie z pewnością jeszcze większa. Na tym polu Obama bardzo wiele ryzykuje, lecz z drugiej strony gdyby wypowiedział się przeciwko budowie centrum, to zaprzeczyłby całej swojej amerykańsko-kenijsko-hawajsko-indonezyjskiej biografii oraz ideom które głosi. Znamy oczywiście, również z naszego podwórka, przykłady polityków którzy myślą jedno, a mówią drugie. Na dłuższą metę jednak taka strategia jest zgubna. Jeśli chodzi o odbiór informacji o budowie „meczetu strefy zero” i poparciu rządzących dla tego projektu (w szczególności Obamy i Bloomberga) w świecie muzułmańskim to nie będzie ona miała jakiegoś znaczącego wpływu na spadające notowania USA/Obamy na tym obszarze. Z pewnością jednak może poprawić atmosferę przed rozpoczynającej się 2 września w Waszyngtonie izraelsko-palestyńskimi negocjacjami pokojowymi. Z drugiej strony nie będzie to oczywiście miało wpływu na przebieg tych rozmów, a jak powszechnie wiadomo szanse na jakieś wymierne efekty tego spotkania są raczej niewielkie. Podsumowując - jeśli „meczet strefy zero” powstanie, to będzie to wbrew opinii konserwatywnych komentatorów nie symbol zwycięstwa radykalnego islamu i terroryzmu, ale zwycięstwa tolerancji religijnej i rozsądku nad przesądami i stereotypami.
|
Bez lichwy. Czy możn...
reply this post - When you are in the...
Obraz Jezusa w Koran...
świetna, warto
Typowy Arab - Jaki j...
*** - Znam ( swoja byłą nauczycielkę ...
Typowy Arab - Jaki j...
Typowy Arab - Jaki j...
;( - Gdyby było tak w Chrześcijaństwi...