|
Wydawało mi się, że nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć, ale ostatni artykuł w Rzeczpospolitej autorstwa Pani Agnieszki Rybak i Aleksandry Rybińskiej nie pozwala mi pozostać obojętnym i zmusza do odpowiedzi. Nie ukrywam, że Samira Ismaila znam osobiście, podobnie zresztą jak kilku członków FIOE i Ligi Muzułmańskiej. Wielokrotnie spotykałem się z nimi zarówno na gruncie prywatnym, jak i zawodowym. Sprawia to, że mój tekst może być trochę stronniczy, jednak z drugiej strony mogę z tym większym przekonaniem pisać to, co piszę.
Patrząc na to, co opublikowała Pani Agnieszka Rybak i Aleksandra Rybińska zakładam, że obydwie Panie chciały napisać tekst o Centrum Kultury Muzułmańskiej, nie miały jednak na niego pomysłu. Dowiedziały się jednak, że 1 (słownie jeden) z członków FIOE ma sprawę przed niemieckim sądem i jest oskarżony (a nie skazany) o terroryzm i pranie brudnych pieniędzy. Na podstawie tego powstał wielki tekst zawierający stek insynuacji i pomówień, z których niewiele wynika. Rozumiem, że logika tekstu opiera się na tej samej zasadzie co teksty o Sobiesiaku i konieczności delegalizacji całej Platformy Obywatelskiej, ale zakładam też, że elementarna rzetelność dziennikarska nakazywałaby nie publikować tekstów "o niczym" tylko dlatego, że nie udało mi się porozmawiać z przedstawicielami Ligi Muzułmańskiej, ani FIOE, bo ze względu na swoją stronniczość i brak obiektywizmu zawodowego nikt nie traktował mnie poważnie.
Kilka przekłamań (manipulacji czytelnikiem) w tekście:
- "Liga Muzułmańska w RP – buduje meczet na warszawskiej Ochocie", wielokrotnie wspominano, że z całego budynku tylko część jest meczetem, o czym zresztą same autorki wspominają w dalszej części artykułu.
- "Liczący ok. 5 tys. członków Muzułmański Związek Religijny" i "Liga Muzułmańska w RP, licząca w Warszawie ok. 200 członków". Rozumiem, że to porównanie wygląda bardzo ładnie, jednak jest manipulacją gdyż porównuje się kompletnie inne liczby – tam szacunkową liczbę członków i sympatyków MZR-u w całej Polsce, a tu zarejestrowaną liczbę członków Ligi Muzułmańskiej w Warszawie.
- "Szybko uzyskała pozwolenia i przystąpiła do budowy trzypiętrowego Ośrodka Kultury Muzułmańskiej". nie sądzę aby 5 lat to było szybko, według mnie nawet bardzo wolno, ale rozumiem, że autorki tekstu będą tak samo wyrozumiałe względem opóźnień budowy autostrad, Stadionu Narodowego i innych budynków użyteczności publicznej i infrastruktury drogowej.
- "Z ustaleń "Rz" wynika jednak, że jeszcze w styczniu 2009 r. Samir Ismail figurował na stronie FIOE jako przewodniczący sekcji wychowawczej. W trzyosobowej grupie roboczej był wraz z nim wymieniany Walid Abu Shawarib, przedstawiony jako „przewodniczący sekcji wychowawczej przy Zgromadzeniu Islamskim – Niemcy"." To jest najważniejszy fragment pokazujący jak dziennikarki w wyniku wnikliwego śledztwa polegającego na przeczytaniu strony internetowej odkryły, że Samir Ismail był wpisany w skład jednej z Komisji w FIOE, razem z osobą podejrzaną o terroryzm. Dalsze wnioski artykuły prowadzą do tego, że terrorystom może być zarówno Samir, jak i cała Liga Muzułmańska a także bogu ducha winny fundator. Gdyby jednak zadawały pytania Samirowi nie podczas jego wyjazdu zagranicznego i nie formułując ich w taki sposób, że od początku wskazywały, że teza artykułu jest już przygotowana, pewnie dowiedziałyby się na czym polega: praca w tego typu komisjach, mianowanie na jakiekolwiek stanowisko, zaangażowanie Pana Samira, znajomość z podejrzanym Niemcem, a także co robi FIOE. Gdyby były bardziej obiektywne pewnie mogłyby i pojechać na zjazd FIOE. Ja np. dowiedziałem się tego bez trudu, zakładam że Pan Robert Mazurek z Rzeczpospolitej, który przeprowadzał wywiad z Samirem i jakikolwiek profesjonalny dziennikarz także dowiedziałby się tego od razu. Niestety redakcja nie wpadła na to by wysłać do rozmowy mniej emocjonalnie zaangażowanego i bardziej obiektywnego dziennikarza.
Gdyby Panie kiedykolwiek interesowały się islamem w Europie, organizacjami muzułmańskimi i funkcjonowaniem społeczności muzułmańskiej a także pracą służb wywiadowczych w całym świecie zachodnim, dowiedziałyby się, że na dużym zjeździe, bądź w międzynarodowej organizacji, gdzie przebywa od kilkudziesięciu do kilkuset muzułmanów, przynajmniej kilku jest mniej lub bardziej radykalnych. Nie chodzą jednak z tabliczkami przywieszonymi na piersi „jestem podejrzany o terroryzm” i nie zachowują się w sposób odmienny od innych. Tym samym nie ma możliwości łatwego rozpoznania ich, a gdyby to było takie proste to służby wywiadowcze wyłapałyby ich od razu i żylibyśmy w świecie wolnym od zagrożeń. Kolejnym problemem jest fakt, że pomaganie – także finansowe – organizacjom palestyńskim przez większość muzułmanów nie jest odbierane negatywnie i nikt z tego powodu z nikim nie zerwie stosunków towarzyskich.
Czyli niewypowiedziana wprost teza dziennikarek, że "znałem kogoś to znaczy, że potencjalnie jestem taki sam" jest błędna, i nie świadczy absolutnie o niczym. Sam w swojej pracy w Iraku i Arabii Saudyjskiej spotkałem się wielokrotnie z bardzo różnymi osobami, ale np. siedząc w kręgu w meczecie, w towarzystwie 20 brodatych mężczyzn gdzieś w Khobar, nie prosiłem każdego z nich o krótkie CV, nie prześwietlałem im życiorysów i dopiero potem piłem herbatę. Jest to po prostu niemożliwe.
Większa część artykułu dotyczy właśnie tego – losów pewnego Niemca z FIOE podejrzanego o terroryzm – jaki wpływ ma to na Samira Ismaila, budowę Centrum i sprawy polskich muzułmanów – ja z artykułu się tego nie dowiedziałem, i nic dziwnego bo związków nie ma żadnych. Autorki poświęciły temu większą część artykułu i przez to manipulują opinią publiczną, nie pisząc nic wprost, ale sugerując. Jest to jedna z najbardziej skutecznych, prymitywnych i obrzydliwych metod oczerniania drugiego człowieka i trzeba być wyjątkowo podłym albo bezmyślnym – tak jak obydwie panie dziennikarki, by to robić. Dziennikarz zawsze może przecież powiedzieć, że "Ja tylko stawiam pytania" i odciąć się od odpowiedzialności. Jednak to, w jaki sposób to robi, pozwala osobie niezaangażowanej w sprawę wysnuć daleko idące wnioski. Nie wiem czy autorki pomyślały przez chwilę jak będą się czuły dzieci Samira gdy ktoś na podstawie tak stworzonego artykułu zada im pytanie: "Czy to prawda, że twój tata to terrorysta?" albo też "Mama powiedziała, żebym się z tobą nie bawiła, bo jesteś terrorystką". Dziennikarz to zawód zaufania publicznego i wiąże się z nim spora odpowiedzialność, podobnie zresztą jak zawód lekarza. Tworząc ten artykuł dziennikarki – w mojej ocenie – wyraźnie o tym zapomniały.
- "Od momentu upublicznienia informacji o budowie meczetu w Warszawie przeciwnicy tego projektu zwracają uwagę na tajemniczych sponsorów inwestycji." Nie są to tajemniczy sponsorzy, ja znam ich nazwiska, większość osób, które zna Ligę Muzułmańską też ich zna. Samir Ismail wielokrotnie przekazywał, że nazwisko fundatora i pozostałych sponsorów będzie wyryte na tablicy pamiątkowej w budynku i dopiero wtedy przekazane do publicznej wiadomości. Nie widzę powodu aby nie uszanować tego, a to że media lubią wiedzieć wszystko wcześniej – prawo mediów, a to że niektórzy potrafią dotrzymać tajemnicy i nie przekazują wszystkiego do informacji publicznej – prawo tych osób. Szukanie w tym sensacji jest nie na miejscu. Dziennikarki też o tym piszą, nie rozumiem więc po co ten wstęp.
- Nieufnych Ismail wielokrotnie odsyłał do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji: "Wszystkie przelewy od sponsorów są kontrolowane przez MSWiA" – twierdził w wywiadach. Jeżeli panie dziennikarki nie wiedzą co autor miał na myśli mówiąc "MSWiA", to ja tego paniom nie będę wyjaśniał. Zapewniam jednak, że wiedział co mówi, a słowa pani rzecznik MSWiA nie stoją z tym w sprzeczności.
Dawno nie było mi tak przykro z powodu jakiegokolwiek artykułu dotykającego społeczności muzułmańskiej w Polsce. Z powodu idiotyzmu, ksenofobii i podsycania lęków przez nieodpowiedzialne dziennikarki goniące za sensacją, której nie ma czuję się po prostu źle. Szkoda, że pomówienia zawarte w artykule dotykają personalnie osoby, którą znam i szanuje. Znam wielu muzułmanów, część dobrze, część trochę gorzej. Samir Ismail jest wśród tych, za którego poglądy, postawę obywatelską i patriotyzm mogę ręczyć. Wiem, że Liga Muzułmańska z tym Zarządem i z tym przewodniczącym z pewnością będą broniły polskich muzułmanów przed fundamentalizmem i radykalnym islamem. Wiem – bo sam byłem wielokrotnie świadkiem jak bronili Polski i Polaków przed oskarżeniem niektórych z muzułmanów, że Polska to kraj ksenofobiczny i że ważniejsza jest międzynarodowa jedność wszystkich muzułmanów, a nie lojalność względem władz w Polsce, bo w Polsce i tak nigdy nie zostaną potraktowani jako „swoi”. Z przykrością stwierdzam, że Samir Ismail broniąc Polski i Polaków – jeżeli za przykład weźmiemy dziennikarki z Rzeczpospolitej - jednak nie miał racji.
|
Bez lichwy. Czy możn...
reply this post - When you are in the...
Obraz Jezusa w Koran...
świetna, warto
Typowy Arab - Jaki j...
*** - Znam ( swoja byłą nauczycielkę ...
Typowy Arab - Jaki j...
Typowy Arab - Jaki j...
;( - Gdyby było tak w Chrześcijaństwi...