Strona Główna arrow Literatura arrow Recenzja: Czwarty pożar Teheranu
Recenzja: Czwarty pożar Teheranu Drukuj
Michalina Grzelka   
niedziela, 16/05/2010

M. Kęskrawiec, Czwarty pożar TeheranuIran ma wiele twarzy. Czasem jest to zacięto-świętoszkowate oblicze Ahmedineżada, innym razem- gładka buźka młodego chłopaka z postawionymi na żel włosami. Bywają też takie dni, kiedy Iran przybiera twarz dziewczyny w kolorowej chuście i z plastrem bielejącym na świeżo zoperowanym nosie. Chwilę później ten sam plaster i barwna chusta mogą zniknąć przykryte czarnym czadorem. Iran to także wąsate oblicza szahidów z czasów wojny iracko-irańskiej, uwiecznionych w bohaterskich pozach na ścianach budynków i zdających się gromić wzrokiem młodych mężczyzn wystrojonych w obcisłe podkoszulki i celowo podarte dżinsy. Te i inne twarze Iranu przedstawia Marek Kęskrawiec w swej najnowszej książce pt. Czwarty pożar Teheranu, będącej zbiorem reportaży z ogarniętego wyborczą gorączką kraju.

 

Wyborcze szaleństwo nie jest jednak głównym tematem tej książki- stanowi ono raczej tło dla pokazania tego, co Irańczycy tak naprawdę myślą o swoim państwie i otaczającej ich rzeczywistości. Na trzystu siedemnastu stronach swojej książki Kęskrawiec poprzez spotkania i rozmowy z mieszkańcami Teheranu i innych irańskich miast, próbuje poznać Iran od podszewki. Autor z Irańczykami mieszka, je, poznaje ich rodziny i przyjaciół, wysłuchuje ich historii i chociaż opisuje ich z dużą życzliwością, to jednak udaje mu się zachować sporo zdrowego dystansu (np. podczas wyjaśniania, czym jest ta'arof, czyli wymuszona niekiedy uprzejmość, opakowana w grzecznościowe formułki). Te zwykłe spotkania uświadamiają czytelnikom, że Iran to nie tylko wielka polityka i groźby pod adresem Izraela: pomiędzy demonstracjami, które w czerwcu mieliśmy okazję oglądać na ekranach naszych telewizorów, toczyło się przecież także codzienne życie. Ta irańska codzienność, z którą styka się Kęskrawiec, jest  pełna sprzeczności zupełnie niezrozumiałych na pierwszy rzut oka: programowa wręcz nienawiść do Ameryki przeplata się z reklamami coca-coli, a homoseksualizm karze się śmiercią, chociaż operacje zmiany płci są dozwolone (przy czym rząd udziela pożyczek stanowiących nawet połowę kosztów takiego zabiegu).


Podróż autora po Iranie to podróż między zupełnie różnymi światami, znajdującymi się w obrębie tego samego państwa, a czasem nawet i miasta. To podróż między bogatymi i nowoczesnymi dzielnicami północnego Teheranu a uboższymi i konserwatywnymi dzielnicami południowymi. To wycieczka do cichego Jazdu, w którymi młodzi teherańczycy szukają spokoju i odpoczynku od wiecznie zakorkowanej stolicy. To również wyprawa na pustynię Daszt-e Lut, o której ludzie mawiają, że mieszka na niej diabeł, co miejscowy starzec kwituje stwierdzeniem, że skoro gdzieś tu ukrył się szatan, to blisko musi być też Bóg. Kęskrawiec podróżując po Iranie, zbacza z utartego szlaku Teheran- Isfahan- Sziraz i dociera do miejsc, których europejskie telewizje na pewno nie pokazywały w swych zeszłorocznych relacjach z Iranu.


Autor w swych reportażach wiele uwagi poświęca tytułowemu Teheranowi- miastu-olbrzymowi, które może przerażać i wciągać jednocześnie. W jego relacjach to w Teheranie właśnie, niczym w soczewce, skupiają się wszelkie irańskie animozje, nowoczesność przeplata się z religijnym konserwatyzmem, a marzenie o wolności z pragnieniem zachowania obecnego porządku. To właśnie w tym mieście autor spotyka osoby, które poprzez działalność w organizacjach zajmujących się takimi problemami, jak łamanie praw człowieka czy dyskryminacja kobiet, aktywnie walczą z najciemniejszymi stronami irańskiego reżimu.


Czwarty pożar Teheranu to książka, która może się spodobać nie tylko osobom zainteresowanym Iranem, ale i lubiącym dobrą literaturę reportażową. Napisana wartkim i plastycznym stylem, potrafi wciągnąć na wiele godzin, a na dodatek w przystępny sposób wyjaśnia różne zawiłe kwestie, związane polityką, historią i kulturą Iranu, który autor nazywa istnym węzłem gordyjskim. Trzeba bowiem pamiętać, że w Iranie nic nie jest czarno-białe i trudno nie zgodzić się ze słowami, które padają w epilogu Czwartego pożaru Teheranu: Piekło i Raj. Ile razy myślę o Iranie, zawsze te dwa przeciwieństwa stają mi przed oczami, a granica między nimi jest płynna, jak ruchy szyi, ramion i bioder w irańskim tańcu. I właśnie dlatego, a może pomimo to, chce się tam wracać.

 

Marek Kęskrawiec, Czwarty pożar Teheranu, WAB, Warszawa 2010.

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Anonimowy   |2010-05-16 12:38:02
W Iranie setki tysięcy ludzi uzależnione są od narkotyków (heroiny płynącej z
Afganistanu). Choć przemyt heroiny do IRI karany jest śmiercią, to z uwagi na
olbrzymi popyt ryzykantów nie brakuje. Rząd refunduje kurację metadonową
uzależnionym, ale to tylko leczenie objawów. Moim zdaniem to skutek wprowadzenia
prohibicji - skoro ludzie nie są w stanie legalnie kupić alkoholu w sklepie, to
zaopatrują się w narkotyki u dealera.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
 
 

Komentowane

CC logo pp logo IO UW logo unesco_logo
© 2004 - 2011 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej Współpracujemy z Wydziałem Orientalistycznym UW partner PK ds. UNESCO