|
Nie tylko polski czytelnik mało miał okazji do obcowania z literaturą sudańską. Ta odnotowała bowiem większy rozwój dopiero w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, jak czytamy w przedmowie pióra autorki tłumaczenia Wesela Zajna, prof. Jolanty Kozłowskiej. Wówczas to raczkujący rynek literacki Sudanu otrzymał nagle kilka wielkich nazwisk, w tym At-Tajjiba Saliha.
Gdy usiadłam do pisania recenzji, przyszedł mi do głowy pomysł zestawienia Wesela Zajna z naszym rodzimym Weselem Wyspiańskiego. I, o dziwo, udało mi się znaleźć pewne analogie. Podobnie jak Wyspiański zabiera nas na prowincję, do podkrakowskich Bronowic, tak i Salih przenosi czytelnika do wioski położonej nad Nilem, swoistego mikroświata. Obie pozycje są niezłym źródłem wiedzy etnograficznej. Dużą uwagę w Weselu Zajna zwrócono na opis dnia codziennego. Autor przybliża nam żywot pędzony przez miejscowych rolników. Mówi o trudzie ich pracy, uzależnionej od wylewów rzeki, o ich rozrywkach. Przesiadywaniu przed sklepem, spotykaniu się w węższym gronie i wymienianiu się plotkami. Poznajemy także strukturę lokalnej społeczności – dowiadujemy się, kto podejmuje tu najważniejsze decyzje, z czyim głosem należy się liczyć, kto z kim pozostaje w konflikcie. Swoje miejsce znalazły też opisy sudańskiej przyrody – brzegów rzeki, jej wód, które zmieniają się w zależności od pory dnia, nieznośnej spiekoty. Kolorytu tej miejsowości nadaje postać Zajna. Uważany za wioskowego głupca i dziwaka, Zajn wymyka się społecznym normom. Niczym w wielu innych miejscach na świecie, szaleniec zostaje jakby wyjęty spod prawa. Nikt nie traktuje go poważnie, ale i dzięki temu więcej mu wolno. Zajn przebywa np. na weselach z kobietami i nikogo to nie gorszy. Opowiada o swoich licznych perypetiach i nikt nawet nie pomyśli, by na poważnie ganić go za niewłaściwe zachowanie. Ale przede wszystkim Zajn wiecznie się zakochuje. Przy czym nie byle jak, wybiera bowiem zawsze najlepsze partie z okolicy. Te jednak nie zostają mu oddane jako żony. Atencja ze strony Zajna sprowadza na nie za to zainteresowanie innych młodzieńców. Wkrótce matki, które chcą wydać córki za mąż, wręcz zabiegają o względy Zajna. Zajn jako człowiek niespełna rozumu ma też wyjątkowo bliski kontakt z Al-Hunajnem, szajchem, a więc starcem otoczonym nimbem pewnej świętości. To on widzi w szaleństwie Zajna oznakę przychylności Boga, uważa chłopaka za boskiego wybrańca. Al-Hunajn kojarzyć się może z Wernyhorą Wyspiańskiego – jego przesłania są niejasne, wymagają namysłu i wnikliwej interpretacji, by móc poznać ich sedno. Trochę senna, ale jednocześnie i magiczna atmosfera miasteczka z pogranicza jawy i snu także kojarzyć się może z akcją Wesela Wyspiańskiego – dziejącego się na poły w świecie realnym, na poły zaś w warstwie symboli i przenośni. Dla wielbicieli realizmu magicznego opowiadanie będzie niewątpliwie nie lada gratką. Zachęcać do sięgnięcia po Wesele Zajna może z pewnością unikalność tematu – zetknięcie z literaturą Sudanu to z pewnością wciąż dość egzotyczna przygoda. Należy także zwrócić uwagę na fakt, iż książka tłumaczona była bezpośrednio z języka arabskiego. Natomiast wydawnictwo Smak Słowa popisało się bardzo estetycznym, rzucającym się w oczy wydaniem książki – cieszącą oko okładką, która choć twarda, nie czyni z książki ciężkiego tomu. Ważna kwestia, zwłaszcza dla tych, którzy lubią książki zabierać ze sobą, np. do autobusu. A objętość Wesela Zajna starcza mniej więcej na dwa-trzy korki uliczne. Dla tych, którzy przeczytają Wesele Zajna, przyjdzie zaś pora na Sezon migracji na Północ. Też At-Tajjiba Saliha. Autor: At-Tajjib Salih Tytuł: Wesele Zajna Przekład: Jolanta Kozłowska Stron: 96 Wydawca: Smak Słowa Oprawa: twarda ISBN 978-83-62122-09-7 Cena detaliczna 25 zł
|
Znowu straszą... kob...
Mieszkam w Anglii i siłą rzeczy mam w...
Katar
Szukam - Szukam pracy(Katar ), przy ...
Aniołowie w islamie
Katar
O swoja wydajnosc sie nie martw-marze...
Odpowiedź na recenzj...