|
Ponieważ personalnie zostałem zaatakowany jako autor tekstu Szlifowanie klejnotu (As-Salam, nr 3/2009, s. 29) korzystam ze swojego prawa wypowiedzenia się.
W głównej mierze autorzy krytyki zarzucają mi, że piszę niezrozumiałym językiem i że nie przeczytałem ksiązki. Otóż słowa przeze mnie użyte w tekście (za wyjątkiem wyrazu sebha) znajdą Państwo w słowniku języka polskiego a zasady pisowni wraz ze składnią zgodne są z zasadami, jakie obejmuje język polski. Faktycznie czytając mój tekst należy wznieść się na nieco wyższy wymiar rzeczywistości, ale to już zależy od czytelnika, czy na ten wymiar jest w stanie się przenieść. Czasopismo As-Salam wymaga od czytelnika nieco wyższego poziomu intelektualnego i myślenia rewizjonistycznego, czyli brania rzeczywistości nie tak, jak złudnie nam się ją przedstawia. Swoje wykształcenie zdobyłem między innymi w Instytucie Semantyki Ogólnej Alfreda Korzybskiego, przez to twarda logika Arystotelesa, którą posługuje się większość ludzi jest mi obca. W duchu takiej właśnie logiki opiera się krytyka mojej osoby. Książki Jones nie czytałem, ale ją przeczytałem. Pomiędzy słowem czytać a przeczytać jest semantyczna różnica. Czytelnik, który tylko ją czytał może mnie krytykować za to tylko, że nie odczytałem jej tak jak on, ale nie może mnie krytykować za mój osobisty odbiór tego, co przeczytałem.
Jako redaktor działu Media w As-Salam poszukiwałem tematu do nadchodzącego wydania. Zespół redakcyjny zaproponował bym opisał zjawisko wylęgających się książek anty-muzułmańskich z kręgu literatury faktu. Od punktów z tanią książką po szanujące się salony i księgarnie można natknąć się na taką właśnie literaturę. Jednak ja skłoniłem się ku książce pani Jones. W korespondencji mailowej z redaktorem Mariuszem Wieczerzyńskim wielokrotnie podawałem przykłady błędów Jones w jej dziele Klejnot Medyny. Namiastkę tych błędów przedstawiłem w swoim tekście, ale widocznie autorzy krytyki znów tylko czytali mój tekst, ale go nie przeczytali!
Swojego tekstu nie traktowałem jako recenzji. Służy on czemuś więcej niż tylko ocenie książki, jakiego domaga się krytyka. Gdybym wypisywał błędy Jones oraz ustosunkowywał się do jej każdej myśli byłoby to nużące dla czytelnika oraz nie spełniało by roli takiej jaką zamierzyłem. Traktuję swój tekst jako pewnego rodzaju manifest. Krytyka niestety mojego manifestu nie potrafi odczytać. Dziwi mnie, że taki autorytet jak brat Musa przychyla się do opinii jakoby książka Jones była prawomyślna dla muzułmanina.
Już w przedmowie (s. 9) widać zamysł jaki towarzyszył powstaniu tej książki i włożenie kija między sunnitów a szyitów. Również nazwiska wymienione w podziękowaniach dają dużo do myślenia, gdyż są to ludzie z kręgu Departamentu Obrony USA: Carol Craig, Susan Leon, Daniel Zitin; CIA: Karin Knight, Paul Vandevelder, czy odznaczony przez Georgea Busha seniora walczący w Iraku mąż autorki Todd Mowbray. Klejnot Medyny na pierwszy rzut oka dla niedoświadczonego czytelnika jest tylko i wyłącznie babską literaturą. Taką ma pozostać w świadomości społecznej. Jednak to książka niebezpieczna, zawierająca wirus. Świadczy o tym choćby powyższa krytyka samych muzułmanów co do mojego tekstu. Odbieranie Allahowi takiego przymiotu jak wola i siła sprawcza (przykład na s. 36, 192), udowadnianie, że Aisza kochała Saufana a żoną Proroka (SAAŁ) była tylko z obowiązku, pokazywanie Muhammada (SAAŁ) jako popędliwego mężczyznę, władcę haremu, besztającego żonę! Oczywiście Jones kreśli fikcję historycznego powstania ummy z całym zapleczem wątpliwości co do proroctwa, w które wplecione są przemoc, morderstwa, czy orzeczenia żony o rzekomym popełnianiu błędów przez Proroka (SAAŁ). Pozostaje tylko pytanie, po co ta fikcja została napisana?!
Kto chce doczyta się w tej książce czegoś więcej niż tylko opowieści o ummie czy erotycznych opisów wkładania języka Proroka (SAAŁ) w usta Aiszy, czy splamionych prześcieradeł! Uważam tę książkę za szkodliwą w pojmowaniu roli posłannictwa oraz samej postaci Proroka (SAAŁ), przez Jego odhumanizowanie!
Szanowni krytycy, pomijam fakt mało eleganckiego tonu, w jakim uderzacie w moją osobę. Jeśli pochwalacie pisarstwo Jones jest to wasza osobista sprawa. Jednak warto się zastanowić, czy książka napisana z zamysłem siania fermentu pod pseudofeministyczną osłonką przyczyniającą się do wypływu ruchów neofickich godna jest głosu poparcia przez muzułmanina?!
|
Obraz Jezusa w Koran...
świetna, warto
Typowy Arab - Jaki j...
*** - Znam ( swoja byłą nauczycielkę ...
Typowy Arab - Jaki j...
Typowy Arab - Jaki j...
;( - Gdyby było tak w Chrześcijaństwi...
Typowy Arab - Jaki j...
Araby faceci - Araby faceci chodzą co...