|
Stało się. Ostatnimi czasy jesteśmy mimowolnymi świadkami dyskusji, która prawdopodobnie nigdy nie powinna była się zdarzyć w cywilizowanym świecie. Jej temperatura podnosi się w dodatku w sposób całkowicie niekontrolowany. I nie byłoby może w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że przedmiot dyskusji jest kompletnie pozbawiony sensu, a podmiot prawdopodobnie nie wie co czyni. W każdym razie chciałabym w to wierzyć...
Oto bowiem okazało się, że w Polsce są muzułmanie. Natychmiast włączyły się statystyki i zaczęto liczyć, ilu ich właściwie jest. Wyszło, że za dużo i w dodatku zaczynają się panoszyć zamiast pracować, płacić podatki i bić pokłony Bogu po kryjomu, w zaciszu domowego ogniska. Są ich dwie kategorie: ci, którzy żyją w Polsce od kilkuset lat i się zasymilowali, mogą sobie tu być, ci gorsi - imigranci, którzy z różnych powodów wybrali Polskę za swoją nową ojczyznę, teraz w wypowiedziach protestujących słyszą, że stanowią zagrożenie i są obywatelami drugiej kategorii. A wszystko to przy okazji faktu, że w centrum oświeconej Europy, w naszym światłym, pięknym kraju, stanie (o zgrozo !) meczet. Zorganizowano protest przeciwko budowie, zapomniano o konstytucji, prawie i wielowiekowej tradycji, zawrzało na internetowych forach, każdy poczuł się w obowiązku przypomnieć, że Polska dla Polaków, natomiast pod naszym niebem prawo do życia mają wyłącznie katolicy. Nieliczne głosy tych, którzy zachowali rozsądek, są zagłuszane, a nierzadko w dyskusjach internetowych przy okazji wymiany poglądów wymienia się obelgi i niewybredne epitety.
Atmosferę podgrzewa fakt, że sponsorem budowy jest Arabia Saudyjska. Tu pojawia się obce dla wielu dotychczas słowo wahabizm, i choć wielu znawców nie wie na czym on tak naprawdę polega, to w każdym razie brzmi groźnie. Można nim przestraszyć tych, którzy wiedzą jeszcze mniej i prawdopodobnie o to właśnie chodzi. Najłatwiej kierować nieświadomą masą. Nie ma znaczenia fakt, że królem Arabii Saudyjskiej jest ten sam człowiek, który kilka lat temu z własnej woli finansował ratowanie życia polskich bliźniaczek syjamskich, czyli robił dokładnie to, co należało do obowiązków państwa polskiego. Wtedy saudyjskie pieniądze były dobre, dziś są złe. Fakt, że w Polsce żaden z muzułmanów zwolennikiem wahabizmu nie jest, również nie zostało zauważone. Jak w kawale o pracy magisterskiej: nieważna treść, ważny promotor. Więc skoro fundatorami są Saudyjczycy, to meczet jest dla wahabitów i takie treści będą tam rozpowszechniane. Niektórzy bowiem podnoszoną argument, że obecność meczetu w Warszawie ściągnie radykałów islamskich, kimkolwiek oni są, ci zaś będą szerzyć swoje poglądy i nawoływać w meczecie do walki z Zachodem. Tyle, że błędem jest uważać, że meczet wywoła taki proces, natomiast jego brak – zatrzyma. Raczej bardziej prawdopodobne, że nie będzie to miało najmniejszego znaczenia.
Podnoszony jest również argument, że w Arabii Saudyjskiej nie ma chrześcijan, że jest zakaz publicznego wyznawania tej religii. Oczywiście, innego powodu niż zakazy być nie może, bo przecież nasi są wszędzie. Otóż, nie wszędzie. Tam akurat chrześcijaństwo zostało wyparte i nie odzyskało swych wpływów. Pamiętajmy, że dzisiejsza Arabia Saudyjska jest kolebką islamu. Ale w innych rejonach Bliskiego Wschodu i w północnej Afryce żyją chrześcijanie i mają się całkiem dobrze. Nikt nie zabrania im budować kościołów. I warto byłoby wreszcie uświadomić sobie fakt, że tradycje chrześcijańskie w tamtym regionie są o prawie 1000 lat starsze niż w naszej części Europy.
Najgorszy jednak jest fakt, że ci, co tak głośno protestują przeciwko budowie meczetu w imię obrony jakichś domniemanych swobód, zapominają lub w ogóle nie zauważają, że ograniczyć chcą swobody pewnej części obywateli naszego kraju. Kraju, w którym obowiązuje konstytucja mówiąca o wolności wyznania i swobodzie kultu religijnego. Tak więc, mimo że grupie wiernych muzułmańskich przysługuje niezbywalne prawo do budowy meczetu jako domu modlitwy, stanąć on w Warszawie bez licznych protestów nie może. Dlaczego? Ano dlatego, że islam jest zły. Bo 11 września. Bo jak starożytni Egipcjanie, którzy ze strachu padali na twarz podczas burzy, gdyż nie wiedzieli skąd się ona bierze, tak niektórzy boją się tego czego nie znają, bowiem nigdy nie zadali sobie trudu, żeby to poznać. Gdyby w innych okolicznościach każdego z protestujących zapytać, czy uważa się za tolerancyjnego, odpowiedziałby, że tak, i byłby zdziwiony, że się go pyta o rzecz zupełnie oczywistą. Nienawidzi jedynie Żydów, Arabów i cyklistów, choć nie potrafi wyjaśnić dlaczego akurat tych ostatnich. Bo Polacy tolerancyjni nie są wcale.
Tolerancja zresztą nie jest ładnym słowem: zawiera w sobie pewien ładunek negatywny. Bo oto tolerujemy, czyli zaledwie zgadzamy się na istnienie obok nas czegoś, co nie do końca nam odpowiada, ale skoro jest i nie wchodzi nam w drogę, to niech już będzie. Znacznie ładniejszym słowem jest poszanowanie. I tego właśnie poszanowania dla inności zabrakło w tej dyskusji. W dialogu bowiem biorą udział dwie strony i żadna nie może się odwracać i odchodzić, gdy mówi ta druga. W dodatku, każda ze stron może mieć swoje racje i wysuwać argumenty na poparcie własnych poglądów. Najlepiej byłoby oczywiście, żeby wszyscy mówili jednym głosem, ale tak nie jest i nie będzie. Piękno tego świata polega wszakże na jego różnorodności.
A propos różnorodności: zauważono, że w Polsce żyją Tatarzy. Na jednym z portali znalazłam nawet opinię, że Tatarzy mogą być (!), bo się zasymilowali. Jasne, że się zasymilowali, chodzą przecież na dwóch nogach, mówią ludzkim głosem i już dawno zsiedli z koni. To, że przypadkiem wyznają islam, którego nigdy nie pozwolili sobie odebrać, pomijane jest wstydliwym milczeniem, tak jak nie mówi się o pryszczu na pewnej zakrytej zazwyczaj części ciała. Niech sobie wobec tego biją pokłony Allahowi w zaciszu swoich domów, ale meczet ?! Co to, to nie. Tylko, że Tatarom nikt już dziś nie musi przyznawać lub odmawiać prawa bycia tu i teraz. Nikt nie musi liczyć, ile jest w Polsce meczetów, i zastanawiać się, czy aby nie za dużo.
Nasi przodkowie prawo do życia tu, gdzie żyjemy, otrzymali już dawno i płacili za nie wierną, nieprzerwaną służbą nowej ojczyźnie we wszystkich ważnych momentach dziejowych. Jesteśmy obywatelami tego kraju i jesteśmy muzułmanami z dziada pradziada, a drzewo genealogiczne wielu z nas jest starsze niż niejednego prawdziwego Polaka. Jako muzułmanom jest nam potrzebny meczet, tak jak chrześcijaninowi kościół, zaś prawo do niego gwarantuje nam konstytucja.
Wierzę, że meczet w Warszawie powstanie, mimo licznych, tak niesprawiedliwych protestów. Że spotykać się w nim będziemy, aby się modlić m.in. o rozsądek i zdolność do wzajemnego szacunku oraz zaprzestanie podziałów na my i wy, lepsi i gorsi.
|
Obraz Jezusa w Koran...
świetna, warto
Typowy Arab - Jaki j...
*** - Znam ( swoja byłą nauczycielkę ...
Typowy Arab - Jaki j...
Typowy Arab - Jaki j...
;( - Gdyby było tak w Chrześcijaństwi...
Typowy Arab - Jaki j...
Araby faceci - Araby faceci chodzą co...