|
Ilość rzeczywiście interesujących atrakcji turystycznych w Kuwejcie tylko nielicznym zawróci w głowie. Same foldery wydawane przez lokalne instytucje i organizacje przedstawiają jedynie kilka miejsc, które dla części z wizytujących mogą okazać się rozczarowaniem. Natomiast rzeczą, która można bezsprzecznie polecić, jeśli już ktoś znajdzie się w Kuwejcie, jest statek Al Haszemi II (الهاشمي) usytuowany przy hotelu SAS Radisson Blu tuż nad brzegiem Zatoki.
Obiekt otrzymał certyfikat zapisania w Księdze Rekordów Guinness'a jako największy na świecie arabski statek żaglowy wykonany z drewna. Ma długość 80.4 metrów, a jego pokład jest szerokości 18.7 metra, całkowita waga wynosi ok. 2500 ton. Znajduje się na lądzie i tam ma pozostać, choć jego wykonanie pozwala na zwodowanie. Budowa rozpoczęła się w 1997 i pochłonęła prawdopodobnie ok. 30 milionów dolarów. Statek jest ulokowany tuż przy budynku, z którym wspólnie tworzy przestrzeń dla skromnego muzeum morskiego oraz restauracji hotelu SAS Radisson Blu. W kadłubie żaglowca znajduje się duża sala balowa/ konferencyjna, gdzie odbywają się m.in. cykliczne koncerty Kuwait Chamber Philharmonia. Wnętrze sali jest zdominowane przez drewnianą, symetryczną strukturę, której kolor daje poczucie przytulności i ciepła, choć klimatyzacja działa często na wysoki obrotach i można zmarznąć. Sufit jest ozdobiony sporymi żyrandolami o złotej barwie. Z kolei w ciągu dnia można swobodnie poruszać się po górnym pokładzie statku. Całość robi porażające wrażenie, tym bardziej, że widzi się jak wysoki jest okręt, czego nie zauważa się przy zanurzeniu w wodzie. Projekt ukończono w 2001 roku, a sfinansowany został przez Rodzinę Marafie'ich, która posiada sieć hoteli SAS Radisson. Ojcem projektu i jego pomysłodawcą jest Husein Marafie. Jest to już trzecie jego żaglowe dziecko i zarazem najokazalsze! Misja przyświecająca rekonstruowaniu i powoływaniu ponownie do życia podobnych jednostek pływających w charakterze budynków użytkowych to chęć ocalenia od zapomnienia historii i życia codziennego przodków oraz zachowanie mistrzowskich produktów zanikającego rzemiosła.
Ten ogromny żaglowiec nazywany po arabsku daw (odpowiednia wydaje mi się polska pisownia dau lub właśnie daw) to replika jednostek pływających dawniej po Zatoce, aż do końca lat 50 XX wieku. Słowo (داو), po angielsku zapisywane jako dhow, ma być terminem pochodzącym z języka swahili i oznaczającym arabski, drewniany okręt żaglowy. Takimi środkami obywał się dawniej transport na terenie całej Zatoki Perskiej/ Arabskiej, aż do Indii i wschodniego wybrzeża Afryki. Największe żaglowce tego typu były obsługiwane przez załogę składającą się z 30 osób, podczas gdy mniejsze liczyły około kilkunastu marynarzy. Miały zróżnicowane ożaglowanie oraz ilość masztów, wszystkie jednak pływały po morzach jedynie dzięki sile wiatru, ew. przy udziale ludzkich mięśni. W obrębie potocznej, powszechnie przyjętej nazwy dau mieści się szereg podtypów jednostek o zmiennej wielkości dostosowanej do celów użytkowania i przewidywanych dystansów rejsów.
Kuwejcka flota drewnianych statków żaglowych miała być w przeszłości jedną z najbardziej porażających swoją wielkością w rejonie. Historia Kuwejtu z racji położenia geograficznego jest silnie związana z morzem. Zatem przez wiele wieków głównymi zajęciami nielicznej ludności osiadłej, służącymi zarobkowaniu było rybołówstwo, żegluga, kupiectwo na szlaku z Azji do Europy, poławianie pereł oraz konstrukcja statków żaglowych i rzemiosła z nią związane np. stolarstwo, ciesielstwo, wyplatanie sieci. Statki służyły do połowu ryb i pereł, podróżowania w regionie, transportowania wody pitnej, wymiany handlowej. Naturalnie zatem, w harmonii z przeszłością statki żaglowe stały się bardzo częstym motywem heraldycznym w krajach arabskich nad Zatoką. I tak godło Państwa Kuwejt przedstawia dau unoszony na falach morskich. Również emblemat Uniwersytetu Kuwejckiego zawiera ten element. Podobnie godła Kataru oraz ZEA, to drugie zmienione jednak w 2008 roku. Żaglowiec umieszczony w godle na brzuchu sokoła zastąpiono flagą federacji.
Takie morskie historie są czasem pomijane lub nieprzytaczane w środkach masowego przekazu. Wiele państw w regionie buduje coraz to nowsze i wyższe atrakcje turystyczne, aby zaimponować światu i przyciągnąć zwiedzających... zapominając o najciekawszych pozostałościach przeszłości. Ponieważ dla osób z zewnątrz często pierwszym skojarzeniem jest głównie diametralna zmiana jaka zaszła po odkryciu ropy oraz fakt, że na tym surowcu oparto całą nowoczesną gospodarkę powstałych tu państw. Odeszły gdzieś nagle smukłe, drewniane łódki rybackie i kunsztowne żaglowce... ustąpiły miejsca wielkim tankowcom* przybywającym po czarne złoto. Zanikł trudny i wycieńczający zawód poławiacza pereł nie przetrwawszy konkurencji japońskiej. Poumierali też ludzie, którzy żeglowaniu poświęcili całe życie. Współcześnie popularnością cieszą się głównie rejsy motorówką po Zatoce. A wiatr cały czas ma tę samą siłę, tyle, że mało kto go jeszcze używa... Można ewentualnie przejść się na spacer do portu rybnego, żeby zobaczyć co przetrwało w zbliżonej formie z wieków poprzednich i nadal unosi się na powierzchni wody. Oficjalna strona żaglowca: http://www.al-hashemi2.com/ (polecam galerię) *zbiornikowcom
|
Maroko
Anonimowy - Swoje dzieci też nazywasz...
Maroko
do Nadii - to jest moja ofiara "d...
Maroko
Nad swoimi prawami - to sie dziewczyn...
Maroko
Niestety tak musi być jaka powie wybr...
Nowy numer "Blis...
link:http://www.amandadollar.com/ Th...