Strona Główna
Recenzja filmu: Lęk przed Bogiem Drukuj
Marta Minakowska   
poniedziałek, 08/02/2010

Lęk przed Bogiem, reż. Ozer KiziltanLęk przed Bogiem to film o zadziwiającej na pierwszy rzut oka przemianie – człowieka niezwykle bogobojnego w sprzedajnego krętacza. A jednak. Jak pokazuje nam reżyser Ozer Kiziltan, należy zawsze mieć się na baczności. Bo na podszepty diabła wystawiani są także ci, którzy odczuwają ogromny lęk przed Bogiem. A może zwłaszcza oni?

 

Muharrem to prosty Turek. Ciężko pracuje, by zarobić na chleb, usługuje wręcz jako subiekt panu Alemu - ale nie widzi w tym żadnej niesprawiedliwości. Mieszka sam w rodzinnym domu. Pędzi żywot skromny i bardzo uczciwy, gdyż jest praktykującym muzułmaninem. Religia jest dla niego niezwykle ważna. Muharrem regularnie uczęszcza na modlitwę do pewnego bractwa, gdzie wraz ze współwyznawcami popada w mistyczny trans, zbliżający do Boga.

 

Tak duża gorliwość względem wypełniania religijnych obowiązków oraz prostoduszność Muharrema zwracają na niego uwagę przywódcy bractwa. Postanawia on mianować go zarządcą nieruchomości, które należą do zgromadzenia. Odtąd Muharrem ma udawać się do najemców, aby odbierać należną zapłatę za czynsz.

 

Jako reprezentant bractwa Muharrem musi odpowiednio się prezentować. Otrzymuje więc wkrótce zestaw nowych ubrań, zegarek, a nawet samochód z kierowcą, byle tylko wykonywał sumiennie swoje obowiązki. Dotąd nie zważający na dobra doczesne Muharrem staje się zaślepiony nagłym polepszeniem statusu materialnego, ale i… społecznego. Muharrema, który został wybrany przez samego przywódcę bractwa na tak wysokie statnowisko, szanują wszyscy. Nawet jego szef, który raczej nie jest religijny, a w biurze ma powieszony portret Atatürka a nie werstety z Koranu, zaczyna darzyć go szczególną atencją.

 

Można się zastanawiać, dlaczego Muharrem uległ takiej radykalnej przemianie? Może bractwo dało mu poczucie wsparcia? Muharrem mieszkał sam, przesiadywał w pustym domu. Po przeprowadzce do majątku bractwa poczuł się częścią grupy. Powierzone mu zadanie uważał także za wielką odpowiedzialność, oznakę okazanego mu zaufania.

 

Ponadro Muharrem nie kończy swojej przemiany na zostaniu drobnym oszustem, wiedzionym zapachem pieniądza. Ma wyrzuty sumienia. Nie stał się po prostu zły. Zszedł z właściwej drogi, którą do tej pory podążał i przeżywa głęboki wewnętrzny kryzys. Okazuje się, że interesy bractwa przypominają nieraz bardziej biznes niż zgodną z islamem działalność charytatywną. Muharrema męczą sny, także te, w których kusi go odwieczny symbol nieczystej namiętności – piękna kobieta…

 

Film pokazuje wiele ciekawych aspektów życia w pozornie prawie całkowicie zeświecczonej Turcji. Oto nawet ci mniej religijni okazują szacunek członkom bractwa. Lub też łączą ich z nimi interesy. A by otwierać szkoły, przyjmować uczniów z biednych rodzin lub sieroty czy też prowadzić bieżącą działalność, bractwo potrzebuje pieniędzy. Nabywa zatem nieruchomości, którymi musi następnie umiejętnie zarządzać. Także typowo bliskowschodnim zwyczajem, szukając pomocnika dla swojego subiekta, pan Ali pyta o chłopaka z porządnej rodziny. Same kwalifikacje to za mało. Ciekawym wątkiem pobocznym jest to, że znaleziony młodzieniec pochodzi z Kosowa.

 

Czy to tytułowy lęk przed Bogiem (po turecku takva, po arabsku taqwà) zaprowadził Muharrema pośrednio zupełnie nie w tym kierunku, do którego z wielką skrupulatnością zmierzał do tej pory? A może to jego utrata sprowadziła go na złą drogę? Postać Muharrema ma tu być, według słów reżysera, obrazem kryzysu człowieka religijnego we współczesnym świecie. Człowieka, który w rozmiłowaniu do Boga próbuje odwrócić się od pokus cywilizacji, które nieustannie go prześladują.

 

Z ciekawostek: w produkcję filmu zaangażowany był znany niemiecki reżyser tureckiego pochodzenia, Fatih Akin. Natomiast osoby znające alfabet arabski mogą w trakcie filmu parokrotnie zauważyć napis taqwà

 

Film oglądać można na kanale Ale kino! , gdzie poprzedza go ciekawa rozmowa Jakuba Duszyńskiego z Maxem Cegielskim. Polecem wysłuchać w całości.

 

Lęk przed Bogiem
reż. Ozer Kiziltan
Niemcy/Turcja, 2006

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
slavo   |2010-02-08 10:20:56
Drobna uwaga- szef Muharrema należy raczej do osób mocno identyfikujących się z
islamem, o czym świadczy gazeta, którą czyta (Vakit- taki turecki Nasz
Dziennik). Ataturka zaś wieszają na ścianach niemal wszyscy- taki urok tego
kraju
majka   |2010-02-08 16:24:50
taki sobie film, ciekawsza ta recenzja niz sam obraz
Mateusz Rzeszut  - Marta zawsze pisze mądre recenzje   |2010-02-08 17:08:36
Ale film chętnie bym obejrzał.
Marta Minakowska   |2010-02-09 12:45:56
Co do szefa - o gazecie oczywiście nie miałam pojęcia, choć to by wyjaśniało,
czemu tak często pojawia się w kadrze Choć u nas też nie tylko praktykujący
katolicy szanują np. Tygodnik Powszechny... W każdym razie według mnie ten szef
jest pokazany jako swego rodzaju przeciwieństwo bogobojności głównego bohatera -
człowiek, który nawet jeśli pamięta o swoich muzułmańskich korzeniach, bardziej
skupia się na zysku niż na wypełnianiu religijnych obowiązków np. nie burzy go w
ogóle oszukiwanie klientów...). Pozdrawiam!
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Komentowane

CC logo pp logo IO UW logo unesco_logo
© 2004 - 2011 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej Współpracujemy z Wydziałem Orientalistycznym UW partner PK ds. UNESCO