|
Uczelnie wyższe w Wielkiej Brytanii dotychczas witały studentów z innych krajów z otwartymi ramionami. Nikt nie był także szczególnie zainteresowany, jakiego student jest wyznania. Wiadomo, że w Europie i USA kształcą się synowie szejków arabskich, dyktatorów afrykańskich i dzieci chińskich milionerów. Dotychczas nie łączono studentów z obcych krajów ani tych wyznających inną wiarę z terroryzmem, ale wydarzenia z 25 grudnia 2009 roku, kiedy młody Nigeryjczyk starał się zdetonować bombę w samolocie lecącym z Amsterdamu do Detroit dają wielu osobom do myślenia.
Umar Farouk Abdulmuttalab był bowiem studentem inżynierii w University College London i przewodniczącym uniwersyteckiego stowarzyszenia islamskiego. Islamic Societies, bo tak nazywają się te stowarzyszenia w Wielkiej Brytanii, uznawane były do niedawna za podobne do innych tego typu organizacji, np. stowarzyszenia kultury japońskiej. Studenci mogą spotykać się w gronie osób o tym samych zainteresowaniach, poznawać wspólnie kulturę danego kraju czy rejonu, organizować imprezy i wymieniać poglądy. Tymczasem stowarzyszenia islamskie w ciągu ostatnich kilku lat otaczają coraz większe kontrowersje. Konserwatyści brytyjscy są zdania, iż stanowią one wylęgarnie fundamentalistów islamskich, którym zależy na uznaniu islamskiego prawa szariatu. Oliwy do ognia dolewa fakt, że niektórzy Brytyjczycy powiązani z działaniami terrorystycznymi byli silnie zaangażowani w działalność uniwersyteckich stowarzyszeń islamskich. Brytyjski prawicowy think-tank Centre for Social Cohesion wydał w 2008 niekorzystny dla stowarzyszeń raport, z którego wynikało, że należy im się większa niż dotychczas uwaga. Raport wywołał oburzenie Brytyjskiej Federacji Studenckich Stowarzyszeń Islamskich (FOSIS). Stowarzyszenia islamskie nie mają bowiem na celu radykalizacji poglądów studentów muzułmańskich. Przede wszystkim służą poznaniu osób wyznających podobne wartości i poglądy. Zapewniają miejsce do modlitw i jedzenie halal, a także literaturę, mogącą zainteresować muzułmanów. Stanowią miejsce, w którym studenci nie utożsamiają dobrej zabawy w piątek z piciem alkoholu do upadłego. Słynny jest organizowany przez stowarzyszenia islamskie Tydzień Charytatywności, podczas którego studenci w Wielkiej Brytanii i Irlandii zbierają pieniądze na cele dobroczynne – w 2009 roku datki na budowę szkół i sierocińców w krajach takich jak Kenia, Somalia czy w Strefie Gazy i Zachodniego Brzegu Jordanu, przekroczyły £350 000. Ideologicznie FOSIS, założona w 1962 roku, pokrywa się z egipskim konserwatywnym Muslim Brotherhood (Bractwem Muzułmańskim) i pakistańską partią islamistyczną Jamaat e-Islami. Siłą rzeczy przyciąga to także studentów mających skłonności do bardziej radykalnych poglądów, jednak od stowarzyszenia islamskiego do Al-Kaidy daleka droga, mimo że podobnie jak w krajach muzułmańskich także w Wielkiej Brytanii ruchy islamistyczne mają tradycję szukania członków wśród działaczy stowarzyszeń islamskich. W latach 1990-tych Hizb ut-Tahrir, stawiający za cel stworzenie globalnego kalifatu, działał aktywnie na uniwersyteckich kampusach. W Wielkiej Brytanii jest ok. 100 000 muzułmańskich studentów, stanowiących ok. 5% całej studenckiej społeczności – przeważająca większość ma obywatelstwo brytyjskie i tu się urodziła i wychowała. 100 000 to niewiele, ale wystarczająco wiele, by rzucać się w oczy. W Wielkiej Brytanii nie ma potrzeby, by muzułmanki wstydziły się lub bały przykrywać włosy hidżabem czy nosić czarny czador. Mężczyźni mogą nosić brodę i długą kurtę. W Kanadzie w 2005 roku na McGill University dwóm tysiącom studentów muzułmańskich zlikwidowano pokój modlitw, uzasadniając decyzję twierdzeniem, że uczelnia jest świecka. Taka sytuacja nie mogłaby mieć jeszcze miejsca w Wielkiej Brytanii, ale kto wie, jak długo społeczeństwo będzie tolerancyjne. Na początku listopada 2009 roku grupa 30 nastolatków brutalnie pobiła i zaatakowała nożami trzech muzułmańskich studentów z londyńskiego City University. Jest to tylko jeden z incydentów szerzącej się islamofobii. Po opublikowaniu raportu Centre for Social Cohesion, które wykazały, iż 1/3 studentów muzułmańskich popiera zabójstwo w imię islamu, a 40% opowiada się za wprowadzeniem szariatu do prawa brytyjskiego, społeczeństwem zawrzało. Zdano sobie sprawę, jak wielka przepaść dzieli studentów muzułmańskich od niemuzułmańskich, jak mało jedni wiedzą o drugich. 40% studentów muzułmańskich wyznaje pogląd, że kobiety nie powinny mieć swobodnego kontaktu z mężczyznami, 25% muzułmanek i 32% muzułmanów wyznało, że nie darzy gejów szacunkiem. Wśród studentów niemuzułmańskich, według sondażu, tylko 4% nie ma szacunku dla gejów, ale aż 55% uważa, iż demokracji nie da się pogodzić z islamem, a 10% przyznało, że żywi bardzo mało szacunku dla muzułmanów. Nie związani ze stowarzyszeniami islamskimi rzecznicy uniwersyteccy mówią, iż faktycznie szokują ich poglądy wygłaszane przez niektórych studentów muzułmańskich, ale podkreślają także, że na brytyjskich uczelniach jednym z podstawowych praw studenta jest prawo do swobodnego wygłaszania poglądów i wymiany opinii. Czyli przyklaskując Wolterowi rzecznicy wyznają pogląd: Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale zawsze bronił będę twojego prawa do posiadania własnego zdania. Trudno jednoznacznie stwierdzić, co ma największy wpływ na radykalizację muzułmanów. Obarczanie całą winą stowarzyszeń islamskich jest daleko idącym posunięciem i prowadzi do jeszcze większej przepaści między muzułmanami i studentami nie wyznającymi islamu. Wśród całej dwumilionowej społeczności islamskiej w Wielkiej Brytanii zaledwie mała cząstka stanowi niebezpieczeństwo dla społeczeństwa, a nawoływanie do zbiorowej odpowiedzialności i nakładanie na całą społeczność studentów muzułmańskich kolektywnej winy za kilku szaleńców świadczy faktycznie o islamofobii. Każdy student ma prawo głosić radykalne i kontrowersyjne poglądy, ma prawo do otwartego dzielenia się swoimi myślami i dyskutowania o problemach, jakie dotykają całego społeczeństwa lub jakiejś jego części, a także wysuwania szeregu pomysłów na ich rozwiązanie. Zabranianie wyłącznie niektórym grupom demonstrowania swoich poglądów, do których są uprawnieni, prowadzi jedynie do eskalacji agresji i frustracji. Zmiatanie problemów pod dywan nie spowoduje, że one znikną. Mówi się o potrzebie dialogu, większej otwartości i zainteresowania studentów poglądami innych. Miejmy nadzieję, że na apelach się nie skończy.
|
Maroko
Niestety tak musi być jaka powie wybr...
Nowy numer "Blis...
link:http://www.amandadollar.com/ Th...
Cytat na Nowy Rok
link:http://www.amandadollar.com/ i'...
Irański Nowy Rok w K...
link:http://www.amandachina.com/ i'v...
Nowy film: "Półk...
link:http://www.amandadollar.com/ Th...