Strona Główna arrow Społeczeństwo arrow Zła sława studenckich stowarzyszeń islamskich na brytyjskich uniwersytetach
Zła sława studenckich stowarzyszeń islamskich na brytyjskich uniwersytetach Drukuj
Kamila Kunda   
sobota, 06/02/2010

Studentki londyńskie, fot. K.KundaUczelnie wyższe w Wielkiej Brytanii dotychczas witały studentów z innych krajów z otwartymi ramionami. Nikt nie był także szczególnie zainteresowany, jakiego student jest wyznania. Wiadomo, że w Europie i USA kształcą się synowie szejków arabskich, dyktatorów afrykańskich i dzieci chińskich milionerów. Dotychczas nie łączono studentów z obcych krajów ani tych wyznających inną wiarę z terroryzmem, ale wydarzenia z 25 grudnia 2009 roku, kiedy młody Nigeryjczyk starał się zdetonować bombę w samolocie lecącym z Amsterdamu do Detroit dają wielu osobom do myślenia.

 

Umar Farouk Abdulmuttalab był bowiem studentem inżynierii w University College London i przewodniczącym uniwersyteckiego stowarzyszenia islamskiego. Islamic Societies, bo tak nazywają się te stowarzyszenia w Wielkiej Brytanii, uznawane były do niedawna za podobne do innych tego typu organizacji, np. stowarzyszenia kultury japońskiej. Studenci mogą spotykać się w gronie osób o tym samych zainteresowaniach, poznawać wspólnie kulturę danego kraju czy rejonu, organizować imprezy i wymieniać poglądy. Tymczasem stowarzyszenia islamskie w ciągu ostatnich kilku lat otaczają coraz większe kontrowersje. Konserwatyści brytyjscy są zdania, iż stanowią one wylęgarnie fundamentalistów islamskich, którym zależy na uznaniu islamskiego prawa szariatu. Oliwy do ognia dolewa fakt, że niektórzy Brytyjczycy powiązani z działaniami terrorystycznymi byli silnie zaangażowani w działalność uniwersyteckich stowarzyszeń islamskich.

 

Brytyjski prawicowy think-tank Centre for Social Cohesion wydał w 2008 niekorzystny dla stowarzyszeń raport, z którego wynikało, że należy im się większa niż dotychczas uwaga. Raport wywołał oburzenie Brytyjskiej Federacji Studenckich Stowarzyszeń Islamskich (FOSIS). Stowarzyszenia islamskie nie mają bowiem na celu radykalizacji poglądów studentów muzułmańskich. Przede wszystkim służą poznaniu osób wyznających podobne wartości i poglądy. Zapewniają miejsce do modlitw i jedzenie halal, a także literaturę, mogącą zainteresować muzułmanów. Stanowią miejsce, w którym studenci nie utożsamiają dobrej zabawy w piątek z piciem alkoholu do upadłego. Słynny jest organizowany przez stowarzyszenia islamskie Tydzień Charytatywności, podczas którego studenci w Wielkiej Brytanii i Irlandii  zbierają pieniądze na cele dobroczynne – w 2009 roku datki na budowę szkół i sierocińców w krajach takich jak Kenia, Somalia czy w Strefie Gazy i Zachodniego Brzegu Jordanu, przekroczyły £350 000. Ideologicznie FOSIS, założona w 1962 roku, pokrywa się z egipskim konserwatywnym Muslim Brotherhood (Bractwem Muzułmańskim) i pakistańską partią islamistyczną Jamaat e-Islami. Siłą rzeczy przyciąga to także studentów mających skłonności do bardziej radykalnych poglądów, jednak od stowarzyszenia islamskiego do Al-Kaidy daleka droga, mimo że podobnie jak w krajach muzułmańskich także w Wielkiej Brytanii ruchy islamistyczne mają tradycję szukania członków wśród działaczy stowarzyszeń islamskich. W latach 1990-tych Hizb ut-Tahrir, stawiający za cel stworzenie globalnego kalifatu, działał aktywnie na uniwersyteckich kampusach.

 

W Wielkiej Brytanii jest ok. 100 000 muzułmańskich studentów, stanowiących ok. 5% całej studenckiej społeczności – przeważająca większość ma obywatelstwo brytyjskie i tu się urodziła i wychowała. 100 000 to niewiele, ale wystarczająco wiele, by rzucać się w oczy. W Wielkiej Brytanii nie ma potrzeby, by muzułmanki wstydziły się lub bały przykrywać włosy hidżabem czy nosić czarny czador. Mężczyźni mogą nosić brodę i długą kurtę. W Kanadzie w 2005 roku na McGill University dwóm tysiącom studentów muzułmańskich zlikwidowano pokój modlitw, uzasadniając decyzję twierdzeniem, że uczelnia jest świecka. Taka sytuacja nie mogłaby mieć jeszcze miejsca w Wielkiej Brytanii, ale kto wie, jak długo społeczeństwo będzie tolerancyjne. Na początku listopada 2009 roku grupa 30 nastolatków brutalnie pobiła i zaatakowała nożami trzech muzułmańskich studentów z londyńskiego City University. Jest to tylko jeden z incydentów szerzącej się islamofobii. Po opublikowaniu raportu Centre for Social Cohesion, które wykazały, iż 1/3 studentów muzułmańskich popiera zabójstwo w imię islamu, a 40% opowiada się za wprowadzeniem szariatu do prawa brytyjskiego, społeczeństwem zawrzało. Zdano sobie sprawę, jak wielka przepaść dzieli studentów muzułmańskich od niemuzułmańskich, jak mało jedni wiedzą o drugich. 40% studentów muzułmańskich wyznaje pogląd, że kobiety nie powinny mieć swobodnego kontaktu z mężczyznami, 25% muzułmanek i 32% muzułmanów wyznało, że nie darzy gejów szacunkiem. Wśród studentów niemuzułmańskich, według sondażu, tylko 4% nie ma szacunku dla gejów, ale aż 55% uważa, iż demokracji nie da się pogodzić z islamem, a 10% przyznało, że żywi bardzo mało szacunku dla muzułmanów.

 

Nie związani ze stowarzyszeniami islamskimi rzecznicy uniwersyteccy mówią, iż faktycznie szokują ich poglądy wygłaszane przez niektórych studentów muzułmańskich, ale podkreślają także, że na brytyjskich uczelniach jednym z podstawowych praw studenta jest prawo do swobodnego wygłaszania poglądów i wymiany opinii. Czyli przyklaskując Wolterowi rzecznicy wyznają pogląd: Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale zawsze bronił będę twojego prawa do posiadania własnego zdania. Trudno jednoznacznie stwierdzić, co ma największy wpływ na radykalizację muzułmanów. Obarczanie całą winą stowarzyszeń islamskich jest daleko idącym posunięciem i prowadzi do jeszcze większej przepaści między muzułmanami i studentami nie wyznającymi islamu. Wśród całej dwumilionowej społeczności islamskiej w Wielkiej Brytanii zaledwie mała cząstka stanowi niebezpieczeństwo dla społeczeństwa, a nawoływanie do zbiorowej odpowiedzialności i nakładanie na całą społeczność studentów muzułmańskich kolektywnej winy za kilku szaleńców świadczy faktycznie o islamofobii. Każdy student ma prawo głosić radykalne i kontrowersyjne poglądy, ma prawo do otwartego dzielenia się swoimi myślami i dyskutowania o problemach, jakie dotykają całego społeczeństwa lub jakiejś jego części, a także wysuwania szeregu pomysłów na ich rozwiązanie. Zabranianie wyłącznie niektórym grupom demonstrowania swoich poglądów, do których są uprawnieni, prowadzi jedynie do eskalacji agresji i frustracji. Zmiatanie problemów pod dywan nie spowoduje, że one znikną. Mówi się o potrzebie dialogu, większej otwartości i zainteresowania studentów poglądami innych. Miejmy nadzieję, że na apelach się nie skończy.

 

 

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
ella   |2010-02-07 03:11:02
Zadziwiajace jest ze autorka tego postu nie wspomina o tym ze wielu ludzi nie
tylko szokuja poglady wyrazane przez studentow muzulumanskich ale szokuje
zachowanie popierane przez przywodcow niektorych studenckich organizacji
muzulumanskich.
BBC radio 4, ktore jest dalekie od islamofobii, w swoim
programie przedstawilo poglady muzulumanki ktora stwierdzila ze w studenckich
organizacjach nalezy sie konformowac do wiekszosci - nosic hidzab, miec takie
same poglady polityczne, i poglady na temat kontaktow z nie-muzulumanami. Ze
ciezko byc umiarkowana muzulumanka gdyz nacisk na konformism jest
nieustanny.
Autorka powyzszego postu uwaza ze kazdy student ma prawo glosic
radykalne i kontrowersyjne poglady jednakze to nie znaczy ze mozna glosic takie
ktore wioda do nielegalnych, prawnie, czynow lub kryminalnego postepowania.
Zamiatanie problemow pod dywan nie spowoduje ze one znikna - prawda, ale onus
jest nie nie-muzulumanach a na muzulumanskich organizacjach studencich i na
muzulumanach. I ten onus nie ma nic wspolnego (lub ma malo wspolnego) z
wyimaginowana islamofobia a wiele wspolnego z przywodcami grup muzulumanskich
chcacymi zabijac ludzi o innych pogladach i propagujacych przestepcze
zachowanie.
****
pon izej jest link do pol-godzinnego, radiowego, programu BBC
4.
http://www.bbc.co .uk/programmes/b00qf 5p7

The attempt to blow up an
airliner over Detroit on Christmas Day has led to claims that young Muslims are
being radicalised at British universities. Talented student turned alleged
bomber Umar Farouk Abdulmutalib was president of the Islamic Student Society at
University College London. James Silver asks whether some UK campuses have
become seedbeds for extremism?
Kamila Kunda  - @ella   |2010-02-10 10:15:00
Zgadzam sie, presja podporzadkowania sie wsrod studentow muzulmanskich jest
wielka. Ale wielka jest tez wsrod niemuzulmanskich studentow. Ciezko znalezc
przyjaciol i miec poczucie przynaleznosci, gdy jest sie niepijacym alkoholu
studentow uniwersytetu angielskiego (niepijacym z wyboru, wcale nie z powodow
religijnych).

Jestem zdania, ze od gloszenia konkretnych pogladow prowadzi
dluga i kreta droga do czynow. Trudno stwierdzic, na czym polega zabojstwo w
imie islamu ani kiedy islam jest "w zagrozeniu". Z pewnoscia
przestepstwa muzulmanow sa tak samo karane jak przestepstwa niemuzulmanow.
Morderstwa honorowe uznaje sie jako inny typ morderstw niz te z kategorii
"przemoc domowa" - zaczeto w koncu prowadzic statystyki morderstw
honorowych (ale nie wszystkie laczy sie z islamem, bo takie mordesrtwa
popelniaja takze hinduisci). Nie za wszystko, co dotyczy muzulmanow mozna
obarczyc wina islam.
maul111   |2010-02-08 11:07:12
Witam

Szkoda iż autorka nie wspomniała o islamofaszyźmie szerzonym przez
niektóre studenckie stowarzyszenia muzułmańskie. Moim zdaniem szerzenie
islamofaszystowskiej ideologi powinno być zdelegalizowane, tak jak szerzenie
faszyzmu czy rasizmu. Poprawność polityczna nie może być wymówką przymykania
oczu na tą niepokojącą działalność.
hardliner  - Kwiatki   |2010-02-09 12:07:32
Cytat:
Nie związani ze stowarzyszeniami islamskimi
rzecznicy uniwersyteccy mówią, iż faktycznie szokują ich
poglądy wygłaszane przez niektórych studentów muzułmańskich,
ale podkreślają także, że na brytyjskich uczelniach jednym
z podstawowych praw studenta jest prawo do
swobodnego wygłaszania poglądów i wymiany opinii. Czyli
przyklaskując Wolterowi rzecznicy wyznają pogląd: Nie zgadzam się
z tym, co mówisz, ale zawsze bronił będę twojego prawa
do posiadania własnego zdania.


Szkoda tylko, że te same reguły nie zawsze są stosowane w
stosunku do krytyków islamu, jak np. Wildersa, którego w
swoim czasie nie wpuszczono do UK.

Cytat:
Trudno jednoznacznie stwierdzić, co ma największy wpływ
na radykalizację muzułmanów. Obarczanie całą
winą stowarzyszeń islamskich jest daleko idącym posunięciem
i prowadzi do jeszcze większej przepaści między muzułmanami
i studentami nie wyznającymi islamu.


Mówienie prawdy o islamie z reguły wkurza muzułmanów i prowadzi
do jeszcze większej przepaści.


Cytat:
Wśród całej dwumilionowej społeczności islamskiej w Wielkiej
Brytanii zaledwie mała cząstka stanowi niebezpieczeństwo dla
społeczeństwa, a nawoływanie do zbiorowej odpowiedzialności
i nakładanie na
całą społeczność studentów muzułmańskich kolektywnej winy
za kilku szaleńców świadczy faktycznie o islamofobii.


Czy ta 1/3 studentów popierająca zabójstwo w imię islamu,
albo 40% chcących wprowadzenia szariatu to
jest niewielka mniejszość?

Cytat:
Stowarzyszenia islamskie nie mają bowiem na
celu radykalizacji poglądów studentów muzułmańskich.


Kolejny kwiatek. Bractwo muzułmańskie, Jamaat e-Islami i Hizb
ut Tahrir nie mają na celu radykalizacji? Jak można
napisać coś takiego. Przecież Bractwo
to jest polityczno-ideologic zny pień, z którego wyrastają
taki gałęzie jak Hamas, Islamski Jihad czy al-Kaida.
Ideologia Bractwa nie różni się istotnie od ideologii
al-Kaidy. Zawahiri zaczynał karierę w Bractwie. Po prostu
Bracia dostali w d... między innymi w Syrii, więc
teraz odstawiają gołąbków pokoju.
Kamila Kunda  - @hardliner   |2010-02-10 10:07:12
Stowarzyszenia islamskie nie rownaja sie fundamentalistycznym organizacjom. One
szukaja sympatykow takze wsrod czlonkow stowarzyszen, ale stowarzyszenie
islamskie to nie sa organizacje fundamentalistyczne! Niektorzy goscie zapraszani
przez stowarzyszenia faktycznie chcieliby, by wiekszosc liberalnych muzulmanow
ulegala radykalizacji, ale to nie jest cel samych stowarzyszen.

Odn osnie
statystyk - od mowy do czynow daleka droga. Fakt, ze 1/3 muzulmanskich studentow
(zauwaz, ze mowimy tylko o studentach, a to faktycznie mala czastka
dwumilionowej spolecznosci muzulmanskiej w Wielkiej Brytanii - prosze o uwazne
czytanie!) popiera zabojstwo w imie islamu nie znaczy, ze jutro wszyscy ci
studenci siegna po noz.
ella   |2010-02-12 02:40:52
@ Kamila Kunda

Jak pani pisze, presja konformizmu, podporzadkowania sie
wsrod studentow muzulumanskich jest wielka, ale w takim razie wyglada na to ze
wiekszosc studentow muzulumanskich ma radykalne poglady na islam, polityke i
stosunek do niewiernych. Lub uwaza ze radykalne poglady odzwierciedlaja ducha
Koranu i Islamu. Gdyby tak nie bylo wiekszosc nie podporzadkowalaby sie
mniejszosci, nawet tej krzykliwej.

Jest tez prawda ze od gloszenia konkretnych
pogladow nie od razu przechodzi sie do czynow, ale czy to znaczy ze nalezy
pozwalac na propagowanie podobnych czynow?
Jezeli konformizm jest
rozpowszechniony wsrod studentow i wiekszosc zachowuje sie i mysli tak jak chca
tego radykalni muzulumanie to przejscie od gloszenia konkrektnych pogladow do
czynow jest o wiele krotsze, szczegolnie jezeli nie ma sie nie-muzulumanskich
kolegow/kolezanek.

I jeszcze jedno - nawet jezeli jest prawda ze niewielu
muzulumanow przejdzie od pogladow do czynow to takie czyny nie moga byc
wprowadzone w zycie bez poparcia materialnego lub nie-materialnego. A o taka
pomoc jest juz o wiele latwiej, i taka pomoc moze nie podchodzic pod prawo karne
ale bedzie odpowiadac duchowi radykalizmu propagowanego przez te organizacje. Na
co zreszta wskazuja dane ze 1/3 studentow popiera zabojstwa w imie islamu.


Obojetnie ilu jest studentow w UK jedna trzecia tej liczby nie jest nie
nieznaczaca liczba. Szczegolnie ze studenci to przywodcy, liderzy spolecznosci.
I bardziej oddzialywuja na mlode spoleczenstwo, jakim jest spoleczenstwo
muzulumanskie, niz inne grupy spoleczne.

I nie nalezy odwracac uwagi od
faktycznego tematu pani postu - nie o morderstwach honorowych byla mowa ale o
szariacie, radykalnych studentach muzulumanskich i radykalizacji nie-radykalnych
studentow wyznajacych Islam.
mariusz_marszewski  - Bractwo Muzułmańskie i Dżamaat i-Islami   |2010-02-19 19:17:58
Przepraszam ale naprawdę trudno nazwać Muslim Brotherhood (Bractwo Muzułmańskie)
konserwatywną organizacją - powstała ona jako antykolonialna organizacja
zwalczająca brytyjskich kolonizatorów, później również monarchię uważaną za
system na usługach Brytyjczyków, gdzie tu "konserwatyzm 4;? Podobnie jak
pakistańską partię polityczną określić mianem Dżamaat i-Islami organizacją
"islamistyczną&# 34;. Obie te organizacje mają charakter rewolucyjny. Z tego
co pamiętam "islamistyczny&# 34; to naukowo zajmujący się islamem -
najciekawsza natomiast naukowa praca na temat tej partii napisana na Zachodzie
(i wydana bodajze na Harvardzie) nosi nie bez kozery tytuł "Vanguard of
Islamic Revolution"...
ella  - @ MariuszMarszewski   |2010-02-21 01:18:55
Przepraszam ale zarowno Muslim Brotherhood jak i Dzamaat i
Islami mozna nawac organizacjami konserwatywnymi.
Zar owno
jedna jak i druga propagowaly
i propaguja konserwatywne wartosci religijne
a konswerwatyzm okrasla sie jako " orientacje, która
bazuje na hasłach
obrony istniejącego porządku społeczno-gospodarcz ego oraz zachowywania i umacniania tradycyjnych wartości, takich jak: religia, naród, państwo,
rodzina, hierarchia, autorytet,
własność prywatna.
Dlatego tez mimo pewnych poczatkow
zwiazanych z antykolonializmem trudno nazwac
te organizacje organizacjami rewolucyjnymi.....ch yba ze
wezmiemy pod uwage metody ktorymi sie posluguja a nie tresci
ktore propaguja. Ale wtedy nalezaloby nazwac Ahmadinejada i
Osama bin Ladena rewolucjonistami podobnymi do Stalina i
Lenina.
Mariusz Marszewski  - Rewolucja w Islamie   |2010-02-23 20:40:14
Ahmadineżad jest przecież rewolucjonistą, w Iranie miała miejsce rewolucja
islamska, on był jej uczestnikiem, w jej wyniku została obalona monarchia,
wczesniejszy system rzadow... Trudno polemizowac z kims, kto sam dostarcza
argmentow przeciw sobie... mozna o tym poczytac pisma ajatollaha Chomeiniego na
ten temat http://en.wikipedia. org/wiki/Islam_and_R evolution
Osama Ibn Ladin,
rewolucjonista, tez walczy z monarchia, tyle, ze saudyjska...
Zacheca m do
lektury ulubionego (ponoc ) filozofa premiera Tuska, Johna Graya - Al-Kaida i
korzenie nowoczesności...
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
 
 

Komentowane

CC logo pp logo IO UW logo unesco_logo
© 2004 - 2011 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej Współpracujemy z Wydziałem Orientalistycznym UW partner PK ds. UNESCO