|
Chyba nie sposób nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że Bahman Ghobadi jest najbardziej znanym na świecie reżyserem kurdyjskiego pochodzenia. Często to właśnie trudne losy Kurdów, a także ich wyjątkowa kultura są głównymi tematami jego filmów. Na tym tle Nikt nie rozumie perskich kotów bardzo różni się od dotychczasowego dorobku Ghobadiego. Film opowiada bowiem o muzycznej scenie undergroundowej Iranu.
Być może Nikt nie rozumie perskich kotów jest tak nietypowy w treści dlatego, że powstał właściwie przypadkiem, na skutek depresji i zrezygnowania reżysera. W pewnym momencie swojego życia miał on pomysł zostania wokalistą. Tak wniknął w środowisko nieakceptowanych przez władze Iranu muzyków. Głównym wątkiem filmu są zmagania pary młodych bohaterów, Negar i Ashkana, którzy chcą dać koncert zagranicą. By tego dokonać, muszą skompletować zespół, znaleźć miejsce do prób, dopracować linie melodyczne i teksty, a także załatwić sobie papiery, umożliwiające wyjazd. Wraz z mężczyzną, który ma tak zwane kontakty (taki wesoły passepartout), przemierzają zatem miasto, spotykając się z różnymi młodymi ludźmi podobnymi do siebie – okazuje się, że muzyka, która oficjalnie ma w Iranie nie istnieć, jest w gruncie rzeczy całkiem popularna. Nieważne, że za swoje silnie zaangażowane politycznie teksty autorzy trafiają ciągle do więzień, a ich głośne próby nie spotykają się ze zrozumieniem ze strony sąsiadów. Równie ciekawą i niesztampową postacią jest także starszy człowiek, który specjalizuje się w wyrabianiu ludziom na lewo paszportów i wiz (jak tego dokonuje, nie sposób zgadnąć). Poprzez poszukiwania bohaterów, widz prowadzony jest do irańskich piwnic, na strychy, słucha irańskiej muzyki w niczym nie przypominającej popularnego i u nas Arasha. Całe to kombinowanie przypomina mi trochę opowieści rodziców o PRLu – paszport jest dla wielu nieosiągalnym szczytem marzeń, a to, co oficjalnie nie istnieje, po odrobinę dłuższym poszukiwaniu można znaleźć za każdym rogiem. Ghobadi stawia w tym filmie ważne pytania: o sens cenzury, o krępowanie możliwości wyrażenia siebie, swojego buntu i o tragediach, do jakich to prowadzi. Z drugiej zaś strony sygnalizuje mobilizującą do działania właściwość stawiania ograniczeń. W końcu wskazuje także na oczyszczającą siłę muzyki. Frustracje młodych Irańczyków pokazane w filmie, obecnie obserwować można także w transmitowanych w telewizji relacjach z kolejnych buntów studentów wobec panującej władzy. Po obejrzeniu Nikt nie rozumie perskich kotów, można postawić sobie pytanie: czy irańska młodzież po latach męczącego skrępowania nie dokona na naszych oczach przewrotu? Nikt nie rozumie perskich kotów Iran, 2009, 106 min reż. Bahman Ghobadi
|
Obraz Jezusa w Koran...
świetna, warto
Typowy Arab - Jaki j...
*** - Znam ( swoja byłą nauczycielkę ...
Typowy Arab - Jaki j...
Typowy Arab - Jaki j...
;( - Gdyby było tak w Chrześcijaństwi...
Typowy Arab - Jaki j...
Araby faceci - Araby faceci chodzą co...