Strona Główna arrow Turystyka arrow Mydło i zamążpójście
Mydło i zamążpójście Drukuj
Dorota Chojnowska   
wtorek, 24/11/2009

– Poproszę mydło ośmiobeczkowe – mówię do sprzedawcy w sklepie mydlanym na bazarze w Aleppo. Mężczyzna najpierw robi wielkie oczy, a potem sięga na najwyższą półkę po olbrzymią kostkę nieapetycznie beżową i pomarszczoną. Cena 375 z kostkę. Spoglądam na ułożone na ladzie kolorowe, pięknie zapakowane kostki po 30 za sztukę. – Ilu beczkowe są te mydła? – pytam. – Pani tego nie bierze – krzyczy sprzedawca. – to mydełka dla turystów. Syryjczyk, gdybym mu to proponował, mógłby się wpienić!

 

Wschód i zachód

W średniowieczu, gdy zachodni chrześcijanie dumni byli z tego, że myją się dwa razy w życiu – przy chrzcie i ostatnim namaszczeniu, na Bliskim Wschodzie codziennie w hammamach, czyli łaźniach, wymydlały się kilogramy burych kostek. Pełna parą pracowały fabryki mydła w Aleppo, Sydonie, Nabulusie i Tripoli. Przepis na mydło był tu znany już w starożytności. Wiadomo, że wyrabiali je Sumerowie (4000 p.n.e.), Egipcjanie, Asyryjczycy, Babilończycy. Jednak recepturę, jaką znamy dziś, zawdzięczamy najprawdopodobniej Fenicjanom (ok. 2700 p.n.e.). Wykorzystali oliwę z oliwek, do których dodawali wodę kaustyczną (woda zmieszana z popiołem solanki kolczystej).

 

Wśród kobiet

W hammamie XXX w Damaszku poranek należy do kobiet. Już po 10 do frigidarium (zimnego pomieszczenia) wpadają tu ze swoimi córkami. Zrzucają ubrania, zapalają papierosy. Czują się lepiej niż w domu. W przeciwieństwie do dwóch Europejek, które wytrenowanym ruchem z plaży próbują pod prześcieradłem rozebrać się tak dyplomatycznie, żeby nikt nic nie zobaczył. Arabki nie maja tego problemu. Młode dziewczyny przygotowują masę cukrową do depilacji, a dwie starsze zawzięcie dyskutują. Jedna z nich ma syna, druga córkę, a trzecia – szczelnie owinięta prześcieradłem Europejka, trochę rozumie arabski, więc bezczelnie podsłuchuje. Dowiaduje się, że w gronie rozwrzeszczanej młodzieży jest jeszcze ta czwarta. Matka syna bacznie ją obserwuje – czy nada się na żonę?

 

Szorowanie

W tepidarium Europejki skapitulowały. Jak tu się namydlić, nie ściągając prześcieradła? Cóż, trzeba je odłożyć na bok. Spoglądają ukradkiem na Arabki i tak jak one z wielkiej kamiennej misy nabierają wodę specjalnym naczyniem i się polewają. Następnie biorą do ręki mydło – brunatne, starte do połowy, tak że widać jego oliwkowo-zielony środek. Mniej więcej taki zielony kolor miało trzy lata temu, kiedy gotowało się w fabrycznym kotle.

 

Gotowanie mydła

W Aleppo (Syria) w fabryce mydła al Joubaili od XVII w. wciąż produkuje się je w tradycyjny sposób. Najpierw do wielkiego kotła wlewa się odpowiednią liczbę beczek oliwy z oliwek i oleju laurowego. Ilość tego drugiego składnika będzie świadczyła o jakości mydła. Jeśli do kotła trafi od jednej do trzech beczek – powstanie mydło słabej jakości, średnie mydło to cztery do sześciu beczek oleju laurowego. Najlepsze mydła – ośmiobeczkowe – powstają, kiedy do produkcji zostanie użytych osiem beczek oleju laurowego. Oleje zmieszane z wodą kaustyczną gotują się następnie przez pięć dni w specjalnym kotle. W tym czasie zachodzi proces zmydlania tłuszczów. Gotową, jeszcze masę, stężałą masę rozlewa się w specjalnym miejscu na podłodze. Za kilka dni, kiedy masa stężeje na tyle, że można będzie po niej chodzić. Wówczas pracownicy fabryki potną je na kostki, a następnie każdą z nich oznaczą stemplem fabryki. Na tym jednak nie koniec. Mydło jak wino – musi trochę leżakować. Chodzi o to, by dobrze wyschło, tak aby pozbyć się resztek wody kaustycznej. Kostki układa się najpierw na specjalnych drewnianych półkach, później w stosy o kształcie kominów, a później zapakowane w jutowe worki układa się w specjalnych przewiewnych magazynach. Najlepsze mydła schną nawet trzy lata! W tym czasie tracą do 30 proc. swej objętości.

 

Błogostan

W ten sposób powstała kostka, która właśnie pieni się w rękach kobiet w hammamie. Jego delikatny zapach subtelnie komponuje się z zapachem skóry. Po chwili wyszorowane i czyste przechodzą do następnego punktu programu – caldarium, czyli gorącego pomieszczenia z sauną. A chwilę później owinięte w prześcieradła dochodzą do siebie z powrotem w frigidarium, piją kawę i podziwiają: Europejki jedwabną skórę po mydle, a inna pani przyszłą synową. Uśmiecha się przy tym dyskretnie. Juz wie jak ją przedstawi mężowi, tak żeby był pewien, że to on o wszystkim zadecydował!

 

Tekst został opublikowany dzięki uprzejmości Autorki.

 

Źródło: portal Świat-podróże-kultura

http://new.magazynswiat.pl/pl/dotyk_codziennosci/mydlo_i_zamazpojscie.html

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Sharifa   |2009-11-25 07:52:36
Bardzo fajny tekst - czyta sie lekko i przyjemnie a przy okazji dowiedzialam sie
jak powstaje mydlo z Aleppo o ktorym tyle slyszalam
eb   |2009-11-25 10:54:23
Bardzo dobrze się to czyta. Cały proces powstawania mydła można też poznać w
Muzeum Mydła w Sidonie (Saida) w Libanie. Można obejrzeć wnętrze domu który
przez wiele lat służył za mydlarnię. Zobaczyć jak mydło suszono, jak je układano
i jakie były rodzaje stempli/ pieczęci wybijanych na kostkach! Serdecznie
polecam, warto spędzić tam kilka godzin. http://en.wikipedia.
org/wiki/Sidon_Soap_ Museum
mk.   |2009-11-25 11:49:03
świetne!
znajomym kupuję te mydła "dla turystów". te niestety preferują.
Inez   |2009-11-25 14:28:59
Frigidarium, tepidarium, caldarium....czy tych łacińskich nazw tam się używa na
użytek tych wszystkich czynności, czy są może nazwy arabskie, miejscowe??
Inez   |2009-11-25 14:41:02
Tak mi się przypomniało, że jedna z forumowiczek odwiedzając rodzinę swego
narzeczonego bodajże w Algierii spotkała się ze stwierdzeniem miejscowych, że
rzymianie przyjechali .....to zapewne z czasów cesarstwa rzymskiego.....cieka
we, ciekawe.......
shahed   |2009-12-07 14:19:58
A jak się nazywa takie mydło 8beczkowe po arabsku? chciałabym kupić takie kiedy
znów pojadę do Syrii, tylko nie wiem jak o nie poprosić
mariam   |2009-12-08 17:49:02
No jak to? to kiedys nie mieli lazienek w domach i chodzili do publicznych
mydlarni
Dorota   |2009-12-13 07:24:18
Najlepiej mydła 8 beczkowe kupić bezposrednio w fabryce mydła, tej z tekstu, w
Aleppo. Można też je znależć w damaszku na Stright str. Najlepiej szukać w
sklepikach w poblizu miejsca gdzie się kończy zadaszenie ulicy. Prosi się po
prostu o mydło 8 beczkowe. Mydło nie powinno kosztować mniej niż 470 SP. Ale już
tak dokładnie nie pamiętam cen.
Jesli chodzi o muzea mydła to w Sidonie jest
całkiem fajne, ale warto zajrzeć do fabryki w Aleppo (tej z tekstu) i zobaczyć
wyrób mydła na żywo.
Dziękuję za miłe komentarze do artykułu
nuran   |2010-01-28 19:24:13
zachodni chrześcijanie dumni byli z tego, że myją się dwa razy w życiu
soraya1967  - mydł z Aleppo   |2010-02-23 07:52:38
Dodstałam kiedyś od znajomego mydło z Aleppo, duże, ok. 350 gr. Było super.
Teraz dostałam dwa małe mydełka. Nie wiem, ilu jest ono beczkowe, moze jest to
produkcja "pod turystów", ale też jest super i wspaniale pachnie.
LOLO   |2010-03-01 09:42:13
czy tunezyjskie Savon de Marseille to to samo co Savon d'Alep?

ps. fajny
tekst, choć według mnie niepotrzebne te złośliwe wstawki o europejkach
Rodyjczyk   |2010-03-17 12:26:57
Takie mydło spokojnie można kupić i w Polsce, jednak tylko w nielicznych
mydlarniach, albo z allegro. To duża (ponad 200 gram) buro- beżowa kostka z
pieczęcią i arabskimi napisami. Nazywa się Ghar Soap (Ghar arab. 'Laur') Savon
D'Alep etc. etc. Zawartość oleju laurowego świadcząca o jakości mydła to od 20%
(pewnie te słabe) do ok. 55%. Ja kupuję 50% od znajomych regularnie
odwiedzających Syrię. Jest to znakomity, uniwersalny kosmetyk którego używam do
mycia włosów, całego ciała, a nawet do golenia (świetna piana). Używa go też
moja dziewczyna, mająca bardzo delikatną skórę uczulaną nawet przez wodę. To
jedyne mydło które nie wywołuje u niej odczynu alergicznego po myciu. Można też
nim myć niemowlęta, i podobno także ludzi leczących poważne rany i
obrażenia.(nie wywoła podraznień i infekcji). Jeśli ktoś preferuje naturalne
kosmetyki, zamiast chemii w plastiku z supermarketów, to powinien kupować to
mydło. Kostka starcza mi na ok 1 m-c. Za to z tym "brudnym
chrześcijaninem" w średniowieczu to trochę przesada, bo jeśli takimi byli
pierwsi krzyżowcy, zmienili swe nawyki pod wpływem tak Bizancjum jak Bliskiego
Wschodu, a już XIV wieczne europejskie miasta mają termy z których mieszczanie
korzystają co najmniej raz w tygodniu. Savon de Marseille to mydło z Marsylii,
również bardzo dobre, ale zamiast oleju lurowego zawiera palmowy. Bo krzew
wawrzynu nie rośnie we Francji To tyle.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
 
 

Komentowane

CC logo pp logo IO UW logo unesco_logo
© 2004 - 2011 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej Współpracujemy z Wydziałem Orientalistycznym UW partner PK ds. UNESCO