|
Film Yasmin swój tytuł bierze od głównej bohaterki – młodej muzułmanki pakistańskiego pochodzenia, zamieszkującej angielskie Keighley. Zgodnie z hasłem występującym na plakacie promującym film, Yasmin to jedna kobieta o dwóch życiach.
Jej dom mieści się w jednym z wielu podobnych miejsc w Anglii – choć dzielnica znajduje się w granicach miasta dumnej Wielkiej Brytanii, ma o wiele więcej wspólnego z Islamabadem niż Londynem. Tutejsza społeczność funkcjonuje według swoich własnych reguł, mówi we własnym języku, kobiety zakrywają włosy chustami i gotują tradycyjne pakistańskie potrawy. Znaleźć tu można również mały meczet, którym zajmuje się ojciec głównej bohaterki, jej brat zaś pełni funkcję muezzina. Sama Yasmin po dzielnicy chodzi ubrana tradycyjnie, jednak gdy zjawia się w swojej pracy, miejsce płaszcza zajmują obcisłe dżinsy... W filmie doskonale ukazano rozdwojenie, w jakim żyje Yasmin, wybiegi, jakie stosuje, by zadowolić swojego ojca, ale i znaleźć akceptację w oczach swoich angielskich znajomych. Właściwie można uznać, iż dzięki wypracowanym przez siebie metodom lawirowania między światem Zachodu i Wschodu, Yasmin to przykład osoby dobrze zintegrowanej z otaczającym społeczeństwem, która jednocześnie nie odrzuciła zupełnie swojej kulturowej spuścizny. Wszystko zmienia się po 11 września. Yasmin musi się zmierzyć z dość brutalnym faktem: oto postrzeganie jej osoby zmieniło się pod wpływem wydarzenia, które miało miejsce na innym kontynencie i nie miało z nią osobiście niczego wspólnego. Nagle cała muzułmańska społeczność postawiona jest w stan podejrzenia. Zaczynają się kontrole policji, oznaki nietolerancji na ulicy. Nie omijają one także bohaterki. Zmusza to ją do zastanowienia się nad swoim życiem i dokonania pewnych przewartościowań. Film jest moim zdaniem rewelacyjny. Przez pryzmat historii pozbawionej naiwności, która mogła się swobodnie wydarzyć, pokazano pewien ciekawy mechanizm: oto zabiegi służb bezpieczeństwa, mające na celu odwiedzenie społeczności muzułmańskiej od tendencji fundamentalistycznych, osiągają dokładnie przeciwny efekt. W momencie zagubienia i poczucia wszechogarniającego zaszczucia, ratunkiem okazują się bowiem nieraz mówiący pewnym głosem, namawiający do walki bojownicy... Interesującą postacią jest także ojciec Yasmin. Na jego przykładzie poznać można wiele typowych zjawisk, których doświadczają często imigranci: np. wieczna tęsknota za domem owocuje mitem powrotu do ojczyzny, który wiecznie przesuwa się w czasie. Starszy mężczyzna stara się utrzymać rodzinę razem, hołduje tradycyjnym wartościom, ale jednocześnie przejawia duży szacunek wobec Wielkiej Brytanii, która stała się dla niego i jego bliskich nowym domem. Zdecydowanie potępia też zamach na WTC – o muzułmanach odczuwających wydarzenia 11 września jako hańbiące, media w 2001 roku mówiły oczywiście o wiele mniej niż o dobrze sprzedających się krzykaczach, palących na ulicach amerykańskie flagi... Yasmin to wyjątkowo dobry film. Kolejna rocznica zamachu w Nowym Jorku ożywia jak zwykle dyskusje na jego temat w mediach. Warto przy tej okazji poznać kwestię także z drugiej strony. Yasmin umożliwia zrozumienie pewnych ważnych procesów, które choć mają miejsce w marginalnych na pozór społecznościach gdzieś na muzułmańskich przedmieściach europejskich miast, mogą mieć wpływ na bieg historii współczesnego świata, w którym sieć wzajemnych zależności jest dużo gęstsza niż mogłoby się to wydawać... Yasmin dramat, Niemcy, Wielka Brytania, 2004, 87 min reżyseria: Kenneth Glenaan
|
Znowu straszą... kob...
Mieszkam w Anglii i siłą rzeczy mam w...
Katar
Szukam - Szukam pracy(Katar ), przy ...
Aniołowie w islamie
Katar
O swoja wydajnosc sie nie martw-marze...
Odpowiedź na recenzj...