|
Nazywam się Ezra Nawi. Jestem żydowskim obywatelem Izraela. Zostanę skazany 1-go lipca (2009 roku – przyp. tłum.) po tym jak zostałem uznany winnym ataku na dwóch policjantów w 2007 roku w trakcie zmagań przeciwko zburzeniu palestyńskiego domu w Umm al-Kheir, miejscowości położonej w południowej części Zachodniego Brzegu[1].
Oczywiście policjanci, którzy oskarżyli mnie o atak na nich, kłamią. Zaiste, kłamstwo stało się cechą wspólną izraelskiej policji, wojska i żydowskich osadników. Po tym jak blisko 140 tys. listów, wspierających moją działalność na okupowanym Zachodnim Brzegu, zostało wysłanych do izraelskich urzędników, Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiedziało, że „prowokuję lokalną ludność”. Odpowiedź ta odzwierciedla kulturę kłamstwa, która została podjęta ponad całym oficjalnym dyskursem dotyczącym Terytoriów Okupowanych. Poza tym, czy ja jestem tym, który zatruwa i niszczy palestyńskie studnie? Czy jestem tym, który bije małe dzieci palestyńskie? Czy uderzyłem starszych? Czy otrułem owce Palestyńczyków? Czy burzę domy i niszczę traktory? Czy blokuję drogi i ograniczam przemieszczanie się (Palestyńczyków – przyp. tłum.)? Czy byłem tym, który uniemożliwił ludziom podłączanie swoich domów do bieżącej wody i elektryczności? Czy zabroniłem Palestyńczykom budować domy? Przez ponad osiem lat widziałem na własne oczy setki takich nadużyć i wyjawiałem je opinii publicznej, dlatego jestem uważany za prowokatora. Mogę tylko powiedzieć, że jestem dumny z bycia prowokatorem. Ponieważ jestem prowokatorem, policja razem ze swoimi sojusznikami groziła mi, biła mnie, aresztowała mnie z wielu powodów. A kiedy kontynuowałem „prowokowanie” ich, nie zawahali się naznaczyć mnie jako geja. A nawet rozpowszechniali pogłoskę wśród Palestyńczyków z którymi pracuję, że mam AIDS. Jeden z powodów dla którego zostałem odrzucony ma związek z tym kim jestem. Trudno to wyjaśnić, ale jako Żyd Mizrahi (pochodzący z żydowskich wspólnot w świecie arabskim i muzułmańskim), gej i hydraulik, nie należę do elity izraelskiego społeczeństwa i nie pasuję do stereotypu Izraelczyka-działacza pokojowego, intelektualisty pochodzenia aszkenazyjskiego. Właściwie policjanci którzy ustawicznie mnie aresztują należą do tej samej warstwy społecznej co ja. Zostałem zaprogramowany taka samo jak oni, mam podobny akcent, znam ich żargon, a nasze historyczne pochodzenie jest zbliżone. A pomimo tego, w ich oczach jestem z i po drugiej stronie. Po stronie Palestyńczyków. Ten prosty fakt wydaje się przeszkadzać im tak bardzo, że muszą mnie poniżać. To jest jedyny sposób, by ich światopogląd w dalszym ciągu zachowywał sens. Zagroziłem im, ponieważ podkopałem kategorie i stereotypy przez które pojmowali świat. Ale policjanci są tylko aktorami na tej scenie. Wojsko, administracja cywilna i system sądowniczy funkcjonują wraz z policją. Wszyscy oni razem idą za rozkazami swoich szefów i osadników żydowskich. Ten niecny sojusz jest niezwykle niebezpieczny, ponieważ dla nich cel – zyskanie pełnej kontroli nad Ziemią Izraela – uświęca środki. Po to, by posunąć się naprzód w osiągnięciu tego celu pozbawiają cech ludzkich Palestyńczyków. A ponieważ Palestyńczycy w ich oczach nie są ludźmi, wszystko jest dozwolone. Kradną im ziemię, burzą im domy, kradną im wodę, więżą ich bez powodu, a czasem nawet ich zabijają. W hebrajskim mówimy damam mutar - spożywanie ich krwi jest dopuszczalne. Zło któremu stawiałem czoła każdego dnia na Zachodnim Brzegu, nie mogłoby mieć miejsca bez izraelskiego systemu sądowniczego. Sędzia Eilata Ziskind nie tylko błędnie uznała mnie winnym ale pouczyła sąd by zaprosił tłumacza na skazanie, na wypadek gdybym nie mówił po hebrajsku. W jej pojęciu ja, Żyd Mizrahi, jestem palestyńskim Arabem, a Arabowie są, prawie z definicji, winni. Moja sprawa jest po prostu częścią modelu. Wszystkie przestępstwa popełnione przez państwo i jego pełnomocników na Terytoriach w trakcie przeszło czterech dekad zostały uczynione koszernymi przez sądy izraelskie. Dlatego sądy są właśnie tak bardzo winne za trwające okrucieństwo. Ponieważ jestem prowokatorem państwo poddało mnie nieustannym szykanom, a pomimo tego pozostałem uparty. To co mnie wzmacnia i daje mi energie to szerokie i stałe wsparcie, które zawsze otrzymywałem od sojuszników politycznych. Kiedy zostałem pobity przez osadników, kiedy mój samochód został ukradziony, kiedy zostałem aresztowany, nigdy nie czułem się samotny. Wiem, że tysiące ludzi, zarówno w Izraelu jak i zagranicą, wspiera to co my jako Ta’ayush (Żydowsko-Arabskie Partnerstwo) robimy przeciwko okupacji. „Ezra” po hebrajsku znaczy pomoc, i wiem że w razie kłopotów mogę liczyć na pomoc ze strony moich przyjaciół. Ezra Nawi Ezra Nawi jest działaczem Ta’ayush (Żydowsko-Arabskiego Partnerstwa). Autor został skazany na więzienie za sprzeciwianie się nielegalnym konfiskatom ziemi palestyńskiej i przemocy osadników i armii izraelskiej wobec Palestyńczyków zamieszkującym Zachodni Brzeg. Oryginał tekstu znajduje się tutaj: http://www.thenation.com/doc/20090713/nawi Stąd można wysłać emaila w obronie Ezry: http://www.freeezra.org
|
Nowa książka: Świat ...
link:http://www.ghd-chi.comadministr...
Muzułmańskie dogmaty...
zfdfsd5 - The World Leading link:htt...
Król Maroka Muhamma...
zfdfsd5 - we offer link:http://www.w...
Recenzja: Język arab...
zfdfsd5 - I link link:http://www.wot...
Recenzja filmu: Chło...
If it's too late to link:http://www....