Strona Główna arrow Iranica arrow Korespondent BBC o sytuacji w Iranie
Korespondent BBC o sytuacji w Iranie Drukuj
I. Nowicka   
niedziela, 21/06/2009

Proponuję komentarz byłego korespondenta BBC w Teheranie, Jima Muira, do ostatnich, powyborczych wydarzeń w Iranie. Ależ nie, nie sądzę, by Szanowni Czytelnicy strony Iranica nie mogli go przeczytać w angielskim oryginale. Tylko moim zdaniem warto zamieścić go i u nas. Wśród rozmaitych analiz, jakie spotykam, wyróżnia się on trafnością oraz tym, że rozpatruje wydarzenia z punktu widzenia samego Iranu, nie zaś zastrachanego o swoje interesy, czyli o ceny ropy naftowej, Zachodu. Mówiąc krótko, to dobry tekst! Z przyjemnością widzi się, że Jim Muir wgryzł się w materię spraw irańskich. Zapraszam.

I. Nowicka

 

 

Szersze spojrzenie na obecne protesty

 

Jim Muir

18 czerwca 2009, BBC News

 

przekład z języka angielskiego Ivonna Nowicka

 

 

Aktualny kryzys w Iranie wykroczył już daleko poza ramy sporu o wynik wyborów prezydenckich. Przerodził się w walkę o równowagę sił w państwie i o jego przyszłą orientację. Ta symbiotyczna walka rozgrywa się zarówno za kulisami sceny politycznej, jak i na ulicach Teheranu i innych większych miast, gdzie przybiera postać konkurencyjnych wobec siebie pokazów siły obywatelskiej. Zapewne jeszcze trochę potrwa, zanim konflikt zostanie rozwiązany.

 

Ani jedna, ani druga strona nie odstępuje w znaczniejszy sposób od swoich pozycji, choć władza zdobyła się na pewne drobne gesty, wskazujące na możliwość niewielkich ustępstw z jej strony. Tylko że jednocześnie uderzyła w dysydentów i podjęła próbę nałożenia kagańca na zagraniczne media.

 

Zwolennicy opozycji raz po raz drwią sobie z ostrzeżeń Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i dla wzmocnienia swojego żądania, by piątkowe wybory prezydenckie anulowano i przeprowadzono nową elekcję, oganizują masowe, pokojowe protesty, odbywające się często w kompletnej ciszy.

 

 

Mechanizmy obronne

 

Ich przywódca, reformatorski kandydat Mir Hosejn Musawi, przyrzekł podtrzymywać kampanię nieposłuszeństwa obywatelskiego tak długo, aż ich postulaty zostaną spełnione.

 

Zarazem jednak wyraźnie widać, że za wszelką cenę chce on uniknąć podburzeń i konfrontacji, które mogłyby posłużyć władzy jako pretekst do tego, by przyczepić demonstrantom etykietę huliganerii, dopuszczającej się aktów wandalizmu.

 

Rządzący uciekli się wprawdzie do przemocy i aresztowań, ale im również wydaje się zależeć na uniknięciu masowego starcia, które pociągnęłoby za sobą mnóstwo ofiar, skutkiem czego sytuacja jeszcze bardziej przypominałaby te sceny i obrazy z czasu rewolucji 1979 roku, które wyniosły do władzy ich samych.

 

Przywódcy Islamskiej Republiki jak na razie nie wprzęgli do akcji nawet ułamka tego mechanizmu obronnego, jaki mają do swojej dyspozycji. Nauczeni doświadczeniem własnej walki z szachem wiedzą, że w obliczu nieprzeliczonego tłumu instrumenty władzy państwowej okazują się czasem złudne.

 

Jak wynikało z relacji z różnych minionych wyborów, szeregowi członkowie Korpusu Strażników Rewolucji oraz pomocniczej względem niego paramilitarnej formacji basidżów głosowali na kandydatów reformatorskich. Czy można im ufać i mieć pewność, że gdyby zostali wysłani do akcji przeciw dużej liczbie protestujących, wśród których mogliby się przecież znaleźć ich krewni i przyjaciele, to nie sprzeniewierzyliby się macierzystej organizacji?

 

Nawet jeśli obie strony nie chcą, by sytuacja eksplodowała, to istnieje oczywiste ryzyko, że przypadkowe zajście czy celowa prowokacja mogą podziałać jak iskra zapalająca, zwłaszcza że ludzie są wzburzeni i każdego dnia tysiącami gromadzą się na ulicach.

 

W tej bezprecedensowej dla władzy sytuacji płyną z jej strony mieszane sygnały.

 

Zagranicznym dziennikarzom zakazano relacjonowania wydarzeń prosto z ulicy, usługi telefonii komórkowej i internetu są wyłączane, ostrzeżono też ludzi przed zamieszczaniem na witrynach internetowych „prowokacyjnych” materiałów.

 

Dalej, główni działacze reformatorscy są wyciągani [po nocach – I. N.] z domów i zatrzymywani. Taki los spotkał nie czołowych wprawdzie, ale mimo to ważnych przywódców, jak były zastępca prezydenta [Mohammada Chatamiego – I. N.], Mohammad Ali Abtahi oraz Mustafa Tadżzade, niegdysiejszy wiceminister spraw wewnętrznych odpowiedzialny za przebieg wyborów w czasach prezydentury Chatamiego.

 

Pojawiły się również informacje o aresztowaniu stratega reformatorów Saida Hadżdżariana. Po wyborach powszechnych 2000 roku przeprowdadzono zamach na jego życie, który o mały włos nie skończył się dla niego tragicznie i od tamtego momentu za prezydentury Chatamiego twardogłowi zaczęli kosztem reformatorów ponownie zagarniać scenę polityczną.

 

 

Zakulisowe rozgrywki

 

Jednak nawet w niektórych prawicowych gazetach, a nawet w państwowym radiu i telewizji Seda wa Sima napomknięto o rzekomo nielegalnych mityngach i przemarszach, co w pewnym sensie równa się ich akceptacji. Może to świadczyć o niekonsekwencji i zamieszaniu w sferach establishmentu politycznego. Ale może też być posunięciem taktycznym, mającym na celu zaabsorbowanie opozycji tymi protestami w nadziei na to, że wskutek ciągłego powtarzania ruch straci swoją dynamikę. Jeżeli zaistniała sytuacja będzie się przeciągała i przez dłuższy czas pozostanie nierozwiązana, to niezależnie od tego, która z obu ewentualności jest trafna, pan Musawi i jego zwolennicy będą musieli znajdować nowe sposoby ożywiania i mobilizacji swojej kampanii, by uchronić ją przed wypaleniem,

 

Z drugiej strony władza musi liczyć się z ryzykiem, że jeśli nie przystopuje dysydentów i pozwoli im działać w miarę swobodnie, ich ruch nabierze jeszcze większego przyspieszenia i rozleje się gwałtowniejszą falą na inne duże miasta, a jak wynika z doniesień, do niektórych fala ta już dotarła.

 

Wszystkie te względy i cała ta presja odgrywają z pewnością swoją rolę w politycznych dyskusjach na temat sposobu wybrnięcia z kryzysu, które toczą się niewątpliwie zakulisowo w samym sercu układu sił.

 

W oku cyklonu znajduje się najwyższy przywódca ajatollah Ali Chamenei, który objął piastowane przez siebie [dożywotnio – I. N.] stanowisko w 1989 roku po śmierci założyciela Islamskiej Republiki, ajatollaha Chomeiniego. Człowiek, który został w tym samym roku prezydentem i potem zajął ten urząd ponownie w 1993 roku, Haszemi Rafsandżani, z pewnością usiłuje teraz wpłynąć na niego, by spełnił postulaty opozycji.(1)

 

Pan Rafsandżani, jeden z głównych filarów Islamskiej Republiki od początków jej istnienia, jest skłócony z prezydentem Mahmudem Ahmadineżadem, który w swojej niedawnej kampanii wyborczej publicznie zarzucił jemu i jego rodzinie korupcję. Odkąd ta kryzysowa sytuacja wynikła w minioną sobotę wraz z ogłoszeniem zwycięstwa elekcyjnego Ahmadineżada, zgodnie z którym zyskał on zaskakująco dużą przewagę i które jest zażarcie konstestowane, pan Rafsandżani głosu nie zabrał. Jednak jego politykująca córka Faeze Haszemi przemawiała we wtorek na jednej z „nielegalnych” demonstracji zwołanych przez pana Musawiego, co jasno pokazuje, z kim sympatyzuje ta potężna rodzina.

 

Pan Musawi poczynił też kroki w celu pozyskania poparcia wysokich duchownych z Qomu i innych miejsc, a stanowią oni wpływowe ogniwo systemu.(2)

 

Kluczowym organem, którego opinia będzie odzwierciedlała wynik rozgrywającej się walki, jest Rada Strażników, ultrakonserwatywne ciało cerberujące [zgodność z konstytucją – I. N.] zobowiązane do zatwierdzenia wyniku wyborów w ciągu dziesięciu dni od ich ogłoszenia.

 

Ajatollah Chamenei również zwrócił się do tego ciała z prośbą o rozpoznanie skarg wniesionych przez wszystkich trzech przegranych kandydatów i o orzeczenie w tych sprawach. Jak na razie wspomniał jedynie o możliwości ponownego przeliczenia głosów z wybranych urn w wypadku uznania zasadności zażaleń. Trudno to nazwać choćby częściowym spełnieniem postulatów opozycji.

 

 

Lata sprzeczności

 

Jeżeli wynik tarć politycznych okaże się niekorzystny dla pana Ahmadineżada, Rada Starżników, zgrzytając z pewnością zębami, może nawet przyznać, że głosowanie miało swoje mankamenty i powinno odbyć się raz jeszcze.

 

Takie rozwiązanie wydaje się mało prawdopodobne i niemiłe rządzącym. Jeżeli jednak okaże się ono konieczne dla przetrwania systemu, może się zdarzyć, że zostanie przyjęte.

 

Decyduje się tu nie tylko polityczna przyszłość takich postaci jak panowie Ahmadineżad, Rafsandżani i inni, lecz także to, jakie oblicze Iran zaprezentuje światu i samemu sobie.

 

Podobnie jak przed nim Mohammad Chatami, tylko że z większymi zdecydowaniem i werwą polityczną, pan Musawi rozpalił i umiejętnie ukierunkował pragnienia milionów Irańczyków, którzy liczą na reformy i zmiany i którzy chcą stać się częścią nowoczesnego świata i społeczności międzynarodowej.

 

Pan Ahmadineżad trafia do mas biedoty, ponadto stworzył on sobie mocną bazę wśród wojskowych, strażników rewolucji i basidżów. Jego krytycy boją się, że zaprowadzi w Iranie krzyżówkę średniowiecznego islamu z północnokoreańskim militaryzmem – byłby to niezwykle konfliktogenny kurs dla równie zróżnicowanego i kultywowanego połeczeństwa, jak irańskie.(3)

 

Przez lata ścierały się ze sobą sprzeczne tendencje i obecny kryzys jest kulminacją tego procesu. W przeszłości irańska władza wykazywała się przemyślnością i giętkością w obliczu poważniejszych problemów. Obecne wyzwanie wydaje się być największe ze wszystkich i sięga w swej istocie sedna systemu. Mało prawdopodobne, by zdołała sobie z nim poradzić bezproblemowo i szybko.

 

źródło: http://news.bbc.co.uk/2/hi/middle_east/8106211.stm

 

 

Najpierw był jeden, ale w końcu zrobiły się 3 przypisy od tłumaczki:

 

(1) Artykuł Jima Muira powstał zdaje się w czwartek, 18 czerwca. Następnego dnia ajatollah Chamenei wygłosił kazanie na Uniwersytecie Teherańskim, tradycyjnym miejscu głównych piątkowych modłów. Wszyscy czekali na nie z niepokojem. Duchowy przywódca powiedział istotną rzecz z puntku widzenia obecnej, patowej właściwie sytuacji, rzecz, która niewątpliwie zaważy na dalszym biegu wydarzeń. Stwierdził mianowicie, że „linia Ahmadineżada” jest mu bliższa niż linia Rafsandżaniego. Było to wiadome od 4 lat, ale teraz Chamenei jasno i dobinie sformułował swoje poparcie dla Ahmadineżada i druga rzecz – swój zdecydowany brak poparcia dla Rafsandżaniego. Jak mówią komentatorzy, do tego dnia Irańczycy myśleli, że ajatollah jest przywódcą całego narodu, tego dnia jednak postanowił od przewodzić tylko jednej części społeczeństwa. Tymczasem funkcja zobowiązuje go do trzymania się ponad podziałami politycznymi.

            W świetle tych słów rahbara jest mało prawdopodobne, by Rafsandżani mógł coś u niego zdziałać.

 

(2) Musawi już w niedzielę wystosował pismo do najwyższych szyickich autorytetów religijnych z Qomu, tzw. wzorców do naśladowania (l. poj. mardża’-e taqlid). Za sukces tego polityka można uznać fakt, że dwaj z nich, ajatollah Jusof Sanei oraz ajatollah Abdolkarim Musawi Ardabili odpowiedzieli na nie w czwartek 18 czerwca. Obaj poparli protestujących, co jest ważnym elementem w rozgrywce.

Nie wiem, czy Was to dalej interesuje... Hm, na wszelki wypadek dodam jeszcze trochę faktów. Otóż ajatollah Sanei, zareagował już w poniedziałek na list Musawiego, stwierdzając, że gdyby wierzył, iż jego ostrzeżenia mogą cokolwiek zmienić, na pewno by przemówił.

Tym razem jednak zajął zdecydowane stanowisko. Wyraził nadzieję, że „ranni, a zwłaszcza oświeceni i drodzy studenci uniwersytetu Teherańskiego, Sziraskiego i Isfahańskiego i uczelni z innych miast” szybko wydobrzeją. Należy tutaj wyjaśnić, że w nocy z niedzieli na poniedziałek doszło do powtórki szokujących, tragicznych wydarzeń z 9 lipca 1999 roku – raz jeszcze bojówkarze Ansar-e Hezbollah wraz ze służbami w cywilu wdarli się na teren akademików Uniwersytetu Teherańskiego, by wpadać do pokoi, bić i ranić studentów (5 ofiar śmiertelnych) i niszczyć ich laptopy. Podobny incydent miał też miejsce w Szirazie, zaś w nocy z wtorku na środę i w innych miastach.

Ajatollah Sanei stwierdził ponadto, że ludzie mają prawo manifestować swoje niezadowolenie i wyraził nadzieję, iż ich żądania zostaną rozpatrzone.

Przebywając w Mekce ajatollah Musawi Ardabili wezwał wszystkich kontestujących wyniki wyborów do przestrzegania w protestach prawa religijnego, szariatu i nieuciekania się do aktów wandalizmu, zaś wojsko i siły bezpieczeństwa upomniał, by traktowały tych ludzi „łagodnie i z symapatią, trzymając się litery szariatu i prawa”.

Nie wiem, jakich duchownych „z innych miejsc” Muir miał na myśli.

 

(3) Wiecie, ta słowa o kultywowaniu Irańczyków to mój ulubiony fragment tekstu. To on zmobilizował mnie do przełożenia całości. Jak na ironię jest przy tym najtrudniejszy do przetłumaczenia, bo wciąż borykam się z brakiem satysfakcjonującego polskiego odpowiednika wyrazu „sophisticated” – tak w oryginale (będę wdzięczna za sugestie).

            Właśnie takie jest w swej większości społeczeństwo Irańskie, „sophisticated” – reprezentuje wyoski poziom kultury. Kiedy mówimy o tym my, iraniści, często nam się nie wierzy i powołuje na niefachową propagandówkę typu „Tylko z moją córką”. Nie wierzy się, chyba że ktoś sam pojedzie do Iranu i przekona na własne oczy. Niech więc wesprze nas głos Brytyjczyka...

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Ivonna Nowicka  - Dodatek od tłumaczki - Faeze R   |2009-06-21 15:52:39
Muir wspomina, że na jednej z demonstracji, we wtorek 16 czerwca, przemawiała
córka Hameszmiego Rafsandżaniego.
Wyp adki pędzą jeden za drugim: w sobotę 20
czerwca Faeze Haszemi Rafsandżani zostałą aresztowana wraz z córką i dwójką
innych bliskich osób.
Solidarni z Iranem   |2009-06-22 21:25:48
Choć to tłumaczenie niedoskonałe, ja zwykle tłumaczę "sophisticated&# 34;
jako "wyrafonowany 4;.
Świetna analiza pana z BBC.

Dowiedź się
więcej!
Źródło aktualnych informacji o wydarzeniach w Iranie i polskich
akcjach
solidarności z protestującymi.
http ://glosiranu.blog.pl /

Działaj!
Petycja w
sprawie zaprzestania przemocy wobec demonstrujących.
htt p://www.ipetitions.c
om/petition/iran2009 /signatures.html
Prz ynieś znicz pod ambasadę Iranu w
Warszawie na ulicy Królowej Aldony 22.

Dołącz do nas!
Chcesz być informowany o
akcjach Solidarnych z Iranem? Napisz do nas.
solidarnizirane m@gmail.com
zgred   |2009-06-23 06:57:02
W tym kontekście przetłumaczyłbym sophisticated jako po prostu
"kulturalne" albo, jak Pani pisze, "reprezentujące wysoki poziom
kultury". Żadne "kultywowane" ;, brr! I nie "ciało
cerberujące" (rozumiem, że angielski dziennikarz chciał błysnąć, ale nie
bardzo mu wyszło, a po polsku brzmi to koszmarnie) tylko np. nadzorcze,
kontrolne itp.
ola   |2009-06-24 14:23:58
może wielowarstwowego lub złożonego?
Ivonna Nowicka  - Podziekowanie i o dopelnienie   |2009-06-25 11:39:34
Drodzy "Solidarni z Iranem", Zgredzie i Olu!

Dziękuję Wam bardzo za
sugestie na temat radzenia sobie z ang. słowem "sophisticated&# 34;.
Jak to
można samemu się zasugerować... Ja wielokrotnie zmieniałam ten fragment polski i
kiedy wpadłam na przymiotnik "kultywowany" ;, bardzo się ucieszyłam i
wydawał mi się świetny...

Co do "wyrafinowanego& #34;. Też go brałam pod
uwagę, ale jakoś takoś mi się czuje, że wyrafinowany ma pewien negatywny odcień,
coś z atmosfery arystokratycznego zniewieścienia. Co Ty o tym sądzisz,
"Solidarni z Iranemie"?

-- --------------------

W swoim
komentarzu z 21.06 napisałam o zatrzymaniu (bardziej niż aresztowaniu) córki
Rafsandżaniego, Fa'eze Haszemi Rafsandżani.
Pragnę donieść, że cała czwórka
została zwolniona w dzień po zatrzymaniu.

Cały incydent nie jest aż tak
ważny, żeby się na nim akurat koncentrować, choć jest znamienny dla obecnej mody
wśród osób popierających prezydenta, by krytkować Rafsandżaniego. Wracam do
niego przede wszystkim dlatego, by informacja kompletniejsza

Po zdrawiam
Was,

IN
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Komentowane

CC logo pp logo IO UW logo unesco_logo
© 2004 - 2011 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej Współpracujemy z Wydziałem Orientalistycznym UW partner PK ds. UNESCO