Strona Główna arrow Blog Eappi arrow Przemówienie Netanyahu - kolejna 'hojna oferta'
Przemówienie Netanyahu - kolejna 'hojna oferta' Drukuj
Małgorzata Juszczak   
czwartek, 18/06/2009

 Wysłuchałam niedzielnego przemówienia premiera Netanyahu z uwagą i pewną nutką nadziei. Jak zwykle byłam niepoprawnie naiwna. Większość stacji telewizyjnych i analityków, ku mojemu zdziwieniu, określiło wydarzenie jako przełom w procesie pokojowym. Zastanawiam się, czy słuchaliśmy tego samego wystąpienia.

<!--[if !vml]--><!--[endif]-->Moim zdaniem wypowiedź premiera Netanyahu nie wniosła absolutnie nic nowego. Rzeczywiście, mówi on o wznowieniu procesu pokojowego, gotowości do negocjacji i możliwości utworzenia państwa palestyńskiego. Jednak warunki jakie narzuca, jeśli takie państwo miałoby powstać, są oczywistą arogancją dla znających fakty i sytuację w terenie.

 

Po pierwsze, Netaniahu mówi o uznaniu państwa żydowskiego, podczas gdy 20% obywateli Izraela stanowią Palestyńczycy lub izraelscy Arabowie (nomenklatura zależy tu od mówcy). Staliby się wtedy oni formalnie obywatelami drugiej kategorii,  którymi i tak już de facto są. Po drugie, stwierdzenie, że „kwestia uchodźców palestyńskich musi zostać rozwiązana poza granicami Izraela” wskazuje na brak powzięcia jakiejkolwiek odpowiedzialności za przesiedlenia, których przyczyną było utworzenie państwa Izrael za zgoda społeczności międzynarodowej (700 tys. uchodźców wg stacji BBC). Wreszcie, warto poruszyć temat izraelskich osadników, który zdecydowanie zasługuje na oddzielny akapit.

 

<!--[if !vml]--><!--[endif]-->Pracując jako obserwator międzynarodowy w Hebronie, na palestyńskich Terytoriach Okupowanych (Zachodnim Brzegu, Judei i Samarii – znów nomenklatura zależna od tego, kto mówi) miałam okazję być świadkiem tego, co oznacza okupacja terytoriów palestyńskich w praktyce i kim są osadnicy. Można o nich powiedzieć wiele, ale z pewnością nie to, że są przyjaciółmi pokoju, jak twierdzi premier Netanyahu.  Słowa premiera, że osadnicy to „pionierzy i ludzie zasad” są jak najbardziej prawdziwe, jednak te zasady to głównie zgoda na użycie wszelkich środków do odzyskania biblijnej ziemi obiecanej – ziemi, którą, jak mówią sami osadnicy „dał im Bóg”. No cóż, trudno spierać się z Bogiem.

 

W praktyce przekłada się to na wywłaszczanie państwowych lub prywatnych terenów palestyńskich oraz zastraszanie mieszkańców Zachodniego Brzegu przy użyciu całego wachlarza metod, począwszy od agresji słownej, zatruwania ujęć wody,  do sobotnich “akcji” rzucania kamieniami, palenia drzewek oliwnych, samochodów, domów, wreszcie użycia broni. Jakiejś formy przemocy ze strony osadników doświadcza większość Palestyńczyków, bo izraelskie kolonie rozsiane są praktycznie po całym Zachodnim Brzegu. Hebron jest  szczególnym przypadkiem, bo osiedla izraelskie znajdują się tu w sercu palestyńskiego miasta. Wszystko to, w połączeniu z bezkarnością osadników i bezbronnością Palestyńczyków (jak donosi izraelska organizacja praw człowieka B’Tselem ponad 90% incydentów nie jest karanych a skargi są ignorowane), jest dla mieszkańców nie do zniesienia. Można o tym pisać wiele. Mieszkając w Hebronie czasem aż trudno uwierzyć, że taka sytuacja może mieć miejsce i jest akceptowana przez kraj, który uznaje się za demokrację i część „zachodniej cywilizacji”.  (Gwoli ścisłości, oprócz osadników ideologicznych istnieją również tak zwani osadnicy ekonomiczni, którzy zasiedlają Zachodni Brzeg,  kuszeni przez rząd lepszymi warunkami mieszkaniowymi. Nie zmienia to jednak faktu, iż ich enklawy znajdują się na terenie Autonomii Palestyńskiej.)

 

Netanyahu oświadcza, że osiedla pozostaną. Z pewnością system dróg i autostrad „tylko dla osadników” też nie zniknie. Oznacza to zatem, że okupacja terytoriów palestyńskich się nie zakończy, bo osadnicy – tak jak dotychczas – będą potrzebowali ochrony (np. w Hebronie 500 osadników jest chronionych przez 1500 żołnierzy). Niezależne palestyńskie państwo z izraelskimi koloniami na jego terenie (obecnie zamieszkuje je ok. 400.000 osadników)   i systemem separacji dwóch populacji nie ma racji bytu.

 

Wreszcie, odnosząc się do wezwania premiera do demilitaryzacji przyszłego palestyńskiego państwa, ciekawe, czy osadnicy również zostaliby rozbrojeni. Szczerze w to wątpię.

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
soldat   |2009-06-18 19:48:14
Problemem jest to, że oczekuje się aby Izrael ogromnego poświęcenia w imię
pokoju, jakim była by likwidacja osiedli na zachodnim brzegu. Mają ponieś teraz
gigantyczne koszty ludzkie i polityczne w imię czego nic nieznaczących obietnic
palestyńskich liderów, w sytuacji kiedy wgnietli kiedy wgnietli Palestyńczyków w
ziemie, otoczyli murem, kontrolują ich każdy krok.
d   |2009-07-01 08:41:41
to,co robi izrael nie da sie usprawiedliwic.nie musieli przekraczac zielonej
linii, mogli sie cieszyc tym,co maja. w imie chorych ambicji,nienawisci,c heci
zemsty,( nie wpsomne o kwestii materialnej, bo to wiadomo ).usprawiedliwianie
ich działan atakami terrorystycznymi to wg mnie opinie krotkowzroczne.prosz e
spojrzec wgłab...
haluna   |2009-07-29 06:49:13
Bardzo trafna analiza, pani Malgorzato, gratuluje.
To fakt, zaden narod przy
mniej wiecej zdrowych zmyslach nie zgodzilby sie na warunki, stawiane przez
Izrael. To sa kpiny a nie propozycje pokojowe. Utworzenie ,,panstwa''
palestynskiego z zachowaniem osiedli zydowskich na jego terytorium nie ma
zadnej, moim zdaniem, racji bytu. Bylby to twor, ktory niczym cieniutki
,,plasterek szwajcarskiego sera'', zbyt delikatny by kiedykolwiek stanac na
wlasne nogi, nigdy nie da poczucia niezawislosci i ekonomicznej niezaleznosci
swoim obywatelom.
Ale swiat widzi to , co chce widziec. Zwlaszcza media, ktore
to w swej wiekszosci wiadomo przez kogo sa zdominowane.

Z drugiej jednak strony
- kiedys od czegos trzeba zaczac. Przypomnijmy sobie historie Polski i
wielokrotne proby Polakow odzyskania niepodleglosci, chocby w okrojonej postaci,
chocby w formie ksiestewka...
Moze i Palestynczycy powinni zaczac od czegos, co
w danej chwili jest mozliwe do odzyskania? A potem malymi kroczkami uzyskac
wiecej? Poza tym , nigdy nie wiadomo, co sie wydarzy i jak historia pomoze. I
znow wrocmy do historii Polski...

Bo po prostu nie bardzo widze w obecnej
sytuacji czegos takiego, jak panstwo palestynskie z prawdziwego zdarzenia. Mimo
dobrej woli prezydenta Obamy. Aktualny uklad sil wewnetrznych Izraela nie
pozwoli na to.
czeslaw  - Palestyna? A to niby gdzie ma byc?   |2009-11-04 02:38:33
Zapomijcie o powstaniu nowego panstwa palestynskiego w Izraelu. Taka jest glowna
przeslanka polityki izraelskiej. Miejsce palestynskich arabow jest na
terytoriach Palestyny a wiec w najlepszym razie w niewielkiej tylko czesci
Izraela. Dysusje trzeba rozpoczac od tego ze Palestyna byla np w dzisiejszych:
Syrii, Jordanii, czy Egipcie. Gdyby sprawa istnienia nowego panstwa
palestynskiego tak goraco lezala na sercu Arabow, to powinni juz dawno
przeznaczyc na to czesc terytoriow dzisiejszych krajow o jakich napisalem
powyzej. A nie chca. Wiec: na razie Palestyny nie bedzie. A jezeli bedzie to
dopiero okaze sie gdzie i kiedy.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
 
 

Komentowane

CC logo pp logo IO UW logo unesco_logo
© 2004 - 2011 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej Współpracujemy z Wydziałem Orientalistycznym UW partner PK ds. UNESCO