Strona Główna
Recenzja filmu: Walc z Baszirem Drukuj
Dominik Wach   
środa, 08/04/2009

 Nieczęsto zdarza mi się oglądać film dokumentalny bez uprzedniego zapoznania się z jego treścią i recenzjami. Tym razem jednak tak było więc Walc z Baszirem był całkowitą niewiadomą. Mimo lekkich niedociągnięć ze strony organizatorów festiwalu Kolnoa starałem się nie nastawiać ani negatywnie, ani pozytywnie do całego wydarzenia. Chciałem po prostu obejrzeć dobry i ciekawie zrealizowany film, bez względu na jego treść i przesłanie.  Animowana opowieść Ariego Folmana okazała się nie tylko bardzo dobrym filmem lecz także ciekawą i dającą do myślenia opowieścią.


Polska premiera filmu Ariego Folmana miała miejsce 2 kwietnia 2009 r. Przed projekcją sam reżyser zapraszając zgromadzoną publiczność powiedział, że nie życzy miłego oglądania, bo tego filmu nie ogląda się miło. Jak się później okazało każda minuta projekcji przybliżała mi sens tych słów.


Walc z Baszirem jest bowiem opowieścią o wydarzeniach mających miejsce w Libanie w 1982 roku, czyli o inwazji na ten kraj, nazwanej przez izraelskie dowództwo operacją „Pokój dla Galilei”. Film na bazie tamtych wydarzeń ukazuje także mechanizm wypierania z pamięci niektórych wydarzeń, które często są dla nas bardzo bolesne, o których chcemy jak najszybciej zapomnieć. Jest on swego rodzaju oczyszczeniem – katharsis – nie tylko dla głównego bohatera, a zarazem twórcy filmu, lecz także dla całego pokolenia tych, którzy jako młodzi ludzie wzięli udział w libańskiej wojnie.


Dzięki animacji zastosowanej w filmie, trudne i bolesne tematy stają się w pewnym sensie łatwiejsze w odbiorze. Widz ma wrażenie, że ogląda coś nierealnego, nieprawdziwego. Pozwala to na swobodniejsze podejście do niezwykle ważnych, a niekiedy drastycznych kwestii, na uruchomienie wyobraźni i indywidualny odbiór każdej sceny. Z drugiej zaś strony, animacje pozwoliły twórcom filmu na pewne przerysowania, uwypuklające absurdalność wojny. Umożliwiły pokazanie ludzkiej psychiki, snów, które są niekiedy tak nierealne jak komiks. Właśnie taka forma filmu pozwoliła jego twórcom na nieograniczone niczym przedstawienie indywidualnych wspomnień z wojny, opowiadanych przez poszczególne postacie.


Walc z Baszirem  jest obrazem odważnym, poruszającym drażliwe, zarówno dla Izraelczyków i Palestyńczyków, a także Libańczyków, kwestie. Jest on bez wątpienia próbą uzmysłowienia widzowi bezsensowności wojny. Ari Folman dokonał rzeczy niemal niewykonalnej, pokazując możliwie obiektywnie historię, w której trzeba stanąć po jednej ze stron. Zdołał on zdystansować się od oceny moralnej poszczególnych sił i skupił się na człowieku wplątanym w dramatyczną sytuację. Ukazał, że wspomnienia mogą być także bolesne, a dylematy moralne związane z tym co robimy i z tym czego nie zrobiliśmy mogą nas nękać długo po traumatycznych przeżyciach.


Film Folmana jest zatem opowieścią o próbie zapomnienia, a jednocześnie poszukiwaniu tego, co podświadomie wyrzuciliśmy z pamięci. Jest surrealistycznym przedstawieniem bólu, zagubienia, chęci zaistnienia i próbie wmieszania się w tłum. Jest to film, który niewątpliwie się wyróżnia i który warto obejrzeć nie tylko z uwagi na zdobyty w 2009 Złoty Glob i nominację do Oscara.


Oficjalna strona:

http://waltzwithbashir.com/

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Marta Minakowska   |2009-04-08 07:43:37
Dominiku, dziękuję za recenzję - teraz jestem jeszcze bardziej zmotywowana, żeby
film obejrzeć (o ile to w ogóle możliwe, żeby być zmotywowanym jeszcze bardziej
). Pozdrawiam.
maestro Wolnad   |2009-04-08 07:48:58
Film jest osrty i dobry. Po filmie pozostaje cisza.

Mimo wszystko nie
nazwałbym go dokumentalnym.
Dominik Wach  - gatunek   |2009-04-08 08:02:52
Kategoria filmu to: Animacja, Biograficzny, Dokumentalny, Wojenny [za
Filmweb]
Zgodzę się, że jest to nietypowy dokument, ale jednak.

Marto -
skontaktuj się ze mną w sprawie filmu.
Anka   |2009-04-08 07:51:40
A ja zupelnie inaczej odebralam ten film niestety.

Moim zdaniem jest to
wyjatkowej klasy propaganda, film zrobiony rzeczywiscie swietnie, ale absolutnie
nieobiektywny i starajacy sie przedstawic izrealskich zolniezy w bardzo
pozytywnym swietle.
Dominik Wach   |2009-04-08 08:11:12
Jak można potraktować ten film jako propagandę?! Jak można powiezieć że jest
nieobiektywny?!

J eśli oglądając nie nastawimy się, że wszystko co izraelskie
jest złe to zauważy się, że reżyser, a zarazem główny bohater wielokrotnie
pokazuje "zbrodnie" IDF, brak reakcji w sprawie Sabry i Shatili. Nie
próbuje wybielać historii, pokazuje jak było i dodaje jak on i inni jego
"koledzy" żołnierze to odbierali. Przypomnij sobie scenę z lotniska. Ari
mówi wprost, wojna to zło, absurd tak ogromny, że nie postrzegasz jej normalnie,
jak przeciętny człowiek, lecz jako coś zupełnie abstrakcyjnego, nie dającego
pola do myślenia, dlaczego, po co itd. (np. scena z prewozem rannych w
transporterze, scena z welodromu w Bejrucie).
Reżyser nie zajmuje żadnej ze
stron, przedstawia jak to wyglądało z perspektywy jego, jego kolegów. Nie mówi,
że tylko tak było i druga strona się myli. To wg mnie nazywa się obiektywizmem.
Anka   |2009-04-08 08:30:03
ale juz chociazby postac glownego bohatera wplywa na odbior izraelskich
zolniezy.

dla mnie pokazanie wydarzen z jego perspektywy jest wlasnie skrajnym
subiektywizmem.

zau waz , ze nie jest on typowym przedstawicielem izraelczykow
- te psy na poczatku... gdyby wszyscy z nich byli tak "wrazliwi", to nie
byloby na bliskim wschodzie problemu bezdomnych zwierzat, za to zaden zolnierz
nie strzelilby do czlowieka.

a my spogladamy na wszystko oczami takiego
wlasnie 'wrazliwego", co moim zdaniem zakloca obiektywny obraz i powoduje
zdecydowanie bardziej pozytywne nastawienie do Izraela generalnie, niz gdyby
cala historia pokazana byla z perspektywy zolnierza, ktory nie mial szczegolnych
oporow przed walka
Dominik Wach   |2009-04-08 09:07:20
Chyba powinnaś obejrzeć jeszcze raz ten film.
Psy śnią się koledze Ariego,
który zabijał je dlatego, by nie ostrzegały mieszkańców wiosek/miasteczek. Nie
trzeba mówić, że jeśli nie zostali oni ostrzeżeni, to łatwiej ich było
"eliminować" (co też jest powiedziane w filmie).

Jesli uważasz każdą
wypowiedź Izraelczyka za subiektywną to trudno. Wiadomo, że każdy jak cokolwiek
robi to robi to patrząc przez swój pryzmat, a obiektywizm to pojęcie
abstrakcyjne, nieosiągalne. Kwestia jak się pewne rzeczy przedstawia, a w mojej
ocenie Ari zrobił to b.dobrze (w poprzednim poscie i w tekście o tym
pisałem).

Dodatko wo cały film to nie opowieść jednego człowieka, lecz wielu,
tworzących cała historię. Wielu z nich nie jest "wrazliwych" , wręcz
przeciwnie. Przegapiłaś też chyba wypowiedź dziennikarza nt. Sharona i jego
reakzji na informację masakry w obozach.

Nie dajmy się zwariować. Film jest
obiektywny, choć pokazany z perspektywy żołnierzy IDF, zagubionych, często nie
rozumiejących całej sytuacji. Jednak nawet przez chwilę nie zostali oni
przedstawieni jako ofiary, a wręcz przeciwnie.

Pozdr awiam i dziękuję za
przedstawienie swojej opinii. W końcu każdy nieco inaczej postrzega świat.
inna Anka   |2009-04-25 10:52:30
zbyt dosłownie potraktowałaś przekaz płynący z filmu. psy są w nim między innymi
przenośnią wenętrznego dramatu i drastycznych przeżyć których doświadczył
bohater, a które zostały wyparte ze świadomości i przyjumują formę powracającego
koszmaru sennego.

rozważanie kwestii czy film jest obiektywny, czy
subiektywny nie ma absolutnie sensu i uzasadnienia. Reżyser opowiada przede
wszystkim o dramacie wojny z perspektywy jednostki.
o tym, że nie ma prostego i
jednoznacznego podziału na to co białe i czarne.
Dominik Wach   |2009-04-28 14:20:54
Nie potraktowałem nic zbyt dosłownie. Można to przeczytać w recenzji, gdzie
dokładnie napisałem o wypieraniu wspomnień itd. W komentarzu przypomniałem
tylko, i jeszcze raz to zrobię, że psy śnią się tu koledze bohatera
filmu/reżysera, nie jemu samemu. Wyparta ze świadomości Ariego została masakra
obozów (a także ogólny obraz wojny), bo pamięta on jedynie scenkę z plaży. Sen
przyjaciela jest natomiast bodźcem prowadzącym do przypominania sobie wypartej
ze świadomości historii. Nie sądzę, by Ari personalnie do siebie odnosił scenę z
psami, gdyż pewnie rozpocząłby film nie od rozmowy w knajpie o śnie kolegi, lecz
od rozmowy o swoim śnie. Tu jest różnica. Psy są oczywiście symbolem, choć
bezpośrednie przesłanie też mają i napisałem właśnie o tym przesłaniu jako
odpowiedź na powyższy post, nie jako interpretację całej sceny.

"o tym, że
nie ma prostego i jednoznacznego podziału na to co białe i czarne."
To
właśnie jest obiektywizm droga Aniu Nawet jeśli przedstawiamy to z naszej,
personalnej strony.
Pozdrawiam
Dominik Wach   |2009-04-28 16:30:42
ups, chyba źle odczytałem twój komentarz... myślałem że jest skierowany do mnie
inna Anka   |2009-05-01 17:25:08
) nie ma sprawy, pozdrawiam.
Marta Minakowska   |2009-04-08 18:51:26
Niedawno w Wyborczej był wywiad z reżyserem, gdzie właśnie wskazywał on m.in. na
idiotyzm wojny.
jubus   |2009-04-25 02:02:27
ludzie którzy uważają film za nieobtywny powinni się puknąć w głowę co najmniej,
a najlepiej tą badziewną ksiązką o nazwie koran, nie pochlebiam żydom, ale musze
przyznać że autor wręcz rozwalająco przedstawił sytuację w libanie podczas wojny
domowej, gdzie bracie zabijali się tylko z powodu jakiejś bzdurnej religii
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Komentowane

CC logo pp logo IO UW logo unesco_logo
© 2004 - 2011 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej Współpracujemy z Wydziałem Orientalistycznym UW partner PK ds. UNESCO