|
Musisz iść na ten film! – zachęcali mnie ludzie, znający moje zainteresowania. - Na pewno ci się spodoba, świetny! Cóż... Mieli rację. Film Przyjeżdża oriekiestra jest rzeczywiście bardzo przyjemny, w pewien sposób uspokajający i letargiczny. W sam raz do obejrzenia przy panującej od paru dni za naszymi oknami pogodzie - pierwszych rozleniwiających promieniach słońca...
Na wartką akcję nie ma co liczyć, bo i nie o to tutaj chodzi. Całą intrygę można sprowadzić do jednego zdania: do Izraela przyjeżdża egipska orkiestra, która ma dać koncert w centrum kulturalnym, jednakże nie dociera tam, gdzie powinna i jej członkowie zmuszeni są do zatrzymania się na noc w miejscowości Beit Hatikva. Jest to odludzie na pustyni Negew, gdzie, jak twierdzą mieszkańcy, nie tylko nie ma żadnego centrum kulturalnego, ale i w ogóle żadnej kultury. Wydostać się stamtąd można dopiero następnego dnia rano, a znalezienie noclegu nie jest rzeczą łatwą. Z pomocą muzykom przychodzą natomiast miejscowi... Z inicjatywy przedsiębiorczej Diny wszyscy członkowie orkiestry znajdują schronienie w domach jej i jej znajomych. I tak zaczyna się wzajemna gra: jedna strona nie ufa drugiej, Egipcjanie wpierw nie chcą sprawiać kłopotu swoim najściem, obie strony są bardzo zdystansowane i odnoszą się do siebie z chłodną grzecznością. Jednak w miarę czasu upływającego we własnym towarzystwie, zarówno Arabowie jak i Izraelczycy oswajają się ze sobą i odkrywają, że mogą razem ciekawie porozmawiać, pomóc sobie w codziennych problemach (jak np. poderwanie dziewczyny...), że mogą wspólnie przeżywać muzykę. Okazuje się, że kobiety w Izraelu również płaczą na egipskich melodramatach. Film świetnie pokazuje, iż na płaszczyźnie ludzkiej, tego jakby oddolnego kontaktu, Arabowie i Izraelczycy mogliby całkiem nieźle się dogadywać. To pewne wielkie kwestie takie jak polityka mieszają i mącą w tym ciekawym dialogu. Ale są miejsca takie jak Beit Hatikva, gdzie być może ta wielka polityka nie dociera, ustępując miejsca zwykłej, ludzkiej gościnności i serdeczności. I być może te krótkie muzyczne fragmenty, które członkowie orkiestry grali Izraelczykom, były znacznie ważniejsze niż koncert w centrum kulturalnym... Na szczęście Przyjeżdża orkiestra pokazała to wszystko w sposób lekki, a momentami również bardzo zabawny – unikając wielkiego patosu. Z ciekawostek dodam, iż w filmie słychać trzy języki: dialekt egipski oraz język hebrajski i angielski. Przyjeżdża orkiestra (Bikur Ha-Tizmoret) komediodramat, Francja, USA, Izrael, 2007, 87 min. reżyseria: Eran Kolirin obsada: Sasson Gabai, Ronit Elkabetz, Saleh Bakri, Khalifa Natour
|
Obraz Jezusa w Koran...
świetna, warto
Typowy Arab - Jaki j...
*** - Znam ( swoja byłą nauczycielkę ...
Typowy Arab - Jaki j...
Typowy Arab - Jaki j...
;( - Gdyby było tak w Chrześcijaństwi...
Typowy Arab - Jaki j...
Araby faceci - Araby faceci chodzą co...