Strona Główna arrow Czytelnia arrow Czym Hezbollah się nam ostatni przysłużył? Narzekania w związku z nadchodzącymi wyborami w Libanie
Czym Hezbollah się nam ostatni przysłużył? Narzekania w związku z nadchodzącymi wyborami w Libanie Drukuj
Franklin Lamb, tłum. Piotr Chmielarz   
środa, 11/03/2009

W Libanie cała uwaga skupia się prawdopodobnie ale nie z całą pewnością na czerwcowych parlamentarnych wyborach, których są opisywane jako „najważniejsze w historii Libanu” wydarzenie, które zadecyduje o wyniku „głównej sprawy Palestyny” arabskich narodów i czy Liban stanie się „Iranistanem”, lub czy władze obejmą w tym kraju siły lojalne wobec Waszyngtonu.


Walka która trwa od dwunastu tygodni przybrała dramatyczną formę i wszędzie można usłyszeć jak ludzie wymieniają tę lub inną frakcję jako wspieraną pieniędzmi, lub wpływami politycznymi lub obiema rzeczami przez różne kraje. Wcześniejsze przewidywania o zwycięstwie Hezbollahu znikają w miarę jak partia boga i jej sprzymierzeńcy coraz bardziej stawiają czoła intensywnemu wspieranej przez USA politycznej ofensywie.

 

Jak do tej pory nie ma żadnych wiarygodnych badań opinii wyborców w Libanie ale znawcy parlamentu przewidują, że gdy zostaną policzone głosy wyborców pomiędzy wspieraną przez USA „większością” 14 marca a przewodzoną przez Hezbollah opozycją różnica głosów będzie wynosiła kilka lub pięć głosów. Według opublikowanego przez New Lebanon badań opinii publicznej większość wyborców uważa że czerwcowe wybory „będą miały podstawowe znaczenie” i „będą najbardziej znaczące w współczesnej historii Libanu jako państwa”

 

Ogólnie można powiedzieć, że o wyniku wyborów i powstaniu kolejnego rządu zadecydują wyniki wyborów w górskim okręgu Metn na wschód od Bejrutu tradycyjnemu obszarowi określanemu w Libanie jako „matka zwycięstw w wyborach” . O tym która strona zwycięży w Metn zadecydują głosy przebiegłych armeńskich chrześcijan. Według bejruckiej gazety Daily Star, właśnie ci chrześcijanie są najbardziej podatni na przekupstwo i oddadzą swoje głosy tej stronie, która da więcej, gdyż nie można tego oczekiwać po zaciekłych wyborcach, którejś z dwóch stron.

 

Rząd „jedności” miał nadzieję, że uda mu się wyznaczyć niezależną komisję monitorującą przebieg wyborów ale ten plan upadł wskutek politycznych sporów jak wybrać jej „bezstronnych członków”. Hezbollah chciał, żeby tych członków wyznaczono w oparciu o porozumienie wszystkich zainteresowanych stron ale koalicja 14 marca upierała się przy wyborze ich za pomocą głosów większości co w praktyce oznaczało przejęcie przez nią kontroli.

 

W związku z panującym wśród libańskich wyborców brakiem zaufania, że wyborcy będą przeprowadzone uczciwie Unia Europejska i Francja wśród wielu innych zaoferowały swoją pomoc przy monitorowaniu przebiegu wyborów. Wygląda na to, że zarówno większość jak i opozycja zgodzą się na przyjazd doświadczonych zespołów monitorowania wyborców prezydenta Jimiego Cartera w celu zwiększenia zaufania opinii publicznej w wyniki wyborów.

 

W tej coraz bardziej kosmicznej wyborczej bitwie staną naprzeciw siebie dwie nieprawdopodobne grupy silnych mężów z przeciwnych wyborczych zespołów. Do Libanu zostaną wysłani David Welch oraz były amerykański ambasador w Libanie a obecnie zastępca asystenta sekretarza stanu do spraw bliskowschodnich Jeffrey Feltman. Oni wygłaszają przesłania za pomocą „bezpiecznej” łączności i konferencji departamentu stanu. Na wypadek, gdyby wątpiono w ich znaczenie czwartego marca 2009 roku departament stanu ogłosił, że Feltman i Daniel Szapiro z amerykańskiej rady bezpieczeństwa narodowego odwiedzą Liban, „żeby zorientować się z pierwszej ręki o warunkach panujących w kraju…warunkach w jakich Waszyngton będzie nadal udzielał wsparcia dla suwerenności i niezależności Libanu i jego terytorialnej integralności” Ci dwaj ludzie udadzą się do Bejrutu „żeby wesprzeć szybki i uczciwy przebieg parlamentarnych wyborów i potwierdzić dalsze zaopatrywanie w broń i szkolenie libańskiej armii” można przeczytać w informacji.

 

Po stronie opozycji na „czele sił patriotycznych” jak to mówią niektórzy mieszkańcy Dahiji stoi były profesor chemii, religijny uczony i numer drugi w Hezbollahu Naim Kassim. Mówi się, że na tym człowieku spoczywa cała odpowiedzialność za dotychczasowe trwające od 17 lat sukcesy wyborcze Hezbollahu oraz, że wykorzystując swoje doświadczenie nauczycielskie i chemika stara się on schematycznie rozwiązywać sprawy wykorzystując informacje stara się w formie diagramów stworzyć obraz preferencji wyborców w okręgach i odpowiednio dostosowuje strategie wyborcze.

 

„Szejk Kassim jest straszliwym mówcą z wielkim poczuciem humoru wbrew temu jak przedstawiają go jego przeciwnicy” mówi mieszkaniec Dahiji ambasador Human Rights Ali Chalil, który był uczniem Naima Kassima w latach 80. Kassim podsumował mi podstawowy program Hezbollahu mówiąc: „My dążymy do ochrony kraju, odrzucenia protekcji zagranicznej, rozwiązania spraw gospodarczych w oparciu o potrzeby społeczne ludzi, położenia kresu korupcji kraju, nie zamierzamy pozwolić na rozbiór Libanu przez zagraniczne firmy i dążymy do równego rozwoju gospodarki w wszystkich regionach” Szczegóły zostaną oznajmione wkrótce on dodał.

 

Kassim uważa, że ani koalicja 14 marca ani siły Hezbollahu nie są w stanie rządzić same krajem, dodaje, że „jeżeli opozycja wygra, Hezbollah chce stworzyć rząd jedności narodowej” Kassim potwierdził, że siły opozycji będą prowadziły wspólną kampanię w okręgach w Libanie i mają nadzieję, że „kampania wyborcza będzie prowadzona uczciwie i sprawiedliwie”

 

W ubiegłym tygodniu rozpoczynając kampanię wyborczą Hezbollahu w Dolinie Beeka, Kassim przysiągł, że „Hezbollah zachęca do działań mających na celu rozwój gospodarczy i stara się brać udział w wszystkich działaniach gospodarczych. Wzywamy do wzmocnienia roli państwa w zwalczaniu monopolów i olbrzymiego długu publicznego. Wzywamy także do budowy instytucji państwowych i zapewnienia, że będą one służyły wszystkim Libańczykom a nieokreślonym grupom, lub ludziom. Chcemy, żeby ruch oporu utorował drogę do rozwoju gospodarczego i chcemy, że rozwój gospodarki wzmocnił siły ruchu oporu”. On stwierdził że hasło kampanii będzie brzmiało „ruch oporu i postęp”. „Dla nas „ruch oporu” oznacza następującą koncepcję: pełna niepodległość i odrzucenie protekcji zagranicznej nawet jeżeli jest zakamuflowana pod przykrywką tzw. współpracy i koordynacji”

 

Hezbollah wysłuchuje głosów wyborców.

Partia usłyszała mnóstwo wypowiedzi zarówno od swoich wyborców jak i przeciwników:

- Pomimo, że upłynęło ponad trzy lata od wojny w lipcu nie dostarczono pomocy do odbuduj co więcej cały kraj –ale szczególnie południowy Liban, Beka i Dahija- stale są bombardowane przez Izraelczyków groźbami, że „spalą Liban” ponownie. Wyborcy nie mają wątpliwości, że USA już dało Izraelczykom zielone światło.

 - Wielu wyborców, którym rzeczywiście imponują prace na rzecz społeczności Hezbollahu i jego „czysty” obraz niepokoją informacje o jego „powiązaniach z obcymi”. Tego rodzaju informacje o „obcych” znajdują się w hasłach i przemówieniach działaczy koalicji 14 marca.

 - Niektórzy wyborcy mówią, że Hezbollah musi wyjaśnić szczegółowo o co chodzi w jego „głównym gospodarczym programie” który jest tak bardzo potrzebny i oczekiwany.

 - W dolinie Beka, gdzie poparcie dla Hezbollahu jest silne choć nie na 100% każdy może usłyszeć krytykę wobec Hezbollahu za to, że nie zapewnił potrzebnej pomocy co jest dotkliwe biorąc rzeczywistą nieobecność libańskiego rządu na tym obszarze. Na przykład tego rodzaju pretensje są wygłaszane przez mieszkańców obszaru Hermel na północ od Baalbek. Na tym obszarze obejmującym wioski Brital i Tarajja ciągle jest podziwiany szejk Subhi al.-Taufaji rzecznik Hezbollahu w latach 1985-1989 pierwszy sekretarz generalny partii w latach (1989-1992) który przewodził „głodowej rewolucji” w lipcu 1997 roku. Szejk Tufajli jeden z trzech założycieli Hezbollahu jest uważany za zbyt radykalnego w porównaniu z coraz bardziej umiarkowanym Hezbollahem. Jest krytycznie nastawiony do Hezbollahu z powodu jego udziału w libańskich wyborach i zbytniej uległości wobec Iranu.

 - W wioskach dookoła Baalbek każdy może usłyszeć narzekanie: „wspierałem Hezbollah i ruch oporu ale mamy mało usług z strony rządu nasze rodziny potrzebują elektryczności i pracy nie kolejnej wojny z Izraelem. Hezbollah musi zrobić więcej jeżeli chce, żebyśmy zagłosowali na jego działaczy” oświadczył sklepikarz, którego sklep jest położony w pobliżu szpitala Al.-Rajan na północ od Baalbek. „Izraelczycy zbombardowali nasz dom w 2006 roku zabijając mojego brata. My nie jesteśmy zwolennikami Hezbollahu ale ani oni ani libański rząd nie pomogli mi w odbudowie. Oni nawet nie kupują pieczywa. Jedynie gdy widzę Hezbollah to tylko wtedy, gdy oni przychodzą sprawdzić czy nie sprzedaję piwa. Nikt na tym obszarze nie ma pieniędzy na większe zakupy”

 - „Libański czerwony” haszyszowy okręg północny Balbek-Knesseh-Hermel doświadczył najazdów libańskiej armii dokonujących nagłośnionych aresztowań i konfiskat pod koniec grudnia i na początku stycznia. W czasie rozmowy z niektórymi z hodowców usłyszałem, że większość z tych rajdów i aresztowań było bardziej oparte na pogłoskach niż dowodach. „Wiedzieliśmy kiedy oni mają przyjść i usunęliśmy zawczasu towar” jeden z nich wyjaśnił dodając „ale następnym razem, gdy oni się pojawią nasze rodziny będą walczyły!” Niektóre z tych rodzin na tym obszarze czerpią swoje dochody z plonów tej taniej w uprawie rośliny, a zyski z sprzedaży jej plonów odgrywają znaczącą rolę w lokalnej gospodarce w regionie, który rząd praktycznie pozostawił samemu od czasu wojny 2006 roku. Hezbollah jest obwiniany, że nie zapewnił ochrony politycznej i może utracić głosy hodowców haszyszu. Hezbollah odpowiedział, że pomimo historii uprawy haszyszu w Beka sięgającej czasów imperium rzymskiego partia ze względów religijnych, prawnych i moralnych sprzeciwia się uprawie narkotyków i nie będzie jej chroniła.

 - Ostatnie problemy z zapewnieniem bezpieczeństwa, gdy ujawniono, że dostawca samochodów dla Hezbollahu zeznał, że pracował dla izraelskiego wywiadu zaszokowały wielu członków Hezbollahu, gdyż „był on uznawany za jednego z naszych”. Obawiają się, oni że ten incydent może wpłynąć na obraz Hezbollahu „jako kompetentnej organizacji kontrolującej ruch oporu” i może osłabić jej wiarygodność jako armii chroniącej Liban przed realizacją przez USA i Izrael niekorzystnych dla krajów działań.

 

W miarę zbliżania się terminów wyboru można zaobserwować naciski z zagranicy wymierzone  w kierowaną przez Hezbollah opozycję.

 - FBI wznowiło swoją taktykę zastraszania wymierzoną Hezbollah poprzez ostrzeżenia wygłoszone przez dyrektora Muellera twierdzącego w kuwejckim dzienniku Al.-Rai 25 lutego 2009 bez przedstawienia żądnych dowodów, że „udowodniono przez wiele lat, że Hezbollah jest organizacją terrorystyczną i że obserwujemy jej działania w USA” Według Muellera w San Diego i Seattle miastach, gdzie mieszka znacząca część Libańczyków zwolenników koalicji 14 marca (w przeciwieństwie jak to się mówi Dearborn Michigan, gdzie ma przypuszczalnie mieszkać wielu szyitów zwolenników Hezbollahu) mogą paść ofiarą zamachów na wzór zamachu z Bombaju. Jeden z krytyków stwierdził, że Mueller chce zachęcić przeciwników Hezbollahu z diaspory, żeby udali się do Libanu i zagłosowali w wyborach. Mueller odmówił odpowiedzi na pytanie dotyczącego ostatniego odkrycia, prowadzenia przez FBI inwigilacji i prowokacji w amerykańskich meczetach.

 - Kilka dni wcześniej 13 lutego 2009 roku nowy szef amerykańskiego wywiadu Dennis Blair przedstawił swoje odkrycie, że „Hezbollah jest zdyscyplinowaną organizacją składającą się z działaczy politycznych, społecznych, paramilitarnych i elementów terrorystycznych działających na wielu polach. Może on rozważać zaatakowanie amerykańskich interesów, ponieważ według nas walka zbrojna pozostaje podstawą ideologii Hezbollahu i jego strategii”

 - Według niedawno opublikowanego studium korporacji RAND Hezbollah otrzymuje corocznie z sprzedaży pirackich filmów w obszarze pogranicznych Brazylii, Argentyny i Paragwaju. Pomimo, że nie przedstawiono żadnych dowodów stwierdzono że terrorystyczne związki „mogą ulec zwiększeniu w przyszłości”

 - Wysłannik na Bliski Wschód George Mitchell jest o wiele bardziej racjonalny i umiarkowany w swoich oświadczeniach wykorzystuje kod językowy ogólnie wykorzystywany przez amerykański polityków odwiedzających region „USA wspierają niepodległość, suwerenność, demokrację i pokojowe wybory w Libanie” czytaj USA wspierają koalicję 14 marca.

 

Saad Hariri przywódca antysyryjskiej parlamentarnej większość w tym tygodniu zwiększył presję na wyborców rozważających głosowanie na Hezbollah poprzez ogłoszenie, że jeżeli Hezbollah i opozycja wygra wybory jego ruch przyszłość nie weźmie udziału w rządzie jedności. Znaczenie, jeżeli wspierana przez USA większość nie zwycięży w głosowaniu fortuna Haririch nie będzie wykorzystana do pomocy Libanowi. W tym samym oświadczeniu Hariri powtórzył mantrę większości, że zwycięstwo koalicji kierowanej przez Hezbollah oznacza przejęcie przez Iran władzy nad Libanem. Hezbollah ciągle oświadcza, że niezależnie od wyniku wyborów weźmie udział w rządzie jedności i będzie dążył do konsensusu. Według niektórych oświadczenie Haririego potwierdza, że nie chce brać już więcej udziału w rozgrywkach libańskiej polityki i będzie chciał dołączyć do rodziny przebywającej poza Libanem.

 

Czy w przypadku rozmów pomiędzy USA a Syrią dojdzie do rozłamu w opozycji?

Od czasu, gdy Hezbollah wszedł do parlamentu wygrywając osiem miejsc w 1992 roku czasami dochodziło do starć z jego szyickim sprzymierzeńcem partią Harek Amal. Wśród wielu innych powodów najważniejszy jest to, że każda z partii woli, żeby to jej działacz stawał do wyborów w tym samym szyickich okręgu.

 

To może stać się ponownie tej wioski w związku z wewnętrzną walką w koalicji o miejsce w Dżezzine na północ od Nabitejeh. W 2005 roku Amal i Hezbollah podzieliły się miejscami chrześcijan (dwa po jednym dla każdego) ale teraz chrześcijański Ruch Wolnych Patriotów którego przywódca Michel Aoun jest sprzymierzony z oboma partiami planuje wystawić swojego kandydata tam. Niektórzy spekulują, że Hezbollah może poprzeć kandydata Wolnego Ruchu Patriotycznego co oznacza osłabienie Amalu. Przywódca Amalu Nabih Berri sprzeciwia się temu i broni prawa partii do utrzymania obu miejsc zdobytych w 2005 roku. W przeszłości Syria pośredniczyła w rozwiązaniu sporów wewnętrznych w koalicji 8 marca. Może zrobić tak w tym roku w przypadku, gdy szyickie partie nie będą w stanie rozwiązać sporu.

 

Polityczne przymierze pomiędzy Hezbollahem i Amalem jest w większości oparte o konieczność uzyskania dobrych wyników w wyborach. Prawdopodobnie Waszyngton wie o tym i liczy na to, że w razie sporu pomiędzy Syrią a Iranem może on się przenieść na grunt libański w postaci sporu pomiędzy Hezbollahem a silnym pro syryjskim Amalem. Być może Hezbollahu odniesie korzyści z tego, gdyż jedną z obecnych politycznych ironii w Libanie jest to, że silna nacjonalistyczna szyicka partia Hezbollah będzie w razie konieczności bronić sunnitów i chrześcijan libańskich przeciwko Syrii jeżeli będzie to konieczne w obliczu gwałtownie zmieniających się układów sił w regionie. Można przypuszczać, że w takim wypadku przeciwni Syrii sunnici wierzący w zapewnienie Hezbollahu, że „Liban jest dla organizacji najważniejszy” mogą oddać na partię swoje głosy. Chociaż Hezbollah przyjmuje pomoc z wszystkich stron w celu wyzwolenia spod izraelskiej okupacji terytoriów Libanu i Palestyny jest on ostatecznie lojalny wyłącznie wobec Libanu.

 

Podczas gdy celem wielkiej liczby wojen domowych i pomiędzy państwami było żądanie oddzielenia kościoła od państwa w Libanie jest odwrotnie. Ten kraj ryzykuje rozpoczęcie wojny domowej przed czerwcowymi wyborami jeżeli poparcia dla jakiejś partii grozi ekskomuniką równoznacznej z oderwaniem się od kościoła i państwa.

 

Libański maronicki kardynał i patriarcha Butros Sfeir, który regularnie przypomina krajowi, że „patriarcha stoi ponad konfliktami, ponieważ on jednoczy cały Liban” rzadko kończy kazanie bez wygłaszania politycznych oświadczeń w imieniu swoich maronickich chrześcijan. W ubiegłym miesiącu po spotkaniu z amerykańską ambasador Michele Sisson jego ekscelencja ogłosił w czasie swojej konferencji, że „jeżeli do władzy dojdzie koalicja 8 marca a koalicja 14 marca utraci władzę, mogą być popełnione błędy mające znaczenie historyczne w kwestii przyszłości narodu”. Patriarcha dodał, że „głębokie podziały pomiędzy chrześcijanami mają negatywny wpływ na los chrześcijan w Libanie” i ostrzegł, że „sami chrześcijanie egzystujący wśród innych sekt w kraju nie są w stanie kontrolować swoich różnic” Sfeir skrytykował obecność uzbrojonych organizacji poza kontrolą państwa. „Każde szanujące się państwo musi być odpowiedzialne za broń” on oświadczył wymierzając kolejny policzek w Hezbollah podczas, gdy ignoruje fakt, że w kraju istnieją trzy coraz lepiej uzbrojone chrześcijańskie bojówki.

 

Cokolwiek pomyślała sobie amerykańska ambasada o tym dictum ex cathedra patriarchy jego przeciwnicy wśród libańskich chrześcijan nie byli zadowoleni i szybko potępili go. Przywódca wchodzącego w skład opozycji kierowanej przez Hezbollah Ruchu Wolnych Patriotów oświadczył, że patriarcha Sfeir nie reprezentuje wszystkich chrześcijan w kwestii polityki i dodał „Chrześcijańskie społeczeństwo jest demokratyczne i wiadome jest mu, że patriarcha opowiada się koalicją 14 marca i że nie jest on bezstronny. To oznacza, że jest on przeciwnikiem opozycji”

 

Były pro syryjski premier Omar Karami zaatakował Sfeira krytykując religijne autorytety za zajmowanie się polityką. „Religijne autorytety nie powinny się angażować w politykę a duchowny, który opowiedział się po stronie partii politycznej powinien być skrytykowany” oświadczył Karami.

 

Gotowy do obrony patriarchy Sfeira okazał się sekretarz generalny koalicji 14 marca Michel Moawwad, który po spotkaniu z Samirem Dżadżą w tym tygodniu wziął mikrofon i zaczął się zastanawiać „dlaczego Iran a nie Bkirki (siedziba kardynała Sfeira) ma prawo do wtrącania się w wewnętrzne sprawy”

 

„Czy władca Fakih ma prawo wtrącać się w sprawy Libanu podczas, gdy Bkirki nie ma prawa ingerować w naszą politykę?” Moawwad zapytywał potrząsając rękami i wznosząc oczy ku niebu. Komentarz Moawwada miał w swoim zamierzeniu przypomnieć wyborcom, że najwyższy przywódca Iranu Ali Chamenei następca Ajatollaha Chomeiniego jest zarówno duchowym jak i politycznym autorytetem a także duchowym przywódcą szyickiego muzułmańskiego Hezbollahu. Hezbollah nie odpowiedział na tą prowokację, ale ich sprzymierzeńcy blok chrześcijańskich Maronitów szybko zażądał odpowiedzi na pytanie „Gdzie był patriarcha, gdy chrześcijanie byli masakrowani przez chrześcijan w okresie wojny domowej? I dlaczego wtedy oni nie zostali ekskomunikowani przez patriarchę podczas, gdy w tej chwili grozi on ekskomunikowaniem tych chrześcijan, którzy mają inną opinię i wspierają kierowaną przez Hezbollah opozycję?”

 

Były prezydent i przywódca partii Falanga Amin Dżemalaj oskarżył koalicję 8 marca kierowaną przez Hezbollah, że podjęła działania w ramach „spisku w celu zbudowania państwa w którym Bejrut zostanie zastąpiony przez Teheran, Trypolis Damaszkiem a Bkirki Bradem” on mówił o syryjskiej wiosce Brad położonej na północ od Aleppo miejsce pochówku świętych chrześcijan maronickich. „Lojalność wobec Libanu nie ma wartości, jeżeli nie ma lojalność wobec państwa” on położył nacisk, dodając że w czasie wyborów czerwcowych „dojdzie do wyborów pomiędzy bogiem i suwerennością, lub zagranicznym protektoratem”

 

Nie chcąc pozostać na uboczu „większość” koalicji 14 marca wezwała teraz ONZ, żeby wywarła presję na Izrael, żeby wypłacił odszkodowanie za wojnę lipcową.

 

W liście przedstawionym sekretarzowi ONZ Ban Ki Moonowi za pośrednictwem stałego reprezentanta Libanu w ONZ Nawwafa Salama Liban poinformował organizację międzynarodową o stałym naruszaniu przez Izrael rezolucji bezpieczeństwa ONZ 1701. W liście premier Fuad Siniora zażądał odszkodowania od Izraela za „niewyobrażalne straty” poniesione przez infrastrukturę państwa i chwalił hojność USA. Ale zwolennicy opozycji są bardziej skłoni do uważania USA za odpowiedzialną za szkody poniesione przez Liban, gdyż dzięki uzbrojeniu USA i przyzwoleniu Izrael nie ośmieliłby się zaatakować Libanu i od tej pory USA powinny wspólnie z Izraelem zapłacić odszkodowanie.

 

Według libańskiego rządu w czasie ostatniej agresji na Liban Izrael zaatakował 32 „niezbędne punkty” ponadto 109 mostów, 137 dróg i 137 fabryk. 30 Obiektów ONZ zostało bezpośrednio zaatakowanych czego rezultatem była śmierć „chronionych przez prawo międzynarodowe osób” Wiele obiektów medycznych i prywatnych domów zostało zbombardowanych, podobnie jak Tyr i Byblos wpisane w poczet dziedzictwa światowego. Izrael nigdy nie podporządkował się ciągle ponawianym żądaniom o odszkodowanie wśród nich sekretarza generalnego Ban Ki Moona żeby Izrael zapłacił bilion dolarów głównie za szkody powstałe na wybrzeżu libańskim po zbombardowaniu przez Izrael rezerwy ropy. Po tym ataku nastąpiła najgorsza katastrofa ekologiczna wyciekło 12500 do 15000 paliwa i oleju do Morza Śródziemnego zanieczyszczając 2/3 libańskiego wybrzeża i zagrażając morskiemu życiu. Ono także dotknęła sąsiednie kraje jak Syria, Cypr i Turcja.

 

USA przywiązane do Libanu.

Amerykańska ambasada ogłosiła 27 lutego 2009, że USA zaopatrzą Liban w bezzałogowy samolot typu „kruk” w celu „zwiększenia kontroli nad granicami, walki z terroryzmem w Libanie i wzmocnieniu zdolności Libanu utrzymania wewnętrznego bezpieczeństwa, zniszczenia terroryzmu ochrony libańskich granic i zapewnienia wprowadzenia w życie rezolucji rady bezpieczeństwa ONZ 1701” (czytaj w celu konfrontacji z libańskim ruchem oporu a równocześnie ignorowania naruszeń przez Izrael przestrzeni powietrznej i dalszej okupacji libańskiego terytorium co jest sprzeczne z rezolucją 1701) To ostatnie oznajmienie o pomocy zostało poprzedzone niewielkimi ilościami pomocy w ciągu ostatnich kilku lat przy czym niewiele z niej zostało wykorzystane przez libańską opinię publiczną. Raczej celem tego ogłoszenia było zaprezentowanie obrazu USA „i długoletniej i trwałej przyjaźni” jak to ambasada ogłosiła w ubiegły piątek i wzmocnienia zdolności Libanu „stania się suwerennym i niezależnym państwem” podczas, gdy faktycznie, żadna taka pomoc nie została wysłana do Libanu bez uzyskania przyzwolenia Izraela.

 

W tym samym czasie USA oświadczyły w czasie wizyty libańskiego dowódcy generała Jeana Kahwajit, że dostarczą armii bezpilotowe samoloty „kruk” w celu udzielenia pomocy „w zwiększeniu kontroli granic i zwalczaniu terroryzmu” w Libanie oświadczyła ambasada amerykańska w Bejrucie w piątek. Ambasada oświadczyła, że Kahwaji i najwyżsi amerykańscy urzędnicy dyskutowali w Waszyngtonie „o dalszej pomocy dla libańskiej armii w celu wzmocnienia umiejętności armii utrzymania wewnętrznego bezpieczeństwa, zwalczania terroryzmu, ochrony libańskich granic i zapewnienia wprowadzenia w życie rezolucji rady bezpieczeństwa 1701” Kahwaji miał się spotkać w czwartek z dowódcą amerykańskiego centralnego dowództwa Davidem Petraeusem i przewodniczącym komitetu połączonych szefów sztabu admirałem Michaelem Mullenem, który przewodniczył bankietowi na jego cześć. W oświadczeniu zapewniono, że pomoc Waszyngtonu dla libańskiej armii „pozostaje podstawą amerykańskiej polityki w Libanie” dodano, że libańska armia „odgrywa niezbędną rolę w utrzymaniu prawa i porządku, uniemożliwienia szmuglu i zapewnienia, że rząd pozostanie jedyną władzą polityczną i wojskową w Libanie”

 

Ambasada podsumowała, że wizyta Kahwaji potwierdziła, że „związki pomiędzy USA a Libanem są silne i trwałe” „silne i trwałe” są niewielką marchewką podczas, gdy wielu Libańczyków zauważyło, że tego samego dnia Hilary Clinton oświadczyła, że „związki pomiędzy Izraelem i USA pozostaną niewstrząśnięte niezależnie od tego jaki rząd pojawi się po ostatnich izraelskich wyborach” Czy to samo będzie dotyczyło Libanu po wyborach to wszyscy chcieliby wiedzieć.

 

Kolory szpilek na mapie Michelle.

Jeżeli jakikolwiek obserwator chce uchwycić szybko jak kiedy i w jakiej postaci amerykańska pomocy związana z wyborami nadchodzi do Libanu to powinien pominąć wiele obietnic i zapewnień wygłaszanych przez ponad tuzin amerykańskich polityków od czasów lipca 2006 roku. O wiele bardziej pouczające będzie spojrzenie na mapę z kolorowymi szpilkami znajdującą się w amerykańskiej ambasadzie w Bejrucie. Kiedy goście przychodzą porozmawiać a ona jest w dobrym nastroju ambasador Michelle Sisson pokaże swoją piękną mapę Libanu z ponad 150 jasnymi kolorowymi szpilkami wbitymi. Te szpilki pokazują miejsca odwiedzone przez amerykańską ambasador, gdzie zobowiązano się do realizacji określonych amerykańskich projektów pomocy, rozpoczęto, lub są rozważane. Rzeczywiście specjalni libańscy goście mogą gwarantować, że ich pełne szerszeni miasto zasłuży, żeby zostało przyszpilone „specjalną czerwoną, białą i niebieską oznaczenie przyjaźni do USA”

 

Rzut oka na mapę ambasadora pokazuje, gdzie amerykańskie wsparcie (czytaj polityczna działalność) istnieje lub jest rozważana jej prowadzenie. Co jest szczególne gęsto jest od jasnych szpilek na obszarach, gdzie koalicja 14 marca ma silną pozycję- Bejrut, wioski na wschód i północ od Bejrutu, na obszarze Trypolis/Akkar i w środku południa dookoła miasta Saida na wybrzeżu.

 

Tylko kilka niewielkich ciemnych szpilek można zobaczyć na obszarze Hezbollahu takim jak południowy Bejrut, południowy Liban i dolina Beka, gdzie znajdują się najuboższe, najbardziej zbombardowane dzięki pomocy amerykańskiej armii dla Izraela. Ktoś, kto pierwszy raz odwiedzi Liban i amerykańską ambasadę może założyć ze te pozbawione szpilek obszary są pustynią można mu to wybaczyć.

 

Dla wielu Libańczyków problem z tą mapą z szpilkami dotyczy tego, że chociaż na niej ukazano „projekty pomocy” nawet użyteczne to zarówno ich ilość i typ są tak żałosne, że wielu Libańczyków uważa, że dano je, jako „jałmużnę”, co więcej one nie przyczynią się do rozwiązania takich podstawowych problemów gospodarczych jak elektryczność, praca, rolnictwo. Wielu z nich twierdzi, że USA i Izrael powinny płacić reparacje, przez co najmniej 40 lat za zniszczenia dokonane przez broń amerykańską. Co więcej te wszystkie bombardowania posłużyły jako preteksty żeby w ambasadzie amerykańskie mogła powstać kolejna mapa z szpilkami oznaczającymi miejsce realizacji amerykańskich projektów. W rzeczywistości ta mapa pokazuje miejsca, gdzie wskutek ostrzału amerykańskiej artylerii i bombardowań zostali zabici, lub ranni Libańczycy i gdzie rzeczywiście są potrzebne reparacje, których Liban nigdy nie otrzymał.

 

Kiedy wybory skończą się jak będą liczone głosy?

Wygląda na to, że Liban pogrąży się jeszcze głębiej w otchłań zabójczych konfliktów religijnych. Z smutkiem trzeba powiedzieć, że Liban jest bardziej państwem oligarchicznym niż demokratycznym pozostającym w morderczym uścisku plemiennych wodzów, przypominających mafiosów przywódców, gdzie główną rolę odgrywa system primogenitury na mocy, którego nieudolni synowie przejmują władzę. Nie jest to miejsce, gdzie można wychowywać dzieci i gdzie miałyby one możliwość osiągnięcia sukcesu. Wielu Libańczyków, którzy to sobie uświadomili uciekają z swojej ojczyzny szukając szansy gdzie indziej. Brak politycznego tsunami mogącego zmieść obecny polityczny matrix uniemożliwia rozpoczęcie zdrowej wiosny. Najbliższa polityczna przyszłość Libanu wygląda ponuro, gdyż nowy parlament praktycznie nie będzie się różnił od obecnie istniejącego.

 

Wszystko wskazuje na to, że ten kraj cofa się do tyłu powracając do stanu, który doprowadził do wybuchu wojny domowej 1975-1990, nie zmierza w stronę w przyszłości gdzie Liban byłby rzeczywistym krajem swoich mieszkańców, na którego posiadanie zasłużyli oni.

 

Strona: counterpunch

Autor: Franklin Lamb

Tytuł: What's Hezbollah Done for Us Lately?" Grumbles as Lebanon Heads into the Elections

Data: 4 marca 2009

 

Franklin Lamb prowadzi badania w Libanie i można się z nim skontaktować pod adresem fplamb[malpa]sabrashatila.org

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Anonimowy   |2009-03-12 09:57:57
"In Lebanon rapt attention is focussed on the probable, but not certain,
June Parliamentary elections, variously described as
Jezus Maria co za tłumaczenie  - ciekawy artykuł   |2009-04-04 06:53:49
http://wyborcza.pl/1 ,76842,6458353,Hezbo llah_odbudowuje_Liba n.html
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
 
 

Komentowane

CC logo pp logo IO UW logo unesco_logo
© 2004 - 2011 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej Współpracujemy z Wydziałem Orientalistycznym UW partner PK ds. UNESCO