|
Syriana utwierdziła mnie w przekonaniu, że zawsze płaczę nie na tych filmach co wszyscy i nie w tych momentach co wszyscy. Co mnie zatem mogło poruszyć w tym thrillerze politycznym?
Tematykę filmu można ogółem sprowadzić do machlojek związanych z wydobyciem ropy naftowej. W grze o ten cenny surowiec startują: koncerny z różnych części świata, Stany Zjednoczone, posiadacze zasobów – a zatem kraje Zatoki. Każdy z nich manipuluje sytuacją tak, by wyszło na jego. Wielkimi przegranymi w tym porachunku są zaś imigranci pracujący w rafineriach. Ich opłakana sytuacja materialna, tęsknota za ojczyzną i przetrwalnikowy charakter prowadzonego na obczyźnie życia wystawia ich niczym na talerzu na wpływy grup fundamentalistycznych – wątek ten, choć na uboczu w stosunku do głównej akcji, również został w Syrianie przedstawiony. Wróćmy jednak do tych wielkich graczy. W USA dochodzi do fuzji spółek Connex i Killen, zajmujących się ropą. Killen zdobył prawa do wydobycia ropy w Kazachstanie. Wszyscy podejrzewają jednak, że nie nastąpiło to do końca legalnie, rozpoczyna się zatem poszukiwanie haka. W tym czasie tajny agent służb amerykańskich, Bob Barnes, zostaje wysłany do Bejrutu w pogoni za księciem Nasirem. Zaś książę Nasir pragnie przejąć tron po swoim ojcu, choć ten skłania się ku jego starszemu bratu. Wszyscy wiedzą, iż wybór następcy tronu będzie miał duży wpływ na politykę zatokowego państwa... Tak w skrócie można streścić całą intrygę. Każdy wchodzi każdemu pod nogi, używając przy tym wszelkiego rodzaju środków i metod. Wielowątkowość Syriany zasługuje na uznanie – akcja zdecydowanie wykracza poza prosty standard, z jakim mamy często do czynienia w kinie amerykańskim. Na uwagę zasługuje wspomniany już przeze mnie wątek kupowania serc imigrantów poprzez organizacje terrorystyczne – dość dobrze został tu pokazany mechanizm powolnego wkupywania się w łaski tych, którzy znajdując się na życiowym zakręcie, nie potrafią się bronić przed tego typu wpływami. Niekwestionowanym królem filmu jest zaś George Clooney, który za swoją rolę otrzymał Oscara. Jego amerykański tajny agent nie jest tym razem gibkim, nieomylnym przystojniakiem, a normalnym człowiekiem o ludzkich granicach wytrzymałości (i z małą nadwagą). To zupełnie inny Clooney od tego, do którego widz zdążył się przyzwyczaić – co świadczy jedynie o wielkości aktora (ponadto pewną gratkę stanowi fakt, że kilka kwestii Clooney mówi po arabsku). Ze znanych twarzy w obsadzie należy wymienić również Matta Damona. Dobrej jakości filmu dorównuje też przyjemna, dobrze wpasowująca się w tło muzyka. Ogółem mogę Syrianę określić jako kawałek dobrego, aczkolwiek na pewno nie lekkiego, kina. Pora jeszcze wytłumaczyć się ze wstępu. Otóż po analizie fabuły doszłam do wniosku, iż chyba najbardziej poruszyło mnie jedno – jak często Arabowie są tylko nic nieznaczącymi pionkami w grze kogoś zupełnie innego... Syriana thriller polityczny, USA, 2005 reż. Stephen Gaghan obsada: George Clooney, Matt Damon, Jamey Sheridan, William Hurt, Viola Davis, Jeffrey Wright
|
Obraz Jezusa w Koran...
świetna, warto
Typowy Arab - Jaki j...
*** - Znam ( swoja byłą nauczycielkę ...
Typowy Arab - Jaki j...
Typowy Arab - Jaki j...
;( - Gdyby było tak w Chrześcijaństwi...
Typowy Arab - Jaki j...
Araby faceci - Araby faceci chodzą co...