|
W Polsce co roku powtarza się dyskusja na temat Walentynek. Czy jest to święto czysto komercyjne, czy powinno się je świętować skoro jest niepolskie, czy irytują nas te wszędobylskie serduszka? Nawet jeżeli w Egipcie jest ta sama dysputa, to nie ma ona żadnych konsekwencji, bo tyle czerwieni i serc na ulicach w życiu nie widziałam...
Zapowiedzi Walentynek widoczne były już jakieś dwa-trzy tygodnie temu. W niby to normalnych sklepach z upominkami zaczęły się pojawiać znienacka pojedyncze serduszka. Nic nie zapowiadało tego co nastąpiło później. Nagle serduszka pojawiły się także w sklepach z butami, ciuchami i kosmetykami. Nim się obejrzałam z witryn sklepów zaczęły spoglądać na mnie czerwone pieski, misie i kotki oraz elementy wystroju domu np. czerwone, puchate zawieszki (nie wiem w sumie co się z nimi robi). W papierniczych kupić można przeróżne kartki z misiami i napisem I LOVE YOU. Gdy dziś zajrzałam do cukierni okazało się, że nie ma zwykłego asortymentu ciastek, a jedynie torty w kształcie serca. We wszystkich sklepach z walentynkowymi upominkami - kolejki. Cóż za romantyczny naród...
To, co mnie najbardziej zszokowało, oprócz samego faktu niezwykłego nawału serc i czerwonych misiów, to witryny sklepów z bielizną. Mimo, że jestem wychowana na Cosmopolitan i Seksie w wielkim mieście, mijając na ulicy sklepy z bielizną i koszulami nocnymi zawsze się lekko szokuje. Majtki i koszulki, jakie można tam nabyć są delikatnie mówiąc frywolne. W Polsce tego typu bieliznę nabywa się w sex-shopach, a nie w sklepach z koszulami nocnymi, które u nas są przeważnie bawełniane i workowate. Sam fakt oglądania czerwonych stringów i przezroczystych dessous nie zrobiłby na mnie takiego wrażenia, gdyby nie stroje kobiet chodzących po ulicach – czarne, długie suknie, zawsze długi rękawy, hidżaby na głowach, a często nawet niqab zakrywający twarz. Ten kontrast zawsze wywołuje uśmiech na mojej twarzy. No proszę, proszę... 
Nie spodziewałam się, że Walentynki będą się cieszyły tu takim powodzeniem, znacznie większym niż w Polsce. Udało mi się dotrwać do 14 lutego, choć epatowanie zewsząd czerwienią sprawiło, że była to ciężka próba dla mego gustu. Pamiętam, że to podobne chwile przeżywałam przed Halloween. Dziś przypomina mi się polskie powiedzenie mówiące o tym, że każda okazja to dobra okazja, więc idąc dalej tym tropem, każde święto to dobre święto. Skoro Egipcjanom daje dużo radości obdarowywanie się wzajemnie czerwonymi pieskami, to Walentynki są dla tego doskonałym pretekstem, a ja dzielnie zniosę napór tej całej czerwoności.
|
Bez lichwy. Czy możn...
reply this post - When you are in the...
Obraz Jezusa w Koran...
świetna, warto
Typowy Arab - Jaki j...
*** - Znam ( swoja byłą nauczycielkę ...
Typowy Arab - Jaki j...
Typowy Arab - Jaki j...
;( - Gdyby było tak w Chrześcijaństwi...