Strona Główna
 
feed image
Recenzja: Kamikadze made in Europe. Czy Zachodowi uda się pokonać islamskich terrorystów? Drukuj
Stanisław Sadkiewicz   
piątek, 13/02/2009

M. Allam, Kamikadze made in Europe. Czy Zachodowi uda się pokonać islamskich terrorystów? Książka Magdi Allama, włoskiego intelektualisty pochodzenia egipskiego, początkowo może wydawać się kolejną publikacją żerującą na nagłym zainteresowaniu światem islamu, jakie ogarnia Europę po każdym głośniejszym ataku terrorystycznym.

 

Ukazała się (w oryginale) w 2004 roku, a więc tuż po zamachach na madryckie metro; przyjmuje raczej formę rozbudowanego eseju niż wnikliwej analizy; pełna jest frazeologicznych zbitek, które tak już się przyjęły wśród dziennikarzy i komentatorów zajmujących się terroryzmem, że mało kto zastanawia się, co tak naprawdę znaczą (np. kryzys tożsamości wywołany odrzuceniem zachodniego systemu wartości, które to sformułowanie pojawia się w książce kilkakrotnie). Zdarzają się też w niej rażące błędy merytoryczne, jak na przykład twierdzenie, że trzech kalifów prawowiernych (Umar, Usman i Ali) zginęło z rąk muzułmanów, gdy tymczasem Umara zamordował zaratusztriański niewolnik.


Allam porusza jednak jeden z najistotniejszych aspektów współczesnego terroryzmu, bardzo rzadko wspominany w mediach – mianowicie, że to Zachód, a w szczególności Europa Zachodnia stała się największym roducentem i eksporterem terrorystów. Linia frontu w ogłoszonej przez prezydenta Busha wojnie z terroryzmem nie przebiega wzdłuż granic świata Zachodu i świata islamu – twierdzi Allam – ale przez dzielnice zachodnich metropolii. To tutaj swobodnie działają radykalne ugrupowania, tutaj poddaje się indoktrynacji i praniu mózgów młodych muzułmanów, stąd rekrutują się męczennicy walczący w Bośni, Kosowie, Czeczenii czy Iraku. Zachód, starając się zrekompensować krajom muzułmańskim lata kolonializmu, przyjął do siebie miliony emigrantów, a wśród nich także członków radykalnych grup. Prześladowani i brutalnie tępieni w ojczystych krajach skorzystali z ochronnego parasola demokracji i praw człowieka, by swobodnie rozwinąć skrzydła. Według Allama największą słabością Zachodu jest system prawny, który pozwala niemal otwarcie nawoływać do terroryzmu, prowadzić działalność propagandową i rekrutacyjną. Prawo trzeba unowocześnić, dostosować do nowych warunków, co jednak jest niezwykle trudne bez zlikwidowania fundamentalnej dla cywilizacji Zachodu zasady domniemania niewinności.


Allam zwraca też uwagę na fakt, że choć fundamentaliści islamscy stanowią niewielki procent wszystkich muzułmanów, wykorzystują kolejną słabość Zachodu – pogoń mediów za sensacją i skłonność do uproszczeń – by sprawiać wrażenie, że cały świat islamu popiera ich działalność. Samozwańczy imamowie czy emirowie niewielkich grup fundamentalistycznych kreowani są na przywódców całej społeczności muzułmańskiej.


 Tezy i oceny autora są nieraz bardzo ostre i kontrowersyjne, jednak w dużej mierze sensownie uargumentowane. Można się z nimi nie zgadzać, ale z pewnością Kamikadze... to pozycja, z którą warto się zapoznać.  

 

Magdi Allam, Kamikadze made in Europe. Czy Zachodowi uda się pokonać islamskich terrorystów? , Wydawnictwo Universitas, Kraków 2008
Tłum. Olga Płaszczewska                                                                                      
 

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Joanna Bocheńska   |2009-02-14 12:03:53
Zgadzam się z oceną książki. Wartość lektury opiera się tu na emocjonalnym
języku (jeśli ktoś taki lubi), a nie na wiedzy, którą można zyskać w jej wyniku,
niemniej książka podsuwa kilka ciekawych refleksji.Jedną z nich jeszcze bym tu
dodała. A mianowicie Allam zwraca też uwagę na to, że terrorysta jest bronią sam
w sobie, a innymi słowy, że wola wysadzenia się w powietrze, unicestwienia, jest
niemalże tożsama z posiadaniem ładunku wybuchowego, bo środkiem do celu może się
okazać to co bronią wcale nie jest i nie budzi podejrzeń strażników porządku.
Uświadamia to jeszcze mocniej, jak bardzo terroryzm jest problemem duchowym
wynikłym z pewnego rodzaju pustki i desperacji. W jakimś strasznym sensie jest
to też odwrócenie mistycznego pragnienia unicestwienia się w Bogu. Dlatego
myślę, że mimo wszystko terroryzm to produkt wspólny wschodnio-zachodni. i razem
trzeba zań ponosić odpowiedzialność...
Was   |2009-02-16 21:01:37
Ja bym raczej powiedział, że razem trzeba go zwalczać. Pustką i desperacją nie
można usprawiedliwiać mordowania, już nawet nie chodzi o to, że niewinnych, ale
przypadkowych ludzi.
A poza tym zgadzam się z recenzją: książka nie jest dla
tych, którzy chcieliby poznać fakty i daty, ale dla tych, którzym lubią ogólne,
emocjonalnie nacechowane dywagacje zalatujące trochę filozofią i moralistyką.
Choć sporo trafnych spostrzeżen mozna w tej książce znaleźć.
JB   |2009-02-17 06:43:51
sęk w tym, że aby zwalczać skutecznie to należy najpierw rozumieć.
rozumieć nie
znaczy usprawiedliwiać! a "zwalczać" nie musi oznaczać wytoczenia armat.

na niewiele się to zresztą zda w tej sytuacji, co widać gołym okiem.
hardliner  - Współodpowiedzialność ofiar   |2009-02-17 11:11:55
Książki na razie nie czytałem, natomiast interesująca wydaje mi się wypowiedź
Joanny Bocheńskiej o współodpowiedzialnoś ci Zachodu za islamski terroryzm.
Temat współwiny ofiary za przemoc od dawna chodzi mi po głowie. W końcu by mogło
dojść do aktu bicia w gębę potrzebna jest nie tylko pięść, ale i gęba. Bez gęby
nie ma pobicia, więc jej właściciel odpowiada za przemoc na równi ze sprawcą.
Obaj są jak dwie połówki tego samego jabłka (jak to powiedział ktoś mądry).
Trzeba sobie to uświadomić i wreszcie skończyć z czarno-białą wizją świata.


A teraz serio. Istnieje coś takiego jak psychologiczne mechanizmy obronne. Są
to procesy, których zadaniem jest takie zniekształcenie obrazu rzeczywistości,
by jej obraz nie wywoływał emocji niemożliwych do zaakceptowania. O jakie emocje
może chodzić? Weźmy na przykład lęk. Jeśli pomyślimy, że zbrodnie popełniane
przez muzułmanów mają swoje korzenie głównie w Koranie i Sunnie, to jesteśmy
bezsilni bo nie mamy żadnego wpływu na te teksty. Jest się czego bać. Wystarczy
jednak wziąć na siebie część odpowiedzialności by zyskać przynajmniej częściową
kontrolę nad sytuacją. Zło w nas wydaje się łatwiejsze do kontrolowania i nie
budzi aż takiego lęku. A w znoszeniu poczucia winy chrześcijanie i osoby
wychowane w kulturze chrześcijańskiej mają sporą praktykę.

Z tym mechanizmem
obronnym kojarzy mi się zdanie z filmu Jarhead: "Choćbym kroczył ciemną
doliną, zła się nie ulęknę, bo sam jestem najgorszym sk-synem w dolinie."
Wprawdzie postaci wypowiadającej to zdanie chodzi o coś innego, ale pasuje jak
ulał.

Inna emocja, która może się pojawić gdy myślimy o islamskim terroryzmie
to wściekłość. Na Mahometa, tego geniusza zła, który nie dość że popełnił
najgorsze rzeczy jakie jeden człowiek może zrobić drugiemu, to jeszcze robił to
tak, że pociągnął za sobą innych. I na tych, którzy całe swoje życie
podporządkowują "naukom" proroka i mają do tego czelność zarzucać innym
duchową pustkę. Jednak wściekłość wymierzona w innych ani nie jest akceptowana
przez chrześcijaństwo, ani nie jest poprawna politycznie. Od czego jednak mamy
mechanizmy obronne? Wystarczy przekonwertować tę wściekłość w ulubioną emocję
ludzi Zachodu: poczucie winy i od razu robi się lepiej.
JB   |2009-02-17 12:10:40
ja jakoś nie obserwuję nadmiaru poczucia winy na Zachodzie.
nie chodzi
przecież o "biczowanie się"-upajanie poczuciem winny, ale o dostrzeganie
własnej współodpowiedzialnoś ci właśnie, co może - nie musi - mobilizować do
pracy na rzecz "dobra".to jest mechanizm jak najbardziej racjonalny i
zdrowy. a utożsamianie poczucia winy i odpowidzialności z czymś złym, jakimś
niezdrowym męczennictwem, jest błędem, narzuconym odrobinę przez świat
propagujący życie "no problem".W islamie też jest ważny motyw
współodpowiedzialnoś ci, ale powiedzmy sobie, że nie należy on do nurtów
"modnych" i "powszechnie wylansowanych", ale jest obecny!
Podobnie jak na Zachodzie. I nie chodzi przecież o gadanie, ale o działanie, w
sferze medialnej na przykład o pokazywanie, że nie tylko bad news jest news...a
jeśli robi się przez chwilę lepiej na duszy to przecież nie jest to rzecz godna
aż takiego potępienia - mój rozmówco....coś przecież musi rekompensować owo
"męczeńskie" dostrzeganie własnej ciemności, ot dla zwykłej równowagi w
przyrodzie.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
 

Komentowane

CC logo pp logo IO UW logo unesco_logo
© 2004 - 2011 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej Współpracujemy z Wydziałem Orientalistycznym UW partner PK ds. UNESCO