Strona Główna arrow Nasze Blogi arrow Blog Magdy Pinker arrow Kair, Atrakcja jak baleron
Kair, Atrakcja jak baleron Drukuj
Magdalena Pinker   
niedziela, 08/02/2009

Żyjąc w Kairze musiałam przyjąć do wiadomości i przyzwyczaić się do faktu, że oprócz piramid, świątyń i meczetów istnieje także inna atrakcja turystyczna – ja.

 

Do wielu rzeczy w Kairze się przyzwyczaiłam – do hałasu, do braku zasad na drogach, do śmieci i do wagonów dla kobiet w metrze. Jednak nie jestem się w stanie przyzwyczaić do tego, że nie jestem ani przez moment niewidoczna i wtapiająca się w tłum. Idąc ulicą ubrana, jak mi się przynajmniej wydaje, zupełnie przeciętnie – w bluzę i spodnie, i tak zwracam powszechną uwagę. W większości wypadków nie jest to nieprzyjemne. Czasami gdy widzę jak rodzice pokazują mnie palcem dzieciom, przypomina mi się scena z Misia Barei, kiedy to ojciec pokazuje dziecku aktora z wędliną i mówi Widzisz synku? Tak wygląda baleron.


Ostatnio wybrałam się na zwiedzanie muzułmańskiego Kairu i wraz z koleżanką chodziłyśmy po Beyt as-Suhaymi – odrestaurowanym domu kupca. Kluczyłyśmy po pokojach prawie pustego budynku i rzadko trafialiśmy na jakichś innych turystów. W pewnym momencie siedziałyśmy sobie na werandzie domu, z którego roztaczał się przepiękny widok na patio. Nagle do pomieszczenia weszła arabska kobieta z dwójka dzieci i jak nas tylko zobaczyła zapytała Mumkin foto?, czyli czy można prosić o zdjęcie. Pomyślałam, że chodzi o to, żeby zrobić jej zdjęcia z dziećmi, bo jak wiadomo ciężko jest sfotografować siebie, o ile akurat nie posiada się dwumetrowej ręki. Powiedziałam więc oczywiście, na co kobieta pchnęła dzieci  w naszym kierunku i zaczęła robić zdjęcia. Zrozumiałam, że dla niej dwie Europejki są znacznie bardziej atrakcyjne, niż osmańska architektura i piękny ogród.


Innym razem, siedząc w kawiarni w centrum miasta, w której jednak rzadko pojawiają się turyści, podszedł do mnie straszy kelner, który zawsze, a nie byłam tam pierwszy raz, podawał mi herbatę. Przyprowadził ze sobą innego kelnera, młodego mężczyznę, i zapytał czy jego kolega nie mógłby mi zrobić zdjęcia. Tym razem kategorycznie odmówiłam, bo nie chcę być pokazywana kolegom tego chłopaka, jako moja dziewczyna z Europy. Chłopak, widząc me mordercze spojrzenie, uciekł co prędzej, a znajomy kelner kajał się i dopytywał czy nie jestem obrażona.


Te historie to jednak nic, w porównaniu z relacją moich znajomych z wizyty w zoo w Gizie. Mówili, że tłum Egipcjan, dla których jest to miejsce spędzania weekendów z rodziną, próbował zamiast robić zdjęcia zwierzętom, sfotografować ich. Rodzice mówili do dzieci zamiast synku stań koło żyrafy, kochanie stań koło tych państwa to zrobię ci zdjęcie. Moi znajomi opowiadali, że uciekali stamtąd jak najszybciej gonieni przez grupę dzieciaków. Cieszyli się jedynie, że nikt ich nie próbował dokarmiać... 


Obawiam się, że do bycia atrakcją należy przywyknąć. Może gdy wrócę do Polski i będę chodzić po ulicach wtapiając się w tłum i niezauważona przez nikogo, będzie mi tego brakować.

 

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Anula-Katkoota :)  - Cairo :)   |2009-02-08 20:37:23
Ech... piękne opisy Kairu W Egipcie spędziłam dwa lata i bywałam w Matce
Miast. Podobnie, jak autorka byłam atrakcją turystyczną Pierwszy raz - akurat
w Hurghadzie - miał miejsce w hotelu, kiedy to rodzinka z dwójką dzieci
filmowała mnie siedzącą w brodziku i czytającą "Charaktery" - oczywiście
dzieciaki były prawie przytulone do mnie Kolejne, to już Kair: w sklepie obok
Mugammy sprzedawczynie były tak ciekawe mojego koloru skóry, że odsunęły kotarę
przymierzalni i patrzyły, jak zakładam i zdejmuję tunikę a później podeszły
dotknąć włosów - bo to przecież dziwne mieć włosy koloru blond
Z Kairu
pamiętam również nieprzyjemną sytuację. Ze znajomą czekałyśmy na autobus -
słynny SuperJet - było późno a my głodne. Postanowiłyśmy ruszyć uliczkami w
poszukiwaniu falafela. W pewnym momencie podbiegła do nas grupka dzieci i coś
nawoływały. Nie zareagowałyśmy za co zostałyśmy obrzucone dwiema zepsutymi
jarzeniówkami - po raz pierwszy widziałam, jak w Kairze ruch uliczny zamarł.
Podbiegali do nas ludzie z propozycją pomocy. Na szczęście byłyśmy tylko
wystraszone. Szybko zrezygnowałyśmy z wyprawy i zadowoliłyśmy się dworcowymi
batonikami. Mimo tego zdarzenia kocham Egipt z jego "wariactwami" ; i
chcę tam wrócić

Serdecznie pozdrawiam i życzę wiele dobrego autorce i
wszystkim podróżującym do Egiptu
Inez  - pani Magdo, pani to powiem   |2009-02-12 15:45:41
.....że lubię pani felietony z życia wzięte...dużo w nich humoru i osobistych
obserwacji...
fajne sytuacje....
Darshwana   |2009-02-15 19:46:51
...a myślałam, że takie zdarzenia, to tylko przytrafiają się w Indiach :-)


Bardzo sympatyczny artykuł!

Pozdrawiam ,

D.
foto  - foto plis   |2009-03-23 07:24:44
W Europie też się to zdarza. Ostatnio jechałam pociągiem po Francji i dwie
Rosjanki, które siedziały na przeciwko mnie zapytały się czy mogą mi zrobić
zdjęcie..
Czy to normalne? Owszem, to nie tylko przypadłość krajów arabskich czy
Indii.

Wszędzie się to zdarza, nawet w takiej Francji.
tamtejsza   |2009-04-27 08:49:23
Nie wierze,ze tak notorycznie ci sie to zdarza,Kair jest juz na tyle obyty z
obcokrajowcami ze sobie jakos z tym radzi..jesli to uwazasz za meczace to radze
nie odwiedzac miejsc do ktorych przecietny turysta nie zaglada
edwin kosowski  - dr   |2009-04-27 17:45:59
zoo to prawdziwa zabawa..prowadzam tam swoich znajomych i nie uprzedzam ze beda
exponatami.....dziec i sa rozkoszne jak w rozmowie wyjasnilem ze oni sa z
prowincji i obcokrajowcow znaja tylko z televizji....znajoma para rencistow
pirwszy raz w tak zwanym 3 swiecie byli wzroszeni do lez ta radoscia dzieci i
mlodziezy..potem bylo wspolne spontaniczne jedzenie grochoki(25 osob) zdjecia i
gorace pocalunki..przygoda bardziej ciekawa niz piramidy
Ewa   |2009-06-23 12:19:28
Pani Magdaleno,
to podobno proste przeprowadzić się do kraju arabskiego..
W
Kairze byłam dwa razy.. cóż, tylko jako turystka, ale poszłabym tam na
piechotę.. !!
Jak zamieszkać w Kairze????
Anonimowy  - moje poszukiwania   |2010-01-16 15:38:39
Uwielbiam podroze,poznawanie innych kultur i slonce. Bylam w Egipcie jestem
zauroczona Kairem .Szukam bratniej duszy do wspolnego podrozowania .Tego lata
bylam na Lazurowym Wybrzezu tez cudownie .Ostatnio mysle nawet aby wyemigrowac i
zamieszkac ,,gdzies tam ''Bozena .
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Komentowane

CC logo pp logo IO UW logo unesco_logo
© 2004,2005,2006,2007,2008 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej Współpracujemy z Wydziałem Orientalistycznym UW partner PK ds. UNESCO