|
"Musimy zadać pytanie Zachodowi: czy kiedy Izraelczycy zbombardowali dom, w którym przebywał szejk, Nizar Rajan przywódca Hamasu zabijając go, jego żonę, dziewięcioro dzieci i 19 innych mieszkańców sąsiednich domów - ponieważ uznali go za cel - czy to był akt terroryzmu? Jeżeli odpowiedź Zachodu będzie brzmiała, że to nie był akt terroryzmu, ale samoobrona - to będziemy musieli przyjąć tę definicję również".
To powiedział mi kilka dni temu jedna z znaczących osobistości wśród iradykalnych fundamentalistów w Bejrucie. W tym retorycznym pytaniu jasno ukazał jak głębokie znaczenie będą miały w przyszłości walki w Gazie dla głównych ruchów fundamentalistycznych w przyszłości. Weźmy na przykład Egipt. Mubarak nie ukrywał, że jego pragnieniem jest żeby Hamas otrzymał „lekcję od Izraela”. Hamas jest pewien, że jego urzędnicy wzywali Izrael do przystąpienia do operacji, zapewniając Amora Jadlina szefa izraelskiego wywiadu wojskowego w czasie spotkania w Kairze, że wystarczą trzy dni dokonanej przez Izrael masakry, żeby doszło do obalenia rządu Hamasu.
Islamiści w Egipcie i innych pro zachodnich „umiarkowanych” państwach takich jak Arabia Saudyjska i Jordania zauważyli celowy brak szacunku Izraela dla śmierci cywili i jego pragnienie zniszczenia Hamasu. Oni również widzieli w niewielkim stopniu ukrywane zadowolenie rządów tych państw z przebiegu wydarzeń. Przesłanie jest jasne: walka o przyszłość tego regionu będzie krwawa i bezkompromisowa.
Dla islamistów wydarzenia w Gazie będą decydujące: dla nich będzie ona opowieścią o bohaterskiej walce w imię sprawiedliwości wbrew wszelkim przeciwnościom. Ten archetyp już ma miejsce w dniu Aszury, który przypadł w tym roku 7 stycznia- kiedy szyici świętują męczeństwo Husejna, wnuka proroka zabitego przez przeważające siły wojskowe w Karbali. W swoim przemówieniu Hasan Nasrallah sekretarz Hezbollahu dokładnie to powiedział, a ponieważ było ono uważnie słuchane uczestnicy uroczystości Aszury pojadą do domu z przesłaniem męczeństwa i gotowości do ponoszenia ofiar.
Najprawdopodobniej wniosek, jaki islamiści wyciągną z wydarzeń w Gazie będzie taki, że USA i niektóre państwa europejskie posuną się do wykorzystania wszelkich możliwych środków w walce przeciwko ruchom fundamentalistycznym. Wielu sunnitów zwróci się w stronę salafistycznych ruchów świętej wojny łącznie z Al-Kaidą, które ostrzegały Hamas i inne organizacje o tym, że spotka ich właśnie taki rodzaj kary. Ruchy głównego nurtu takie jak Bractwo Muzułmańskie, Hamas i Hezbollah będą miały ogromne trudności w przeciwstawieniu się radykalnym trendom. Umiarkowani będą tracili na wpływach.
Dla jednych Gaza będzie powtórką Algierii. Dla innych to będzie przykład szerszej walki w świecie arabskim, gdzie przeciwko elitom nieposiadającym legitymizacji, ale wspieranych przez Zachód występują masy arabskie, w których rośnie pragnienie zmian. Obecny stan może przetrwać na krótką metę, ale mały wydarzenie może spowodować lawinę.
Poniżej dwa spośród trzech komentarzy.
Najef Mustafa
Podzielam powyższą opinię, gdyż żywię podobną. W rzeczywistości przed tą agresją na Gazę miałem niewielką wiarę w Arabię Saudyjską, ale po otwartym wsparciu przez nią syjonistów, głupich działaniach w ONZ w celu uzyskania niemającej znaczenia rezolucji i bezlitosnych działaniach w celu uniemożliwienia, lub opóźnienia zwołania skutecznego (lub nawet nieskutecznego szczytu Ligi Państw Arabskich) doszedłem do wniosku, że jeżeli dojdzie do jakiejkolwiek zmiany w regionie to nie odbędzie się ona bez przelewu krwi. Poświęcenie ofiar ludzi a szczególnie muzułmańskich cywili nie da się usprawiedliwić żadnymi środkami ani muzułmańskim prawem ani logiką ani opinią publiczną. To pokazuje (jak to stwierdzono w artykule powyżej), do jakiego stopnia gotowe są posunąć się rządy w regionie, żeby uniemożliwić działania prawdziwym ruchom islamskim, na które nie wpływa ani Iran ani Zachód. Widzieliśmy to w Algierii piętnaście lat temu, Afganistanie siedem lat temu (rządy państw bliskowschodnich wsparły amerykańską inwazję nie wyłącznie z powodu Bin Ladena, ponieważ, Bin Laden w rzeczywistości Bin Laden jest dobrym pretekstem do niszczenia islamskich ruchów niezależnie od tego czy one realizują swoje cele środkami pokojowymi czy poprzez walkę zbrojną) a teraz w Palestynie. Ich ciągłe skupianie się na małych szczegółach takich jak ruch ten czy inny sprawia, że oni nie widzą większego obrazu, faktu, że oni walczą z ideologią. Chcąc ją zastąpić muszą wymyślić lepszą ideologię a nie zabijać, lub prześladować jej zwolenników. Ta pierwsza polityka może wystarczyć na krótką metę jak to pokazuje Turcja ta ideologia islamistów i tak odrodzi się jak feniks z popiołów oraz wyjdzie na światło spod stosu popiołów.
Mohamed Murad
Szanowny panie.
Z całym szacunkiem nie zgadzam się z przedstawionymi przez pana poglądami. Gniew wzbiera, ale nie wierzę, żeby on przekształcił się w bardziej radykalny trend.
Po pierwsze nie znam ani jednego człowieka w świecie arabskim, który od dłuższego czasu nie mówiłby o zachodniej hipokryzji, gdy chodzi o definicję terroryzmu. Nie potrzebowaliśmy Gazy, żeby wiedzieć, że świat zachodnie nie działa, ale jest aktorem, który definiuje, co jest terroryzmem. Widzieliśmy reakcję zachodu na wojnę Rosji z Gruzją i porównaliśmy ją z reakcją zachodu na wojnę Izraela z Libanem w 2006. Widzieliśmy, że Kosowarzy otrzymali państwo, chociaż im nie przysługuje „prawo do ich własnej ochrony”, podczas, gdy Palestyńczycy w dalszym ciągu giną pod okupacją.
Tłumaczenie artykułu ds. Gazy Link http://conflictsforum.org/2009/the-middle-ground-is-eroding-fast/ Tłumacz: Piotr Chmielarz Strona conflict forum London Review of Books Autor Alastair Crooke Tytuł the middle Ground is eroding fast Data 15 stycznia 2009
|
Obraz Jezusa w Koran...
świetna, warto
Typowy Arab - Jaki j...
*** - Znam ( swoja byłą nauczycielkę ...
Typowy Arab - Jaki j...
Typowy Arab - Jaki j...
;( - Gdyby było tak w Chrześcijaństwi...
Typowy Arab - Jaki j...
Araby faceci - Araby faceci chodzą co...