Prasowa konferencja izraelskiego premiera i ministra obrony była znacząca: mniej triumfalizmu niż zazwyczaj i z pewnością nie wiele mówiono o założonych celach i sukcesach. Teraz możemy dokonać oceny tych osiągnięć w kontekście deklarowanych przez Izrael celów i w ramach kontekstu strategicznego planu Izraela.
Jako osoba żyjąca w tych czasach mogę powiedzieć po pierwsze, że od 1948 do 1990 roku każde izraelskie zwycięstwo w wojnie był o wiele większe niż poprzednie: rok 1973 to była odmienna historia, ponieważ to była jedyna wojna izraelsko arabska rozpoczęta przez stronę arabską (znaczące, kiedy słyszymy ciągłą propagandę „oblężonego Izraela”) i została ona spartaczona przez egipskiego (nazistowskiego) dyktatora Ankara Sałata (ulubieńca i przyjaciela Jimmy Cartera) a Izrael (w przeciwieństwie do tego, co mówi nam propaganda państw arabskich), chociaż poniósł ciężkie straty odniósł zwycięstwo.
Główne założenie strategiczne Izraela było oparte na zastraszeniu po pierwsze armii wroga po drugie ludności wrogiego państwa. Izrael osiągnął sukces w prowadzonej od dekad wojnie psychologicznej, której celem było przekonanie przeciwnika, że Izrael jest niezwyciężony i zbyt potężny pod względem wojskowym, żeby można było z nim zwyciężyć w wojnie. Nastrój defetyzmu nasiąknął w politycznej kulturze i umożliwił przetrwanie reżimom państw arabskich oraz ich propagandzie. Izraelska taktyka miała na celu zniechęcenie tych państw do prowadzenia jakiejkolwiek obrony a nawet działań politycznych wymierzonych w to państwo.
Powinniśmy także porównać okresy, kiedy Izrael walczył z organizacjami ruchu oporu: tutaj mamy różne epizody od bitwy pod Al.-Karamah w 1968 (kluczowa bitwa, po której zwiększyła się rekrutacja bojowników do Fedainów) do różnych rozdziałów izraelskiej inwazji na Liban, której kulminacją była inwazja 1982 roku. W tym okresie byłem świadkiem izraelskiej inwazji na Liban. W tym właśnie kontekście patrząc na wydarzenia z Gazy (znajdującej się pod oblężeniem i odciętej od świata, podczas, gdy Egipt w praktyce jest sprzymierzeńcem Izraela) muszę stwierdzić, że izraelskie działania zakończyły się klęską. Nigdy nie spodziewałem się po Hamasie jakiś wielkich możliwości wojskowych i sądzę, że plan izraelski- egipski- saudyjski i Dahlana opierał się na niskiej ocenie możliwego oporu wojskowego z strony Hamasu.
W poprzednich konfrontacjach na Zachodnim Brzegu i w Libanie jak to miało miejsce w latach 80 wystarczył jeden dzień lub dwa dni bombardowań i izraelska armia posuwała się szybko naprzód. I to dokładnie stało się w czasie inwazji na Liban w lecie 1982 roku tam do braku twardego oporu przyczyniło się wiele czynników wśród nich złe kierownictwo Arafata, (który bardziej troszczył się o swoje małe imperium i który obawiam się nie jest wystarczająco martwy), głęboki konflikt pomiędzy ludnością południa a bojownikami, regulacje finansowe sił bojowników, czynnik psychologiczny to często ograniczało zdolność walki tych sił i one wszystkie sprzyjały realizacji izraelskich celów. Prawdą jest, że w niektórych miejscach takich jak Raszidija i Ain al.-Hilwah stawiono opór, ale był sporadyczny i niezorganizowany. Dopiero w zachodnim Bejrucie były przygotowane silne siły zdolne do stawienia oporu armii izraelskiej, dlatego Izrael nie zdecydował się na konfrontację z nimi i czekał aż dojdzie do ewakuacji bojowników, żeby następnie nadzorować masakrę kobiet i dzieci w obozach Sabra i Szatila- masakra kobiet i dzieci jest i była klasyczną specjalnością syjonistów nawet przed utworzeniem ich państwa.
Ale w czasie walk w Strefie Gazy Hamas sprawił się o wiele lepiej niż przewidywali i to zarówno jego wrogowie jak i przedstawiciele kierownictwa organizacji w Syrii i Libanie. Podstawą twierdzeń Izraela, że osiągnął sukces byłaby bezwarunkowa kapitulacja Hamasu. To właśnie udało mu się uzyskać od Fatah na Zachodnim Brzegu: Arafat negocjował jego warunki za pośrednictwem trzecich stron (i czego przykładem było Betlejem). Jednakże opór Hamasu i jego ostrzał rakietowy będzie trwał do samego końca (faktycznie trwa nadal, gdy piszę ten artykuł), Co więcej przywódcy Hamasu w przeciwieństwie do przywódców Fatah (w okresie ery Arafata-Dahlana w bantustanie Zachodni Brzeg) nie porzucili swoich podwładnych, którzy walczą do samego końca.
Izrael poniósł klęskę, gdyż:
1) Nie udało mu się osiągnąć całkowitej kapitulacji Hamasu.
2) Wzmocnić gangi Dahlana-Abu Mazena, które są dzisiaj o wiele bardziej zdyskredytowane niż kiedykolwiek. Na początku kampanii Dahlan pojawił się w egipskiej telewizji i w Al.-Arabija, gdzie wypowiadał się bardzo pompatycznie, gdyż spodziewał się, że walki zakończą się w pierwszym tygodniu. Kiedy to się nie stało on zniknął i według niektórych udał się do swojej bazy w Czarnogórze.
3) Izraelowi nie udało się osiągnąć tak potrzebnego zwycięstwa; zwycięstwa, które raz i na zawsze przyćmiłoby jego poniżającą klęskę w 2006 roku. Hamas wiedział, że jego postawa będzie miała znaczący wpływ na zmianę opinii o organizacji zarówno wśród izraelskich żołnierzy jak i państw arabskich. Co więcej zarówno bojownicy Hamasu jak i ludność Gazy wiedziała, że oczekuje się od nich podobnej postawy i bohaterstwa, jaką okazali Libańczycy i Hezbollah w 2006 roku.
4) Izraelowi nie udało się doprowadzić do powstania podziału pomiędzy mieszkańcami Gazy a bojownikami Hamasu, podobnie jak nie udało mu się tego dokonać za pomocą głupich SMSów w Libanie w 2006 roku.
5) Izraelowi nie udało się zakończyć ostrzału rakietowego.
6) Izraelowi nie udało się zniszczyć Hamasu.
7) Izraelowi nie udało się stworzyć nowego psychologicznego klimatu na Bliskim Wschodzie: spodziewano się, że Izrael będzie stosował zmasowane bombardowania bez żadnych celów i że będzie próbował wykorzystać taktykę „szoku i przerażenia” większym stopniu niż kiedykolwiek, ponieważ chce zniszczyć obraz swojej poniżającej klęski w południowym Libanie. To nie zostało osiągnięte pomimo ogromnej liczby ofiar wśród cywili.
8) Izraelski premier chwalił się dzisiaj sukcesami:, ale to jest przesada. Jest prawdą, że zabito dwóch przywódców Hamasu (wspólnie z dziesiątkami niewinnych cywili) i można to uznać za sukces Izraela, ale są także inni przywódcy Hamasu. Co więcej założenie polityczne Izraela, że organizacja ulegnie zniszczeniu, po śmierci przywódcy zawsze było jednym z wielu najgłupszych pomyłek popełnionych przez Izrael. Jak błędne okazało się to założenie wyszło na jaw w 1992 roku, gdy przywódcy izraelskich terrorystów zabili Abbasa Musawiego (i jego rodzinę) a oni otrzymali w zamian Hasana Nasrallaha. Nie mam teraz wątpliwości, że oni żałują podjętej decyzji. Obecnie Hamas działa przy założeniu, że jego przywódcy mogą zginąć i w przeciwieństwie do scentralizowanej struktury Demokratycznego Frontu Wyzwolenia Palestyny i Fatah odpowiednio przekształcił swoje struktury.
9) Izraelowi nie udało się wykorzystać prowadzonej od wielu lat starej saudyjskiej polityki mobilizowania arabskiej opinii publicznej przeciwko Iranowi zamiast Izraela. Jeżeli kiedykolwiek za moich czasów arabska opinia publiczna była bardziej zmobilizowana przeciwko Izraelowi to właśnie teraz.
10) Izraelowi nie udało się sprzedać swojej rzezi jako wiarygodnego wkładu w „wojnę z terroryzmem” jest jasne, że sceny rzezi wzburzyły opinię publiczną na całym świecie z wyjątkiem ambasad USA i Mikronezji w ONZ.
Ale Izrael osiągnął także sukces:, jeżeli celem Izraela było zabicie jak największej liczby kobiet i dzieci to pod tym względem osiągnął ogromny sukces. Według źródeł w Bejrucie, z którymi kontaktowałem się potencjał możliwości walki Hamasu jak do tej pory zmniejszył się o pięć procent i z pewnością dojdzie do kolejnej rundy. Ale pomyślcie o bitwie, pod Karameh. Tą bitwę w czasie, której walczyli z izraelską armią Palestyńczycy i jednostka armii jordańskiej bardzo nagłośniono. Tym razem Arabowie a szczególnie palestyńska opinia publiczna z podziwem obserwowali postawę Hamasu w czasie 22 dni walk.
Ocenia się, że po bitwie pod Karameh do palestyńskiego ruchu oporu wstąpiło ponad 20000 palestyńskich ochotników, można się spodziewać, że podobne korzyści w przypadku rozpoczęcia kampanii rekrutacyjnej osiągnie również Hamas. W okresie od, 1968 do 1978 Fatah przekształciła się z band bojowników w regularną armię dysponującą ciężką bronią, (chociaż źle dowodzoną przez Arafatka)
Wybrany przez Izrael palestyński rząd (wspierany przez Jordanię, Arabię Saudyjską i Egipt) został zdyskredytowany w sposób nie do naprawienia. Co mam na myśli, kiedy czytam w saudyjskiej prasie opis Dahlana jako izraelskiego kolaboranta można się domyśleć, jaka jest o nim opinia Palestyńczyków- ucieczka jego ludzi w bieliźnie nie pomogła mu.
Zarówno w czasie walk w Gazie jak i południowym Libanie dokonała się jedna rzecz nie do naprawienia z punktu widzenia Izraela; Arabowie nie boją się izraelskich żołnierzy. Tej straty Izraelowi nigdy nie uda się odrobić i to tylko sprzyja nieuniknionemu procesowi eliminacji syjonizmu z Palestyny. Konfrontacja z Izraelem jest coraz bliższa a jej kulminacja nie leży w interesie Izraela. Arabowie mówią teraz o klęsce Izraela przed rokiem 2006 rzadko słyszałem tego rodzaju opinie.
Tłumaczenie artykułu ds. Gazy
Link http://ouraim.blogspot.com/2009/01/on-balance-evaluation-of-israeli.html
Tłumacz: Piotr Chmielarz
Strona ouraim blog Angry Arab
Autor As’ad Abu Khalil
Tytuł on balance evaluation of the Israeli festival of slaughter and butchery in Gaza
Data 17-18 stycznia 2008
Link http://ouraim.blogspot.com/2009/01/on-balance-evaluation-of-israeli.html
Bez lichwy. Czy możn...
reply this post - When you are in the...
Obraz Jezusa w Koran...
świetna, warto
Typowy Arab - Jaki j...
*** - Znam ( swoja byłą nauczycielkę ...
Typowy Arab - Jaki j...
Typowy Arab - Jaki j...
;( - Gdyby było tak w Chrześcijaństwi...