Strona Główna
Recenzja filmu: Monachium Drukuj
Marta Minakowska   
niedziela, 14/12/2008

reż. Steven Spielberg, MonachiumW końcu udało mi się obejrzeć Monachium Stevena Spielberga, które po wejściu na ekrany kin wzbudziło niemało kontrowersji. Inaczej być zresztą nie mogło – tematyka filmu zahacza bowiem o sprawy najdelikatniejsze, które zawsze będą wywoływać silne emocje: stosunki arabsko-izraelskie, terroryzm czy prawo do zemsty.

 

Podczas Olimpiady w 1972 roku palestyńska organizacja Czarny Wrzesień zabiła grupę izraelskich sportowców. Choć film nosi tytuł Monachium, jego akcja skupia się na wydarzeniach, które miały miejsce po masakrze w Niemczech, gdy rząd Izraela podjął decyzję o konieczności pomszczenia wyrządzonej krzywdy. Dokonać tego ma główny bohater, Avner (w tej roli Eric Bana), który wraz z przydzielonymi czterema innymi mężczyznami ma zabić 11 Palestyńczyków – znajdujących się na liście osób odpowiedzialnych za zamach.

 

Okazuje się, iż współpracownicy Avnera to zwyczajni, przeciętni ludzie. Jeden z rozbrajającą szczerością przyznaje, że jest członkiem Mossadu od 10 minut, inny do tej pory zajmował się produkcją zabawek. Wszyscy jednak są zdeterminowani, by pomścić zabitych sportowców i walczyć o Izrael. Przerażająca jest ta przemiana statystycznych obywateli w wykonawców wyroku... Grupa staje się bowiem niczym innym jak specyficzną jednostką likwidacyjną, która jeżdżąc po świecie dokonuje prawdziwego rajdu śmierci.

 

Przez Francję, Grecję czy Anglię, mężczyźni jeżdżą w poszukiwaniu kolejnych nazwisk z listy. Nawiązują kontakty, ułatwiające im namierzenie kolejnych celów. Jednakże sprawa nie jest aż tak prosta i jasna, jak się to zdawało na początku - informatorzy pracują na wiele frontów, pojawiają się też  komplikacje podczas bezpośredniego przeprowadzania akcji. Niemniej jednak determinacja mężczyzn nie daje im się poddać – są do tego stopnia żądni zemsty, iż postanawiają nawet przekroczyć swoje kompetencje i za jednym z Palestyńczyków udać się do Bejrutu.

 

Nie bez znaczenia pozostaje również medialny wymiar akcji każdej ze stron – zarówno Arabowie jak i Izraelczycy chcą przekonać opinię publiczną, iż to oni są ofiarami, które tylko bronią się przed atakami agresora.

 

Film opowiada zatem głównie o Izraelczykach – to oni są tutaj bohaterami, to ich działania, decyzje i przemyślenia są głównym wątkiem filmu. Arabowie pozostają raczej tylko poruszającym się celem, który należy wytropić – ich perspektywa nie jest tu raczej zaprezentowana. Ciekawa jest rozmowa Avnera z pewnym Omańczykiem, z którym przypadkiem zostaje skonfrontowany. Interesujące są także niektóre wymiany zdań między członkami grupy Avnera, na którą cała akcja ma bardzo duży wpływ, także pod względem psychicznym. Pojawiają się wątpliwości co do sensu przeprowadzanej akcji i pytanie: czy zabijając zabójców, nie jest się tak samo złym jak oni?

 

Okazuje się bowiem, iż likwidacja kolejnych wrogów nie poprawia w żaden sposób sytuacji Izraelczyków – na miejsce każdego zabitego zamachowca pojawia się zaraz kilku kolejnych. Co więcej, Avner odkrywa, iż przekazana im lista nie jest wcale spisem nazwisk osób związanych bezpośrednio z wydarzeniami w Monachium. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż po skończonej akcji Avner czuje się bardzo zagubiony i w pewien sposób wykorzystany przez tych, dla których podjął się tak trudnego zadania.


Film ten jest niesamowicie męczący – trwa długo, jego akcję wypełniają zaś właściwie tylko kolejne działania Avnera i jego grupy. Być może to celowy zabieg reżysera, służący uświadomieniu widzowi chociaż po części, pod jaką presją i w jak psychicznie obciążającej sytuacji znalazło się pięciu Izraelczyków. Część krytyków zarzucało filmowi m.in., iż zrównuje Izraelczyków z palestyńskimi zamachowcami.

 

Uwagę widza zwrócić może muzyka, pojawiająca się na początku i końcu filmu oraz przytłumiona kolorystyka, dzięki której uzyskano klimat lat siedemdziesiątych.

 

W filmie pada zdanie, iż urządzenie domu zawsze drogo kosztuje. Na pewno tak. Ale sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje, gdy w swojej opinii ma się do czynienia z dzikimi lokatorami...


Monachium
USA, 2005, 164 min
reż. Steven Spielberg
obsada: Eric Bana (Avner), Daniel Craig (Steve), Ciarán Hinds (Carl), Mathieu Kassovitz (Robert)

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Joanna Bocheńska   |2008-12-14 18:21:53
Widzę, że miałyśmy podobny temat do rozmyślań dzisiaj. Mnie się wydaje, że to
jest jeden z lepszych filmów Spielberga. I zupełnie nieproporcjonalnie do swojej
wartości mało znany. Ta dłużyzna jest tu wartością, wprowadza pewne wysycenie
obrazu i udręczenie widza, zupełnie nie-Spielbergowskie, ale jakże cenne. Wydaje
mi się, że jest to film bardzo zaangażowany i odważny, jeśli uwzględnić kto go
zrobił. Pewnie w USA Spielbergowi popularności nie zwiekszyl, ale ja bym była
ciekawa obejrzenia go z Palestynczykami i wysłuchania ich wrażeń. Czy podjeliby
w nim wątek oskarżycielski wobec Izraela, czy dostrzegli coś więcej? Film
świetnie pokazuje jak nakręca się spirala śmierci, tej wykonanej, ale też tej
niszczącej samych wykonawców. Bardzo mocne jest jedno z ostatnich ujęć - scena
miłosna, przetkana przeżyciami Avnera - obrazami śmierci właśnie, od których nie
umie i nie może się już uwolnić. Również wymowna jest finałowa propozycja Avnera
podzielenia się chlebem ze swym mocodawcą. Czy odmowa z jego strony jest wyrazem
pogardy do Avnera, czy do tego przekazu własnej tradycji, który każe szukać
przebaczenia i porozumienia, a nie zemsty?
Dominik Wach  - Monachium   |2008-12-14 18:52:49
Film jest już dość stary (oczywiście jak na tempo produkcji w USA) i pewnie
dlatego nie zwróciły Panie uwagi na to jakie emocje wzbudzał tuż po jego
premierze.
A więc został on równo "zjechany" przez obie strony. Żydzi
krytykowali Spielberga za podważanie słuszności postępowania Izraela i w ogóle
za podejmowanie tematu, bo przecież ktoś może się zastanowić czy faktycznie
selektywna eliminacja (która tak bardzo selektywna jednak nie jest) jest
słuszna. Co bardziej zbulwersowani docierali do rodzin ofiar Monachium i
oczywiście dostawali to co chcieli, czyli pełne goryczy i żalu opowieści, które
później pięknie wykorzystywano, by mówić że tamte działania Izraela były w 100%
słuszne.
Z drugiego punktu widzenia strona, nazwijmy ją "arabska"
krytykowała film za spłycenie całej sprawy, za zbyt małe, a właściwie żadne,
przedstawienie racji palestyńskich.
Zwróc ić trzeba uwagę na fakt, że to strona
żydowska o wiele bardziej "huczała" i ganiła Spielberga.
Film był jednak
dość głośny, wywoływał kontrowersje.
Co do sceny "łóżkowej" to mi
osobiście się ona nie podobała. Lubię Erica Bana, uważam, że dobrze gra takie
role (w Black Hawk Down zagrał świetnie, w Troi też nieźle) ale akurat ta scena
była bardzo kiepska i niepotrzebna, tzn. spokojnie można było ją inaczej
pokazać.

Ogólnie film oceniam wysoko jak na triller/dramat, ale na pewno nie
powinno się go wsadzać do szufladki z filmami historycznymi, bo prawdziwej
historii jest w nim tyle co w Szeregowcu Ryanie.
Joanna Bocheńska   |2008-12-14 21:01:20
Dzięki za przydatne info.
Tak mi się właśnie zdawało, że raczej strona żydowska
filmu nie mogła pochwalić. To "zrozumiałe" .
Mnie się scena łóżkowa też
nie podobała, ale była mocna w wyrazie, niezależnie od upodobań jak sądzę. To
dobry sposób na filmowe pokazanie przepaści między życiem, które go otacza, a
tym którym żyje.
Nie o "historyczność&# 34; raczej Spielbergowi tu chodziło.
Dr. NO   |2008-12-24 21:21:12
Film w mojej opinii doskonały, przywraca mocno już zapomniany klimat opowieści
snutych wokół zimnowojennych zmagań, gier wywiadów etc. Czlowiek tęskni czasem
za ekranizacjami np. Jonathana Le Carre, zamiast tej idiotycznej sensacyjnej
sieczki jaką się serwuje, albo marnych podróbek dla małolatów w stylu
"tożsamości Bourne'a". A tu jeszcze niebanalny, oparty na faktach temat.
Dodam że film świetnie pokazuje także pewne zagubienie palestyńskich
zamachowców, gdy pełni poświęcenia dla swojej sprawy nagle widzą, że nie będą
"walczyć", tylko muszą zaszlachtować jak bydło niewinnych, bezbronnych
cywilów ze związanymi rękami. A mimo tego- wykonują wyrok. Jest to głęboko
ludzkie, a jednocześnie głośniejsze oskarżenie wobec bestialstwa
terrorystycznych mordów, niż 100 szpalt gazetowych polemik z cyklu "War on
terror". Znakomita muzyka, niepowtarzalny, istotnie mało Spielbergowski
klimat tego filmu pozostają na długo w pamięci.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Komentowane

CC logo pp logo IO UW logo unesco_logo
© 2004 - 2011 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej Współpracujemy z Wydziałem Orientalistycznym UW partner PK ds. UNESCO