|
Wypalone serca to oryginalny film, na pewno zasługujący na uwagę. Noszący dumne miano najlepszego obrazu marokańskiego zeszłego roku, stanowi ciekawy zapis życia codziennego mieszkańców Maroka – a przynajmniej pewnej warstwy tamtejszego społeczeństwa, stanowiącej pomimo wszystko chyba jego większość.
Amin, mieszkający obecnie w Paryżu, wraca do rodzinnego Fezu na wieść o chorobie swojego wuja. W Maroku nie tylko musi na powrót przystosować się do realiów życia w Afryce Północnej, ale i zmierzyć z wszechobecnymi wspomnieniami. Czuje się tu obco, a nieprzyjemne uczucie potęguje noszona od dawna, gdzieś w głębi serca, odżywająca teraz ze zdwojoną siłą, złość w stosunku do wuja. Wychowujący go mężczyzna był surowym despotą, który miał swoją wizję przyszłości Amina – zamiast wysłać go do szkoły, wolał przyuczać go do pracy w rodzinnym zakładzie kowalskim. Mały Amin – dusza artystyczna – wyrywa się nieustannie spod skrzydeł wuja, pragnąc dla siebie diametralnie innego losu, za co z reguły zostaje w brutalny sposób sprowadzony na ziemię... Wspomnienia Amina związane z jego nieszczęśliwym dzieciństwem są niezwykle żywe. W filmie tłem dla jego mentalnej podróży ku przeszłości są cudowne, arabskie pieśni, będące niewątpliwie atutem Wypalonych serc. Wprawiające w trans rytmy pozwalają lepiej wczuć się w przeżycia głównego bohatera. Prócz nie pogodzonego ze swoją przeszłością Amina, w filmie występuje również jego przyjaciel, Aziz, zajmujący się rękodziełem, namawiający go do porzucenia rozpamiętywania dawnych czasów. A także jego ukochana, znajomi i chory wuj, leżący w szpitalnym łóżku, z którym Amin nie jest już w stanie nawiązać żadnego dialogu. Trudno zatem powiedzieć, czy wuj cieszy się z jego przyjazdu, czy żałuje tego, jak traktował Amina jako dziecko. Być może był wobec niego tak surowy, gdyż chciał dla niego dobra – konkretnego, przynoszącego pieniądze zawodu. Ciekawą postacią filmu jest też pewien arabski rastafarianin, wprowadzający tu swoistego rodzaju wątek komiczny... Film doskonale prezentuje smutne życie wielu dzieci, pracujących na co dzień w małych warsztatach na tyłach bazarów, które godzinami polerują naczynia, obsługują tokarki, noszą towar na targowisko... Wiele z nich, podobnie jak mały Amin, o możliwość pójścia do szkoły musi walczyć – tylko dla niektórych z nich walka ta zakończy się sukcesem. Nieraz nie sposób o tym nie myśleć, gdy kupuje się kolejna pamiątkę na arabskim suqu – oczywiście pod warunkiem, iż nie została ona wykonana w Chinach... Ciekawym zabiegiem było w filmie prawie całkowite zrezygnowanie z kolorów. Dzięki temu kojarzący się z feerią barw Maghreb, ukazuje tu swoją inną, smutną, szarą naturę – widz obserwuje go oczami głównego bohatera, który nie potrafi się tym miejscem zachwycić. A więc podsumowując – trochę o problemie emigracji i trudzie powrotu do swoich korzeni, o dzieciństwie, o wadze, jaką odgrywa w kształtowaniu się człowieka jego dzieciństwo, w końcu trochę na temat problemów społecznych krajów arabskich – a wszystko w rytmie arabskiej muzyki. Warto. Wypalone serca Maroko, 2007, 84 min. reż. Ahmed El Maanouni
|
Obraz Jezusa w Koran...
świetna, warto
Typowy Arab - Jaki j...
*** - Znam ( swoja byłą nauczycielkę ...
Typowy Arab - Jaki j...
Typowy Arab - Jaki j...
;( - Gdyby było tak w Chrześcijaństwi...
Typowy Arab - Jaki j...
Araby faceci - Araby faceci chodzą co...