|
Tego dnia, 9 listopada 2008 roku, do hotelu „Zbyszko” w leżącym nieopodal Łomży Nowogrodzie, gromadnie zajechali Tatarzy. Przybyli tu autobusami i samochodami prywatnymi m.in. z Białegostoku, Bohonik, Sokółki, Suchowoli, Warszawy, Gdańska oraz Wrocławia, aby wziąć udział w swoim święcie: Dniu Kultury Tatarskiej.
Głównym organizatorem imprezy, jej prawdziwą siłą sprawczą, był mufti Tomasz Miśkiewicz, przy wsparciu Najwyższego Kolegium Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP. Całość dofinansowana została przez ministra spraw wewnętrznych i administracji. Celem spotkania była debata nad stanem tożsamości kulturowej Tatarów polskich, sposobami jej ochrony oraz rozwoju, a także rozliczne przedsięwzięcia rekreacyjno-integrujące. Salę konferencyjną wypełniono do ostatniego miejsca. Pośród ponad setki obecnych znajdowali się m.in. mufti – przewodniczący Najwyższego Kolegium MZR Tomasz Miśkiewicz, przewodniczący Związku Tatarów Rzeczypospolitej Polskiej Stefan Korycki, przewodniczący Narodowego Centrum Kultury Tatarów RP Jerzy Szahuniewicz, przewodniczący Podlaskiego Oddziału ZTRP Józef Jusuf Konopacki, przewodnicząca Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w Białymstoku Halina Szahidewicz, przewodnicząca Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w Bohonikach Mirosława Korycka, przewodniczący Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w Warszawie Grzegorz Dżemil Bohdanowicz i przewodniczący Głównej Komisji Rewizyjnej NK MZR Omar Asanowicz. Zebranych powitała Róża Bogdanowicz, sekretarz Najwyższego Kolegium MZR, po której głos zabrał mufti Miśkiewicz. Przedstawił on cele działalności organizacji tatarskich, będących w znacznej mierze odpowiedzialnymi za to, czym – i jak - żyje tatarska społeczność. Następnie rozpoczęła się debata, poświęcona ochronie, zachowaniu oraz rozwojowi tożsamości kulturowej. Poprowadził ją Artur Konopacki, zaś jej uczestnikami byli: Tomasz Miśkiewicz, Stefan Korycki, Józef Jusuf Konopacki oraz piszący te słowa. Temat wywołał wiele emocji, czego dowodem były liczne wypowiedzi z sali. Głos zabrali m.in. Emir Popławski, Stefan Mustafa Mucharski, Robert Ziembiński, Zofia Konopacka, Mirosława Korycka i Dariusz Szehidewicz. Wszyscy orzekali zgodnie, że niezbędne jest porozumienie międzyzwiązkowe, możliwie jak najszersze propagowanie historii oraz tradycji, świadomość, że ma to służyć nam samym i następnym pokoleniom. Pracy wystarczy dla każdej organizacji, dla każdego chętnego: ważne są jednakże jedność i współpraca. Trzeba docierać do tych, którzy żyją z dala od tatarskich skupisk. Trzeba rozbudzać wśród młodzieży dumę z tatarskiego pochodzenia. Tatarzy byli nie tylko wojownikami, uczestnikami polskich powstań narodowych i wojen. To również rzemieślnicy, artyści, naukowcy, rolnicy. Wierni Rzeczypospolitej, kultywujący w spokoju swoje obyczaje oraz wiarę. Zaangażowanie zebranych wskazywało jednoznacznie, że dyskusja taka była wręcz niezbędna – a przede wszystkim nazbyt krótka. Miejmy tylko nadzieję, że władze naszych organizacji wezmą pod uwagę wyrażone w Nowogrodzie pragnienie jedności, współdziałania i zgody. Z drugiej natomiast strony winniśmy mieć świadomość, że konieczna do tego jest także dobra wola oraz wysiłek wszystkich przedstawicieli tatarskiego środowiska. Po gorącej dyskusji odbyło się otwarcie wystawy „Architektura sakralna meczetów Rzeczypospolitej”, na którą złożył się cykl obrazów olejnych pędzla tatarskiej artystki z Poznania – Elwiry Sobolewskiej-Waliszewskiej. Piękne płótna, przedstawiające tatarskie meczety, wzbudziły duże zainteresowanie. Wielu oglądających pamiętało niektóre z tych świątyń ze swego dzieciństwa. „Chciałoby się mieć w domu taki obraz” – mówili. Ale czas był już na obiad, po nim zaś nastąpiły kolejne atrakcje. Oto zabłysły ostre klingi... Szymon Miśkiewicz rozpoczął pokaz krojenia mięsa dwoma nożami. Po nim zręcznie operował ostrzami Emir Półtorzycki, a i Jakub Abramowicz szatkował udanie. Pomagała im pewnie odziedziczona po przodkach umiejętność robienia szablą... Po chwili panie przydźwigały miski, torby z mąką, jaja i inne ingrediencje, niezbędne do zagniecenia ciasta na pierekaczewniki. Ścierały się tu ze sobą rozmaite, wypróbowane przez wieki rodzinne przepisy, zaś ciasto – drożdżowe przecie – rosło na swój (chyba) ciastowy sposób. Zagniatały je z pełnym oddaniem m.in. Mila Jabłońska, Helena Alijewicz i Elżbieta Miśkiewicz. Kulinarnych zmagań był to wszelako dopiero początek, bowiem rozpoczął się konkurs na najsmaczniejszą tatarską potrawę. Nasze miłe Tatarki okazały swój kunszt: stół zastawiono wspaniałymi daniami, które ocenić miała komisja w składzie: Halina Szahidewicz, Mirosława Korycka, Lilla Świerblewska i Musa Czachorowski. A potraw wszystkich było 14: co jedna, to smaczniejsza! Członkowie komisji w skupieniu, z namaszczeniem wręcz, delektowali się konkursowymi wyrobami. Oceniano wygląd, smak, oryginalność, pracochłonność. Coraz to pojawiał się ktoś chętny do pomocy, bo i zapach wspaniałego jadła wabił z daleka. Komisja uporała się jednak sama z degustacją i po krótkich obradach ustaliła, co najbardziej przypadło jej do smaku. Tymczasem równe poważne zadanie przypadło wszystkim zebranym: każdy po spróbowaniu zaprezentowanych dań, miał zgłosić wybrany numer do nagrody publiczności. Z wielkim napięciem oczekiwano na ogłoszenie wyników przez muftiego Miśkiewicza: niemała to przecież satysfakcja oraz splendor, gdy własnoręcznie wykonana potrawa uznana zostanie za najsmaczniejszą. Okazało się, że w szranki kulinarnych zmagań stanęły: Helena Aleksandrowicz, Tamara Jabłońska, Zina Miśkiewicz, Iwona Iljasiewicz, Zofia Półtorzycka, Jolanta Miśkiewicz, Anna Mucharska, Helena Alijewicz, Lejla Majewska, Zofia Konopacka, Faryda Radlińska, Mirosława Safarewicz i Miriema Bogdanowicz, a także jeden godny przedstawiciel mężczyzn - Szymon Miśkiewicz. Ich dziełem były m.in. siorpa, pilaw, bielusz, pierekaczewniki, brzuszek, jabłuszka rajskie oraz kibiny. Mufti zaczął od wyróżnień, bowiem każde danie było wyśmienite, jedyne w swoim rodzaju i godne pochwały. W miarę odczytywania kolejnych nazwisk, emocje rosły: kto wygrał? Kto? Wreszcie wszystko stało się już jasne: drugie miejsce zdobył pierekaczewnik Mirosławy Safarewicz, pierwsze zaś – smakowite pierożki bośniackie z serem Zofii Konopackiej! Publiczność natomiast dała się uwieść słodkiemu tatarskiemu czak-czak, zrobionemu przez Farydę Radlińską. Kto nie próbował nigdy którejkolwiek z tych potraw, niechaj żałuje! Jest czego... Dalszy ciąg spotkania toczył się przy biesiadnych stołach i chociaż część osób musiała opuścić już gościnne progi nowogrodzkiego hotelu, to wciąż było tłoczno. Szefowie tatarskich organizacji dyskutowali jeszcze o swych ważnych sprawach, płynęły też wspomnienia, omawiano to i tamto, wymieniano się nowościami z dawno niewidzianymi krewnymi oraz znajomymi. I bawiono się, tańczono - aż miło było popatrzeć m.in. na Klarę Janglajew, wirującą na parkiecie ze Stefanem Mustafą Mucharskim, na Omara Asanowicza z małżonką, czy na przebojową Helenę Alijewicz. Zadowolone, uśmiechnięte twarze wskazywały, że Dzień Kultury Tatarskiej podobał się wszystkim. Należy tylko życzyć sobie, aby równie sympatyczna atmosfera towarzyszyła nam każdego dnia.
|
Obraz Jezusa w Koran...
świetna, warto
Typowy Arab - Jaki j...
*** - Znam ( swoja byłą nauczycielkę ...
Typowy Arab - Jaki j...
Typowy Arab - Jaki j...
;( - Gdyby było tak w Chrześcijaństwi...
Typowy Arab - Jaki j...
Araby faceci - Araby faceci chodzą co...