|
„Szkoda tylko, że się poturczył. A Prokop na to: — Podobno to jeden Pan Bóg jest w Polsce i w Turecczyźnie. A co do świętych, chociaż są inni, to tak rozumiem , że człek uczciwy, co się może z czystem sumieniem samemu Panu pokazać, nie będzie przeto potępion, jeżeli się obejdzie bez świętych. — Powiedziałeś Waść małe bluźnierstwo, z którego katolik musiałby się spowiadać, ale Turkowi się to przebaczy.”<!--[if !supportFootnotes]-->[1]<!--[endif]--> Chociaż ja Turek – mówił – ale i Polak także, a dom i serce każdego Polaka dla Mickiewicza zawsze otwarte.”<!--[if !supportFootnotes]-->[2]
Tekst ten stanowi jedynie kompilację najważniejszych źródeł, w których znajdziemy odniesienia do tematu Polacy – muzułmanie w dziejach Rzeczypospolitej. Moja praca jest jedynie wprowadzeniem, które winno być zachętą do czytania i rozbudowywania tej fascynującej i, co podkreślam, skompilowanej, wielowątkowej historii. Zazwyczaj, kiedy porusza się zagadnienie islamu w dziejach Rzeczypospolitej, mowa jest wyłącznie o Tatarach. Brakuje odrębnych publikacji poświęconych wyłącznie Polakom – muzułmanom. Sprawia to wrażenie jakoby kwestia islamu w Polsce dotyczyła jedynie pewnej grupy etnicznej. Faktem jest, że w przeszłości miała miejsce ewidentna prawidłowość; mianowicie Tatarzy osiedlali się, pod określonymi warunkami, na ziemiach Rzeczpospolitej Obojga Narodów, a Polacy – muzułmanie – funkcjonowali w świecie muzułmańskim. Źródła pokazują jednak, że to, co działo się w kraju, nie było im obce. Obecnie, w zupełnie innych czasach, grupa polskich konwertytów – zwanych niegdyś „poturczeńcami”, „poturmakami” – powiększa się i szuka swojej własnej tożsamości. Brak odrębnych tekstów, opracowań, które inspirowałyby i ukierunkowałyby tę grupę, powoduje jej wyobcowanie. Zauważyć można nawet pewne negatywne zjawisko, otóż zubaża się dyskusję o islamie w historii naszego kraju poprzez tworzenie schematów myślowych – islam rodzimy, tatarski i obcy – nie tatarski. Wystarczy sięgnąć do lektury prasy czy nawet opracowań naukowych, by się o tym przekonać. Moim zdaniem, mnogość życiorysów polskich muzułmanów i opisy ich profesji, pól aktywności, sprawia, że ta polska narracja muzułmańska jest ciekawsza, bo unikalna na tle Europy. Środowisko naukowe, zamiast operowania sztucznym pojęciem islam europejski, powinno bardziej dbać o obszar lokalny (!). Jedynie pielęgnowane autentyczne i pełne muzułmańskie mikrohistorie Europy, mogą wnieść jakąś nową jakość, tchnąć nowe życie w określoną strukturę tego kontynentu, co pomoże mu stabilnie się rozwijać. Trzeba przyznać, iż pozyskiwanie informacji o wybranych Polakach – muzułmanach, również w publikacjach naukowych, pozwala na uzmysłowienie sobie, jak bardzo problematyczny jest ten temat. Można rzec - obciążony historią, skomplikowanymi relacjami z Tatarami i Domem Osmanów oraz samym islamem. Większość autorów piszących o konwersji Polaków, usiłuje ją w jakiś sposób tłumaczyć. Niektórzy oceniają ich stopień zaangażowania religijnego i próbują udowadniać, że wcale nie byli „mahometanami”. W społeczeństwie, które uczy się pojmowania polskości w pryzmacie bycia katolikiem, w silnie zmitologizowanym kraju, mówienie o Polakach muzułmanach jest trudne<!--[if !supportFootnotes]-->[3]<!--[endif]-->. Odnajdziemy jednak w historii i inne postawy wobec konwertytów. Rozumiano, że pozostawali oni Polakami, pomimo wyznawania innej religii niż katolicka. Tolerowano ich konwersję, jako że miewała ona cel polityczny. Bywało, że pomimo zmiany wyznania, które często zmuszało do pozostawania w Domu Islamu (dar al-islam), Polacy utrzymywali kontakt ze swoim krajem pochodzenia (!). Część z nich oddawała także usługi swojej dawnej ojczyźnie. Są to cenne informacje, zwłaszcza dzisiaj, kiedy muzułmanie – Polacy szukają punktu stycznego ze swoim krajem urodzenia i dorastania. Byli oczywiście też i tacy konwertyci, którzy nie przyznawali się do polskości. Cóż, rzeczywistość zaskakuje swoją wielowątkowością. Najważniejsze, że sam fakt, iż Polacy przyjmowali islam, jest udokumentowany. Trudno sobie wyobrazić, by to się nie zdarzało, chociażby na pograniczu polsko-osmańskim. Relacje o Polakach muzułmanach: Artykuł<!--[if !supportFootnotes]-->[4]<!--[endif]--> ks. Krzysztofa Kościelniaka o dwóch Polakach pochodzenia szlacheckiego, których – jak zauważa – życie było „naznaczone tak wielkim cierpieniem i tułaczką”. Porwano ich za młodu, nawrócono na islam. Podróżowali do Medyny „dziesięć albo dwanaście razy”, towarzysząc nie byle komu; panom i książętom Kairu. Widzieli „grób Mahometa”. Mieszkali w Kairze ponad dwadzieścia trzy lata (!). Chcieli opuścić Egipt, ale jeden z nich miał żonę i dzieci, drugi dobre stanowisko. Zarobione pieniądze na sprzedaży zboża umożliwiły mu wyjazdy do Konstantynopola, a stamtąd w tajemnicy wyprawiał się kilkakrotnie do Polski. Drugi artykuł<!--[if !supportFootnotes]-->[5]<!--[endif]--> jest autorstwa Andrzeja Dziubińskiego o konwersji na islam i poturczeńcach. Profesor Dziubiński obiektywnie przygląda się samemu aktowi konwersji, pozbawia ją emocjonalnego wydźwięku. We wstępie, czytamy: „Temat sygnalizowany w niniejszym szkicu nie był dotąd przedmiotem zainteresowania polskiej historiografii. W istocie, ilość źródeł krajowych do jego opracowania jest znikoma, zaś tak ujęty problem nie pasował również do tradycyjnego wizerunku Polaka-katolika, obrońcy „przedmurza chrześcijaństwa.” Profesor Dziubiński zauważa, że nie jest znany procent poturczeńców. Przytacza pierwsze świadectwo ich istnienia - rozporządzenie Selima I z 1514. Wyjaśnia, że wszyscy znani nam poturmakowie polscy współtworzący elitę osmańską, byli szlacheckiego pochodzenia. Pamiętali o swoich nazwiskach, rodzinach, żywili sentyment do dawnej ojczyzny, a także zachowywali swój język. Podkreśla, iż: „lata wychowania w środowisk muzułmańskim uczyniły z nich, w sposób zupełnie naturalny, przekonanych wyznawców islamu i stali się oni wiernymi sługami Domu Osmańskiego.” Stawia także fundamentalne pytanie: „...czy chrześcijan nawróconych w dziecięcym wieku na islam można nazywać w ich późniejszym dorosłym już życiu „renegatami”. Chrzest lub obrzezanie w bardzo młodym wieku, gdy światopogląd, a więc i przekonania religijne dziecka pod wpływem dorosłych dopiero się formują, był co prawda aktem formalnoprawnym, przypisującym człowieka do danej społeczności wyznaniowej, ale nie stanowił świadomego wyboru wiary ze strony nieletniego. Dopiero systematyczna indoktrynacja religijna w następnych latach, czyniła z młodego człowieka świadomego wyznawcę swej wiary, której dogmaty poznał.” Wspomina poturczeńców, przywołując konkretne nazwiska: Zygmunt Laskowski – reprezentant Wysokiej Porty, który był posłem Bajezida II i w 1511 r. został do niej wysłany z listem.<!--[if !supportFootnotes]-->[6]<!--[endif]--> Jan Kierdej (Said Beg) – poseł osmański do Polski. Interesujące są uwagi autora o przebiegu jego kariery. Podkreśla, że: „...cieszył się wśród dygnitarzy polskich i u króla poważaniem i sympatią.” Nazywano go w Polsce rodowym nazwiskiem, chociaż był muzułmaninem. Uznawano go zawsze za Polaka. Odwiedzał kraj pochodzenia, swoją matkę, a nawet procesował się w nim<!--[if !supportFootnotes]-->[7]<!--[endif]-->. Król nadał mu dekretem sześć wsi w województwie sandomierskim. Prof. Dziubiński podkreśla jednakże, iż chciano w ten sposób pozyskać sobie wpływowego osmańskiego urzędnika.<!--[if !supportFootnotes]-->[8]<!--[endif]--> Joachim Strasz (Ibrahim Beg) – główny tłumacz Wysokiej Porty, poseł osmański do Polski. Pobierał stały jurgielt ze skarbu koronnego za dbanie o interesy polskie na dworze sułtańskim. W książce<!--[if !supportFootnotes]-->[9]<!--[endif]--> Jerzego Łątki, która również stanowi obowiązkową lekturę dotyczącą omawianego tematu, czytamy, że uważano Strasza za fanatyka muzułmańskiego. Pomimo jednak przywiązania do Turcji żywił też sentyment do kraju, w którym się urodził i zawsze akcentował to w rozmowach z dyplomatami Rzeczypospolitej.<!--[if !supportFootnotes]-->[10]<!--[endif]--> Uwaga: Profesor Dziubiński odnotowuje, że konwertyci różnej narodowości pomagali sobie wzajemnie w państwie osmańskim. Do grupy ważnych postaci należał Wojciech Bobowski (Ali bej, Ali Ufki) – prawdopodobnie najsłynniejszy polski muzułmanin protestanckiego pochodzenia. Został uprowadzony przez Tatarów. Był człowiekiem wszechstronnie uzdolnionym – lingwistą, muzykiem<!--[if !supportFootnotes]-->[11]<!--[endif]-->, tłumaczem Biblii na język osmański, prekursorem badań religioznawczo-etnologicznych w państwie osmańskim, autorem albumów miniatur.<!--[if !supportFootnotes]-->[12]<!--[endif]--> Przypisuje się mu stworzenie zapisu europejską nutacją tureckich pieśni i utworów instrumentalnych. W osmańskim aparacie państwowym pełnił rolę dragomana. Pozostawił nam pierwszy opis pielgrzymki do Mekki sporządzony w języku polskim<!--[if !supportFootnotes]-->[13]<!--[endif]-->. W artykule: Poturczeńcy Polscy. Przyczynek do historii nawróceń na islam, czytamy również o Janie Bieleckim działającym w Chanacie Krymskim. Uprowadzili go Tatarzy i pozyskali dla świata muzułmańskiego. Został posłem chana do Rzeczypospolitej. Pomagał jeńcom polskim. Otrzymywał gratyfikację pieniężną od króla. Chciał powrócić do kraju, ale jak pisał Joachim Bielski: nie chciał odstąpić od złej wiary - islamu. Profesor Dziubiński wspomina także o dwóch innych Polakach muzułmanach w chanacie tj. Janie Antonowiczu i Islamie bej Cegielskim. Kolejne omawiane postaci to już nie szlachcice, ale plebejusze. Na podstawie istniejących relacji wiadomo, że emigrowali do państwa osmańskiego „w poszukiwaniu lepszego losu”. Niektórzy zaś dlatego, że „zbroiwszy eksces jakiś". Jeszcze inni poprzez przybranie pozy wyznawcy islamu, chcieli poprawić swój status w społeczeństwie muzułmańskim. Przytacza historię Anny, żony młynarza Antoniego z Kamieńca Podolskiego, która w Polsce popełniła cudzołóstwo i zdradę małżeńską, uciekła i zbisurmaniła się. Profesor nie ocenia konwersji. Zauważa jednak, że niektóre budzą podejrzenia co do intencji. Nie ma, bowiem jednego modelu konwersji i oczywiście konwertyty. Osoba, która zmienia religię, czyni to z różnych powodów. Nie zawsze są one szczere. Dowiadujemy się, że byli i tacy Polacy, którzy przyjmowali islam tylko po to, by chrystianizować muzułmanów. Część konwertytów można śmiało określić mianem zwyczajnych awanturników, tułaczy, poszukiwaczy przygód. Profesor załącza jedyne istniejące świadectwo dobrowolnej zmiany wyznania – niejakiego Jendrzego, syna Walentego ze wsi Hołoska z Małego spode Lwowa. Pomimo napomnień „osób chrześcijańskich”, pozostawał konsekwentnie przy islamie. Oficjalny dokument apostazji był konieczny, by uniknąć kłopotów i przeszkód ze strony rodziny, przyjaciół i innych ludzi. Pokazuje, że sprowadzony do Polski zakon trynitarzy, który zajmował się wykupem jeńców polskich w Imperium Osmańskim, czasem natrafiał na opór ze strony tych, których chciał wybawić „od złego”. Przytoczona zostaje konwersja Marianny Zborowskiej ze wsi Głębokiej z województwa podolskiego, która nie chciała odejść od wiary mahometańskiej, więc wykupiono zamiast niej innych jeńców<!--[if !supportFootnotes]-->[14]<!--[endif]-->. Profesor Dziubiński powołując się na Legację Wojciecha Miaskowskiego do Stambułu w 1640 roku, pisze o rezydującej tam dużej liczbie polskich poturczeńców różnych stanów. Chodzili swobodnie, mieli żony. Inni zapuszczali brody, odziani w zawój. Czuli się Polakami, braćmi szlachtą, chociaż byli muzułmanami. Biesiadowali wspólnie z jezuitami i posłem Rzeczypospolitej w zupełnej komitywie. Należy zwrócić uwagę na jeszcze dwa poruszone w artykule ważne zagadnienia: Pierwsze – co profesor Dziubiński przytacza za profesorem Dariuszem Kołodziejczykiem – że polscy i ruscy chłopi z Podola znajdującego się pod panowaniem osmańskim, nie mieli nic przeciwko konwersji na islam. W ich mniemaniu uwalniała ona od katolickiej nietolerancji i pańskiego wyzysku. Jedynie ich żony pozostawały przy wierze chrześcijańskiej. Dość liczne konwersje mogły wynikać z pobudek oportunistycznych, chęci uzyskania ulg podatkowych. Konwersja na islam nie zawsze jawiła się jako coś niewyobrażalnego. Szczytowy moment w dziejach państwa osmańskiego, okres rozkwitu wraz z władzą absolutna sułtana i surowym prawem chroniącym poddanych, stanowił atrakcyjną alternatywę dla niemuzułmanów. Drugie –problem antytrynitarzy, zwanych w Polsce Arianami i oskarżeń ich o rzekomą konwersję na islam. Wołano na nich Turki, albowiem nie wierzyli w Boga Trójcy jednego.<!--[if !supportFootnotes]-->[15]<!--[endif]--> Profesor podaje też przykład Mustafy, który był wcześniej chrześcijaninem i przyjął islam. Zmiana przez niego wyznania nie była dyktowana religijną indoktrynacją młodzieńczych umysłów, ani zimną kalkulacją dorosłych ludzi. „Wynikała z przekonania wynikającego z interpretacji dogmatów wyznawanej dotychczas wiary.” We wspomnianej powyżej książce<!--[if !supportFootnotes]-->[16]<!--[endif]-->, oprócz szkicu biograficznego Aliego Ufkiego, znajdujemy również informacje na temat dwóch innych polskich poturczeńców, mianowicie Antoniego Bońkowskiego (Hadajad beja, Bonkovski beja)<!--[if !supportFootnotes]-->[17]<!--[endif]--> i zbisurmanionego Polaka z familii Hulewiczów.
Pierwszy przebywał w Egipcie. Znał język arabski i turecki. Był pośrednikiem handlowym i antykwariuszem. Sułtan Mahmud II nadał mu tytuł pułkownika oraz podobno skierowano go jako osmańskiego rezydenta do Mekki. Dostąpił prawa zamieszkiwania przy grobie Proroka. Drugi pełnił służbę w carskim wojsku. Zniechęcony jednak złym traktowaniem przystał do obozu osmańskiego. Przyjął islam. Uzyskał dobra tzw. timar. Wiadomo, że odprawił pielgrzymkę do Mekki. Stronił od chrześcijan, Polaków. Od swoich ziomków. Z innej książki Jerzego Łątki<!--[if !supportFootnotes]-->[18]<!--[endif]--> dowiadujemy się o paszy benderskim Jusufie – „rodem Polaku bądź Rusinie”, oraz życzliwym Polsce paszy Kołczaku – „podobno nawet z pochodzenia Polaku”, około 1719 roku sprawował on z ramienia państwa osmańskiego władzę w Chocimie. Warto przytoczyć inne szkice biograficzne polskich muzułmanów. Znajdujemy je m.in. w książce<!--[if !supportFootnotes]-->[19]<!--[endif]--> Wojciecha Sulewskiego: I tak; Tewfik-bej z Galicji (Teofil Łapiński)<!--[if !supportFootnotes]-->[20]<!--[endif]--> – uczestnik powstania na Kaukazie, pomagał Czerkiesom w ich walce przeciwko Rosji.<!--[if !supportFootnotes]-->[21]<!--[endif]--> Al-hakima spod Raciborza z opolskiej wsi Tarzymiechy (Dorota Falak) - lekarka Ibrahima paszy Budy, która uzyskawszy specjalny ferman (patent) trudniła się handlem niewolnikami.
Emir Abd el-kader (Rudolf Slatin) – awanturnik działający w Egipcie i Sudanie, emir mahdystów. Najobszerniejsze biografie poturczeńców znajdujemy w: - Książce<!--[if !supportFootnotes]-->[22]<!--[endif]--> Jerzego Łątki. Dostarcza szczegółowych informacji na temat życia Paszy Iskandera (Antoniego Ilińskiego), polskiego patrioty jednego z najgroźniejszych zabijaków w armii osmańskiej, reorganizatora armii osmańskiej.<!--[if !supportFootnotes]-->[23]<!--[endif]--> Był okrutny dla wrogów, krytykowany za to, że uciekając przed despotyzmem stał się narzędziem do tłumienia buntów, symbolem absolutnej władzy sułtana. Tęsknił za ojczyzną, uczył swoją żonę polskiego. Popadł w alkoholizm, grał w karty. Stanowi przestrogę dla tych, którzy szukają wyidealizowanej biografii muzułmanina i przykład Polaka nie radzącego sobie na emigracji. Zabiła go prawdopodobnie febra lub alkohol. - Biografia<!--[if !supportFootnotes]-->[24]<!--[endif]--> Mustafy Dżelaleddina Borzęckiego (Konstantyna Borzęckiego) jest również napisana przez Jerzego Łątkę. Traktuje o generale osmańskim, publicyście, jednym z głównych propagatorów ideologii narodu tureckiego.<!--[if !supportFootnotes]-->[25]<!--[endif]-->
Z kolei książka<!--[if !supportFootnotes]-->[26]<!--[endif]--> Jadwigi Chudzikowskiej o życiu i działalności Sadyka Paszy (Michała Czaykowskiego, błędne Czajkowskiego), pisarza, autora m.in. powieści „Wernyhora”, wiąże powodzenie sprawy polskiej z losem państwa osmańskiego<!--[if !supportFootnotes]-->[27]<!--[endif]-->. Dowiadujemy się z niej o Sadyku, czyli wiernym, który był również dyplomatą, konspiratorem, organizatorem Kozaków Sułtańskich, zasłużonym doradcą Wysokiej Porty. Człowiek ten jednak ostatecznie zdradził swoje ideały i przystał do cara.<!--[if !supportFootnotes]-->[28]<!--[endif]--> Była to niezwykle barwna postać, osobowość, którą spotkał tragiczny koniec. Popełnił samobójstwo. Potrafił jednak, podobnie jak wielu innych polskich muzułmanów, doskonale wtopić się w osmański krajobraz: „W sposobie bycia przejął się na wskroś akcentem tureckim. Na dzień powszedni nosił w domu kacawejkę turecką, feza z głowy nie zrzucał, w pantoflach chodził, z nogami podgiętymi siadał, różaniec w ręku trzymał, salam-alejki tureckie składał. Na pierwszy rzut oka każdy go za Turka rodowitego brał...”<!--[if !supportFootnotes]-->[29]<!--[endif]--> Innym, ważnym źródłem służącym do poznania losów Polaków – muzułmanów, są prace Kazimierza Dopierały<!--[if !supportFootnotes]-->[30]<!--[endif]-->. Nie powoływałem się na nie, ale sądzę, że warto je znać. Przedstawiona przeze mnie podstawowa literatura pozwala na zapoznanie się z omawianym tematem. Wskazane artykuły i książki mają swoje własne objaśnienia, odsyłacze, które uzupełniają każdy z życiorysów o nowe fakty, wydarzenia. <!--[if !supportFootnotes]-->
<!--[endif]--> <!--[if !supportFootnotes]-->[2]<!--[endif]--> hasło: Zarzycki Dionizy (bej Osman), konwertyta, oficer w służbie osmańskiej [w] Jerzy S. Łątka, Słownik Polaków w Imperium Osmańskim i Republice Turcji, Kraków 2005, str. 360 (słownik zawiera informacje o wielu poturczeńcach) <!--[if !supportFootnotes]-->[3]<!--[endif]--> pokazuje to reakcja na konwersję generała Bema, czy Tańskiego i ich publiczne tłumaczenie się z tego. Z Tańskim nie chcieli służyć oficerowie katoliccy, ponieważ uważali go za lekkomyślnego. Zmusili go do dymisji. <!--[if !supportFootnotes]-->[4]<!--[endif]--> Krzysztof Kościelniak, Grób Mahometa według relacji Polaków uprowadzonych do Egiptu w opisie Franciszkanina Antoniego Gonzalesa z 1673 roku [w] Przegląd Orientalistyczny, nr 1–2, 2005, str. 79-85 <!--[if !supportFootnotes]-->[12]<!--[endif]--> zob. wyżej wymieniona książka Łątki oraz jego: Słownik Polaków w Imperium Osmańskim i Republice Turcji, Kraków 2005, str. 50-51 i artykuł: Mezamir [w] Dziennik Polski, Pejzaż Polski (13.06.2004); zob. również Kira Gałczyńska-Kilańska, Polacy w Kraju Półksiężyca, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 1974, str. 21 <!--[if !supportFootnotes]-->[14]<!--[endif]--> zob. również Jan Reychman, Życie polskie w Stambule w XVIII wieku, PIW, 1959, str. 205 (w rozdziale Repatrianci, poturczeńcy i emigranci, str. 196-216); Podczas pewnej wyprawy redempcyjnej z połowy XVIII wieku zgłosiło się do trynitarzy siedmiu braci siedmiu braci, urodzonych już w niewoli, mających urodzone w niewoli dzieci. Rozmawiali oni chętnie po polsku z ojcami, ale „nie dali się namówić, aby wracali do Polski, i przyjęli inną wiarę”, wszyscy byli już bowiem muzułmanami.; zob. również Jerzy Łątka, Polacy w Turcji, Polonijne Centrum Kulturalno-Oświatowe Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin, 1980, str. 15; zob. hasło: Jaworski Stanisław, jeniec, konwertyta [w] Jerzy S. Łątka, Słownik Polaków w Imperium Osmańskim i Republice Turcji, Kraków 2005, str. 144; Z powodu przejścia na islam nie podlegał procedurze zwrotu jeńców. <!--[if !supportFootnotes]-->[15]<!--[endif]--> zob. Szczęsny Morawski, Arjanie polscy, wydane nakładem autora, Lwów 1906, str. 50; Ghronowski Sobestyan przyznawał się do wiary w Boga jedynego, wedle nauki słynnych nowochrzczeńców, którą zamyślał rozpowszechniać, a którą czerpał z ksiąg zagranicznych, potępiając katolicyzm. Miał on krewnych prostaków, nieuczonych, którzy się przejęli wiarą w Boga jedynego, jak go wielbią Turcy, ogłosili się i pisali Turkoma.(...) Koranu Mahometa oczywiście nie znali wcale i nie chodziło im o to, chcieli tylko wielbić Boga jedynego, okazując, że Turcy lepiej wierzą.Strasz Jan h. Odrowąż, na Gorlicach, przejął się też wiarą w Boga jedynego, po turecku. Kościół w Gorlicach pozbawił ozdób katolickich (Biecz. Gród. r. 1630) i zaprowadził nabożeństwo z wykładem wiary jak w Alkoranie. <!--[if !supportFootnotes]-->[19]<!--[endif]--> Wojciech Sulewski, Konterfekty dziwnych Polaków, Iskry, Warszawa, 1973, (rozdział Tewfik-bej z Galicji) str. 54-62, (Al-hakima spod Raciborza), str. 17-30, (Emir Abd el-Kader), str. 91-103 <!--[if !supportFootnotes]-->[29]<!--[endif]--> Kira Gałczyńska-Kilańska, Polacy w Kraju Półksiężyca, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 1974, str. 56; książka ta zawiera również informacje na temat znaczącej postaci - poturczeńca Władysława hr. Kościelskiego (pasza Sefer), paszy, generała, reorganizatora konnicy tureckiej, propagatora europejskiego ceremoniału na dworze sułtana osmańskiego, pierwszego i ostatniego marszałka dworu i mistrza ceremonii; więcej o nim zob. również Jerzy S. Łątka, Słownik Polaków w Imperium Osmańskim i Republice Turcji, Kraków 2005, str. 169-170 i J. S. Łątka, Carogrodzki pojedynek, Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1985
|
Obraz Jezusa w Koran...
świetna, warto
Typowy Arab - Jaki j...
*** - Znam ( swoja byłą nauczycielkę ...
Typowy Arab - Jaki j...
Typowy Arab - Jaki j...
;( - Gdyby było tak w Chrześcijaństwi...
Typowy Arab - Jaki j...
Araby faceci - Araby faceci chodzą co...