Strona Główna arrow Wywiady arrow Internetowa herbatka z artystami: Rozmowa z aktorką Susan Taslimi
Internetowa herbatka z artystami: Rozmowa z aktorką Susan Taslimi Drukuj
tłum. Ivonna Nowicka   
poniedziałek, 27/10/2008

Susan znaczy „lilia”, Taslimi – „uległa”

 

rozmawiała i opracowała: Sepide Zarrinpanah, 9 czerwca 2007

z języka perskiego przełożyła: Ivonna Nowicka

 

Nie taka ona uległa, ta Susan Taslimi, za to lilią, uświetniającą swego czasu perskie kino, niewątpliwie ona jest. To ulubiona aktorka Bahrama Bejzajego, która umiała świetnie wczuć się w jego wizję gry wymownej gestami, elektryzująca żona młynarza z jego filmu „Śmierć [szacha] Jazdgerda” i sugestywna wieśniaczka z obrazu „Baszu – mały obcy”.

Urodzona w 1950 roku w Raszcie Taslimi zadebiutowała jako aktorka filmowa w 1978 roku rolą w dziele tegoż reżysera „Ballada o Tarze”. Jej niełatwa kariera kinowa w Iranie trwała niecałe 10 lat. Teraz to emigrantka u naszych północnych sąsiadów, u których zagrała m. in. w „Dybuku” Anskiego. Jedna z najlepszych aktorek irańskich, której talent i pasja pozwoliły przebić się za granicą.

                                                                                                                                    I.N.

 

             Początek kariery filmowej Taslimi zbiegł się z okresem rewolucji irańskiej. W czasie kręcenia „Czerike-je Tara” (dalej: Ballady o Tarze) protesty osiągnęły apogeum. Aktorka mówi:

„Po rewolucji na krótki czas runęły mury, które ograniczały swobodę wypowiadania myśli. Jednak ten słodki okres wolności słowa, ta nadzieja na sprawiedliwość społeczną nie trwały długo i szybko przeszły w obawę; przyjęte zostały nowe prawa, w ramach których zaczęto odnosić się z rezerwą do twórczości artystycznej owego okresu, będącej próbą wyrażenia problemów ludzkich i społecznych.”

            Po rewolucji film „Ballada o Tarze” nie doczekał się publicznej ekranizacji. Zaś zdjęcia do „Marg-e Jazdgerd” (Śmierci [szacha – wszystkie dodatki w nawiasach kwadratowych dodała I. N.] Jazdgerda) w 1360 (1981) roku zbiegły się z pierwszymi głosami za wprowadzeniem powszechnego obowiązku przestrzegania hedżabu [zasłaniania ciała i włosów] przez kobiety:

            „Myśleliśmy, że uda nam się skutecznie ominąć ten przymus, ale skutek był taki, że film dostał zakaz projekcji. Wyświetlono go tylko raz, w roku 1360 (1981) podczas festiwalu [Fadżr]. Potem za każdym razem, gdy pan Bejzai przedkładał jakiś scenariusz do zatwierdzenia, otrzymywał odpowiedź odmowną.”

            W tamtym okresie Susan Taslimi była zatrudniona na etacie w Teatrze Miejskim Te’atr-e Szahr w Teheranie. Jednak w 1359 (1980) roku na skutek swojego sprzeciwu wobec polityki kulturalnej tej placówki, po 12 latach pracy dostała wymówienie pod zarzutem „małej wydajności”. „W tamtym roku [1980/81] nie zagrałam w żadnym spektaklu, tylko zgodnie z propozycją ówczesnego dyrektora zajęłam się pracą w bibliotece. Pod koniec roku [czyli na początku roku 1981] przyszedł nowy dyrektor. Pierwsze, co zrobił, to obciął mi pensję, która wynosiła 2 400 tumanów miesięcznie. Na pytanie, jaka jest tego przyczyna, otrzymałam odpowiedź, że muszę dostarczyć wyjaśnienie, w którym podam powody, dla których w mijającym roku nie występowałam. Napisałam, że złożyłam propozycję wiosną tego roku, ale że została ona odrzucona. Do tego Te’atr-e Szahr był zamknięty z powodu remontu. Potem w lecie i na jesieni dwa razy zajęli go jego przeciwnicy, a w końcu na pewien czas go zamknięto... Podane przeze mnie uzasadnienie zignorowano i wydano decyzję o wymówieniu mi pracy. Od tej pory za każdym razem, gdy na liście proponowanych aktorów pojawiało się moje nazwisko, wyrażano sprzeciw.

            Aż w końcu w 1983 roku zaczęłam grać w serialu telewizyjnym »Sarbedaran« w reżyserii Mohammada Alego Nadżafiego. Dostałam rolę Fateme, która była silnym charakterem. Nosiła męski strój, jeździła konno i dowodziła grupą wojowników. Ale nie zważając na wysiłek, jak włożyłam w tę rolę, wiele scen ze mną skrócono. Bo w madżlesie [parlamencie irańskim] pojawiły się głosy protestu, że postać Fateme wskazuje naszym kobietom złą drogę.”

 

Zakaz patrzenia na mężczyzn

 

Po serialu „Sarbedaran” Taslimi otrzymała propozycję zagrania w filmie Alego Żakana „Madian” (Klacz; 1984):

            „Odpowiedzialni urzędnicy znów wyrazili obiekcje co do mojego nazwiska, w końcu jednak pod różnymi warunkami zgodzili się, żebym grała. W połowie pracy zdjęcia przerwano. Bo decydenci obejrzeli nakręcone fragmenty i doszli do wniosku, że moja »obecność« w scenach jest zbyt częsta. Kazali reżyserowi zmienić aktorkę. Sama też mówiłam panu Żakanowi, żeby zatrudnił na moje miejsce kogoś innego, ale ostatecznie udało mu się uzyskać zgodę na mnie. Postawiono mu warunek, żebym nie była ubrana w żywe kolory, żeby nie było mi widać ani jednego kosmyka włosów. I żeby ujęcia kadrowano tak, by nie eksponować w scenach mojej obecności. Ponadto na plan filmowy wysłali kogoś, kto miał nas nadzorować. Powiedzieli, że gdy gram z mężczyznami, mam nie patrzeć im w twarze.

            W tamtym roku jurorzy Festiwalu Fadżr ogłosili, że nie przyznają nagrody żadnej odtwórczyni roli żeńskiej”, wspomina Taslimi. „Dlatego, że żadna z postaci kobiecych nie odpowiada muzułmańskim normom. Dobrze by było, gdyby ktoś zbadał bohaterki filmowe tamtego roku, byśmy wiedzieli, jakie one wtedy naprawdę były.”

 

Pochwała pokoju i przyjaźni

 

W roku 1985, w latach wojny między Iranem, a Irakiem, Taslimi podsunęła Bejzajemu krótki szkic, ideę realizacji filmu „Baszu – mały obcy”(1). Ponieważ reżyser w owym czasie nosił się z zamiarem nakręcenia czegoś o dzieciach, podchwycił ten pomysł i go rozbudował: osierocony przez wojnę chłopczyk z południa kraju znajduje schronienie u kobiety z Gilanu, Gilakijki. „Całym swoim jestestwem rozumiałam ten film. Rzecz jasna ponieważ główna rola była w nim żeńska, znów zaczęły się te same problemy co zawsze. Liczne ograniczenia w kinie irańskim nie pozwalają aktorce na to, by przed kamerą czuła się naturalnie z sobą samą i ze swoim ciałem. Pamiętam, że w tym filmie wymyśliłam specjalny sposób biegania, taki, by nic mi się nie trzęsło, żeby uchronić te sceny przed ocenzurowaniem.”

            „Baszu – mały obcy” zostaje wyświetlony w 1989/90 roku, po pięciu latach zakazu:

            „Wtedy nie było mnie już w Iranie. Ze względu na krytyczne spojrzenie na wojnę jako taką, nie został on wyświetlony w trakcie jej trwania(2). Ten film był pochwałą pokoju i przyjaźni. Tak bardzo chciałam obejrzeć go w Iranie, razem z perską widownią. Zwłaszcza razem z mieszkańcami Gilanu, bo to w tym filmie po raz pierwszy w historii irańskiej kinematografii zdarzyło się, że reżyser wprowadził dialekt gilański, traktując go z powagą.(3) Że nie posłużył się nim jako narzędziem do wywołania śmiechu, dla żartu. Dla mnie ta rola była okazją do wyrażenia pochwały i wdzięczności mojej babci, która wychowywała mnie po przedwczesnej śmierci mojej mamy, Monire Taslimi, ważnej aktorki teatralnej i filmowej w latach 1320-1330 (1941-1951). Oddaniem hołdu wszystkim aktorkom Teatr-e Gilanu, które w tamtych latach mimo całej masy trudności, na jakie napotykały kobiety, wykonujące ten zawód, zdecydowały się występować dalej, naraziły się na niestosowne zarzuty, ale trwały na swojej drodze z miłości do aktorstwa.

            Nie zaszkodzi też, jeśli powiem, że z wyjątkiem filmu »Madian«, nie obejrzałam na dużym ekranie w normalnych warunkach, obok zwykłych widzów żadnego z filmów, w których zagrałam w Iranie. »Szajad waqti digar« (Może kiedy indziej) widziałam w 1990 roku na festiwalu filmowym w Göteborgu i choć siedziałam wśród Irańczyków, wolałabym, żeby sytuacja w ojczyźnie była normalna i żebym mogła oglądać swoje dzieło w Iranie.”

 

Łatwa, bliska rola

 

Po filmie „Baszu – mały obcy” z 1364 (1985) roku Taslimi zagrała w obrazie Dariusza Farhanga zatytułowanym „Telezm” (Talizman). Ta rola różniła się od poprzednich, tym razem była kobietą pokorną i przygnębioną.

            „W filmie »Telezm« pan Farhang chciał, żebym wcieliła się w postać młodej, wiejskiej panny młodej, nie tej panny młodej z arystokracji. Ale ja miałam już za sobą podobne role w »Madianie« i w »Baszu – małym obcym«. Nie chciałam powielać zdobytego doświadczenia. Bohaterka, jaką tu zagrałam, różniła się od wszystkich moich pozostałych ról. Była niezwykle cichą i spokojną arystokratką, nie wykonującą żadnego pospiesznego ruchu. Ofiarą, która w końcu mści się za stracone lata i podczas oddechu wolności zabija służącego, przez którego była więziona w piwnicy posiadłości i podpala zamek. W tamtym okresie, gdy popadłam w depresję, ta rola była dla mnie bardzo łatwa i bliska mi.”

 

Kobiety odmienne

 

Kiedy Susan Taslimi zaczęła grać w „Szajad waqti digar” (Może kiedy indziej, 1365-1366 /1986-1987/), miała w swoim dorobku trzy zatrzymane filmy: „Balladę o Tarze”, „Marg-e Jazdgerd” (Śmierć [szacha] Jazdgerda) i „Baszu – mały obcy”.

            „Kiedy pan Bejzai przedstawił tekst »Szajad waqti digar« Ministerstwu Przewodnictwa Islamskiego i [Urzędowi] do spraw Kinematografii do zatwierdzenia, usłyszał w odpowiedź, że nie ma sprzeciwu wobec zrobienia z niego filmu pod warunkiem, że ja w nim nie zagram. Działalność artystyczna była sensem mojego życia i konieczność bezczynnego tkwienia w domu to był dla mnie cios, z którym nie bardzo umiałam sobie poradzić. Miałam wtedy 36 lat. W moim odczuciu minione lata zostały mi zaprzepaszczone i nie wiązałam z przyszłością żadnych nadziei. Nie zwracano uwagi na to, że rola staje się atrakcyjna i ciekawa wtedy, gdy aktor się w nią wczuwa, gdy całkowicie się jej oddaje. Nie ma to nic wspólnego z urodziwą twarzą. Zgodnie z kryteriami powszechnymi w społeczeństwie [irańskim] ja nie jestem ładna. To fakt, że splatałam się ze swoimi rolami w jedno, prowadził do mojej »obecności« w kadrze. W tamtym okresie nie miałam pojęcia, w czym tkwi problem. Jednocześnie widziałam, że na ekranie pojawiają się duże twarze innych aktorek i że się je nawet chwali.

            Jak się wydaje główny problem polegał na obecności w irańskim kinie »roli kobiety aktywnej i niezależnej«” kontynuuje Taslimi. „W domu, w którym się wychowałam, panował matriarchat. To naturalne, że natchnieniem do sposobu gry są dla mnie kobiety, wśród których dorastałam. Tak naprawdę korzenie tego problemu tkwiły w charakterze roli kobiety w filmach pana Bejzajego. Jego bohaterka dąży do swojego ideału, nie akceptuje zastanej sytuacji życiowej, nie poddaje się przeznaczeniu, ona zadaje pytania, podejmuje decyzje i nie zamierza ślepo podążać drogą tradycji i zwyczaju.

            W tym okresie, gdy idealnym wzorcem kobiety miała być postać uległa wobec losu, tego rodzaju »kobiety odmienne« nie były akceptowane przez organa. Nazywali je niekobiecymi i »męskimi«.

            Czułam, że jestem przyparta do muru. Że muszę poddać się panującym warunkom albo na zawsze pożegnać z aktorstwem. Postanowiłam wyjechać. Ale w tym samym czasie niespodziewanie powiedzieli, że mogę grać w tym filmie. Bo po pierwszej negatywnej odpowiedzi pan Bejzai oznajmił, że całkowicie rezygnuje z planów jego realizacji. Powiedział: »Albo ta aktorka, albo filmu nie kręcę.« Tak więc zaczęliśmy zdjęcia. Starałam się całkowicie skoncentrować na pracy. Miałam grać trzy różne kobiety i to mnie zafascynowało. Ale największą trudność w »Szajad waqti digar« wiązała się dla mnie z kwestią konieczności przestrzegania hedżabu w domu. To było nienaturalne i obce, żeby kobieta w swoich czterech ścianach cały czas miała na głowie chustkę i w chustce spała. Kiedy film został pokazany w Szwecji, widzowie pytali mnie nawet: »To wy do snu zakładacie chustki?« Byłam rozdarta. Musiałam zarówno wczuć się w rolę, jak i myśleć o chustce, by broń Boże nie wysunął się spod niej żaden włosek, co się jednak zdarzyło. Ten niepokój odbił się na mojej grze. Czasem myślę sobie, że niektóre sceny mogłam oddać inaczej. Choć dla mnie »Szajad waqti digar« to jeden z najlepszych filmów pana Bejzajego i cieszę się, że na przekór wszelkim trudnościom udało mu się go nakręcić.”

            Od 1366 (1987) roku Taslimi mieszka w Szwecji. Na temat swojej sytuacji finansowej w ostatnim okresie życia w Iranie mówi:

            „Sytuacja była dramatyczna. Tutaj w Szwecji ktoś, kto nie ma pracy niezależnie od powodu otrzymuje zasiłek, żeby mógł jakoś związać koniec z końcem. W tamtym okresie nie miałam w Iranie stałego miesięcznego dochodu. Między jedną a drugą okazją do pracy mijał rok, czasem i trzy lata. Wtedy także pan Dariusz Farhang(4) miał problemy jako reżyser. Pamiętam, że pewnego razu zapowiedzieli nam się goście, mieli zatrzymać się u nas na tydzień. Ubóstwo to pojęcie względne i w owym okresie w swoim z pozoru średniozamożnym życiu myśmy klepali biedę. Zmuszona byłam bez wiedzy rodziny sprzedać złoty naszyjnik, jedyną cenną rzecz, która nadawała się do sprzedania, żeby nie wstydzić się przed gośćmi.

            Honoraria, które otrzymywałam, były nieduże. Zwłaszcza dla kogoś, kto robi coś raz na trzy lata. Pracowało się z pasją, z miłości i nie było rozmów na temat strony finansowej danej roli. W tamtym okresie pieniądze, jakie dostawałam, nie należały do wysokich. Skutkiem tego w 1366 (1987) roku sprzedałam tę drobinę, jaką posiadałam, żeby załatwić sobie wizę. Kiedy opuszczałam Iran, nie miałam już żadnych nadziei, że uda mi się tam realizować w swoim zawodzie. Chęci do działania dodawały mi jedynie słowa zachęty ze strony widzów, które i dziś grzeją mi serce, a życzliwość, jaką mi oni okazują, ma dla mnie wartość stu nagród artystycznych. Kiedy wyjeżdżałam z kraju, cały mój majątek stanowiło sto dolarów. Życie w obcym kraju dla większości ludzi, którzy porzucają ojczyznę, wcale nie jest łatwe. Dzień i noc trzeba biegać za swoimi sprawami, zanim coś ruszy do przodu.”

 

            Rok po przyjeździe do Szwecji Taslimi znalazła pracę w teatrze, który nazywał się Atelier Teatru [szwedzkiej nazwy nie znam, niech skandynawiści łaskawie mi wybaczą].

            „Moje obowiązki polegały na wysyłaniu listów zredagowanych w sekretariacie, sprzątaniu, sprzedawaniu biletów i przyrządzaniu herbaty, zajmowałam się nawet oświetlaniem sceny, gdy odpowiedzialny za tę działkę fachowiec nie zjawił się akurat w pracy z powodu choroby. Natomiast wieczorami, w domu, ćwiczyłam »Medeę« na podstawie szwedzkiego tłumaczenia. Sama byłam w niej aktorką i reżyserką. To mi dodawało otuchy, pozwalało mi czuć, że wciąż jeszcze jestem aktywna w dziedzinie, którą ukochałam. W Atelier Teatru nikt nie robił sobie nic z tego, że w kraju współpracowałam z najlepszym dramaturgiem i reżyserem kinowym [Bahramem Bejzaim]. Traktowali mnie jak posługaczkę, ale przecież musiałam gdzieś pracować, żeby móc utrzymać swoje jedyne dziecko.”

 

Pierwsze doświadczenia

 

Spektakl „Medea”, pierwsze doświadczenie reżyserskie Taslimi w Szwecji, trafił na scenę w 1991 roku, czyli trzy lata po jej osiedleniu się w tym kraju:

            „Byłam nowicjuszką i nie wiedziałam, gdzie mam wystawić swoją sztukę. Skontaktowałam się z teatrem miejskim w Göteborgu [Gothenburg Civic Theatre]. Pokazałam im swój życiorys artystyczny, broszury, międzynarodowe oceny krytyków i zdjęcia z przedstawień, w których występowałam w Iranie i w końcu udało mi się zdobyć na kilka nocy salę i pokazać na niej »Medeę«. W mojej wersji była ona zbliżona do teatru wschodniego. Do sztuki opowiadacza. Sama odegrałam wszystkie postaci, jakie w niej występowały, posługując się serią masek. Cały mój wysiłek szedł w wymowę, żeby słuchacz mnie rozumiał. W tamtym okresie na szwedzkich scenach nie widywało się prawie żadnych aktorów z grona imigrantów. Pewnie byłam jedną z pierwszych. Dziś to się powoli zmienia w związku ze wzrostem liczby przybyszów z innych stron osiadłych w Szwecji.”

 

            Po „Medei”(5) Taslimi poznała Petera Oskarsona, który jest jednym ze sławniejszych szwedzkich aktorów, a przy tym interesuje się teatrem Orientu. Pracowała przy warsztatach przezeń organizowanych, na które zapraszał wykładowców z Chin, Grecji i Indii po to, by przedstawili teatry swoich krajów i starała się zapoznać ludzi zainteresowanych sztuką orientalną z teatrem perskim:

            „Współpraca z Oskarsonem stała się dla mnie świetną okazją do rozwoju moich umiejętności aktorskich. Wystąpiłam w dwóch wyreżyserowanych przez niego przedstawieniach. W tym okresie moim najważniejszym zajęciem były ćwiczenia głosowe z pewnym greckim specjalistą (...). Podczas jednej z podróży miałam okazję poznać bliżej teatr grecki pod kątem tego, dlaczego posługują się maskami. W niezadaszonych antycznych amfiteatrach greckich aktor był bardzo oddalony od publiczności. W niektórych z nich liczba widzów sięgała i piętnastu tysięcy osób. Dlatego to było bardzo ważne, żeby umiał przyciągnąć ich uwagę i temu właśnie służyły maski. Podczas jednej z wizyt zawodowych odegrałam fragmenty swojej »Medei« w jednym z takich właśnie teatrów charakterystycznych dla stylu starożytnego spektaklu greckiego i było to dla mnie zadziwiające doświadczenie. Potem pracowałam z reżyserką Sary Erlingdotter nad średniowiecznym dramatem liturgicznym, następnie w 1995 roku zaczęłam pracę w szwedzkim Teatrze Narodowym. Wystąpiłam tu w siedmiu sztukach. Między innymi w »Celestynie« Fernando de Rochasa [ok. 1465-1541], za którą to rolę otrzymałam nagrodę aktorki roku Teatru Narodowego za roku 1996. Potem zagrałam po raz drugi w »Medei«, tym razem w reżyserii Sary Erlingdotter. Za tę rolę Akademia Szewdzka przyznała mi nagrodę najlepszej aktorki roku 1999. Stopniowo, w praniu nauczyłam się mówić tak, żebym miała wrażenie, że mówię w języku ojczystym. Choć zdawałam sobie sprawę ze swoich niedociągnięć. Kiedy aktor uważa na to, jak mówi, oddala się od swojej roli.”

 

„Jestem poszukwiaczką w zakresie sztuki”

 

Teraz Taslimi ma 57 lat, ale mimo 37-letniego doświadczenia ze sztuką, uważa się wciąż za poszukiwaczkę w tej dziedzinie (pers. „honardżu”):

            „Jestem poszukiwaczką w zakresie sztuki i właśnie to pomogło mi przetrwać za granicą i zacząć wszystko od nowa w wieku 39 lat. Cieszę się, że dane mi jest pracować i uczyć się w atmosferze swobody. We własnym kraju na scenie krępowało nas tysiące ograniczeń. Tutaj aktor na deskach może spokojnie korzystać z takich środków, jak taniec, śpiew, głos, ruch i deklamacja, może bez barier pokazać graną postać tak, jak ją rozumie i dzięki temu się rozwijać. Ale w Iranie na aktorów, a zwłaszcza na aktorki nałożonych jest tysiące ograniczeń. Wiem, że tam są wybitne młode talenty, które natrafiają w swojej pracy na wiele przeszkód, a mimo to kreują piękne role. Niestety nie mają wiele okazji do wyjazdów, co dawałoby im szansę uczenia się i odciśnięcia piętna na innych społeczeństwach, a sami nasiąkają kulturą Zachodu głównie przez filmy i książki. Tutaj człowiek zainteresowany teatrem może poznawania aktorów z innych krajów i w efekcie inspirować się ich dziełem. Tej możliwości ja, my w Iranie byliśmy pozbawieni albo też z trudem ją zdobywaliśmy.

            Oczywiście przed rewolucją my z grupy aktorów Teatr-e Szahr i teatru Czaharsu mieliśmy w Iranie tę szansę, by parę razy wystawić kilka spektakli za granicą wraz z [Ormianinem] Arbim Awanesjanem, który jest irańskim aktorem teatralnym. Arbi miał poszukiwawcze podejście do aktorstwa, co pozwalało mu odkrywać różne rzeczy. Pokazał mnie, nam nowe drogi ekspresji teatralnej oraz nowe sposoby gry.”

            Susan Taslimi poza wyreżyserowaniem spektaklu „VD” Stiga Larsona, wystawiła [między innymi] następujące sztuki:

○ „Pocałuj moje buty” [„Kyss Mina Skor” Lucii Cajchanovej i Amira Bargashiego, 2002],

○ „Epileptyczny cel” [„Det Epileptiska Riktmärket” Martiny Montelius, 2002] oraz

○ „Laserowy człowiek” [„Lasermannen” Bengta Ohlssona, 2005].

            W latach 1991-1999 zagrała w 15 sztukach i filmach, wśród których poza wymienionymi tytułami jest także obraz reżysera Rezy Parsy zatytułowany „Marz” (Granica).

            W 2003 roku Susan Taslimi otrzymała Nagrodę Specjalną rządu szwedzkiego za wybitne osiągnięcia w dziedzinie reżyserii filmowej i aktorstwa.

 

Źródło: www.bbc.co.uk/persian/arts/story/2007/06/070607_oh_taslimi.shtml

 

Dorobek Susan Taslimi (role, filmy, nagrody) można znaleźć na stronie:

www.taslimifilm.se/CV.html

 

 

Przypisy – jednak się bez nich nie obyło (I. N.):

 

(1) „Baszu – mały obcy” (Baszu – qaribe-je kuczak) – Iran, reż. Bahram Bejzai, 1986/87, 114 min; wyświetlony w TVP na początku 2000 r.

 

(2) Działanie wojenne między Iranem a Irakiem zakończyły się w 1988 zawieszeniem broni, zaś w 1990 roku oba kraje wznowiły stosunki dyplomatyczne.

 

(3) Taslimi, urodzona w stolicy prowincji Gilan – Raszcie, sama jest Gilakijką.

 

(4) Dariusz Farhang – były mąż Susan Taslimi.

 

(5) Jak wspomniałam we wstępie Susan Taslimi grała we „Dybuku” Anskiego w reżyserii Petera Oskarsona (Orionteatern, Sztokholm; 1992-1994).

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
tatiana   |2008-11-12 14:44:42
czemu publikujecie tak rzadko i takie badziewia ! kto zarzadza ta iranika ?
przeciez bardzo odstaje od standardu portalu arabii.
Anonimowy   |2008-11-12 15:23:16
a co według ciebie nie byłoby badziewiem? Pytam z ciekawości, bo powyższy wywiad
na przykład dla mnie był ciekawy.
Inez   |2009-02-05 08:42:13
Świetny artykuł, i proszę o więcej
A na malkontentów nie ma co zwracać
uwagi.
Nawet nie podali argumentów dlaczego im się nie podoba, ocenili z marszu,
tak dla samej zasdy negowania, a to jest cecha każdego oportunisty.......ni e bo
nieee i już.....
edward   |2010-12-22 07:18:01
I love you Susan Taslimi you are able actress i hope you become successful
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Komentowane

CC logo pp logo IO UW logo unesco_logo
© 2004 - 2011 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej Współpracujemy z Wydziałem Orientalistycznym UW partner PK ds. UNESCO