|
Trzy lata temu wybrałam się latem do Maroka. Były to wakacje przed rozpoczęciem przeze mnie nauki na arabistyce – wiedziałam już, że dostałam się na te studia, ale o arabskim nie miałam zielonego pojęcia. Mimo to postanowiłam zaopatrzyć się w coś, co będę mogła w miarę szybko zacząć czytać po arabsku. Mój wybór padł na gazetkę dla dzieci Irfan.
Z racji kompletnej nieznajomości nawet podstaw arabskiego alfabetu, Irfan został przeze mnie wybrany na chybił trafił. Potem został wrzucony do szuflady i czekał na lepsze czasy. Ostatnio wpadł w moje ręce zupełnym przypadkiem i stwierdziłam, że opisanie arabskiej gazety dla dzieci może być ciekawe dla Czytelników ARABII. W końcu, jak już pisałam w artykule o dziecku w kręgu kultury islamu, aby zrozumieć dorosłych muzułmanów, warto zastanowić się chwilę, co ukształtowało ich za młodu: jakie wartości wpaja się najmłodszym w świecie islamu, czy różnią się one od chrześcijańskich, na co kładzie się największy nacisk? Irfan to gazetka tunezyjska, wydawana od 1997 roku. Słowo Irfan oznacza wiedzę, poznanie. Trudno mi określić, czy tytuł ten tłumaczy nastawienie pisma na treści dydaktyczne, których w piśmie zawartych jest bardzo dużo, czy też taki jest profil przeciętnej gazety dla dzieci. By to stwierdzić, należałoby dokładniej przejrzeć więcej różnych gazet arabskich, przeznaczonych dla najmłodszych czytelników. Jednakże z mojej dotychczasowej wiedzy wynika, iż Irfan nie odbiega jakoś wybitnie od wzoru gazety dla dzieci arabskich czy też może trafniej byłoby powiedzieć muzułmańskich. Jest to numer 420. pisma, wyszedł we wrześniu 2005 roku – czyli w miesiącu radżab 1426 roku hidżry, o czym informuje napis na okładce. Stąd przedstawione na rysunku dzieci szykują się do szkoły – sporo o tym również w środku pisma. Przekładamy pierwszą stronę – reklama banku, który umożliwia odłożenia dla dziecka pieniędzy na edukację. Dalej strona ze stopką redakcyjną (dla zainteresowanych mail kontaktowy:
Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, musisz mieć włączony Javascript by go zobaczyć
, strony internetowej gazeta najwyraźniej nie posiada). W słowie powitalnym do małych czytelników krótkie wspomnienie o wakacjach, które były bardzo miłe i minęły w mgnieniu oka oraz podkreślenie, iż teraz nadchodzi czas pracy. 
Dalej dział To jest język arabski, gdzie mamy omówienie rdzenia dżim, waw, dal, noszącego znaczenie hojności, dobroczynności. Ci, którzy znają zasady budowy języka arabskiego, wiedzą dokładnie, o co chodzi – nie będę tego dokładniej wyjaśniać, bo nie rozważania gramatyczne są przedmiotem tego artykułu. 
Od następnej strony komiks najbardziej orientalny, jak tylko można sobie wyobrazić – jedna z wielu historii o perypetiach dobrze znanego i nam Sindbada Żeglarza. Sindbad trafia na wyspę, gdzie mieszka ogromny ptak. 
Następnie historyjka, w której biała owieczka opowiada o losach swojego biednego, znienawidzonego przez wszystkich pana (rzecz jasna z dobrym zakończeniem). 
Dalej dwie strony poświęcone dziwnościom tego świata. Informacje o gatunku ptaków, których rozpiętość skrzydeł dochodzi do 3,5 m, o zwyczajach grzebalnych u słoni, Koranie spisanym na jajku, o dwóch surach koranicznych, spisanych na ziarenku i nowym sposobie policji niemieckiej na łapanie złoczyńców – za pomocą wystrzeliwania w nich sieci. 
Kolejny dział to listy nadesłane przez czytelników – wśród nich między innymi opis sposobu, w jaki prowadzą wojnę mrówki. 
Po długiej historyjce, w której bohaterami są zwierzęta... 
cała strona poświęcona imionom, których rocznica obchodzona jest we wrześniu, a więc, jak wynika z tytułu na środku strony – tym, zaczynającym się na literę sin. Niżej wypisano imiona wraz z ich znaczeniem. A więc np. imię Samir oznacza towarzysza wieczornej podróży, miłego partnera do rozmowy, kogoś inteligentnego. 
Przewracamy stronę – krótka opowieść o nieuważnym rybaku, który na tył swojego samochodu wpierw wrzucił rybę, a potem wpuścił tam kota. Dalszego toku wydarzeń łatwo się domyślić. 
Po lewej stronie zaś dział Znani wielcy ludzie. W tym numerze w następujący sposób opisano Jugurthę: Jugurtha Jugurtha to jeden z potomków Masinissy, który usiłował przywrócić jedność Północnej Afryce. Berberem Jugurthą opiekował się jego stryj, który wysłał go do Rzymu, gdzie Rzymianie próbowali uczynić z Jugurthy swojego poplecznika. Po powrocie z Rzymu Jugurtha zdobył tron, zwyciężając synów swojego stryja i chciał rozciągnąć swe wpływy na całą Północną Afrykę. Rzymianie bali się siły Jugurthy i wypowiedzieli mu wojnę, która trwała 6 lat, począwszy od 3 r.p.n.e. Jugurtha był w stanie pokonać Rzymian, ale został złapany na skutek zdrady swojego krewnego, Juhusa – króla Mauretanii, który dostarczył go Rzymianom, żądając w zamian paru ziem, które zostały mu obiecane. Koniec Jugurthy był naznaczony cierpieniem. Jugurtha był wielbicielem sportu, od dzieciństwa kochał rzut włócznią i biegi, a rywalizując ze swoimi rówieśnikami, zawsze wszystkich pokonywał, czym zdobywał sobie ich szacunek. Oprócz rzutu włócznią i biegów, Jugurtha był również entuzjastą polowań, w trakcie których często zdarzało mu się uganiać za lwami... Po skróconej wersji biografii Jugurthy pora na coś lżejszego – komiks, w którym dwójka bohaterów wspomina dopiero co zakończone wakacje. Czego to bohaterowie nie robili: pływali w morzu, uczestniczyli w różnych festiwalach, spacerowali po lasach, bawili się na weselach. Jednakże po tej chwili nostalgii zgodnie stwierdzają: teraz czas na wytężoną pracę! Oto cel na rok szkolny 2005-2006. Warto zwrócić uwagę na przedstawienie na rysunkach flagi Tunezji. Kolejne dwie strony poświęcono przyjaciołom jednego z bohaterów komiksu czyli Czytelnikom: obok zdjęć i imion dzieci, umieszczono życzenia od ich bliskich – np. z okazji ich urodzin. 
Oczywiście arabska gazeta nie mogła obyć się bez niezwykle ważnej po dziś dzień w kulturze arabskiej poezji – tutaj także umieszczono wiersz. 
I znów pora na lżejszą nutę – dział rozrywka, w którym umieszczono zagadki typu znajdź różnice, dopasuj brakujący fragment do rysunku, przejdź labirynt, rozwiąż krzyżówkę oraz parę ciekawostek, w rodzaju arabskiego pochodzenia francuskiego słowa chiffre, określającego cyfrę. 
Przewracamy stronę – kolorowanka dla dzieci, o wzorze, który swobodnie można by określić mianem arabeski oraz wycinanka z papieru, która po właściwym sklejeniu ma się stać bransoletką.  
Następnie dwie strony poświęcone kwestiom religii, czyli W ogrodzie islamu. Czytelnik znajdzie tu omówienie fragmentu Koranu, sury Miłosierny (Ar-Rahman), a konkretnie wersetów 19-21, które po polsku w tłumaczeniu prof. Bielawskiego brzmią następująco: On puścił wolno dwa morza, aby mogły się spotkać Między nimi jest przegroda, której nie przekraczają, Przeto które z dobrodziejstw waszego Pana uważacie za kłamstwo? Po prawej stronie analiza pod kątem językowym, a po lewej znaczenie ajatu. 
Przewracamy stronę – oto komiks, którego tytuł można by przetłumaczyć jako błazen, trefniś. Bohater komiksu wybiera się zakupić bilety na wycieczkę, ale przedtem zakłada na rękę zegarek swojego ojca. Niestety podczas zamykania drzwi, zegarek upada na podłogę i rozbija się. Bohater idzie więc do zegarmistrza, gdzie dowiaduje się, że ponieważ zegarek jest bardzo drogi, jego naprawa będzie dużo kosztować. Niestety, bohaterowi komiksu nie zostaną już żadne pieniądze na planowaną wycieczkę... 
Wykorzystano nawet tył okładki pisma – umieszczono tu pouczający komiks. Główny bohater bawi się z przyjaciółmi na swoim przyjęciu urodzinowym, gdy podchodzi do niego koleżanka i informuje go, że widziała jak jeden z gości wyciąga coś z szuflady. Jubilat sprawdza zawartość szuflady i przekonuje się, że brakuje w niej 10 dinarów, które tam uprzednio włożył. Następnie rozmawia z jednym z obecnych, wspominając o tym, jaką straszną rzeczą jest kradzież. Ostatecznie jego kolega oddaje mu 10 dinarów, mówiąc, że znalazł je na podłodze, a główny bohater wspaniałomyślnie informuje go, iż nie będą już wracać do tego tematu. 
Pozostaje mi tylko podsumować powyższy opis dość prostym do wyciagnięcia wnioskiem – gazetki przygotowywane dla dzieci muzułmańskich zawierają o wiele więcej treści dydaktycznych niż przeciętne pisemka zachodnie. Podczas gdy polskie 12-latki szukają w swoich czasopismach porad w sprawie pierwszych randek czy uchronienia się przed ciążą, ich równolatki w Tunezji czytają o gościnności czy wzajemnej pomocy – choć należy przyznać, iż wtłaczanie tychże nauk do głów dzieci z taką intensywnością może momentami wręcz bawić. Ciekawe tylko, co pozwala się lepiej rozwijać dzieciom? Ale odpowiedź na to pytanie nie należy już do mnie.
|
Znowu straszą... kob...
Mieszkam w Anglii i siłą rzeczy mam w...
Katar
Szukam - Szukam pracy(Katar ), przy ...
Aniołowie w islamie
Katar
O swoja wydajnosc sie nie martw-marze...
Odpowiedź na recenzj...