Strona Główna arrow Wywiady arrow Herbatka tym razem sosnowo-igłowa z artystami : rozmowa z Eirimasem Veličką
Herbatka tym razem sosnowo-igłowa z artystami : rozmowa z Eirimasem Veličką Drukuj
Ivonna Nowicka   
wtorek, 17/06/2008

Potrzymać w rękach kemanczę...

rozmowa z Eirimasem Veličką

podpytywała i przełożyła: Ivonna Nowicka

 

 

            Eirimas Velička (ur. 1965 w Alytus) to nie byle kto w tradycji nauczania muzyki na Litwie. Jego podręczniki dla szkół podstawowych zrewolucjonizowały podejście do tego przedmiotu. Zrobił z tej dziedziny doktorat i wykłada na Kolegium Wileńskim. Gra w zespole folk rockowym Atalyja. I co nam, iranistom, bliskie, uczył się perskiego i ma wyraźny sentyment do perskości, naturalnie w pierwszym rzędzie do muzyki perskiej.

Wywiad przeprowadziłam w niedzielę 8 lipca 2007 roku, gdy gościłam u Eirimasa w domu. Jego małżonka Eglė to jest „Sosna” wyczarowała wonną herbatę ze świeżymi igłami swej imiennicy sośnicy, obejrzałam jeden z koncertów hinduskich, jaki sfilmował w Indiach, posłuchałam jego transowych skrzypiec w piosence „Kuosela” (Ptaszynka kaweczka) Atalyi, obejrzałam jego kolorowe i pomysłowe podręczniki. I pomyślałam – jak nic trzeba z nim zrobić wywiad dla perskojęzycznych stron internetowych! A i polskim Czytelnikom szkoda go poskąpić...

Rozmowa toczyła się po rosyjsku.

 

 

Ivonna Nowicka: Dziękuję, że przyjąłeś propozycję wywiadu. Wiemy, że piszesz podręczniki do muzyki, grasz w zespole, wykładasz. Kim tak naprawdę jest Eirimas Velička?

 

Eirimas Velička: Sam też nie wiem, kim jestem (śmiech). To jedno z najtrudniejszych pytań.

 

IN: Które z tych rozmaitych zajęć jest dla ciebie najważniejsze? Które daje ci poczucie samorealizacji?

 

Velička: Bez wątpienia podręczniki do muzyki dla szkół powszechnych, ponieważ całkowicie odmieniły one sposób myślenia o muzyce w szkołach podstawowych. Nauczyciele zrozumieli, że muzyka też jest poważnym przedmiotem jak matematyka i mowa ojczysta. Uwierzyli, że każde dziecko może nauczyć się muzyki, każde może śpiewać, każde może czytać nuty i grać na jakimś instrumencie.

 

IN: Co takiego szczególnego było w tych podręcznikach, że pozwoliło im w to uwierzyć?

 

Velička: System nauczania oraz fakt, że opracowałem specjalny instrument, fujarkę z otworami. Każdy uczeń może ją kupić, jest bardzo tania, raptem pięć litów. Pokażę ci. Uczniowie grają na niej ludowe pieśni litewskie.

            Mój system pozwala uczyć się nut, śpiewać ze słuchu, grać na fujarce. Wszystkie te elementy wprowadzane są równolegle i stopniowo. Po czwartej klasie każde dziecko może już samodzielnie czytać nuty.

 

IN: Ile napisałeś podręczników? Dla których klas?

 

Velička: Są cztery główne podręczniki, dla pierwszej, drugiej, trzeciej i czwartej klasy. Do tego dochodzi książka, która ma kilku autorów, razem były nas trzy osoby, dla klasy szóstej. To podręcznik muzyki różnych stron świata. I jeszcze podręcznik dla klasy pierwszej po polsku, adaptacja mojego systemu. Z każdym podręcznikiem idzie w parze zeszyt do ćwiczeń, w którym uczniowie mogą pisać nuty. Zawiera zagadki muzyczne, krzyżówki muzyczne. Dzieci mogą rysować instrumenty, rozwijać swoje zdolności twórcze, to znaczy wymyślać rytmy, melodie.

 

IN: Te podręczniki są teraz w programie szkolnym?

 

Velička: Tak. Istnieją u nas dwa systemy autorskie. Nauczyciel ma tu swobodę wyboru.

 

IN: Słyszałam, że nakłady są bardzo duże.

 

Velička: Nie, nie takie duże.

 

IN: Ile egzemplarzy?

 

Velička: Czasem dziesięć, czasem dwadzieścia tysięcy.(1) Zależnie od wielkości zamówienia, od tego, jakie jest zapotrzebowanie na mój system, a jakie na ten drugi. Wychodzą co dwa, trzy lata. Tak że do tej pory było jakichś pięć do siedmiu wznowień.

 

IN: Wspomniałeś, że masz też podręcznik po polsku.

 

Velička: Bardzo liczna społeczność polska na Litwie to największa grupa z innym językiem ojczystym niż litewski. Nauczyciele tej mniejszości polskiej chcieli stworzyć i wydać taki podręcznik. Opracowali więc adaptację mojej książki dla klas pierwszych.

 

IN: Wiem, że w Iranie również wielu rodzicom zależy na tym, by ich dzieci uczyły się muzyki. Posyłają je w tym celu nie do szkół, lecz do prywatnych ośrodków. Program oparty jest tam na systemie Orffa. W nim też zaczyna się od nauki gry na flecie prostym. Czy oba systemy są zbliżone? Inspirowałeś się Orffem?

 

Velička: Rzeczywiście, istnieją takie idee. Idea Carla Orffa, idea Jaques-Dalcroze’a i Zoltána Kodály’ego(2). Myśl całej trójki przyjęła się powszechnie i wykorzystywana jest we wszystkich systemach nauczania muzyki. Co jednak u mnie wspólnego z Orffem? Folklor dziecięcy. Stanowi on swego rodzaju elementarną muzykę. Po pierwsze, folklor dziecięcy wypływa od samych dzieci. Po drugie, jego struktury muzyczne takie jak rytm i melodia, są bardzo elementarne. Można je układać na rozmaite sposoby jak klocki „Lego”. Trzecia rzecz wspólna, to wprowadzenie instrumentów muzycznych. Ideą Orffa było to, aby każde dziecko na czymś grało. W moim systemie dzieci grają na fujarkach – fletach oraz na niektórych narodowych instrumentach litewskich. Należy wspomnieć, że muzyka narodowa innych stron świata, Indonezji, Afryki, wywarła istotny wpływ na system orffowski. Ksylofony czy metalofony w jego książce „Schulwerk” wykonane zostały według prototypów indonezyjskich i afrykańskich. Wiesz przecież.

 

IN: Nie, nie wiem, ale to nie jest tu ważne.

 

Velička: Pentatonika, gama (śpiewa) do re mi sol la do, do la sol mi re do, którą wykorzystuje w swoim systemie Orff, rozpowszechniona jest w Chinach, w Afryce. Czyli to muzyka etniczna. Jednak rzecz, która mnie osobiście pociąga i której nie znajdzie się w systemie Orffa, to muzyka Orientu. Na przykład w klasycznej muzyce Iranu istnieją mikrotony, nuty, których nie da się zagrać na europejskim fortepianie. Mieliśmy je w dawnej muzyce litewskiej, ale to było wieki temu i się nie zachowało.

 

IN: W twoich podręcznikach też są mikrotony? Nie sądzę.

 

Velička: Nie, nie.

 

IN: Wspomniałeś, że poza fujarką wprowadzasz też ludowe instrumenty litewskie. Jakie konkretnie?

 

Velička: Skudučai, czyli fletnię Pana i kankles, dziewięciostrunową cytrę. Głównie te dwa.

 

IN: Na kankles gra się rękami...

 

Velička: Tak, rękami.

 

IN: Jak na irańskim qanunie(3)...

 

Velička: Jak na irańskim, arabskim i tureckim kanonie.

 

IN: Tyle o twoich książkach. Ale masz też zespół.

 

Velička: Ano mam.

 

IN: I co robicie?

 

Velička: Łączymy litewski folk z rockiem. Efekt porównywalny jest do tego, co w Iranie robi Sima Bina czy inni, nie pamiętam ich imion. W każdym razie podobny jest do muzyki Simy Biny. Z tym że u nas nieco większa domieszka rocka. Mamy gitarę basową, instrumenty perkusyjne, gitarę i instrumenty tradycyjne, czyli kankles, skudučai, skrzypki, kobzę dūdmaišis i... i... i... i flet indyjski oraz tablę.

 

IN: I drumlę.

 

Velička: No tak, drumlę, dambrelis.

 

IN: Wypuściliście płytę, prawda?

 

Velička: Nagraliśmy dwie płyty kompaktowe. Jednoczymy na nich litewski folk z rockiem.

 

IN: Widzę, że sporo wiesz o Iranie. Wspomniałeś o Simie Binie i o innych sprawach. Interesujesz się Iranem? Słyszałam, że zacząłeś uczyć się perskiego, tak?

 

Velička: Tak, zacząłem uczyć się perskiego, czytania alfabetu. Impulsem stało się moje zainteresowanie orientalną muzyką. Najpierw zafascynowała mnie „Hindustani classical music”, to znaczy północno-indyjska tradycja klasyczna. Potem przyszła pora na południowo-indyjską tradycję klasyczną. Kiedy jednak zacząłem zagłębiać się w tradycji północnych Indii, w historii muzyki tego regionu, pojąłem, że nie sposób zrozumieć jej bez muzyki irańskiej. I że kultura irańska wywarła największy wpływ na północne Indie. Bez muzyki Iranu nie da się dotrzeć do sedna muzyki Indii. Wtedy moją trzecią pasją stała się irańska, perska muzyka klasyczna, system dastgahów, instrumenty, to znaczy tar, kemancza, tombak, nej i inne(4).

 

IN: Zacząłeś też naukę perskiego? Dlaczego (śmiech)?

 

Velička: Interesowałem się muzykologią i odkryłem w Internecie stronę poświęconą teorii tej muzyki. Trochę tam było o historii, trochę o instrumentach, a wszystko po persku. Dotarłem do człowieka, który znacznie lepiej ode mnie znał perski, wykładowcy Uniwersytetu Wileńskiego. Poznałem się z nim i zaczął mi udzielać pierwszych lekcji czytania arabskiego pisma, wymowy słów. Tak to się zaczęło.

 

IN: Więc była taka możliwość? O to też chciałam spytać – był w Wilnie ktoś, od kogo mogłeś uczyć się tego języka?

 

Velička: Tak. W Wilnie istnieje na Uniwersytecie Wileńskim Instytut Orientalistyczny, który się tym zajmuje. Ten wykładowca, Algis Litvinas, zna perski i w tamtym czasie prowadził lektorat z perskiego dla arabistów. Bo wtedy nie było jeszcze iranistyki. Ale w tym roku akademickim na Uniwersytecie Wileńskim otwarto też iranistykę.

 

IN: Studiowałeś ją?

 

Velička: Nie. Tworzono również grupy dla ludzi z zewnątrz, którzy już pracowali czy dawno temu skończyli studia, ale dla własnej satysfakcji chcieli poznać jakiś język.

 

IN: Czyli znaleźli się w Wilnie i inni amatorzy perskiego?

 

Velička: Była w naszej grupie dwójka młodych ludzi, którzy również się go uczyli. A wszystko dzięki odbytej podróży, podczas której polecieli samolotem do Indii, tam oboje oddali swoje bilety powrotne i wracali autostopem przez Pakistan, Afganistan i Iran do Turcji. Z Turcji dostali się do Europy, na Litwę, samolotem, bo po zwiedzeniu Azji autostop po Europie ich już nie pociągał. Jak mówili, spośród trzech przemierzonych krajów podróż po Iranie najbardziej im się podobała ze względu na to, jak bardzo życzliwi są tam ludzie.

 

IN: Jak z kulturą Iranu? Twoim zdaniem istnieje zainteresowanie nią?

 

Velička: Moim zdaniem powoli się ono rodzi. Porównuję tu sytuację z zainteresowaniem w Polsce, w Warszawie. W Polsce zorganizowano warsztaty muzyki perskiej(5). Byłem zaskoczony, mogąc w Warszawie porozmawiać z kilkoma osobami po persku.

 

IN: Jak to? Przecież u nas naucza się perskiego, na uniwersytecie istnieje kierunek iranistyki.

 

Velička: No tak, ale u nas iranistyka liczy sobie zaledwie rok, dopiero co ruszyła. Nie sądzę, by ludzie dużo wiedzieli o Iranie. Niektórzy nie zdają sobie nawet sprawy, że starożytna Persja i dzisiejszy Iran to jeden i ten sam kraj. Ale teraz budzi się zaciekawienie islamem i kulturą muzułmańską, sufizmem, muzyką orientalną, poezją orientalną.

 

IN: Sam jak długo uczęszczałeś na zajęcia z perskiego?

 

Velička: Dwa, nie, trzy semestry.

 

IN: Znasz jakiś wiersz po persku? (po cichu i ze śmiechem) Wiem, że znasz.

 

Velička: Tak, tak. Algis Litvinas nauczył mnie czterowiersza Omara Chajjama. Jednak bardziej od Omara Chajjama podoba mi się Amir Chorsou, który tworzył zarówno po persku, jak i w hindi. To jeden z twórców Hindustani classical music. Spoczywa w Dehli, stąd nazywa się Amir Chosrou Dehlawi. Znam jeden jego wiersz, który ma sens mistyczny: (recytuje po persku)

 

„Zaban-e jar-e man farsi” (Językiem mego druha/mej lubej perski)

Nie!

 

„Zaban-e jar-e man torki wa man torki nemidanam

Cze chosz bodi agar bodi zabanasz dar dahan-e man”

(Językiem mego druha turecki, a ja nie znam tureckiego

Pięknie by było, gdyby w mych ustach także był ów język jego

lub:

Językiem mej lubej turecki, a mnie obca to jest mowa

Tak bardzo chcę, żeby w mych ustach takoż język ten się chował)

 

Można interpretować go na kilku płaszczyznach, naturalistyczno-erotycznej, miłosnej i transcendentnej. Jako obcowanie z Bogiem, że trudno bardzo pojąć język Boga. Taki sens też tu jest.

 

IN: Sufizmem również się interesujesz? Zapytałeś mnie kiedyś, czy mogę czytać Rumiego w oryginale... Powiedziałeś wtedy, że zaczynałeś od muzyki, ale że teraz wciągnęła cię i literatura.

 

Velička: Zawsze interesowałem się sufizmem. To zainteresowanie mistyką muzułmańską rozwijało się paralelnie do poznawania mistyki hinduskiej. Ponieważ zajmowałem się Indiami, ciekawy był dla mnie również hinduizm, a zwłaszcza joga. Można powiedzieć, że w sufizmie niektóre elementy zbliżone są do jogi, że istnieje coś w rodzaju jogi muzułmańskiej. Taka była moja droga.

 

IN: Odwiedziłeś te kraje, których języków się uczysz?

 

Velička: Do Iranu tylko chcę jechać i ufam, że kiedyś nadarzy się po temu sposobność. To znaczy mam ogromną nadzieję na pokój w tamtym regionie, że Stany Zjednoczony nie zaatakują. Ale byłem w Indiach, dwa razy.

 

IN: Jaki miałeś program pobytu w Indiach?

 

Velička: Chciałem podróżować. Interesowałem się filozofią Śri Aurobindo, odwiedziłem jego aśramę w Pondicherry, byłem w Auroville, tym mieście opartym na zasadach filozofii Aurobindo.

            Poznawałem też bliżej muzykę klasyczną południowych Indii. Poszedłem na kilka lekcji śpiewu, choć nie jestem wokalistą, tylko skrzypkiem. Ale innej możliwości nie było, a do tego, jeżeli chce się zrozumieć muzykę indyjską, na początek śpiew jest bardzo dobry. Było też sporo okazji, by oglądać taniec bharatanatyam, tradycyjny teatr muzyczny kathakali, odwiedzać świątynie hinduistyczne.

 

IN: Co jest dla ciebie ciekawego czy ważnego w filozofii Aurobindo?

 

Velička: Jedna rzecz jest bardzo szczególna w filozofii Aurobindo. Fragment jego dzieła „The Divine Life” głosi: „All life is yoga”. Niezależnie od tego, czy zajmujesz się jogą, czy nie, Bóstwo, Absolut, czyni jogę poprzez ciebie. To znaczy jesteś podobny do Bożego instrumentu.

 

IN: Co tutaj znaczy „joga”?

 

Velička: Joga to zjednoczenie indywidualnej duszy z Absolutem. Istnieją w niej różne techniki, różne drogi. W muzułmańskim mistycyzmie również mowa jest o zjednoczeniu z Bogiem. Wydaje mi się, ale tylko wydaje, bo nie mam tu większej wiedzy, że pojawienie się sufizmu nie pozostawało bez związku z hinduizmem.

 

IN: Byłeś w Delhi, gdzie jest pochowany Amir Chosrou Dehlawi?

 

Velička: Dwa razy odwiedziłem grób Amira Chosroua, słyszałem muzykę qawwal. Dla mnie to było bardzo istotne z duchowego punktu widzenia, odwiedzić ośrodek suficki. W Dehli spoczywa Hazrat Nezam od-Din, Amir Chosrou. Modliłem się za tych świętych u ich grobów.

 

IN: Mówisz, że chciałbyś pojechać do Iranu. Co szczególnego zamierzasz tam robić?

 

Velička: Oczywiście poczuć klasyczną muzykę perską. Marzę o tym, aby zbliżyć się do tradycyjnej muzyki, to znaczy poznać bliżej system dastgahów u mistrzów. Może też potrzymać w rękach kemanczę, tar...

 

IN: Czemu tylko potrzymać?

 

Velička: Oczywiście też nauczyć się trochę grać. Kupić instrument, przywieźć na Litwę. To jedna rzecz. Druga...

 

IN: Przepraszam, a masz w domu jakiś instrument irański?

 

Velička: Nie, ani jednego. Chciałbym mieć jakiś instrument strunowy. Bo na neju... nie mam praktyki gry na instrumentach dętych. W tym życiu nie zdążę już nauczyć się czegoś na nej. Tak że w moim wypadku można myśleć tylko o setarze(6) i kemanczy.

 

IN: Mając już taki instrument, jaki chciałbyś czynić z niego użytek? W zespole?

 

Velička: To jeszcze niesprecyzowane. Ale gdyby był instrument, gdyby było doświadczenie, wyczucie muzyki irańskiej, jej ładu, dastgahów i awazów, wtedy można by próbować połączyć go z ludową muzyką litewską. To znaczy nagrać coś, wykorzystać na koncertach.

 

IN: Czy na Litwie były jakieś koncerty muzyki perskiej?

 

Velička: W Wilnie nigdy jeszcze nie koncertował żaden muzyk z Iranu.

 

IN: Istnieją widoki na jakiś koncert?

 

Velička: Istnieją. Mam nadzieję, że uda mi się zaprosić Mohammada Rasoulego, który mieszka obecnie w Warszawie i gra na neju. Chcę zorganizować niewielki koncert dla miłośników tego typu muzyki. Ma to być pierwszy koncert tradycyjnej muzyki irańskiej, żeby się przekonać, czy rozbudza się szersze zainteresowanie.(7)

 

IN: Litewski to bardzo stary język indoeuropejski. Pewnie znalazłeś jakieś wspólnoty z perskimi wyrazami.

 

Velička: Naturalnie. Na przykład: gol – gėlė, kwiat, cyfry: do – du, pandż – penki, szesz – szeszi. Dalej dandan – dantis, ząb, sar – šaltas, zimny.

 

IN: Czegoś podobnego do „kudak”, dziecko, czy „kuczak”, mały, nie macie?

 

Velička: Nie, mały to mažas. Aha! Baradar – brolis, brat, madar – mama, chahar – sesuo, siostra. Jednak żeby rozpoznać pokrewieństwo tej ostatniej pary, trzeba już lepiej rozeznawać się w lingwistyce. Trzeba wiedzieć, że w indoeuropejskiej rodzinie językowej dźwięk „h” może przechodzić w „s”. W każdym razie choć tych wspólnot nie za wiele, to jednak są.

 

IN: [Biorąc pod uwagę te pokrewieństwa; I.N.], trudny był dla ciebie perski?

 

Velička: Nie mam zupełnie zdolności do języków, nauka ich idzie mi powoli.

 

IN: Zaraz zaraz, a ile to się zna języków? Litewski, nasza rozmowa toczy się po rosyjsku, do tego polski, jakie jeszcze? (śmiech) No proszę, Eglė podpowiada, że niemiecki.

 

Velička: Nie, dobrze znam tylko jeden język, swój ojczysty. Poza tym jestem w stanie powiedzieć kilka zdań w różnych językach. Po rosyjsku mogę konwersować, ale w pozostałych już mi trudno. Po niemiecku mogę mówić z Łotyszami, podobnie jak i po łotewsku. Po angielsku jestem w stanie dogadać się trochę z Hindusami. Znam trzy słowa w hindi i trzysta po persku. (śmieje się)

 

IN: Łotewskie jest bardzo podobny do litewskiego?

 

Velička: Tak, oba należą do grupy języków bałtyckich. Jest ona zbliżona do języków słowiańskich, ale stanowi oddzielną gałąź. W przeszłości była bardzo liczna, ale współcześnie żywe są tylko dwa języki, litewski i łotewski.

            Litewski to bardzo archaiczny język indoeuropejski. Przypuszczam, że może mieć wiele wspólnot z dawnym perskim, z językiem z czasów „Awesty”, którym się nie zajmowałem i którego nie znam. Ale sądzę, że można w nim znaleźć więcej wyrazów wspólnych z litewskim.

 

IN: To tyle. Może jest jeszcze coś, co chciałbyś dodać? Jeżeli nie, to ze swojej strony dziękuję.

 

Eglė: Powiedz o islamie, że rozumiesz go lepiej niż hinduizm.

 

Velička: Tak, o tym warto wspomnieć. Gdy byliśmy razem z przyjaciółmi w Indiach...

 

IN: Kiedy?

 

Velička: W styczniu tego roku [2007; I.N.]. Trzy lata wcześniej odwiedziłem Indie z innymi ludźmi. W każdym razie, zwiedzaliśmy świątynie chrześcijańskie, hinduistyczne i meczety. Nasze odczucie było takie, że... Choć dawna religia Litwy ma być może elementy wspólne z religią wedyjską, z której rozwinął się współczesny hinduizm, to jednak nasze wrażenia były takie, że gdy wchodzi się do świątyni hinduistycznej, będąc katolikiem, to znaczy [jak to kategoryzują muzułmanie; I.N.] przedstawicielem „ludu księgi”, jest tak, jakby trafiło się do innego kosmosu. Bardzo trudno coś zrozumieć. Hinduiści mają zwyczaj murti, składania pokłonów przed posągami, czczą obrazy. Bardzo trudno przekonać się, że w tym posągu, w tym kawałku kamienia widzi się Boga.

I odwrotnie, gdy jesteś w meczecie razem z muzułmanami, czujesz, że islam przemawia do ciebie znacznie lepiej niż hinduizm. Wynika to, jak sądzę, z faktu, że religie monoteistyczne są sobie bliższe. Zatem niezależnie od tego, że Litwini byli ostatnimi poganami [w Europie; I.N.], którzy przyjęli chrześcijaństwo i że zachowali szacunek do przyrody, do drzew i kamieni, to jednak sześćset lat chrześcijaństwa sprawiło, że łatwiej pojąć im islam czy judaizm niż hinduizm.

 

IN: Dziękuję.

 

(strona zespołu Eirimasa: www.atalyja.com)

 

wywiad można przeczytać po persku na stronie:

www.khazzeh.com/archives/text/000969.php

Przypisanki:

 

(1) Nakład niemały zważywszy, że liczbę ludności Litwy w 2007 roku szacowano na 3 392 tysięcy mieszkańców.

 

(2) Carl Orff (1895-1982) zaraz kojarzy się z gdy usłyszaną, to niezpomnianą „Carminą Buraną”, zresztą nie jedynym swoim oratorium. Lecz to także zasłużony pedagog muzyczny.

Szwajcar Émile Jaques-Dalcroze (1865-1950) nie kojarzy się już z żadną „Carminą Buraną” i słusznie. Za to gdy padnie słowo „eurytmia”, dzwoni dzwoneczek w głowie. To on opracował ten pomysłowy system nauczania rytmu przy pomocy ruchów ciała, w którym ruchy nóg i tułowia oddają wartość nut, zaś ruchy rąk – ich długość. Naukę eurytmii opierano na jego aranżacjach popularnych pieśni i kanonów dla dzieci. Wywarła też wpływ na taniec XX w.

Zoltán Kodály (1882-1967) to węgierski kompozytor i znawca ludowej tradycji muzycznej Węgier. Odegrał istotną rolę jako pedagog przyszłych nauczycieli, za których pośrednictwem udało mu się upowszechnić znajomość muzyki w ojczyźnie.

 

(3) Irański qanun (przez arabski z greckiego „kanon” – reguła) – instrument muzyczny w kształcie trapezu prostokątnego zwykle o 82 strunach strojonych na 27 nut. Podobny do santuru, czyli irańskich cymbałów, ale poza kształtem różni się odeń sposobem wydobywania dźwięku. Podczas gdy na santurze gra się pałeczkami, qanun szarpie się nakładkami wsuniętymi na palce wskazujące (tradycyjnie już tu i poniżej wg: Otraii A., Darwiszi M. R., „Sazszenasi-je irani” /Wiedza o instrumentach muzycznych Iranu/, Tehran 1386 [2007]).

 

(4) Tar – długoszyjkowy instrument strunowy zarywany plektronem o wciętym pudle rezonansowym, skórzanej membranie i 6 strunach o skali niecałych trzech oktaw.

Kemancza (pers. kamancze) – długoszyjkowy instrument smyczkowy z czterema strunami o skali prawie trzyoktawowej. Ponieważ kemancza nie posiada progów i miewa różne stroje, można z niej wydobyć wszystkie interwały spotykane w muzyce narodowej Iranu. Podczas gry oparta na udzie i trzymana pionowo.

Tombak – drewniany bęben pucharowy.

Nej – trzcinowy flet poprzeczny o 4 do 6 otworach palcowych u góry i jednym od spodu o niezwykle trudnej do opanowania technice zadęcia. Skala niepełnych trzech oktaw.

 

(5) Eirimias ma zapewne na myśli zajęcia z muzyki orientalnej, które w roku akademickim 2006/2007 zorganizował Instytut Orientalistyczny UW. Na kolejnych spotkaniach omawiane były podstawy kultury muzycznej Chin, Japonii, Mongolii, Tuwy, Indii, Indonezji, Turcji i oczywiście Iranu. A także Afryki.

            Między 10 a 14 września 2007 r., czyli już po rozmowie z Eirimasem, rzeczywiście odbyły się w Warszawie warsztaty muzyki perskiej (i nie tylko) z klasą santuru, taru, setaru, kamanczy i neju w ramach III Festiwalu Skrzyżowanie Kultur.

 

(6) Tu bez wyjaśnień, bo znużyło mnie już przepisywanie przypisów (choć pewnie ciekawsze to niż przypisywanie przepisów). Można zajrzeć do I części wywiadu z M. R. Darwiszim „Muzyka to dla mnie intymna rozmowa z Bogiem”, przypis 7.

 

(7) Znów są siły do przypisanek, bo też tym razem jest akcja. Otóż Eirimasowi rzeczywiście udało się sprowadzić do Wilna Mohammada Rasoulego. Miał on dwa koncerty (nej, tar, daf), 27 i 28 listopada 2007 r. przy akompaniamencie Anny Rasouli na tombaku, jeden w Kownie i jeden w Wilnie. Były to pierwsze sesje muzyki irańskiej na Litwie.

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Komentowane

CC logo pp logo IO UW logo unesco_logo
© 2004 - 2011 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej Współpracujemy z Wydziałem Orientalistycznym UW partner PK ds. UNESCO