Strona Główna
Cele polskiej polityki zagranicznej w Afganistanie Drukuj
Szymon Skalski   
sobota, 07/06/2008
Wypowiedź polskiego Ministra Spraw Zagranicznych Radka Sikorskiego dotycząca ukarania Gulbuddina Hekmatjara jako przestępcy wojennego skłania do krótkiej refleksji nad celami polskiej polityki zagranicznej w tym regionie świata a w Afganistanie w szczególności.

 

Powszechnie wiadomym jest fakt, że Hekmatjar nie jest jedynym afgańskim komendantem, który ma „krew na rękach”. W obecnym rządzie i parlamencie ich nie brakuje, raczej jest takich wielu. Oczywiście problem rozliczenia się z przeszłością jest bardzo istotną sprawą jednak pamiętać należy o tym, że dopóki wewnątrz nie będzie względnego spokoju, nie ma się co łudzić, że ktokolwiek podejmie trud takich rozliczeń. Dlatego rząd Karzaja już wielokrotnie podejmował próby porozumienia ze zbrojną opozycją (w tym także z samym Gulbuddinem Hekmatjarem).

 

Gulbuddin Hekmatjar  pomimo dosyć drastycznego stylu uprawiania polityki (w 1972 roku przypisywano mu zabójstwo partyjnego kolegi, w 1992 roku oskarżano  o ostrzelanie samolotu prezydenta Afganistanu Modżaddidiego, a w końcu przypisuje się mu kwietniowy zamach na prezydenta Karzaja) postrzegany był jako przywódca Pasztunów. Obdarzony niezwykłym zmysłem politycznym potrafi wykorzystywać każdą nadarzającą się okazję do wzmocnienia swojej pozycji. W okresie wojny z ZSRR był głównym beneficjentem militarnej i finansowej pomocy USA. Kiedy w 1989 roku po wycofaniu się wojsk radzieckich, USA dostrzegło w swoim dotychczasowym partnerze skrajnie fundamentalistyczne poglądy i skierowało pomoc do jego dotychczasowych przeciwników, ten mógł nadal liczyć na pomoc Pakistanu. Korzystał z niej do 1993 roku, kiedy dotychczasową politykę pakistańskiego rządu zmieniła nowa premier Benazir Bhutto. Jednak Hekmatjar już co najmniej od 1992 roku korzystał z pomocy Arabii Saudyjskiej. Walkę o władzę w Afganistanie przegrał z nową siłą na afgańskiej scenie politycznej – Talibami. W tym czasie (tj. w latach 1992-1996) dwukrotnie był premierem rządu w Kabulu.

 

Przez wszystkie lata komendant zwany Lwem Pandższiru, Tadżyk – Achmad Szach Massud był jego największym rywalem. W tej rywalizacji Hekmatjar pokazał wielokrotnie, że potrafi nie tylko walczyć ale także wykorzystywać swoje polityczne wpływy, by kreować się na przywódcę Pasztunów.

 

Przejmując „opiekę” nad prowincją Ghazni Polska powinna prowadzić bardziej wyważoną i skoncentrowaną na rekoncyliacji politykę zagraniczną. Jeżeli nasza obecność militarna w Afganistanie ma przynieść jakieś rezultaty powinna być wspierana przez dyplomację. Tymczasem Minister Spraw Zagranicznych zaczyna swoją wizytę od wymachiwania szabelką i odgrażania się wobec tych, którzy stanowią realną siłę polityczną i niewątpliwie wrócą do oficjalnej polityki.  W działaniach dyplomatycznych powinniśmy większą uwagę zwracać na polityczne gesty i wypowiadane słowa. Głównym programem wizyty polskiego Ministra Spraw Zagranicznych w Afganistanie nie powinna być wizyta w mauzoleum bohatera Tadżyków, gdy ponosimy odpowiedzialność za prowincję zdominowaną przez Pasztunów. Polski Minister Spraw Zagranicznych nie powinien publicznie wyrażać swoich prywatnych opinii dotyczących Gulbuddina Hekmatjara (cieszącego się poparciem wśród dużej części pasztuńskej ludności prowincji Ghazni), w czasie kiedy rząd afgański podejmuje kolejne próby skłonienia Gulbuddina do zawieszenia broni.  

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Roger  - po co tam jesteśmy?   |2008-06-08 08:36:51
Należy zadać sobie podstawowe pytanie: po co tam jesteśmy?
Jeżeli jesteśmy w
Afganistanie po to, aby pomóc władzom Afganistanie w umacnianiu własnego państwa
a zwalczamy tylko ingerencję z zewnątrz to powinniśmy cieszyć się z możliwości
porozumienia wszystkich sił politycznych. Jeśli natomiast Polska wysłała wojska
do Afganistanu, aby zdobyć kraj i podbić go dla Amerykanów to wypowiedź ministra
jest całkiem logiczna.
Piotr Chmielarz   |2008-06-08 10:04:46
jaby się opowiedział za tym drugim.
KJ   |2008-06-08 20:23:41
Wreszcie jakiś sensowny głos na ten temat.
Roger  - re:   |2008-06-09 19:10:07
Piotr Chmielarz napisał:
jaby się opowiedział za tym drugim.


To weź karabin i jedź do Afganistanu. Jak Ci urwie nogę
na minie amerykańskiej, jeszcze z pierwszej wojny, to
będziesz mógł mówić o szczęściu.
A nieszczęście
będzie, gdy wymordujesz całą rodzinę, bo w nocy pies w ich
obejściu głośno szczekał.
Anonimowy   |2008-06-10 13:45:00
Źle mnie zrozumiałeś albo to ja źle sformułowałem komentarz miałem na myśli, że
polski rząd zarówno obecny jak i poprzednie wysłały polskich żołnierzy, żeby
wykonali brudną robotę dla Amerykanów.
Piotr Chmielarz   |2008-06-10 13:47:59
Powtarzam jeszcze raz źle mnie zrozumiałeś miałem na myśli to, że zarówno rząd
jak i sikorski wysłali naszych żeby wykonali brudną robotę za Amerykanów.
JG   |2008-06-10 21:17:14
Trzeba też pamiętać o bardzo ważnej sprawie: Kim by Hekmatjar nie był, dla
większości afgańskich Pasztunów zawsze będzie bardziej swojski niż pan minister
Sikorski i sercem będą po jego stronie. Tacy już są. Hekmatjar - może i bandyta,
ale jest NASZ.
Z całym szacunkiem do ministra Sikorskiego, ale postąpił
niedyplomatycznie i nie zważył wcale na realia afgańskie. A media afgańskie aż
huczą...
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Komentowane

CC logo pp logo IO UW logo unesco_logo
© 2004 - 2011 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej Współpracujemy z Wydziałem Orientalistycznym UW partner PK ds. UNESCO