Strona Główna arrow Blog Marka Kubickiego arrow Ghazni - kłopot z gubernatorem
Ghazni - kłopot z gubernatorem Drukuj
marekkubicki   
wtorek, 03/06/2008

Dr Muhammad Usman został trzecim gubernatorem Ghazni w przeciągu ostatnich kilku miesięcy. Zastąpił Sher Khosti, który z kolei zajął miejsce Fajzanullaha Fajzana. Gdybyśmy cofnęli się jeszcze kilka miesięcy to 18 września 2007 roku stanowisko piastował jeszcze Maradżuddin Patan.

 

Ta karuzela gubernatorów prowincji świadczy o jednym – władza rządu centralnego i jej przedstawiciele ewidentnie nie radzą sobie z przywróceniem porządku w prowincji. Żołnierze ANA i ANP są stałym celem ataku. Skuteczność władz i kontrola nad prowincją jest bardzo słaba. W ostatnich kilku tygodniach porwano jednego z szefów policji, przedstawiciela władz komisji dialogu (zajmującej się porozumieniem z Talibami), nie mówiąc już o cywilach. Na krótko Talibowie przejęli władze w jednym z dystryktów (choć wycofali się przed nadejściem odsieczy paląc siedzibę władz lokalnych). Zgodnie z tymi danymi Ghazni – tak jak pisałem poprzednio – z pewnością nie jest łatwą i spokojną prowincją, wprost przeciwnie, jawi się jako jedna z najtrudniejszych w Afganistanie.

 

Dodatkowo, jak można przeczytać w depeszy PAP istnieje prawdopodobieństwo, że nie będziemy mieli w regionie własnego zespołu odbudowy: „Szef MON Bogdan Klich wielokrotnie oceniał dotychczas, że Polski nie stać na stworzenie własnego PRT (Provincional Reconstruction Team, czyli regionalnego zespołu odbudowy). Informował jednocześnie, że ok. 30 żołnierzy i pracowników wojska znajdzie się w amerykańskim PRT działającym w Ghazni.” Jaki w takim razie jest sens koncentrowania się w jednej prowincji, skoro nie będziemy mieli własnego zespołu odbudowy? Zwłaszcza, że ze wszystkich PRT akurat ten w Ghazni kierowany obecnie przez Amerykanów uchodzi za wyjątkowo nieudolny.

 

Pozostaje otwarte pytania. W jaki sposób polski rząd i wojsko będzie chciało realizować swoją politykę w Afganistanie, skoro nie stać nas na PRT? Jak mamy przekonać mieszkańców prowincji do naszych działań, skoro nie będziemy mogli w żaden sposób polepszyć ich losu, nie mając „cywilnych” narzędzi w ręku?

 

Wierze w to, że nie jest jeszcze za późno i nawet jeżeli nie będziemy mieli własnego PRT to jakiś program odbudowy i pomocy lokalnej ludności cywilnej będziemy mieli. Inaczej bardzo słabo widzę szanse zdobycia poparcia i zaufania miejscowej ludności.

 

Dla zainteresowanych tematem, więcej o działaniu PRT w Afganistanie:

 

http://www.nato.int/docu/review/2007/issue3/polish/art2.html

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
 
 

Komentowane

CC logo pp logo IO UW logo unesco_logo
© 2004 - 2011 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej Współpracujemy z Wydziałem Orientalistycznym UW partner PK ds. UNESCO