|
I znów cytat z mistrza ciętej riposty, który wzruszył mnie do łez: „Jako przykłady "pełnych nadziei" początków jeśli chodzi o demokrację Bush wymienił Turcję, Egipt, Afganistan i Irak. - Obserwujemy początki reform od Maroka i Algierii po Jordanię i kraje Zatoki Perskiej. Ameryka docenia wyzwania jakie stoją przed Bliskim Wschodzie, ale docenia też światełko swobód obywatelskich, które zaczyna świecić w tym regionie - mówił prezydent Bush.” – za PAP.
O dziwo nie były to słowa skierowane do Amerykanów, którzy nie muszą się znać na polityce międzynarodowej i Bliskim Wschodzie, ale do przywódców państw arabskich zbierających się na Światowym Forum Gospodarczym. Amerykański prezydent wypowiadał się w Szarm esz-Szejk, egipskim kurorcie nad Morzem Czerwonym. Odbiorcami jego przemówienia byli także dziennikarze i eksperci krajów arabskich. Nie będę przytaczał pozostałych (w swoim generalnym zamyśle słusznych) założeń co do kierunków rozwoju i zmian, które powinny zachodzić na szeroko pojętym Bliskim Wschodzie. Nie do końca jednak wierzę, by jakikolwiek Arab słysząc o demokratycznych przemianach w Egipcie i mało demokratycznej Syrii (ciekawe, kto jeszcze widzi aż tak olbrzymią różnice między tymi krajami?) oraz o demokracji w Afganistanie (zwłaszcza w rządzie Karzaja, który ostatnio zamyka dziennikarzy za bluźnierstwo i zakazuje oglądania „wszetecznych” programów w telewizji) mógł brać poważnie pozostałą część przemówienia. Czy naprawdę nie można było wybrać sobie innego miejsca na opowiadanie tak mało wiarygodnych haseł? Czy wewnętrzna polityka USA związana z wyborami prezydenckimi musi dezawuować resztki wiarygodności amerykańskiej u Arabów? Czy takie przemówienie nie mogło być skierowane do amerykańskich dziennikarzy i Kongresu, gdzie hipokryzja polityki zagranicznej USA, która z wspieraniem demokracji i wolności słowa na Bliskim Wschodzie niestety ma niewiele wspólnego, nie byłaby tak rażąca. Bush pomija w swoim przemówieniu dosyć oczywisty fakt, że demokratyczna większość w Egipcie i wielu innych krajach arabskich wybierze fundamentalistów muzułmańskich. Dyplomacja amerykańska nie zajmuje się teorią, ale praktyką i tego błędu już nie robi. Dlatego dosyć hojnie wspiera mało demokratycznych, ale gwarantujących spokój w regionie, miejscowych przywódców. Arabowie potrzebują demokratyzacji, zmian i reform. Arabowie czekają na słowa, takie jak Busha: „Zwiększenie wolności obywatelskich jest kluczowe do przekształcenia obecnego bogactwa w trwały dobrobyt. Wolne społeczeństwa pobudzają konkurencję na rynku, dają ludziom dostęp do informacji których potrzebują do podejmowania właściwych i odpowiedzialnych decyzji. Dają także obywatelom prawa, które obnażają korupcję i pomagają budować zaufanie na przyszłość – stwierdził.” Arabowie nie czekają jednak na kolejne puste deklaracje, które już w momencie ich wygłoszenia są nic nie znaczącymi frazesami. Wiadomym jest, że USA nie porzuci swoich naftowych sojuszników, nie będzie też krytykować tych, którzy torturują dla nich złapanych przez Amerykanów więźniów i są wiernymi sojusznikami w „wojnie z terrorem”. Dlatego niedemokratyczne rządy na Bliskim Wschodzie mogą spać spokojnie. A demokratycznie wybrany Hamas i partie muzułmańskie w Algierii są demokratycznie – niedemokratyczne, co zresztą większość pragmatyków polityki międzynarodowej zdaje się popierać. Niech o demokracje walczą najlepsze i najskuteczniejsze na świecie amerykańskie organizacje pozarządowe, media i wszystkie pozarządowe struktury jakie tylko można sobie wymyślić. Niech przywódcy amerykańscy natomiast mówią o demokracji na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ, w Kongresie lub na spotkaniach w UE. Błagam jednak, niech nie mówią takich głupot na konferencjach w krajach arabskich i niech nie mówią Egipcjanom, stojąc na egipskiej ziemi o demokratycznych zmianach w Egipcie. Bo w to, przy najszczerszych chęciach nikt nie jest w stanie uwierzyć. A ja jako Polak, a tym samym przymusowo najwierniejszy sojusznik USA i chcąc nie chcąc bezwarunkowy zwolennik polityki amerykańskiej w regionie (czy rząd PiS czy PO to się nie zmienia i nie zmieni) wstydzę się za słowa przywódcy sojuszniczego państwa, który być może wkrótce poprowadzi wojsko polskie do kolejnej misji stabilizacyjnej.
|
Bez lichwy. Czy możn...
reply this post - When you are in the...
Obraz Jezusa w Koran...
świetna, warto
Typowy Arab - Jaki j...
*** - Znam ( swoja byłą nauczycielkę ...
Typowy Arab - Jaki j...
Typowy Arab - Jaki j...
;( - Gdyby było tak w Chrześcijaństwi...