Strona Główna arrow Blog Marka Kubickiego arrow Demokratyczny Egipt i Afganistan
Demokratyczny Egipt i Afganistan Drukuj
marekkubicki   
wtorek, 20/05/2008

I znów cytat z mistrza ciętej riposty, który wzruszył mnie do łez: „Jako przykłady "pełnych nadziei" początków jeśli chodzi o demokrację Bush wymienił Turcję, Egipt, Afganistan i Irak. - Obserwujemy początki reform od Maroka i Algierii po Jordanię i kraje Zatoki Perskiej. Ameryka docenia wyzwania jakie stoją przed Bliskim Wschodzie, ale docenia też światełko swobód obywatelskich, które zaczyna świecić w tym regionie - mówił prezydent Bush.” – za PAP.

 

O dziwo nie były to słowa skierowane do Amerykanów, którzy nie muszą się znać na polityce międzynarodowej i Bliskim Wschodzie, ale do przywódców państw arabskich zbierających się na Światowym Forum Gospodarczym. Amerykański prezydent wypowiadał się w Szarm esz-Szejk, egipskim kurorcie nad Morzem Czerwonym. Odbiorcami jego przemówienia byli także dziennikarze i eksperci krajów arabskich.

 

Nie będę przytaczał pozostałych (w swoim generalnym zamyśle słusznych) założeń co do kierunków rozwoju i zmian, które powinny zachodzić na szeroko pojętym Bliskim Wschodzie. Nie do końca jednak wierzę, by jakikolwiek Arab słysząc o demokratycznych przemianach w Egipcie i  mało demokratycznej Syrii (ciekawe, kto jeszcze widzi aż tak olbrzymią różnice między tymi krajami?) oraz o demokracji w Afganistanie (zwłaszcza w rządzie Karzaja, który ostatnio zamyka dziennikarzy za bluźnierstwo i zakazuje oglądania „wszetecznych” programów w telewizji) mógł brać poważnie pozostałą część przemówienia.

 

Czy naprawdę nie można było wybrać sobie innego miejsca na opowiadanie tak mało wiarygodnych haseł? Czy wewnętrzna polityka USA związana z wyborami prezydenckimi musi dezawuować resztki wiarygodności amerykańskiej u Arabów? Czy takie przemówienie nie mogło być skierowane do amerykańskich dziennikarzy i Kongresu, gdzie hipokryzja polityki zagranicznej USA, która z wspieraniem demokracji i wolności słowa na Bliskim Wschodzie niestety ma niewiele wspólnego, nie byłaby tak rażąca. Bush pomija w swoim przemówieniu dosyć oczywisty fakt, że  demokratyczna większość w Egipcie i wielu innych krajach arabskich wybierze fundamentalistów muzułmańskich. Dyplomacja amerykańska nie zajmuje się teorią, ale praktyką i tego błędu już nie robi. Dlatego dosyć hojnie wspiera mało demokratycznych, ale gwarantujących spokój w regionie, miejscowych przywódców.

 

Arabowie potrzebują demokratyzacji, zmian i reform. Arabowie czekają na słowa, takie jak Busha: „Zwiększenie wolności obywatelskich jest kluczowe do przekształcenia obecnego bogactwa w trwały dobrobyt. Wolne społeczeństwa pobudzają konkurencję na rynku, dają ludziom dostęp do informacji których potrzebują do podejmowania właściwych i odpowiedzialnych decyzji. Dają także obywatelom prawa, które obnażają korupcję i pomagają budować zaufanie na przyszłość – stwierdził.” Arabowie nie czekają jednak na kolejne puste deklaracje, które już w momencie ich wygłoszenia są nic nie znaczącymi frazesami.

 

Wiadomym jest, że USA nie porzuci swoich naftowych sojuszników, nie będzie też krytykować tych, którzy torturują dla nich złapanych przez Amerykanów więźniów i są wiernymi sojusznikami w „wojnie z terrorem”. Dlatego niedemokratyczne rządy na Bliskim Wschodzie mogą spać spokojnie. A demokratycznie wybrany Hamas i partie muzułmańskie w Algierii są demokratycznie – niedemokratyczne, co zresztą większość pragmatyków polityki międzynarodowej zdaje się popierać.

 

Niech o demokracje walczą najlepsze i najskuteczniejsze na świecie amerykańskie organizacje pozarządowe, media i wszystkie pozarządowe struktury jakie tylko można sobie wymyślić. Niech przywódcy amerykańscy natomiast mówią o demokracji na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ, w Kongresie lub na spotkaniach w UE. Błagam jednak, niech nie mówią takich głupot na konferencjach w krajach arabskich i niech nie mówią Egipcjanom, stojąc na egipskiej ziemi o demokratycznych zmianach w Egipcie. Bo w to, przy najszczerszych chęciach nikt nie jest w stanie uwierzyć. A ja jako Polak, a tym samym przymusowo najwierniejszy sojusznik USA i chcąc nie chcąc bezwarunkowy zwolennik polityki amerykańskiej w regionie (czy rząd PiS czy PO to się nie zmienia i nie zmieni) wstydzę się za słowa przywódcy sojuszniczego państwa, który być może wkrótce poprowadzi wojsko polskie do kolejnej misji stabilizacyjnej.

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
slavo   |2008-05-20 09:13:19
Marku, jestem w szoku. W zasadzie (z pominieciem moze ostatniego zlosliwego
zdania) sie z Toba zgadzam . Najbardziej zdziwil mnie Twoj fragment o
Karzaju- szczerze mowiac myslalem, ze na takie sprawy przymykasz oko
.

Pozdrawiam
Anonimowy   |2008-05-20 20:22:59
dziwne, że nie wymienił Arabii Saudyjskiej- w końcu to też sojusznik USA
Anonimowy   |2008-05-20 20:27:54
"czy rząd PiS czy PO to się nie zmienia i nie zmieni"

no, ale władza
PO, w przeciwieństwie do PiSu czy SLD nie będzie się czołgac przed Ameryką za
darmo, tylko coś za coś- np. za wizy, pieniądze itp.
Sohrab   |2008-05-21 06:39:24
Im dłużej słucham Dziordzia, to tak sobie myślę, że powinien stanąć do pojedynku
z Ahmadineżadem na wygadywanie głupot i farmazonów. Może każdy z nich robi to
inaczej, może Bush jednak w bardziej eleganckim, ale jednak naiwnym stylu, a
Mahmud jest bardziej wojowniczo-rewolucyj ny, ale obaj są siebie warci w
udowadnianiu sobie i światu nieistniejących racji
cadet   |2008-05-22 11:23:59
Ja przyznam się nie mam siły słuchać tego intelektualnego imbecyla.
nesma   |2008-05-22 11:27:08
Mieszkam w Egipcie od 5 lat.N.aród bardziej pragnie zmian niż może sobie
wyobrazić Bush.Napewno mają o tym pojęcie ludzie żyjący w czasach PRL-u.ELITA
rządząca daje jednak ludziom namiastki demokracji,a także sprawia wrażenie
państwa opiekuńczego.To dlatego nikt się jeszcze nie wychylił,choć w kafeteriach
się otym szepce.
Al-Ayat  - Egipt demokratyczny?   |2008-05-22 12:46:25
Przypomniał mi się dowcip:

- Czym różni się demokracja od demokracji
ludowej?

- Tym, czym krzesło od krzesła elektrycznego.

Może to trochę za
daleko posunięte stwierdzenie ale czasem mam wrażenie, że albo Dżordż nie zna
kompletnie realiów albo jego słowa o demokracji i postępach to czysta
kokieteria.

Mam jeszcze jedno spostrzeżenie, tym razem dotyczące "Innego
świata" Gustawa Herlinga Grudzińskiego. Tam do jeńców w obozie sowieckim od
czasu do czasu dochodziły wieści o zwycięstwach Niemców i... były one powodem do
radości, bo myśleli że zostaną przez Niemców wyzwoleni - jeden kat uwolni ich od
innego kata i podobna sytuacja dotyka wielu krajów Bliskiego Wschodu.
staś   |2008-06-16 10:25:51
to lepiej waść w Ręce Boga Żywego niż wpaść w ręce jakiegoś marnego kata który
zabić nieumi, to Miłość jest Antidotum Boga.Tel.696627554
gosc   |2008-10-21 23:26:21
a demokratycznie wybrany hamas, ktory zapowiada, a nawet zapewnia, ze przyszle
palestynskie panstwo bedzie kolejnym panstwem gdzie zapanuje prawo szariatu dazy
do demokracji, chyba tej bardzo szeroko pojetej
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
 
 

Komentowane

CC logo pp logo IO UW logo unesco_logo
© 2004 - 2011 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej Współpracujemy z Wydziałem Orientalistycznym UW partner PK ds. UNESCO