Strona Główna arrow Blog Marka Kubickiego arrow Rozmawiać z Hezbollahem, rozmawiać z Iranem, rozmawiać z Hamasem
Rozmawiać z Hezbollahem, rozmawiać z Iranem, rozmawiać z Hamasem Drukuj
marekkubicki   
piątek, 16/05/2008

„W swym wystąpieniu w izraelskim parlamencie George W. Bush oświadczył, że nie można prowadzić negocjacji z "terrorystami i radykałami". Bush określił głosy wzywające do negocjacji z terrorystami jako "złudzenie głupca" – tak głosi wczorajsza depesza PAP.

 

Podobnie brzmi wypowiedź McCaina, kandydata Partii Republikańskiej na urząd prezydenta USA, który przedstawił priorytety swej polityki zagranicznej, m.in.: „rozwiązanie sprawy programów atomowych Iranu i Korei Płn., rozmieszczenie sił NATO w Darfurze.” Zakładam, że skoro rozmawiać nie można, negocjować nie można, a problem ma być rozwiązany to siły NATO na Darfurze się nie zatrzymają.

 

Pytanie, które każdy z nas powinien sobie zadać – co w takim razie należy zrobić z bliżej niedookreślonymi radykałami? Zakładając oczywiście, że wypowiedź Busha bierzemy poważnie, a nie jako element kampanii wyborczej Republikanów. Powinniśmy też przymknąć oko na lekką hipokryzję Amerykanów w tym zakresie, bowiem dyplomacja amerykańska w swojej historii wielokrotnie udowodniła, że ocena „dopuszczalnej radykalności” zależy od bieżącej polityki. Czy negocjacje z Iranem, Hamasem i Hezbollahem są aż tak dużym błędem? Czy samo prowadzenie rozmów z nimi spycha nas w kategorie „zwolenników terroryzmu”, „antysemitów”, bądź „radykalnych fundamentalistów”? Okazuje się, że dla wielu ludzi tak.

 

Wydaje się, że dyskusja polityczna, także w Polsce, zbyt szybko stawia znak równości pomiędzy rozmowami, a poparciem lub też akceptacją działań danego państwa, lub ugrupowania. W ostatnich tygodniach wielokrotnie sam byłym określany mianem terrorysty, antysemity, bądź fundamentalisty tylko i wyłącznie za deklaracje, że Polska powinna rozmawiać z Iranem, prowadzić w tym kraju politykę gospodarczą zmierzającą do podpisania umów na dostawy ropy i gazu – z klauzulą umożliwiającą ich zawieszenie do czasu poprawienia się ogólnego „klimatu politycznego”. W końcu kontrakty na dostawy surowców podpisuje się często na 10-15 lat, a eksploatacja i poszukiwania nowych złóż to też proces wieloletni. O ile Iran obecnie nie musi być dla nas odpowiednim partnerem (choć np. dla Szwajcarów jest), o tyle patrząc na przykład Libii widać, jak szybko opinie na temat danego kraju mogą się zmienić. Kto wie, czy Iran w kilka lat nie stanie się „przyjacielem świata Zachodu”. Jeżeli podobnie jak z Libią będziemy się zastanawiać do samego końca, to w efekcie firmy amerykańskie i brytyjskie, które odróżniają sferę deklaracji politycznych, od sfery praktyki gospodarczej znów nas wyprzedzą, a my będziemy się zastanawiać, dlaczego nam się nie udało.

 

Przechodząc do Hamasu, jeżeli przypomnimy sobie historię Fatahu, tego obecnego „partnera do rozmów” i przyjaciela Izraela i Zachodu, to dziwie się tym, którzy odmawiają możliwości dialogu z Hamasem. Ignorowanie tego ugrupowania nie przyczyni się do tego, że ono zniknie ze sceny politycznej. Jeszcze silniejszą pozycję, niż Hamas w Palestynie, ma Hezbollah w Libanie. Wojna Armii Libańskiej z tym ugrupowaniem, do której namawiają niektórzy publicyści, przy obecnym układzie sił wewnątrz Libanu doprowadziłaby do zagłady tego państwa.

 

Polska, i jakikolwiek inny kraj prowadząc aktywną politykę na Bliskim Wschodzie powinna zadbać o – nawet nieformalne – rozmowy także z tymi ugrupowaniami. Co oczywiście nie oznacza automatycznie zgadzania się z ich argumentacją. Dlaczego Brytyjczycy w Afganistanie mogą prowadzić działania zbrojne i jednocześnie utrzymywać kontakty ze wszystkimi stronami konfliktu?

 

Mam nadzieje, że zwycięży zdrowy rozsądek (a w Stanach Obama) i negocjacje będą na pierwszym miejscu, a czysta groźba użycia siły nie poparta próbami porozumienia na drugim. Bo prawdą jest, że konflikt zbrojny może być jedynym rozwiązaniem sytuacji, kiedy żadne inne argumenty nie znajdą zastosowania. Jednak konflikt zbrojny nigdy nie powinien być traktowany jako „cudowny środek” na wszystkie problemy. W szczególności po doświadczeniach Afganistanu i Iraku, które pokazały, że w przeciwieństwie do cytowanej przez Busha II Wojny Światowej, kiedy to ludzie żyjący na terenach okupowanych oczekiwali wyzwolenia, wyzwalanie i zaprowadzanie porządku „na siłę” nie przynosi dobrych rezultatów.

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Sohrab   |2008-05-16 13:39:13
Popieram w całej rozciągłości. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że Obama da radę
McCainowi, bo jeśli Republikanie zajmą się "rozwiązywaniem& #34; konfliktów
na Bliskim Wschodzie tak jak do tej pory, to będziemy mieli pożar od Libanu po
Afganistan. Wierzę, że deklaracje co do rozwiązania sprawy programów atomowych
Iranu i Korei są tylko hasłami pod publikę i nie znajdą realizacji. Oby tylko ta
wiara nie okazała się zgubna... Z Amerykanami nigdy nic nie wiadomo.
slavo   |2008-05-17 09:27:39
Marku, zgadzam sie z Toba w temacie prowadzenia aktywnej polityki gospodarczej z
Iranem- jak rozwniez koniecznoscia nawiazania rozmow z przedstawicielami
iranskiego rezimu- z jednym wielkim ALE. W zadnym wypadku nie nalezy rozmawiac z
obecnym prezydentem tego kraju- dla szalencow jego pokroju zarezerwowane powinny
byc co najwyzej spotkania z dorownujacymi mu poziomem Chavezem czy Lukaszenka.
Rozmowy nalezy prowadzic z iranskim MSZ i to kanalami nieoficjalnymi. Jako, ze
rozmowy z Wielka Brytania, Francja i Niemcami, dysponujacymi poparciem USA nie
przyniosly efektow, trudno oczekiwac jakiegos przelomu stad prowadzenie
oficjalnych rozmow za kadencji obecnego prezydenta skutkowac moze co najwyzej
legitymizacja jego osoby. Jezeli nowym prezydentem zostanie ktos bardziej
dyplomatyczny, pokroju Chatamiego, rozmowy bedzie mozna nawiazac w drodze
oficjalnej, nawet z samym prezydentem. Nawet w przypadku kontynuowania przez
Teheran wspierania bliskowschodniego terroryzmu. Iran to przeciez suwerenny
aktor na arenie miedzynarodowej.

Zupelnie inaczej odnosze sie do problemu
Hamasu i Hezbollahu. Organizacjami poslugujace sie metodami terrorystycznymi,pre
zentujace jako cel swojej dzialalnosci zniszczenie legalnego panstwa, czlonka
wspolnoty miedzynarodowej, nie zasluguja na jakakolwiek legitymizacje ze strony
prezydenta USA. Owszem, kontakty nieoficjalne, zwlasza za posrednictwem strony
trzeciej (np. Egiptu) powinny zostac nawiazane, w jednym tylko celu- przekazania
informacji o tym, ze do momentu rezygnacji z prowadzonej dotychczas polityki
Hamas i Hezbollah nie moga liczyc ze strony zachodu na zadne poblazanie. Do
czasu akceptacji regul miedzynarodowej gry przywodcy H&H powinni czuc sie jak
zaszczuci przestepcy scigani nie tylko przez sluzby izraelskie, lecz cala grupe
zachodnich panstw.

Z tego powodu, jak takze zalozen przyszlej polityki wobec
Afganistanu i Iraku (a takze blizszej nam znacznie Rosji) mam wielka nadzieje,
ze zdrowy rozsadek Amerykanow zwyciezy nad niekonczacym sie pro-demokratycznym
show medialnym i prezydentem zostanie John MacCain. Pozostaje wierny swoim
pogladom, gdy w 2000r. MacCain przegral prawybory z G.W.Bushem obawialem sie
najgorszego- i niestety stalo sie. Mam nadzieje ze tym razem elektorat wybierze
doswiadczenie, a nie pusta, medialna osobowosc Obamy.
Piotr Chmielarz   |2008-05-17 14:54:29
Ahmadinejad nie potrzebuje legitymizacji poprzez rozmowy z obcymi państwami dla
przypomnienia on ją ma gdyż wygrał wybory nie przypominam sobie, żeby ktokolwiek
podważał ich wyniki. Piszesz dalej Slavo że można rozmawiać z prezydentem
pokroju Chatemiego ale odpowiedz mi na pytanie dlaczego w takim razie
Ahmadinejad został wybrany? Odpowiedź jest prosta został wybrany między innymi z
powodu tego, że Irańczycy czuli się zagrożeni przez działania USA. Nie trzeba
przypominać,że po rozpoczęciu okupacji Iraku kolejnym celem Waszyngtonu miał być
i jest nadal atak na Iran. W 2003 roku prezydentem Iranu był Chatami za jego
kadencji Iran przekazał swoje propozycje Waszyngtonowi czy otrzymał jakąś
odpowiedż nie dlaczego? ponieważ Amerykanie uznali, że nie ma potrzeby z nimi
rozmawiać przecież Iran parafrazując słowa Condoleezy Rice odnośnie Syrii jest
już gotowym owocem który tylko trzeba strącić albo przy pomocy interwencji
wojskowej albo tzw. "kolorowej demokratycznej rewolucji" nie trzeba
przypominać o powiedzeniu krążącym w tym czasie w Waszyngtonie, że prawdziwi
mężczyźni idą do Teheranu. Skoro Amerykanie nie chcieli rozmawiać Z Chatamim
który zajmował ugodowe stanowisko to czy Irańczycy mieli inne wyjście. Piszesz
dalej, że Francji Anglii i Niemcom nie udało się osiągnąć sukcesu w rozmowach z
Iranem może dlatego, że ich propozycje nie były korzystne dla Iranu oraz że te
rozmowy nie były niczym jak tylko przekazywaniem kolejnych ultimatum typu albo
zrezygnujecie z swojego programu atomowego albo będziecie mieli na początek
sankcje a może też rozpoczniemy wojnę. O ile sobie przypominam Iran ma prawo do
korzystanie z energii atomowej poza tym w przeciwieństwie do niektórych
wiadomych praw w regionie podpisał Układ o Nierozprzestrzeniani u Bronii
Jądrowej o dziwo USA Niemcom, Francji Anglii nie przeszkadza że takie państwa
jak Pakistan leżący u granic z Iranem ma broń atomową oraz inne państwo leżące
na Bliskim Wschodzie Izrael także ją ma. A nawet gdyby Iran miał broń nuklearną
to czy by ją użył, raczej w rękach polityków irańskich służyłaby ona jako środek
odstraszania w końcu nie są oni n a tyle idiotami, żeby wystrzelić ją w kierunku
np. Izraela i Pakistanu te państwa też ją mają i mogą odpowiedzieć też jej
użyciem. O co więc chodzi w tym całym jazgocie może chodzi po prostu o zyskanie
kolejnego pretekstu do ataku na Iran po to, żeby panowie Cheney i Bush mogli pod
tzw. pozorem wojny z terroryzmem zagarnąć irańską ropę i tzw.
rozprzestrzenianiem demokracji. A może chodzi o to, że gdyby Iran ją uzyskał to
mieszkańcy Izraela zaczęliby go opuszczać, a może dlatego, że Izrael straciłby w
tym momencie przewagę w postaci wyłączności na jej posiadanie. Ponadto jaką
pozycję ma prezydent Iranu w praktyce ma on podobne uprawnienia jak prezydent
Niemiec czyli pełni reprezentacyjną funkcję, do obowiązków wprowadzenie w życie
konstytucji, sprawowanie władzy wykonawczej z wyjątkiem spraw, które przysługują
najwyższemu przywódcy, wyznacza on radę ministrów koordynuje pracę rządu
decyduje które kwestie polityki są przedstawiane parlamentowi, wyznacza
ministrów wywiadu i obrony ale muszą oni uzyskać akceptację najwyższego
przywódcy. W praktyce więc Ahmadinejad może sobie mówić co mu za przeproszeniem
ślina na język przyniesie ale w praktyce nie ma żadnej możliwości wcielenia ich
w życie, gdyż o wszystkim decyduje najwyższy Ajatollah. Najwyższa ironia w tym
wszystkim tkwi, że Amerykanie sami stworzyli Ahmadinejada.

A teraz odnośnie
tzw. organizacji terrorystycznych Hezbollahu i Hamasu piszesz o tym, że ich
celem jest zniszczenie Izraela, może warto przypomnieć, że gdyby nie działalność
Izraela począwszy od 1948 roku to te organizacje nigdy by nie powstały. Dla
przypomnienia Hezbollah powstał po izraelskim najździe na Liban w 1982 roku jako
odpowiedź na okupację południowego Libanu i udało mu się z sukcesem wyzwolić ten
obszar swojej ojczyzny spod izraelskiej okupacji. Co więcej odniósł zwycięstwo w
wojnie 2006 roku co obecnie nawet przyznają Izraelczycy.

Te organizacje także
nie potrzebują uwiarygodnienia z strony obcych państw gdyż legitymizację dają im
ich rodacy, którzy wprowadzają ich do parlamentów ich państw. trzeba też zwrócić
uwagę, że te organizacje oprócz prowadzenia walki zbrojnej także pełnią
zapewniają wykształcenie opiekę społeczną. Piszesz dalej że po akceptacji reguł
polityki międzynarodowej można z nimi prowadzić rozmowy. No więc jakież to są
reguły polityki międzynarodowej tzw. bezwarunkowa kapitualacja wobec USA i
Izraela pozwalanie, żeby pod tzw. pozorem bliskowschodniego procesu pokojowego
Izrael kradł palestyńską ziemię swobodnie zabijał Palestyńczyków, dyskryminował
Arabów zamieszkujących w Izraelu, bezkarnie najeżdżał terytorium innego państwa
w celu "wyrównania rachunków jakie nasz naród miał z Egiptem i Aramejczykami
Asyryjczykami". A może też ogłaszanie sankcji na naród, który w
demokratycznych wyborach- wyniki nie były kwestionowane- wybrał daną
organizację, żeby rządziła a gdy sankcje nie skutkują próbowanie obalenia
demokratycznego rządu kiedy rząd przystępuje do obrony to wtedy określa się
jego działania jako pucz i wspiera się rząd uzurpatorów kolaborantów. Albo w
celu zachowania bazy wojskowej na jakimś obszarze tworzy się tam tzw.
niepodległe państwo.

Piszę pod pozorem bliskowschodniego procesu pokojowego,
gdyż wszystko wskazuje na to, że Izrael nigdy nie miał zamiaru zgodzić się na
powstanie niepodległego suwerenengo państwa palestyńskiego, pod pozorem tzw.
procesu bliskowschodniego stara się robić wszystko, żeby nie powstało. Niby to
prowadzi rozmowy pokojowe a praktyce co robi pozbawia przyszłe państwo
palestyńskie obszaru terytorialnego zasobów wody ziemii stara się stworzyć takie
warunki żeby państwo to nie było w stanie funkcjonować. Może więc w celu
zapewnienia rzeczywistego pokoju na Bliskim Wschodzie należałoby raczej postąpić
odwrotnie zamiast nakładać sankcje na Palestyńczyków nałożyć sankcje na państwo
Izrael podobnie jak to miało miejsce w przypadku RPA i nie prowadzić z nimi tak
długo rozmów lub nieoficjalne z pomocą trzeciej strony aż decydenci w tel Avivie
nie zgodzą się na wycofanie się z obszarów zajętych po wojnie siedmiodniowej,
zgodzą się na powrót uchodźców palestyńskich- warunek przyjecia Izraela do ONZ
nie spełniony do tej pory- na ziemie skąd ich wygnano w wojnie 1948 roku zniosą
wszelkie ustawy dyskryminacyjne wymierzone w Arabów zamieszkujących Izrael i
zaczną wypełniać swoje zobowiązania wynikające z układów z Oslo.

W
przeciwieństwie do Sohraba nie wierzę tak ze żeby nawet po wygraniu wyborów
prezydenckich przez demokratów cokolwiek się zmieniło demokraci będą prowadzili
tą samą politykę co obecnie Bush tylko, że innymi środkami ale w praktyce nic
się nie zmieni.

Zgadzam się z tym, że polscy politycy powinni prowadzić
samodzielną politykę na Bliskim Wschodzie ale raczej wątpię, żeby oni byli w
stanie przecież ci panowie nie są w stanie samodzielnie myśleć wystarczy tylko
że wielki brat podniesie o ton wyżej głos to oni podkulają ogony. Samodzielną
politykę może będą w stanie prowadzić ale nie ci politycy muszą wymrzeć
przynajmniej dwa lub trzy pokolenia a może i więcej, żeby Polacy wyzwolili się z
ślepego zapatrzenia w Amerykę.
slavo   |2008-05-17 19:02:51
Piotrze- mamy tak odmienna wizje konfliktu bliskowschodniego (zwlaszcza na
odcinku palestynskim, z czescia Twoich tez odnosnie Iranu sie zgadzam i
amerykanskiej polityki stanowczo bronic nie zamierzam), ze wrecz trudno o
jakakolwiek konstruktywna dyskusje. Gdy nie mozna ustalic nawet podstawowej
platformy porozumienia, dalsza rozmowa raczej wielkiego sensu nie ma.
Wkraczalibysmy bowiem ponownie w historyczne rozrachunki: kto kogo za co i
dlaczego? Swoj poglad na rozmowy z H&H oraz ich iranskim sponsorem
przedstawilismy- sa nie do pogodzenia. I na tym poprzestanmy.

Na koniec mam
nadzieje, ze Twoja prognoza odnosnie kontynuowania przez Obame dotychczasowej
polityki wzgledem H&H sie sprawdzi, obawiam sie jednak, ze szykuje sie nam Jimmy
Carter XXI wieku. Niestety.
Sohrab   |2008-05-17 21:51:15
Chyba się dołączę do dyskusji, choć w poglądach bliżej mi do Piotra. Wpierw o
Iranie - z Achmadineżadem, który jest, jak słusznie zauważył Piotr, marionetką
właściwie nie ma co rozmawiać. I nie dlatego, że plecie czasem bzdury (nie na
darmo jest ulubionym tematem żartów samych Irańczyków), ale właśnie dlatego, że
nie on jest decydentem. Była szansa za Chatamiego, z której nie skorzystano,
teraz trzeba poczekać na kolejną. A ta pojawi się nie wcześniej niż po śmierci
Chameneiego - to jego następca będzie miał najwięcej do powiedzenia. Sęk w tym,
że ciągłe, choćby tylko słowne, grożenie Iranowi jest wodą na młyn panującego
ustroju i duchownych. Mogą podtrzymywać "ferwor rewolucyjny" i wciąż
mieszać ludziom w głowach pokazując szatańskiego Busha. Sami studenci w
Teheranie niewiele zmienią. Tam trzeba bardziej marchewki, niż kija.
Właśnie
dlatego w Iranie nie będzie żadnej kolorowej rewolucji, bo nie ma żadnej siły
politycznej w samym Iranie, ani poza jego granicai, która zostałaby
zaakceptowana przez ludność, jako alternatywa dla obecnego układu. Przecież do
Iranu nie wróci mieszkający w Stanach Pahlawi, niczym Karzaj z kapelusza.
Mudżahedini Ludowi to w ogóle poroniony pomysł, co zauważyli nawet sami
Amerykanie. Więc kto inny? To jeden z głównych problemów USA, wojska mogą tam
uderzyć relatywnie szybko, tylko co dalej, gdzie szukać polityków dla
"irańskiej zachodniej demokracji"?
Ir an prędzej, czy później będzie
miał broń atomową, to sprawa prestiżu i równowagi sił w stosunku do Izraela. A
że robi to przy okazji programu energetycznego, którego podwaliny zostały
położone za zgodą USA jeszcze za szacha... Znowu podwójna moralność Amerykanów
wychodzi im bokiem - pod koniec lat 70. sami opracowali plan rozwoju energetyki
jądrowej dla Iranu i chcieli wybudować szachowi kilka elektrowni. A teraz
czepiają się jednej w Buszehrze i zakładów produkujących paliwo. Co się tam robi
przy okazji to inna sprawa, ale świat pozwolił na atom w Izraelu, Indiach,
Pakistanie i Korei, to w czym problem? Tylko w tym, że Iran nie kocha USA i nie
daje zarobić Amerykanom, a swoimi posunięciami na rynku ropy (teherańska giełda
rozliczana w euro) destabilizuje przy okazji amerykańską walutę.
Co do H&H,
obie organizacje wzięły udział w demokratycznych wyborach i dostały się do
parlamentów. I to nie ze względu na retorykę wobec Izraela, ale właśnie ze
względu na działalność charytatywną i bliskość zwykłym ludziom. Fatah kradł i
miał w poważaniu zwykłych obywateli, Hamas coś jednak dla nich zrobił. Skoro są
to demokratycznie wybrani przedstawiciele społeczeństwa, to nie można ich
wyrzucać za nawias. Naloty i rakiety Izraelczyków mogą bezkarnie zabijać, a
zamachowcy H&H już nie? To tylko różnica metody, a Izrael wszystkimi środkami
stara się zniechęcić do siebie sąsiadów. Jak na Słowacji zbudowano jeden mur
oddzielający osiedle romskie, to była dyskryminacja. A tutaj Izrael może się
otoczyć betonowym molochem z kilkoma wiecznie zatłoczonymi przejściami i jak to
się nazywa?
Ale jak zawsze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jak
Kosowo uzyskało niepodległość kosztem Serbii, bo USA było "za" to jest
cacy, ale jak Rosja popiera niepodległość Abchazji (która jest znacznie lepiej
do tego przygotowana, niż Kosowo), to świat się buntuje... Jedyne czego życzę
Amerykanom to rozsądku, może historia ich w końcu czegoś nauczy.
slavo   |2008-05-18 08:36:31
Obiecalem nie komentowac w tym watku, ale jednak sie zlamie- zdziwila mnie
bowiem jedna sprawa w wypowiedzi Twojej (i mniejszym stopniu Piotra). Sprawa,
ktora moze lezec u podstaw naszych odmiennych wizji problemow
bliskowschodnich.

P iszesz zdziwiona o podwojnej moralnosci Stanow
Zjednoczonych- Sohrab, czy Rosja nie stosuje podwojnych standardow w odniesieniu
wlasnie do przytoczonych tutaj Abchazji i Kosowa? Czy Iran nie stosuje
podwojnych standardow w odniesieniu do Palestyny i Czeczenii? Czy Turcja nie
stosuje ich w przypadku rebelii kurdyjskiej u siebie w domu i sprawy mniejszosci
tureckiej na Cyprze? Wszyscy stosuja podwojne standardy w takim samym stopniu-
dlatego, ze polityka miedzynarodowa to nie gra miedzy "wlasciwym" i
"niewlasciwym, "moralnym" i "niemoralnym" ;, "racją"
i "jej brakiem", lecz gra sprzecznych interesow poszczegolnych panstw.
Decydencji przy podejmowaniu decyzji nie kieruja sie tym, kto ma racje, tylko
tym, w jakim stopniu sluza one interesom panstwa i grupy panstw, ktore ci
decydenci reprezentuja.

Mamy tutaj typowe zderzenie idealizmu, ktore Ty
prezentujesz (wiary w rozstrzygajaca role prawa miedzynarodowego, moralnosc w
polityce, polityke bazujaca na poczuciu slusznosci nawet wtedy, gdy szkodzi to
nam ososbiscie) z twardym realizmem, ktorym kieruje sie ja i prawdopodobnie
zdecydowana wiekszosc przywodcow panstw: nie jest istotne to, czy
Palestynczykom nalezy sie ich wlasne panstwo, istotne jest to, czy ich panstwo
przyczyni sie w jakis sposob do realizacji mojego interesu narodowego. Jezeli
niepodlegla Palestyna obnizy napiecia w regionie, to w interesie USA lezy jej
poparcie. Jezeli skutkiem utworzenia Palestyny ma byc tylko przesuniecie granicy
Izraela, bez zasadniczej zmiany sytuacji w regionie, to naiwnoscia i
amatorszczyzna moznaby uznac uparte poparcie dla jej utworzenia.

Podam drobny
przyklad z wlaswego podworka: interesuje sie Turcja, chcialbym tam kiedys
zamieszkac na stale , mam spory sentyment do jej aspiracji do UE. Podstwowe
znaczenie ma dla mnie jednak nie to, ze Turcja potencjalnie na czlonkostwie
skorzysta- decydujace znaczenie ma tutaj interes Polski i UE jako calosci. Wbrew
sentymentom protureckim sprzeciwniam sie jej wejsciu do UE, gdyz, ponownie,
wazniejszy od "racji" i wlasnych sympatii i antypatii jest interes grupy
panstw europejskich, do jakiej nalezymy.

Analizuja c aspiracje Palestynczykow
do niepodleglosci czy prawo Iranu do broni jadrowej biore wiec pod uwage
interesy wspolnoty transatlantyckiej- nie lezy w nich nuklearna Islamska
Republika Iranu , panstwo wspierajace antyzachodnia dzialalnosc terrorystyczna w
Libanie, Palestynie i Iraku. Nie lezy w nich odstapienie od zasady walki z
terroryzmem H&H tak jak nie lezaly otwarte negocjacje z IRA, ETA, RAF czy PKK.
Spoleczenstwo, ktore wybiera frakcje poslugujaca sie w walce z zachodem metodami
terrorystycznymi musi byc swiadome, ze posrednio wplatuje sie w ten sposob w
wojne z USAi Izraelem. Jak mozna oczekiwac, ze Izrael zaakceptuje jako
partnera organizacje, nawet demokratycznie obrane, uwazajace, ze nie ma dla
niego miajsca na BW? Czy wybor takich organizacji nie jest swego rodzaju
wypowiedzeniem wojny panstwu zydowskiemu?

Mam nadzieje, ze swoje rozumienie
polityki miedzynarodowej przedstawilem dosc klarownie. Jesli nie, wypowiedz bede
uzupelnial
Dominik Wach   |2008-05-18 09:15:10
Nie miałem zamiaru wchodzić w kolejną bezsensowną dyskusję, gdzie tak na prawdę
ciężko jest kogokolwiek przekonać do zmiany poglądów, a przynajmniej do ich
częściowego zrewidowania, ale jednak.

1. Sohrab to mężczyzna i choć nie znam
go osobiście to po kilkuletnich rozmowach na gronie i po tym co pisze tu mogę
powiedzieć, że na sprawach irańskich zna się na pewno zdecydowanie lepiej niż my
wszyscy razem wzięci.
2. Pisałeś że Hamas chce zniszczyć Izrael będący legalnym
państwem... z tą legalnością jest problem, i to duży, choć w chwili obecnej
ciężko sobie wyobrazić inne rozwiązanie niż istnienie tego tworu (choć unia czy
federacja jest możliwa w dalszej przyszłości i tak miała wyglądać Palestyna wg
Ligi Narodów). UN nie miało i nie ma prerogatyw do tworzenia państw, a Rez. 181
(II) to robi, przy okazji totalnie ignorując głos Arabów (tu należy
przestudiować historię przynajmniej od 1930 do 1949, białe księgi, raporty
brytyjskie czy odrzucane raporty i propozycje komisji UN mówiące o potrzebach i
stanowiskach arabskich).
3. Pokoju na Bliskim Wschodzie nie da się osiągnąć bez
partycypacji i uznania roli Hamasu w Palestynie i Hezbollahu w Libanie. To jak
te org. postrzegamy jest sprawą wtórną.
4. Jeśli uznamy, że podwójną moralność
mają wszystkie podmioty zaangażowane w konflikt i uznamy, że USA, ISR czy UE
prowadzi realpolitik i patrzy na swoje interesy i to jest OK (nie ma co tu
dyskutować, tak jest i tyle) to dlaczego ganimy za to Iran, Syrię, Hamas i
ogólnie Palestyńczyków czy Hezbollah. Każdy chce tu jak najwięcej ugrać i nie ma
się co dziwić.
5. "Jezeli niepodlegla Palestyna obnizy napiecia w regionie,
to w interesie USA lezy jej poparcie." - Niepodległa Palestyna w tej czy
innej formie jest jedynym sposobem na przybliżenie zakończenia konfliktu. W
interesie USA jest pokój na Bliskim Wsch. ale tylko jeśli państwa będą
respektowały pewnego rodzaju model i kuratelę USA. Jednak Palestyny, która w
100% podporządkuje się USA, a co za tym idzie ISR nie da się utworzyć, dlatego
konflikt trwa, a kolejne nierealne propozycje pokojowe upadają. Idę o zakład, że
przy sensownej i w miarę sprawiedliwej propozycji Hamas natychmiast odrzuci
terror i skupi się na społeczno-polityczny m wymiarze. Należy jednak zbalansować
równocześnie siłę militarną Fatahu, bo dopóki o sile politycznej stanowi siła
bojówek, nie mamy co liczyć na normalizację sytuacji. Podobnie jest w
Libanie.

Jest jeszcze kilka kwestii, ale i tak już się rozpisałem.
Pozdraw
iam
slavo   |2008-05-18 10:30:08
Cytat:
Sohrab to mężczyzna


Przepraszam Sohrab, jakos to przeoczylem.

Cytat:
Pisałeś że Hamas chce zniszczyć Izrael będący legalnym
państwem... z tą legalnością jest problem, i to duży,


Ok, na potrzeby tej dyskusji wycinamy legalnie i pozostawiamy: "Hamas chce zniszczyc Izrael".
Czy zmienia to w jakikolwiek sposob sytuacje? Jezeli masz do
czynienia z organizacja odmawiajaca Ci prawa do
istanienia, jedyne co mozesz zrobic to ja zwalczac.

Cytat:
Pokoju na Bliskim Wschodzie nie da się osiągnąć bez partycypacji
i uznania roli Hamasu w Palestynie i Hezbollahu w Libanie 


Zgadzam sie po czesci- militarne zwyciestwo nad H&H jest obecnie nierealne i idealnym stanem byloby wlaczenie tych organizacji
do rozmow pokojowych. Nad czym jednak moga debatowac H&H
z Izraelem w sytuacji, gdy sprzeciwiaja sie jego istnieniu?
Nad terminami ewakuacji Zydow z Palestyny? Niestety, dla
wojny nie ma obecnie alternatywy. Dopoki nie uznaja
Izraela, dopoty bedzie sie on bronil- i to z jego punktu
widzenia najbardziej racjonalna polityka.

Cytat:
Jeśli uznamy, że podwójną moralność mają
wszystkie podmioty zaangażowane w konflikt i uznamy, że USA,
ISR czy UE prowadzi realpolitik i patrzy na swoje interesy i to
jest OK (nie ma co tu dyskutować, tak jest i tyle) to
dlaczego ganimy za to Iran, Syrię, Hamas
i ogólnie Palestyńczyków czy Hezbollah. Każdy chce tu
jak najwięcej ugrać i nie ma się co dziwić.


Ja sie nie dziwie, ze prowadza polityke, ktora moze sie nam nie
podobac. Ja sie dziwie, ze prowadza polityke nierealistyczna
, obliczona na ograniczenie lub eleliminacje wplywow zachodu
na BW. Ze odmawiaja Izraelowi miejsca na mapie i dziwia sie, gdy
ten zbrojnie przeciwstawia sie ich polityce. I dziwie
sie europejskim obserwatorom, ktorzy czesto
wspieraja wrogie, iranskie interesy zamiast opowiedziec sie
po stronie obozu transatlantyckiego. 

Cytat:
Niepodległa Palestyna w tej czy innej formie jest jedynym
sposobem na przybliżenie zakończenia konfliktu. W interesie
USA jest pokój na Bliskim Wsch. ale tylko jeśli państwa
będą respektowały pewnego rodzaju model i kuratelę USA.


Zgadzam sie z Toba- nie wierze w Izrael od morza do Jordanu,
odrzucam sentymentalne mrzonki Zydow o ICH Judei i Samarii,
o ICH Hebronie, o ICH Jerozolimie. Uwazam, ze USA
czyni zdecydowanie za malo dla pomyslnego przebiegu
negocjacji z Abbasem i zablokowania rozbudowy
osiedli zydowskich na Zachodnim Brzegu Jordanu.
Polityke Busha seniora wobec Szamira nalezaloby powtorzyc.
Niestety, lobby etniczne w USA czesto prowadza polityke sprzeczna
z interesami USA (zydowskie wzgledwem Palestyny i
Iranu, ormianskie wzgledem Turcji
i Azerbejdzanu). Palestynie obok kija nalezy sie
tez marchewka, a tej dostaja zdecydowanie za malo.
 

Pozdrawiam- jakis czas temu namowiles mnie do
przeczytania Shiplera i wlasnie go skonczylem. Ksiazka
miejscami bardzo ciekawa, miejscami nudna. Nie zmienila w
wyrazny sposob mojej opinii na
konflikt bliskowschodni- zydowski nacjonalizm znam chociazby
z lektury komentarzy na stronie Haaretz. Pewne perelki
jednak (z rozdz.10 "seksualne strachy i fantazje"
mnie zachwycily- dzieki za sugestie co do ksiazki.
Gdyby wpadla Ci kiedys do glowy inna ciekawa pozycja na
tematy izraelsko-palestynsk ie (najlepiej anglojezyczna,
mniej ogolna- np. na temat Hamasu), dostepna w Warszawie
bez potrzeby zakupu (tj. udostepniona w BUW-ie lub
PISM-ie) to prosze napisz. Nie chce tracic czasu na
przypadkowe lektury, gdyz tych dotyczacych BW na polkach
bibliotek sa dziesiatki.
Dominik Wach   |2008-05-18 15:26:05
Zacznę od końca, czyli od książek 
Właśnie
nabyłem polskojęzyczną wersję "Hamasu" Levitt'a. Tak
jak przy czytaniu oryginału troszkę śmieszy mnie sposób w
jaki jest ona napisana (dość dziwne przypisy i udowadnianie
czegoś w dość dziwny i przeczący sobie sposób), ale na pewno
przy odpowiednim dystansie można się za nią zabrać. Jak na
razie dopiero zacząłem czytać, więc zobaczymy co będzie
dalej. Niemniej polecam wszystko co wyszło spod pióra
Shaula Mishala. Mimo, że jest to prof. żydowski,
pracujący na uniwerku w Tel Avivie to trzeba przyklaskiwać
i chwalić jego obiektywności i rzeczowości
w opisywanych sprawach. "The PLO Under Arafat" jest
już stare, ale bardzo dużo wniesie jeśli się ją
uważnie przeczyta, także jeśli chodzi o wątek Hamasu.
"The Palestinian Hamas"
ponownie czytałem fragmentami, ale jest zdecydowanie lepsza
w mojej ocenie niż publikacja Levitt'a (jest po
prostu obiektywna i całościowo przedstawia problem), ale
raczej nie ma jej w BUW'ie.

Co zaś do komentarzy
to krótko:
Cytat:
Hamas chce zniszczyc Izrael

Sprzeciw wobec istnienia takiego państwa to nie to samo co
powtórzenie holokaustu. Moim zdaniem również nie powinno
istnieć państwo Izrael, lecz federacyjne państwo Palestyna
gdzie żyliby i żydzi i muzułmanie i
inne mniejszości. Rozwiązałoby to problem miejsc świętych,
granic itd. Niestety ONZ i GB parę ładnych lat temu zafundowały
nam to co mamy teraz.
Cytat:
Dopoki nie uznaja Izraela, dopoty bedzie sie on bronil- i to z
jego punktu widzenia najbardziej racjonalna polityka.

To samo można powiedzieć o Hamasie, OWP i innych. Dopóki
ISR nie będzie respektował ich niepodważalnych praw, nie
będzie miał spokoju. Żądasz uznania Izraela - OK. A co z
uznaniem prawa do powrotu, co z przyznaniem się, że to
żydzi doprowadzili do wypędzenia setek tysięcy ludzi z
ich domów, że stosowali i stosują terror i terroryzm, co
z odszkodowaniami za to, co z państwem palestyńskim, co
z demokracją w ISR, który podczas ostatniej konferencji
w Annapolis poprzez słowa Olmerta został określony
jako państwo ŻYDOWSKIE, co wyraźnie narusza podstawowe
normy demokracji... można by tak długo wymieniać warunki bez
których Palestyńczycy nie powinni w ogóle rozmawiać z ISR.
Cytat:
Ja sie dziwie, ze prowadza polityke nierealistyczna , obliczona
na ograniczenie lub eleliminacje wplywow zachodu na BW

Tak samo nierealna jest polityka drugiej strony. A co do
eliminacji wpływów zachodu... ja to nazywam wolnością
i suwerennością narodu i państwa, kiedy może samemu
wybierać sojusze i obozy w których chce uczestniczyć. To
tak jakby powiedzieć, że było winą Polaków, że znaleźli się
w obozie sowieckim i prowadzili nierealistyczną politykę,
myśląc, że stworzą mocniejszy blok, niż ten zachodni...
jacek   |2008-05-18 12:57:55
Pozostaje mi sie tylko zgodzić zarówno z Piotrem jak Sohrabem.Jedyny pozytyw z
popierania przez nasz rząd USA i Izraela to technologia wojskowa z Izraela, za
która słono płacimy i fabryka w Skarżysku Kamiennej
slavo   |2008-05-18 18:30:45
Cytat:
Moim zdaniem również nie powinno istnieć państwo Izrael,


I to wyjasnia wiele z Twoich pozostalych opinii.

Cytat:
Żądasz uznania Izraela - OK. A co z uznaniem prawa do powrotu, co
z przyznaniem się, że to żydzi doprowadzili do wypędzenia
setek tysięcy ludzi z ich domów, że stosowali i stosują terror
i terroryzm, co z odszkodowaniami za to, co z
państwem palestyńskim, co z demokracją w ISR, który
podczas ostatniej konferencji w Annapolis poprzez słowa
Olmerta został określony jako państwo ŻYDOWSKIE, co wyraźnie
narusza podstawowe normy demokracji...


Jak juz pisalem- staram sie nie angazowac emocjonalnie w
ocene tego konfliktu. Patrze na to z dystansem i
postaram sie szybko odpowiedzec na wymieniona liste:
1.Prawo
do powrotu- utopia, bez szans realizacji. Przez 60 lat
rezimy arabskie nie potrafily uczynic niczego
dla przebywajacyh na ich terytoriach uchodzcow z Palestyny-
poznalem palestynska rodzine z Arabii Saudyjskiej,
dla ktorej latwiej bylo wyjechac do UK
i otrzymac obywatelstwo brytyjskie, niz kiedykolwiek
zostac pelnoprawnymi obywatelami saudyjskimi. Po 60 latach
trudno oczekiwac powrotu do Palestyny- brak realizmu ze
strony Arabow poraza.

2.Odszkodow ania- do negocjacji. Za
pokoj warto zaplacic, tylko
czy Palestynczykom wystarcza rekompensaty pieniezne za
mienie porzucone na
terenie dzisiejszego Izraela?

3.Przyznan ie sie
do wypedzen/stosowania terroru: mam nadzieje ze przyjdzie
czas, gdy Zydzi i Arabowie beda na tyle dojrzali,
ze przeprosza sie za wyrzadzane krzywdy.

4.Zgadzam sie, ze
Izrael nie jest typowym panstwem demokratycznym-
jest demokracja stworzona dla jednego narodu gdyz tylko w
ten sposob moze przetrwac w regionie, w ktorym otoczony jest
morzem arabskim. Mysle, ze Palestyna powinna byc
panstwem arabskim tak jak Izrael winien pozostac
panstwem zydowskim. Do tego ozdzielonym od Palestyny
murem bezpieczenstwa. Tak na wszelki wypadek  

Cytat:
A co do eliminacji wpływów zachodu... ja to nazywam wolnością
i suwerennością narodu i państwa, kiedy może samemu
wybierać sojusze i obozy w których chce uczestniczyć.


Oczywiscie- moze. Tyle ze jezeli jest to sprzeczne z naszymi
interesami, powinnismy sie temu przeciwstawic. Zamiast na
wrogi Hamas stawiac na przewidywalnego Abbasa. Zamiast
na Hezbollah- na obecny libanski rzad. Niestety
nieudolna polityka administracji Busha nie
potrafi skutecznie wspierac "marchewka" tych
potencjalnych sojusznikow (Abbasa i Siniory)i w rywalizacji
z Teheranem ponosi porazki- ale to juz zupelnie
inna historia.
Dominik Wach   |2008-05-19 06:39:41
Ostatni post, bo znów wchodzimy za głęboko w temat:
Cytat:
I to wyjasnia wiele z Twoich pozostalych opinii.

Nie tłumaczy, bo opieram swoją opinię na istniejącym wówczas, a
i obecnie prawie międzynarodowym, na które
podobno powoływali się syjoniści tworząc Izrael.
Gwarantuję Ci, że gdyby to Palestyńczycy użyli takich
metod (np.terroryzm) ich państwo byłoby uznane
za nielegalne.
Cytat:
Jak juz pisalem- staram sie nie angazowac emocjonalnie w
ocene tego konfliktu.

Dla jasności. Ja nie podchodzę emocjonalnie, wymieniłem
tylko kilka kwestii, które się po
prostu Palestyńczykom należą. Jeśli chcesz egzekucji prawa
to egzekwuj je równo dla każdego. Jeśli Palestyńczycy
mają wypełnić np. Rez. 242 to i Izraelczycy mają to zrobić,
a jak widzimy, świat zachodni, a w szczególności USA, o tym
zapomina.
Cytat:
Izrael nie jest typowym panstwem demokratycznym

Słyszałeś kiedyś o innym przykładzie stworzenia
państwa demokratycznego przy pomocy
terroryzmu, rasizmu, dyskryminacji? Ja takiego
przykładu poza Izraelem nie mogę jakoś znaleźć. Izrael dziś i
ten sprzed 60 lat to już nie to samo, ale jednak nie
możemy zapominać o genezie, gdy ważą się losy ludności, której
od tych 60 lat odmawia się podstawowych praw.
Co do
narodu żydowskiego... tu też są dość duże problemy,
bo niestety poza religią nie było praktycznie
żadnego spójnika, a aszkenazyjczycy ganiali się
z sefadryjczykami tak jak to ma miejsce dziś
między Izraelczykami a Arabami. Nie zapominaj też, że napływ
setek tysięcy imigrantów był spowodowany zamknięciem
granic przez USA i GB, a nie chęcią osiedlenia się właśnie
w Izraelu.

Co zaś do przewidywalności Abbasa... co
możesz powiedzieć o polityce Brygad Męczenników
Al-Aksa, obecnie Jasera Arafata? Trzeba rozmawiać
ze wszystkimi jeśli liczy się
na utworzenie demokratycznej Palestyny, niestety, bez Hamasu
nie da się tego uczynić.
slavo   |2008-05-19 07:38:02
Dominiku, masz racje. W zasadzie cokolwiek byloby tematem
dyskusji, i tak zejdziemy ostatecznie na Izrael i Palestyne
 

Dlatego pozwole sobie nie odpowiadac na
Twoj ostatni post (chyba ze mnie jeszcze sprowokujesz
&nbsp

Mam odmienne zdanie odnosnie stworzenia państwa demokratycznego przy pomocy
terroryzmu, rasizmu, dyskryminacji[/color ], jak
rowniez stwierdzenia, ze [color=green]jeśli liczy się
na utworzenie demokratycznej Palestyny, niestety, bez Hamasu
nie da się tego uczynić.
Nie bede jednak tego rozwijal, gdyz do mojego postu
sie odniesiesz i dyskusja (poboczna w stosunku do
glownego tematu felietonu) nigdy sie nie skonczy.

Dzieki
za wskazanie Szaula Miszala- jak tylko wroce do
Warszawy postaram sie go w PISM-ie znalezc.
Sohrab   |2008-05-19 08:45:05
1. Dzięki Dominiku, że obroniłeś moją przynależność płciową, choć to nie
pierwszy raz kiedy zostałem kobietą, więc slavo - jesteś usprawiedliwiony

2. Wracając do meritum i podwójnej moralności. Oczywiście, że Stany i
Rosja i większość państw stosuje własny punkt widzenia problemów
międzynarodowych. Tego nie kwestionuję. Sęk w tym, że żadne inne państwo oprócz
naszego kochanego Żandarma Świata nie realizuje własnego punktu widzenia w
takiej skali. Iran może sobie wspomagać finansowo Hezbollah, Rosja pomagać
Abchazji, ale wynika z tego niewiele, może nawet tylko fakt zaistnienia takiego
gestu. Kiedy jednak Stany chcą osiągnąć cel dochodzą do niego wszelkimi środkami
- mamy więc niepodległe Kosowo i mieliśmy wojnę w Iraku, która była przecież
spowodowana spreparowanymi przez USA "dowodami". Teraz mówimy o
niebezpieczeństwie kolejnego konfliktu zbrojnego w imię amerykańskich interesów.
Nie zgodzę się więc, że wszystkie kraje prowadzą swą politykę w tej samej skali
- amerykańska skala jest daleko bardziej posunięta. Aż do granic zbrojnej
napaści na niepodległe państwo - komu innemu uszło by to na sucho?
3. Masz rację
co do tego, że jestem bardziej idealistą, niż realistą. Bardzo bym chciał, żeby
w Izraelu znalazła się wola do przywrócenia sytuacji sprzed wojen z Arabami.
Żeby zgodzili się na powrót uchodźców (tych, którzy chcą), oddali ziemię,
zapłacili jakąś rekompensatę za utracone mienie i zlikwidowali osiedla żydowskie
na Zachodnim Brzegu, zwrócili część Jerozolimy. Nie wierzę, że to możliwe, ale
chciałbym. Takie działanie wydarłoby z rąk radykałów muzułmańskich jakiekolwiek
argumenty za walką z Izraelem. Można oczywiście zakładać, że wówczas negowaliby
samo prawo do istnienia Izraela, ale to byłaby mocna przesada. Ja tego prawa nie
neguję. To byłby prawdziwy sprawdzian dla wszystkich muzułmańskich krajów
regionu - Hamas i hezbollah powinny byłyby uznać prawo do istnienia Izraela.
Wobec takich ustępstw, jakiekolwiek działania ekstremistów nie miałyby moim
zdaniem uzasadnienia i winny być karane z całą surowością. Wówczas byłbym
pierwszym orędownikiem izraelskich nalotów odwetowych, czy pacyfikowania
niebezpiecznych rejonów, a nawet powtórnej okupacji. Bo oznaczałoby to, że
Arabom nie zależy na "powrocie do wcześniejszego stanu", tylko na
autentycznym wymazaniu Izraela z mapy. I mógłbym nawet zostać syjonistą
4.
Znowu się trochę rozjeżdżamy. Turcja w UE to problem bardziej gospodarczy i
ekonomiczny, niż polityczny. Problem z właściwą ochroną granic UE. Dlatego
jesteśmy przeciw. Problem z niepodległą Palestyną, czy atomowym Iranem jest
zupełnie czymś innym. Iran nie wspiera jak piszesz "antyzachodniej
działalności terrorystycznej" - wspiera działalność antyizraelską z
oczywistych powodów oraz szyitów w Iraku, aby nie powtórzyła się sytuacja z
czasów Saddama, kiedy szyici byli zepchnięci na margines. I aby interesy USA nie
były jedynymi reprezentowanymi w sąsiednim, bądź co bądź, kraju. Walka o prawa
szyitów i przeciw Amerykanom, jest walką o własne bezpieczeństwo narodowe. Ja
nie odczuwam żadnego zagrożenia z powodu atomowego Iranu. Sądzisz, że naprawdę
są tam tak nieodpowiedzialni ludzie, którzy użyliby broni atomowej? Izrael też
ją ma. Powtarzam więc, że to tylko kwestia prestiżu i zachowania status quo. Nie
leży to w interesie USA i tylko dlatego ma nie leżeć w naszym? Rację ma Marek,
że tak kurczowo trzymamy się naszego sojusznika w tym myśleniu o Osi Zła, że nie
chcemy nawet robić interesów z Iranem. I znowu będziemy spać, a te tak
zagrożone atomowym Iranem zachodnie firmy podpiszą lukratywne umowy. Dlatego
trzeba rozmawiać, choćby zakulisowo, a nie tylko oglądać się wciąż na
zadowolenie naszego strategicznego partnera, który ma nas głęboko w
poważaniu.
5. H&H nie porównywałbym do ETA, czy IRA, bo to znacznie bardziej
rozbudowane organizacje. Może właśnie dlatego ludzie je wybrali. Mówisz, że sami
się wplątali w konflikt z USA i Izraelem. To prawda, ale kogo mieli wybrać?
Skorumpowany Fatah? Ugrupowania chrześcijańskie w Libanie? H&H budują szkoły,
sierocińce, szpitale, są blisko ludzi i to było dla nich najważniejsze. Że ktoś
o nich dba. A przy okazji był to efekt lekkiego populizmu, antyizraelskich
nastrojów (też byś takie miał, jakby ci buldożerem chałupę rozjechali i jeszcze
jakieś dziecko przygnietli, może nawet zostałbyś "terrorystą" i brak
wiary, że jakakolwiek inna władza zmieni coś w stosunkach z Izraelem. Do takiego
myślenia skłania niestety samo postępowanie Izraela. A stosowanie "metod
terrorystycznych" ; jest niestety jedynym możliwym środkiem, bo czasy wojen
na bagnety na otwartym polu już się skończyły i technologicznie żadna armia BW
nie może się z Izraelem mierzyć. Nie popieram tych metod, choć czasami nie
różnią się one od działań partyzantki. Samobójcy to co innego - to jest chore.
Nie oczekuję więc, że Izrael zaakceptuje wybór Hamasu i Hezbollahu. Czy jest to
jednak wypowiedzenie wojny? Czy uzasadnia to działania wojenne?
6. W jednym się
zgadzam - Izrael i Palestyna powinny być oddzielnymi państwami. Na federację już
za późno.
slavo   |2008-05-19 09:33:22
Od.1: To wszystko przez Twoj nick, wystarczylo wybrac imie Zbyszek albo Wiesiek
i problemu by nie bylo

Od.2: USA posiada obecnie srodki umozliwiajace im
swobodne prowadzenie polityki zagranicznej bez ogladania sie na piozostale
panstwa. Smiem twierdzic, ze gdyby podobnymi srodkami dysponowaly Rosja, Chiny
lub Iran, postepowalaby podobnie. Wystarczy spojrzec na okres zimnej wojny- ZSRR
potrafilo wtedy prowadzic wielkomocarstwowa polityke dlatego, ze mialo ku temu
srodki. Nic w tym dziwnego. Prawo mocarstwa.

Od.3: Przedstawiony przez Ciebie
scenariusz jest tyle ciekawy co nierealistyczny. Nie wyobrazam sobie polityka,
ktory zaryzykowalby wycofaniem sie z okupowanych ziem bez gwarancji
bezpiecznestwa i zapewnial elektorat ze "jak cos nie wyjdzie, to tam
wrocimy". Odpowiedzialna polityka wymaga maksimum ostroznosci. Zwlaszcza w
kontekscie poludniowego Libanu i Gazy.

Od.4: Z punktu widzenia Polski nasza
polityka bliskowschodnia powinna byc podporzadkowana: budowie wspolnej polityki
zagranicznej UE opartej na trwalych transatlantyckich wiezach, wzmacnianiu
naszego sojuszu z USA, ograniczaniu mocarstwowych zapedow Rosji. Do tego
ewentualnie kwestii surowcow energetycznych i profesjonalizacji polskich sil
zbrojnych w Afganistanie i Iraku. Dlatego jestem przeciwko wychodzeniu przed
szereg- BW to dla naszej PZ trzeciorzedny kierunek. Sentymenty dla Izraela,
Palestynczykow, Iranu czy Turcji nie powinny odgrywac w niej zadnej roli.
Niestety (w odniesieniu do Izraela) odgrywaja dosc znaczna.

Od.5: Dla mnie
pierwszorzedne znaczenie ma zaakceptowanie, bez warunkow wstepnych, istnienia
Izraela w granicach sprzed wojny szesciodniowej a nie terrorystyczny charakter
H&H. Jezeli raz na zawsze H&H uznaja Izrael a ataki terrorystyczne ogranicza do
terytoriow okupowanych ( szczerze mowiac nie szkoda mi ofiar palestynskiego
terroryzmu wsrod zydowskich osadnikow na Zachodnim Brzegu - mozna powiedziec,
sami pchali sie pod kule) to uwazam, ze dla Izraela stana sie wtedy odpowiednim
partnerem do rozmow.

O uchodzcach palestynskich juz sie wypowiedzialem. Czas,
by panstwa arabskie przestaly instrumentalnie wykorzystywac konflikt i zapewnily
przebywajacym na ich terytorium Palestynczykom pelne prawa obywatelskie. Gdyby
to uczynily kilkadziesiat lat temu, z pewnoscia latwiej byloby rozwiazac ten
konflikt. Obecnie podobna polityke, zmierzajaca donikad, prowadzi Azerbejdzan
wobec uchodzcow z Karabachu. Polityke okrutna, nieliczaca sie z potrzebami
uchodzcow a obliczona tylko na odzyskanie (zupelnie nieprawdopodobne) utraconego
terytorium. czas sie obudzic.
slavo   |2008-05-19 09:36:46
Obiecywalem zakonczyc dyskusje, znow mi nie wyszlo
Sohrab   |2008-05-19 09:51:41
1. Rozważę na przyszłość Wieśka, a Ciebie zapraszam do lektury Szachname
Ferdousiego, choćby tylko fragmentu o historii Sohraba
2. Prawo mocarstwa -
prawda. Dopóki były dwa mocarstwa, jakoś się równoważyły. Teraz mamy jedno i
jest to już dyktat jedynie słusznego widzenia świata. Inni pewne też by tak
robili, co nie znaczy, że muszę to akceptować.
3. Nierealistyczny, ale jak
piękny
4. UE - tak, wzmacnianie sojuszu z USA - nie. Już nie raz się okazało,
że ta przyjaźń wychodzi nam bokiem i niewiele z niej mamy. Dlatego tarczę niech
sobie instalują, ale z dala od naszego kraju. Właśnie w ten sposób wpadamy w
orbitę ich interesów i sami na siebie sprowadzamy potencjalne zagrożenie.
Dziękuję, ale nie chcę. A że wspomniałeś o surowcach energetycznych, to tu
właśnie powinniśmy czynić starania o irańskie zasoby. W taki sposób jak
przedstawił to w tekście Marek. A sentymenty faktycznie na bok.
5. Nie może być
akceptacji bez warunków wstępnych, tak samo jak nierealny jest mój scenariusz
ustępstw Izraela. Ataków terrorystycznych nie można ograniczyć tylko do terenów
okupowanych, bo za osadnikami stoi państwo żydowskie ,które ich wspiera. Skoro
rakiety Izraela latać mogą wszędzie, to nie widzę powodu, dla którego H&H nie
mogą czegoś wysadzić w Tel Awiwie. Choć powinien być to cel wojskowy, nie
cywilny. I tyle.
marta   |2008-05-24 20:57:29
Cytat:
Masz rację co do tego, że jestem bardziej idealistą, niż
realistą. Bardzo bym chciał, żeby w Izraelu znalazła się wola do
przywrócenia sytuacji sprzed wojen z Arabami. Żeby zgodzili się
na powrót uchodźców (tych, którzy chcą), oddali
ziemię, zapłacili jakąś rekompensatę za utracone mienie
i zlikwidowali osiedla żydowskie na Zachodnim
Brzegu, zwrócili część Jerozolimy. Nie wierzę, że
to możliwe, ale chciałbym


Nie zapominasz, kto te wojny sprowokował? Cóż, to nie
przegrany stawia warunki, ale zwycięzca. Dlaczego Arabowie nie
uznali tej sytuacji sprzed wojen (o której teraz marzysz)
za satysfakcjonującą wówczas? Dlaczego teraz nagle bardzo by
im odpowiadała?
Sohrab   |2008-05-25 18:15:56
Nie, nie zapominam. Musiałabyś uważniej przeczytać moje poprzednie posty, bo
wydaje mi się, iż zrozumiałaś, że żądam ustępstw tylko od jednej strony. A tak
nie jest - dla mnie jest to szansa na pokój. Jak pisałem nierealnie
idealistyczna - żeby taka była ktoś musi zrobić pierwszy krok, a znacznie więcej
może w tym kierunku zrobić Izrael.

Oczywiście, że zwycięzca stawia warunki,
ale jeśli okupuje cudze terytoria to musi się liczyć z miejską partyzantką, czy
jeśli wolisz zachodnią nomenklaturę - z "terrorystami 4;. Trudno jest
wówczas stawiać warunki, raczej trwa się w nieustannym konflikcie.

Dlaczego
Arabowie nie uznali sytuacji sprzed wojen? Tutaj zależy, o których wojnach
mówisz. Pierwsza wojna miała miejsce w latach '48-'49, tuż po proklamacji
Izraela. Arabowie nie byli zachwyceni utworzeniem na ich ziemiach sztucznego
tworu przez kolonialne mocarstwa i nie ma się co dziwić. Wojna sueska '56 była
wywołana przez Izrael wspomagany przez ostatnie kolonialne podrygi Francji i UK.
Wojna sześciodniowa, upraszczając fakty, była odległym echem Zimnej Wojny, nie
bez winy była Syria, nie do końca w porządku Egipt, ale takie działania jak
operacja "Shredder" w wykonaniu Izraela, też pokazują, że brak w tym
konlflikcie świętoszków. Za dużo by tu pisać, grunt, że wtedy nie widziano
innego rozwiązania.

Dlac zego dzisiaj miałoby być inaczej? Dyskusja była
raczej o tym, jak ostatecznie wytrącić z rąk H&H argumenty dotyczące walki z
Izraelem. Domagają się oni przede wszystkim powrotu do stanu sprzed 1967 roku i
te moje marzenia odnośnie działań izraelskich miałyby przybliżyć pokój.
Jakiekolwiek inne roszczenia Arabów, po spełnieniu wzmiankowanych kroków przez
państwo żydowskie, byłyby nieuprawnione, o czym też już pisałem. A i tak
konkluzją jest to, że moje widzenie jest mocno idealistyczne i nijak się ma do
rzeczywistości
Wojtas   |2008-05-29 15:13:18
Do slavo:
Piszesz o konieczności uznania prawa Izraela do istnienia Izraela
przez Hamas,a co z uznaniem prawa Palestyny do istnienia przez Izrael? Przecież
znaczna część, Żydów nie uznaje prawa Palestyńczyków do posiadania państwa ani w
granicach sprzed wojny sześciodniowej ani w żadnych innych. I nie mówię tu o
jakichś mało ważnych ludziach, lecz o politykach będących koalicjantami Ehuda
Olmerta, wqywodzących się z partii Szas i partii Avigdora Liebermana. Sam Ehud
Olmert chociaż dużo mówi o pokoju w praktyce zajmuje takie samo stanowisko.
Dowodem na to niech będzie fakt, że mimo prowadzenia "rozmów pokojowych"
osiedla na Zachodnim Brzegu wciąż są rozbudowywane. Czy według ciebie dla
izraelskiego rządu również nie powinno być "żadnego pobłażania"?
Ba
rdzo często mówi się też, że Izrael nie może zlikwidować osiedli na Zachodnim
Brzegu i doprowadzić do powstania Palestyny, z powodu ciągłych aktów terroru.
Ale przecież na Zachodnim Brzegu rządzi Abbas. Jest on calkowicie posłuszny USA
i Izraelowi i nie organizuje zamachów. Mimo to powstanie państwa palestyńskiego
nie przybliżyło się ani trochę.
Jeśli zaś chodzi o Hamas to wielokrotnie
proponował on Izraelowi długoterminowe zawieszenie broni. Za każdym razem Izrael
odmawiał.
Rafal   |2008-05-29 18:36:55
Cala te dyskusje mozna podsumowac jednym zdanie: jesli Arabowie zloza bron
bedzie pokoj , jesli Izraelczycy zlozy bron nie bedzie Izraela.

Palestyn
czycy juz dawno mogli miec swoje panstwo , ale wtedy nie mieliby mozliwosci
realizacji swojej nienawisci wynikajacej prosto z Islamu. Kto czytal Koran wie o
co chodzi. Do tego dochodzi dochodzi zwykla ludzka zawisc - na pustyni powstalo
high-tech panstwo , palestynczycy moga o tym tylko pomarzyc. Moje zdanie pewnie
wam sie nie spodoba - problemu palestynczykow nie da sie rozwiazac pokojowo .
Za pare lat bedzie porzadne " jebut -pierdut " . Wystarczy dalej
"negocjowac " z Adolfem z Teheranu.

Pozdraw iam optymistow , a na
dobranoc polecam film:

http://www. terrorismawareness.o rg/what-really-happe
ned/



Polecam film
Sohrab   |2008-05-30 06:42:22
Traktuję Twoją wypowiedź jako czystą prowokację, więc nie będę polemizował.
Jeśli to jednak faktycznie Twoje poglądy, to - z całym szacunkiem - znacznie
bliżej ci do Hitlera, niż Ahmadineżadowi.
Rafal   |2008-05-30 07:56:46
Wiem , ze trudno Ci ze mna polemizowac , bo malo kto ma odwage opisac ten
problem tak jak ja : prosto i logicznie . Nie potrzebuje Twojego szacunku ale
tez nie porownuj mnie do Hitlera ,bo to bardzo glupie porownanie wiedzac kto byl
sojusznikiem Hitlera na Bliskim Wschodzie w czasie II Wojny Swiatowej.
Powiedzialem tylko , ze tego problemu nie da sie rozwiazac pokojowo i nie jest
to wina Zydow . To nie oni ucza swoje dzieci w przedszkolach nienawisci. To
wsrod Palestynczykow wyrasta nowe pokolenie dla ktorego szczytem zyciowego
sukcesu jest zostac meczennikiem. O bardzo wysokim przyroscie naturalnym majacym
Zydow " zepchnac do morza " pewnie tez nie slyszales ? Nie sie co dziwic
, ze tam bieda piszczy , jezeli wszystko jest podporzadkowane ideii zniszczenia
Izraela ( i jeszcze finansowane z naszych podatkow ). Biorac pod uwage liczbe
Palestynczykow i ilosc pieniedzy jako zostala im podarowana przez ostatnie
dziesieciolecia na odbudowe tzw. infrastrukture ,strefa gazy powinna juz dawno
wygladac jak np. Szanghaj.
Ja jestem bardzo tolerancyjnym i pokojowo
nastawionym czlowiekiem , ale to jeszcze nie znaczy , ze mam klapy na oczach i
lykam kazda antysemicka papke serwowana prawie kazdego dnia przez nasze
europejskie media.
ella   |2008-05-30 08:48:24
@ Sohrab
ad 4.
Piszesz ze problem z niepodlegla palestyna czy atomowym
Iranem jest czyms innym niz problem turcji i UE. jednakze problemy
gospodarcze i ekonomiczne wplywaja zdecydowanie na polityke wszystkich panstw, w
tym tez IRI. Iran popiera dzialalnosc antyizraelska Hamasu i Hezbullah z wielu
powodow w tym takze z powodow ekonomicznych.. Khomeini powiedzial ze "
zabrania sie jakiemukolwiek muzulumanskiemu panstwu dyplomatycznych i
handlowych stosunkow z [Israelem] i obowiazkiem wszystkich muzulumanow jest
sprzeciwianie sie takim stosunkom wszystkimi mozliwymi srodkami; jakikolwiek
biznesman ktory handluje z israelem, jego przedstawicielami lub agentami
handlowymi jest zdrajca islamu oraz wszystkich muzulumanow." A wiec Iran
wspiera dzialalnosc H&H z powodow religijnych. Iran popiera tez dzialanosc tych
organizacji w celach prestizowych, chce przewodzic ummie i byc popularniejszy
od saudyjczykow, a pomoc militarna (w szczegolnosci) dla Hezbullah spowodowala
ze Iran stal sie popularny wsrod wielu muzulumanow, w tym wsrod muzulumanow
mieszkajacych na zachodzie. Administracja IRI usiluje tez odwrocic uwage
iranczykow od pogarszajacej sie sytuacji ekonomicznej Iranu, szczegolnie od
wzrastajacej inflacji ktora w tej chwili siega 30%.
Jezeli chodzi o zachowanie
status quo - israel ma bron atomowa od kilkudziesieciu lat i dotychczas jej nie
wykorzystal dlatego dziwi mnie ze wyprodukowanie broni atomowej przez Iran
tlumaczysz tym ze IRI chce zachowac status quo. W IRI nie ma nieodpowiedzialnych
ludzi, sa natomiast fanatycy ktorzy licza na przyjscie imama czasu (mahdiego) i
przygotowuja sie do jego przyjscia, o czym czesto mozna sie dowiedziec z
wypowiedzi mullahow na piatkowych modlach......tak jak to ostatnio powiedziano
w Mashhad.

A jak mowimy o H& H - czy ktokolwiek zastanawial sie dlaczego i
skad hamas i hezbullah ma pieniadze na budowe szkol, sierocincow i szpitali?
Ile forsy przekazuje umma dla palestynczykow i dla Hezbullah? Ile pieniedzy
przekazuje Iran dla Hezbullah i dla Hamasu? Ile pieniedzy idzie z zakatu lub od
libanskiej diaspory dla Hezbullah? Jest zupelnie inaczej jezeli Hezbullah jest
w "opozycji" bedzie inaczej gdy przejmie wladze. Sekularny rzad w
libanie nie ma forsy z zakatu, co wieciej nie moze przyjac duzo forsy z zachodu
(w tym od stanow) poniewaz Hezbullah oskarza rzad o zdrade I o prace na rzecz
ella   |2008-05-30 08:53:09
cd.
Sekularny rzad w libanie nie ma forsy z zakatu, co wieciej nie moze przyjac
duzo forsy z zachodu (w tym od stanow) poniewaz Hezbullah oskarza rzad o zdrade
I o prace na rzecz
ella   |2008-05-30 08:57:07
cd.
Sekularny rzad w libanie nie ma forsy z zakatu, co wieciej nie moze przyjac
duzo forsy z zachodu (w tym od stanow) poniewaz Hezbullah oskarza rzad o zdrade
I o prace na rzecz "nowego faraona"
Wyglada na to ze uwazasz ze wszyscy
libanczycy wybrali Hezbullah do rzadu ale tak nie jest.Tylko szyici w libanie
wybrali hezbullah, sunici wybrali siniore a maronici auona. Libanczycy glosuja
konfesjonalnie, niestety.

przeprasz am, wyglada na to ze mi tekst nie
przechodzil.
Marek Kubicki  - do Rafal   |2008-05-30 09:23:01
Rozumiem, ze jestes fanem hasla "Nie ma wolnosci dla wrogow wolnosci" i
teorii o "Selektywnych prawach czlowieka i demokracji" - czyli, ze
demokracja nalezy sie tylko wybranym, a prawa czlowieka ulegaja zawieszeniu dla
strony przeciwnej jezeli uznamy, ze jej sie nie naleza.

Jezeli zakladasz, ze
Palestynczycy i Islam nie sa w stanie zyc w pokoju. To wytlumacz mi jak to sie
stalo, ze ten miliard ludzi jeszcze jakos zyje a nie wyrznal sie w szalenczym
szale nienawisci?

Czy jestes tak naiwny i faktycznie twierdzisz, ze szczytem
marzen Palestynczykow jest zostanie meczennikiem??? Czy ty rozmawiales choc z
jednym Palestynczykiem?

A co do pomocy finansowej. Prosze poczytaj sobie ile
pomocy dostaly panstwa w regionie i jak wyglada ich budzet.
Anonimowy  - re: do Rafal   |2008-05-30 10:08:46
Rozumiem, ze jestes fanem hasla "Nie ma wolnosci dla wrogow
wolnosci" i teorii o "Selektywnych prawach czlowieka
i demokracji" - czyli, ze demokracja nalezy sie
tylko wybranym, a prawa czlowieka ulegaja zawieszeniu
dla strony przeciwnej jezeli uznamy, ze jej sie nie naleza.


Palestynczycy wybrali w demokratycznych wyborach
Hamas. Islam i demokracja to dwa przeciwienstwa.

Jezeli zakladasz, ze Palestynczycy i Islam nie sa w stanie zyc w
pokoju. To wytlumacz mi jak to sie stalo, ze ten miliard
ludzi jeszcze jakos zyje a nie wyrznal sie w szalenczym
szale nienawisci?


W Iraku wyrzynaja sie miedzy soba o
miano lepszego muzulamanina. W Afganistanie tez gina
muzulamanie z rak muzulmanow , na zasadzie : kto nie z nami , ten
przeciwko nam .

Czy jestes tak naiwny i faktycznie twierdzisz, ze szczytem
marzen Palestynczykow jest zostanie meczennikiem??? Czy ty
rozmawiales choc z jednym Palestynczykiem


Zarzucanie mi naiwnosci akurat z Twoich ust
jest bardzo komiczne.
Oczywisci e , ze nie wszyscy tego
chca , nie wszyscy daja sobie wyprac mozg. 
Rozmawialem
tylko raz z bardzo milym sprzedawca warzyw . Kiedy
zmienilem temat rozmowy na Izrael , prawie ze pociekla mu
piana ust. To byl moj ostatni zakup u niego.


A co
do pomocy finansowej. Prosze poczytaj sobie ile
pomocy dostaly panstwa w regionie i jak wyglada
ich budzet.[/i]

Wiem , wiem , ze dostaly i po czesci
tez kupily sobie nowa bron. W Europie jest wystarczajaco
duzy biedy , zeby wyrzucac pieniadze przez okno.
peterlin  - re: re: do Rafal   |2008-05-30 19:04:52
Gal Anonim napisał:

Palestynczycy wybrali w demokratycznych wyborach
Hamas. Islam i demokracja to dwa przeciwienstwa.


A przeciwieństwa, jak wiemy, się przyciągają  

Przepraszam
za głupi żart, ale Twoje stwierdzenie mnie
rozbroiło. Dlaczegóż to islam jest logicznie sprzeczny
z demokracją?

Cytat:

W Iraku wyrzynaja sie miedzy soba o miano lepszego muzulamanina.


Taa... a pod, dajmy na to, Verdun Niemcy i Francuzi umierali o
to, kto jest lepszym katolikiem. Popatrz, nawet sobie
gwiazdkę urządzali w okopach.

Poczytałby ś trochę, to
miałbyś poglądy mniej jak z kiepskiego komiksu. 

Prawdziwi
ludzie, nie papierowi, mają bardziej złożone plany, poglądy
i motywacje. Przykładowo:

Oficja lnie deklarowanym
(w nagrywanych manifestach) celem Al-Qaidy było
1) podsycanie konfliktów wewnętrznych w Iraku i
maksymalne zdestabilizowanie pracy instytucji państwa aby
2) zapanował możliwie największy chaos i wojna wszystkich
ze wszystkimi co miało sprawić że 3) Amerykanie,
zmuszeni angażować coraz większe siły i środki, będą
ponosić coraz większe straty przy coraz wyższych kosztach
prowadzenia wojny, które 4) wywołają kryzys gospodarczy w USA
i spadek wartości dolara, co w połączeniu z rosnącymi
stratami w ludziach spowoduje 5) odwrócenie się Amerykanów
od interwencjonizmu, wycofanie wojsk z Iraku, a
w konsekwencji 6) propagandowy triumf sił islamu, świadectwo
słabości USA, nasilenie się antyamerykańskich ruchów
rewolucyjnych wszędzie indziej, co doprowadzi do 7) ostatecznego
upadku systemu amerykańskiej hegemonii. I wszyscy będą żyli
długo i szczęśliwie. A ziści się to wszystko w ciągu 10-15
lat, może trochę więcej. 

To oto chodzi w wysadzaniu się
wśród tłumu, nie o udowadnianie że wysadzający jest lepszym
muzułmaninem niż wysadzani.

Cytat:

W Afganistanie tez gina muzulamanie z rak muzulmanow ,
na zasadzie : kto nie z nami , ten przeciwko nam .


Gdzież bije źródło tej głębokiej analizy?

Poczytaj choćby
blogi ludzi zajmujących się  COINem (=counterinsurgency) w
Afganistanie, a sam się przekonasz jak żałośnie płaski jest Twój
powyższy osąd.
peterlin  - re:   |2008-05-30 19:14:52
ella napisał:
cd.
Sekularny rzad w libanie nie ma forsy z zakatu, co
wieciej nie moze przyjac duzo forsy z zachodu (w tym od
stanow) poniewaz Hezbullah oskarza rzad o zdrade I o prace
na rzecz "nowego faraona"


Słuszna uwaga. Co z funduszami z Arabii Saudyjskiej?

Cytat:

Tylko szyici w libanie wybrali hezbullah, sunici wybrali siniore
a maronici auona.


Trochę to bardziej skomplikowane, zwłaszcza
w przypadku chrześcijan. Generalnie jednak - zgoda.


Hezbollah nie reprezentuje wszystkich Libańczyków,
ani nawet nie reprezentuje większości. Jednak ma realne
poparcie na tyle dużej grupy społecznej, że istotny wpływ
na władzę _musi_ mieć. A że jeszcze
jest najsprawniejszą organizacją społeczno-polityczno -wojsk
ową w Libanie, to trudno oczekiwać, by nie starał
się ugrać/wywalczyć jak najwięcej.

Cytat:

Libanczycy glosuja konfesjonalnie, niestety.


A jak mają głosować, skoro konfesjonalność jest podstawą
systemu konstytucyjnego?

Ca ły problem w tym, że proporcje
wmontowane w system polityczny bardzo odstają
od rzeczywistości. Skoro system nie
był wystarczająco elastyczny żeby 'zagospodarować' szyitów,
realizują oni swoje aspiracje poza nim, na ulicy.
peterlin  - re:   |2008-05-30 19:24:57
Rafal napisał:

Palestynczycy juz dawno mogli miec swoje panstwo , ale wtedy nie
mieliby mozliwosci realizacji swojej nienawisci wynikajacej
prosto z Islamu. Kto czytal Koran wie o co chodzi.


Żartujesz, prawda? Inny żart z tej samej serii:

Żydzi już
dawno mogliby żyć w spokoju, ale wtedy nie
mieliby możliwości realizacji swojego poczucia wyższości
i żądzy mordu wynikających prosto z judaizmu. Kto czytał
Stary Testament, wie o co chodzi.

Teraz poważnie:
zastanawia mnie czy trolujesz, żartujesz, czy też naprawdę
myślisz, co piszesz. Jeśli to ostatnie, to człowieku,
rozejrzyj się wokół, zacznij dostrzegać odcienie, grę świateł,
wielość wymiarów. Świat jest dużo bardziej skomplikowany
niż myślisz, a i o ludziach wiesz niewiele. Posłuchaj co
mówią inni, poczytaj, pozastanawiaj się.  

Cytat:

Moje zdanie pewnie wam sie nie spodoba - problemu palestynczykow
nie da sie rozwiazac pokojowo.


Problemu Talibów w Klewkach również. A także
innych wyimaginowanych lub źle
zdefiniowanych "problemów".
Rafal  - sorry , zapomnilem sie podpisa   |2008-05-30 10:09:50
j.w.
peterlin  - re:   |2008-05-30 18:41:45
Piotr Chmielarz napisał:
Ahmadinejad nie potrzebuje legitymizacji poprzez rozmowy
z obcymi państwami


Zgadza się. Ten polityk zdobywa legitymizację poprzez to, że
jest w stanie (bo nie ma nic do
stracenia) bardziej bezkompromisowo niż inni atakować
Izrael i "neokolonialny&# 34; ład światowy.

Cytat:

dla przypomnienia on ją ma gdyż wygrał wybory nie przypominam
sobie, żeby ktokolwiek podważał ich wyniki.


Zatem wytęż
pamięć mocniej. Protestowali najbardziej zainteresowani
- Rafsandżani i Karrubi. Obaj dość szybko ucichli,
choć Karrubi wolniej (i w nagrodę został członkiem
Expediency Council).

"Niep rawidłowości" istotnie były.
Czy w skali takiej, która mogłaby przesądzić o wyniku?
Raczej nie.

Niemniej, jak się wydaje, Ahmadineżad
powołuje się raczej na obiektywną słuszność swoich posunięć,
niż na spełnianie woli wyborców.

Cytat:

odpowiedz mi na pytanie dlaczego w takim razie Ahmadinejad
został wybrany? Odpowiedź jest prosta został wybrany
między innymi z powodu tego, że Irańczycy czuli się
zagrożeni przez działania USA. 


To raczej w 2003-2004. W 2005 stało się już jasne kto w Iraku
_nie_ wygrywa. Śledzenie jak zmieniała się w tym
czasie negocjacyjna postawa Iranu ws. atomowej też
jest kształcące.

Moim zdaniem Ahmadineżad wygrał, bo
był najmniej zgraną kartą w talii i
był wystarczająco populistyczny żeby trafić do
zwykłych ludzi (Karrubiego w tym nie przebijał, ale, co tu mówić
- Karrubi "już był".

Cytat:

Ponadto jaką pozycję ma prezydent Iranu w praktyce ma on
podobne uprawnienia jak prezydent Niemiec


Hę? Niżej sam sobie przeczysz. Prezydent jest w Iranie
szefem gabinetu. To, na ile jego uprawnienia wykonawcze są
_w praktyce_ ograniczane, to kwestia dyskusyjna, niemniej
prezydent IRI posiada niemałe prerogatywy.

Jak inaczej
wytłumaczyć różnicę między Iranem Chatamiego
a Ahmadineżada? (pytanie półserio)

Cytat:

W praktyce więc Ahmadinejad może sobie mówić co mu
za przeproszeniem ślina na język przyniesie ale w praktyce
nie ma żadnej możliwości wcielenia ich w życie,


Skąd wiesz?

Cytat:

gdyż o wszystkim decyduje najwyższy Ajatollah.


Sistani? Chamenei rządzi bo jest Chameneim, specjalnie dla
niego zmieniano Konstytucję. Ma dość wątpliwe prawo
do tytułu "ajatollah", a już na pewno nie jest
"najwyższym ajatollahem"

Cytat:

Zgadzam się z tym, że polscy politycy powinni
prowadzić samodzielną politykę na Bliskim Wschodzie


Raczej "Polska" a nie "polscy politycy".
Na czym ta samodzielna polityka (której wg. Ciebie nie
ma) miałaby polegać? I jakie mamy narzędzia żeby ją
prowadzić? Jakie interesy?

Dla jasności - ja uważam, że RP
ma zbyt skromne możliwości (szczególnie w sferze
gospodarczej - słabość i inercja takich
polskich spółek energetycznych to temat na grubą książkę)
by dokonywać jakichś tytanicznych wysiłków. A nawet jeśli,
to do Gruzji nam bliżej, niż na BW.

Co do samodzielności
- polska polityka wobec Izraela jest, śmiem
powiedzieć samodzielna (momentami nawet wygląda trochę
na prowadzoną "przeciwko wszystkim" - półserio
mówię)

Cytat:

ale raczej wątpię, żeby oni byli w stanie przecież ci panowie
nie są w stanie samodzielnie myśleć wystarczy tylko że wielki
brat podniesie o ton wyżej głos to oni podkulają ogony.


Jak to łatwo powiedzieć... szczególnie mając nikłe pojęcie
o mechanizmach kształtowania polityki państwa.
Anonimowy   |2008-05-30 19:30:19
Przepraszam za głupi żart, ale Twoje stwierdzenie mnie rozbroiło.
Dlaczegóż to islam jest logicznie sprzeczny z demokracją?


A w ilu muzulamanskich panstwach panuje demokracja ?

Taa... a pod, dajmy na to, Verdun Niemcy i Francuzi umierali o
to, kto jest lepszym katolikiem. Popatrz, nawet sobie gwiazdkę
urządzali w okopach


moj ty smutku , moze wspomnisz jeszcze o wyprawach
 krzyzowych i wojnie 30-letniej ???

Oficjalnie deklarowanym (w nagrywanych manifestach)
celem Al-Qaidy było 1) podsycanie konfliktów wewnętrznych w
Iraku i maksymalne zdestabilizowanie pracy
instytucji państwa aby 2) zapanował możliwie największy chaos
i wojna wszystkich ze wszystkimi co miało sprawić że
3) Amerykanie, zmuszeni angażować coraz większe siły
i środki, będą ponosić coraz większe straty przy coraz
wyższych kosztach prowadzenia wojny, które 4) wywołają
kryzys gospodarczy w USA i spadek wartości dolara, co
w połączeniu z rosnącymi stratami w ludziach spowoduje 5)
odwrócenie się Amerykanów od interwencjonizmu, wycofanie wojsk
z Iraku, a w konsekwencji 6) propagandowy triumf sił
islamu, świadectwo słabości USA, nasilenie
się antyamerykańskich ruchów rewolucyjnych wszędzie indziej,
co doprowadzi do 7) ostatecznego
upadku systemu amerykańskiej hegemonii. I wszyscy będą żyli
długo i szczęśliwie. A ziści się to wszystko w ciągu 10-15
lat, może trochę więcej.


I wszystko sie zgadza , tyle tylko , ze Al-qaida to
nie katolicy .

Gdzież bije źródło tej głębokiej analizy?

osmieszanie rozmowcy przez ironiczne wtrety to bardzo
typowe zjawisko w pewnych kregach
Rafal  - re: re:   |2008-05-30 19:49:40
Teraz poważnie: zastanawia mnie czy trolujesz, żartujesz, czy też naprawdę
myślisz, co piszesz. Jeśli to ostatnie, to człowieku, rozejrzyj się wokół,
zacznij dostrzegać odcienie, grę świateł, wielość wymiarów. Świat jest dużo
bardziej skomplikowany niż myślisz, a i o ludziach wiesz niewiele. Posłuchaj co
mówią inni, poczytaj, pozastanawiaj się.

Tak sobie mozesz gadac do swoich
studentow . Tu gdzie mieszkam jest duzo takich madrali , ktory zachowuja sie
dokladnie tak jak Ty . Najlepsza metoda to nazwac kogos nazista , rasista ,
ksenofobem , a jak to nie pomoze to najlepiej przeciwnika osmieszyc lub poddac w
watpliwosc zdrowie psychiczne.
Spoko , ich era powoli dobiega konca.
peterlin   |2008-05-30 20:29:14
Rafal napisał:
ja napisał:
Dlaczegóż to islam jest logicznie sprzeczny
z demokracją?[/i][/quo te]

A w ilu muzulamanskich panstwach
panuje demokracja?[/quote]
 
"Democracy Index
2007" wydany przez The Economist klasyfikuje
jako "flawed democracies" (= tak jak
RP) Indonezję, Bangladesz, Palestynę, Mali i Malezję.
Kilka następnych państw (m.in. Turcja i Liban) jest
w "hybrid regimes" (=jak Rosja czy
Gruzja). 

Generalnie z demokracją przedstawicielską
we współczesnym świecie muzułmańskim (a zwłaszcza
arabskim) jest krucho i nikt temu nie przeczy.

Tyle
że mówiąc o tym że islam i demokracja to
przeciwieństwa wygłaszasz sąd mocniejszy niż diagnoza
stanu obecnego - twierdzisz że islam jest ze swojej natury
sprzeczny z demokracją. 

Powtarzam więc pytanie: na
jakiej podstawie tak sądzisz?

rafal napisał:
ja napisał:

Taa... a pod, dajmy na to, Verdun Niemcy i Francuzi umierali o
to, kto jest lepszym katolikiem. Popatrz, nawet sobie gwiazdkę
urządzali w okopach
[/quote]

moj ty smutku , moze wspomnisz jeszcze o wyprawach
 krzyzowych i wojnie 30-letniej ???


A niby po co? Ja tylko wskazuję, że Twoja teza (= w Iraku
strony wewnętrznego konfliktu walczą o to kto jest
lepszym muzułmaninem)
jest karykaturalnym uproszczeniem. Wskazuję to, przytaczając
równie absurdalną tezę o Verdun. 

[quote=ja]Bla bla o
celach Al-Qaidy

[quote=rafal]
I wszystko sie zgadza , tyle tylko , ze Al-qaida
to nie katolicy .


??? Wyraziłeś swój pogląd nt. motywacji kierującej
stronami konfliktu w Iraku (=wyłącznie religijna,
Twoim zdaniem, kto nie po naszemu wierzy, tego zamordować).
W odpowiedzi przedstawiłem całkowicie odmienny pogląd
nt. bynajmniej nie pierwszoplanowo religijnej motywacji i
celów Al-Qaidy (wziętej przykładowy uczestnik konfliktu).
Teraz piszesz, że wszystko się zgadza. Czy oznacza to, że
nie zgadzasz się już z "sobą
z przeszłości?"

[ quote=Rafal]

Gdzież bije źródło tej głębokiej analizy?

osmieszanie rozmowcy przez ironiczne wtrety to bardzo
typowe zjawisko w pewnych kregach


Mówienie o "pewnych kręgach" zamiast nazywania ich
po imieniu to też typowe zjawisko 

A poważnie, ośmieszyć
mogę najwyżej siebie, bo moje wypowiedzi świadczą wyłącznie
o mnie, np. ujawniając światu że
bywam wyniosły, sarkastyczny i złośliwy.

Z kolei o Tobie
świadczą Twoje - na tyle karykaturalnie uproszczone,
że, moim zdaniem, wręcz dopraszają się by nie traktować ich
z pełną powagą.

Pytanie bez ironii: skąd bierze się Twoja
wiedza nt. motywacji stron konfliktów w Iraku i Afganistanie?
peterlin   |2008-05-30 20:40:48
Rafal napisał:
ja napisał:
... człowieku, rozejrzyj się wokół, zacznij dostrzegać odcienie,
grę świateł, wielość wymiarów. Świat jest dużo
bardziej skomplikowany niż myślisz, a i o ludziach
wiesz niewiele. Posłuchaj co mówią
inni, poczytaj, pozastanawiaj się.


Tak sobie mozesz gadac do swoich studentow.


1. Skąd przypuszczenie, że "mam" studentów?
Na uczelni bywam rzadkim gościem.

2. Dozwolone na
portalu internetowym kpiarstwo i drobne złośliwości
uważam za niewskazane w rozmowie z kimś, komu miałbym
w założeniu pomagać w zdobywaniu wiedzy, czy, Boże
uchowaj, kogo miałbym oceniać. Na forum/portalu wszyscy są
równi, na uczelni nie (i ci równiejsi nie powinni
swojej przewagi wykorzystywać).

Cytat:

Najlepsza metoda to nazwac kogos nazista , rasista , ksenofobem
, a jak to nie pomoze to najlepiej przeciwnika osmieszyc lub
poddac w watpliwosc zdrowie psychiczne.


O ośmieszaniu już było, nikim Cię nie nazywam, w dobre zdrowie
nie wątpię. 

Uważam tylko, że prezentowana przez Ciebie w
poprzednich wypowiedziach wizja świata jest na tyle uproszczona,
że warto, byś podjął wysiłek jej wzbogacenia.

Cytat:

Spoko , ich era powoli dobiega konca.


Skoro era mądrali się kończy, to nadchodzi, rozumiem, era
głupoli?

Brzmi apokaliptycznie 

... i wyszedł trzeci koń,
barwy ognia, a siedzącemu na nim dano odebrać Ziemi pokój, i
dano mu do ręki wielki miecz, na zgubę narodów, aby
się ludzie wzajemnie zabijali...
Rafal   |2008-05-30 21:17:59
www.pi-news.net wraz z zamieszczonymi tam linkami to moje glowne zrodla
wiedzy

co do reszty EOT - szkoda naszego czasu w obliczu zblizajacej sie
apokalipsy
Anonimowy   |2008-05-31 08:29:31
@peterlin
Cytat:
Co z funduszami z Arabii Saudyjskiej?

Oczywiscie ze Saudi Arabia przekazywala fundusze ale
rzad libanski mogl kierowac tymi funduszami
i podejmowac samodzielne decyzje jedynie od 2005 roku,
uprzednio w libanie stacjonowaly wojska syryjskie. Przed 2005
rokiem Syria wspolpracowala/popie rala
Hezbullah, kontrolowala dzialalnosc uchodzcow w
obozach palestynskich oraz kontrolowala rzad libanski.
Trudno wymagac od rzadu libanskiego zeby w przeciagu kilku lat
 rzad libanski odwrocil wszystko to co stalo sie wczesnie
oraz zaczal szeroka dzialalnosc ekonomiczna nie tylko na
poludniu ale tez na terenach kontrolowanych przez Hezbullah, na
rzecz szyitow..
Cytat:
Hezbollah nie reprezentuje wszystkich Libańczyków, ani nawet
nie reprezentuje większości. Jednak ma realne poparcie na
tyle dużej grupy społecznej, że istotny wpływ na władzę _musi_
mieć.
Jezeli Hezbulah musi(?) miec wplyw na wladze i chce byc w rzadzie to powinna stosowac
sie do praw libanskich a nie stosowac sie do tych praw jedynie
wtedy kiedy jej to odpowiada.  .hezbullah ma reprezentantow
w rzadzie a jednoczesnie usiluje dzialac poza
rzadem; oskarza rzad o zdrade ale jednoczesnie chce zbrojnie
wymusic zmiany w rzadzie lamiac  postanowienia konstytucji
libanu i  podpalajac stacje telewizyjne swoich oponentow. .
Chce byc w sekularnym rzadzie a jednoczesnie,
jak powiedzial Nasrallah, trzymac sie zasad
Wilayat al-Faqih. Hezbullah chce miec ciastko i go zjesc.
Cytat:
A jak mają głosować, skoro konfesjonalność jest podstawą
systemu konstytucyjnego?

Nie calkiem tak, nikt nie kaze glosowac maronitom na Aouna a
sunitom na Siniore. Wedlug mnie to
nie konfesjonalna konstytucja jest problemem libanu
ale konfesjonalna mentalnosc czesci libanczykow.
Cytat:
na jakiej podstawie tak sądzisz?[ze islam jest sprzeczny z
demokracja]

bo wielu mullahow i imamow tak mowi a ja im wierze na slowo
 
ella   |2008-05-31 08:33:54
Zaomnialam sie podpisac, Gal anonim - to ja
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
 
 

Komentowane

CC logo pp logo IO UW logo unesco_logo
© 2004 - 2011 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej Współpracujemy z Wydziałem Orientalistycznym UW partner PK ds. UNESCO