|
Alaa Al Aswany napisał książkę, której nie da się przeczytać. Ją się pochłania. Ostrzegam, jeśli macie mało czasu, nawet nie zaczynajcie czytać – od pierwszej strony nie będziecie bowiem mogli się od niej oderwać.
Kair – historia pewnej kamienicy to bardzo interesujące studium kondycji społeczeństwa egipskiego i samego Egiptu. Przez pryzmat bohaterów książki, sąsiadów z jednego budynku, poznajemy główne problemy, które nękają mieszkańców tego kraju. Wszystkie one łączą się mniej lub bardziej z panującą w kraju sytuacją polityczną – korupcja sprawia, iż przeciętny obywatel nie jest w stanie załatwić niczego bez wejścia w układ z rządzącymi. Wszyscy drżą ze strachu przed policją polityczną, której macki zdają się sięgać wszędzie. Rozbudowana biurokracja paraliżuje sprawne działanie administracji - jest też doskonałym wentylem dla przedłużania i naginania procedur do własnych zapotrzebowań. Egipcjanie wydają się prowadzić swoje życie w ramach jakiejś niesamowicie skomplikowanej i niebezpiecznej gry, której zasad nawet oni sami do końca nie pojmują. Rozmowy bohaterów na temat polityki przedstawiają różne poglądy obywateli w jej kwestii – różne opinie na temat okresu władzy Nasera, Sadata, sprzyjanie demokratyzacji kraju lub komunizmowi, w końcu poszukiwanie rozwiązania w zwrocie ku islamowi. Wszyscy oni zdają się jednak twierdzić jedno – Egipt potrzebuje zmian. Tylko każdy z nich chciałby go popchnąć w innym kierunku. Ale póki co Egipt stoi czy też biegnie swoim dziwacznym torem życia, w którym bohaterowie muszą się odnaleźć. I tak Czytelnik poznaje prominentne persony, które załatwiają pokątnie swoje interesy, rozdając jednocześnie pieniądze na cele charytatywne. Kupowanie miejsca w parlamencie, ukrywanie drugiej żony przed pierwszą, zmuszanie żony do aborcji – oto Azzam, typ Egipcjanina przedsiębiorczego. Jednak na pewnym etapie i on zaczyna się bać tych, którzy są jeszcze więksi od niego. Inny starszy mężczyzna opisany w książce, Zaki, to podrywacz, którego urok zaczyna powoli blednąć wraz z przemijającą młodością. Popadając w śmieszność ugania się za kolejnymi kochankami, aby odnaleźć to, co w życiu najważniejsze. Tylko czy nie zbyt późno? Wiecznie poszukuje miłości także Hatim. Wyzwolony homoseksualista, uznany dziennikarz, zaciąga do łóżka kolejnych młodych chłopców. Jednakże jeden z nich, Abduh, staje się dla niego kimś znacznie ważniejszym. Tyle, że Abduh nie jest sam... Mamy również dwójkę młodych bohaterów – z początku zakochanych w sobie Busejnę i Tahę. Ich drogi jednak nie mogą się zejść. Busejna musi pomagać w utrzymaniu swojej rodziny. Ciężka praca nie jest jednak jej jedynym źródłem dochodów – istnieją przecież znacznie łatwiejsze drogi zarobku, zwłaszcza dla młodej, atrakcyjnej dziewczyny... Zaś na przykładzie Tahy autor doskonale pokazuje Czytelnikowi, jak działa mechanizm nakłaniania młodych ludzi do wstąpienia do organizacji terrorystycznych. Taha nie jest z natury zły – wręcz przeciwnie. Na tle pozostałych bohaterów jest wręcz czysty jak łza. Jednakże niska pozycja społeczna jego ojca zamyka mu drogę do realizacji własnych marzeń i wyrwania się do lepszej warstwy społeczeństwa. Nieważne, jak bardzo się będzie starał, Taha zawsze pozostanie tylko synem portiera. Rosnąca frustracja i konfrontacja z policją wywołuje u Tahy chęć zemsty. A tacy właśnie ludzie są najlepszym kąskiem dla fundamentalistycznych organizacji terrorystycznych. Autor pokazał również sposób działania samych obozów szkoleniowych takich ugrupowań – pisząc o pobycie Tahy w jednym z nich m.in., iż tempo żołnierskiego życia było zawrotne i Taha nie miał w ciągu dnia ani chwili na rozmyślanie. (str. 263). Ale Kair-historia pewnej kamienicy poza słabościami Egipcjan pokazuje również ich dobre cechy – np. poczucie społecznej solidarności. W obliczu tragedii Abduha wszyscy sąsiedzi modlą się i starają się być dla niego psychicznym oparciem (str. 270). Kolektywistyczny charakter egipskiego życia ma zatem także swoje niezaprzeczalne zalety. Podsumowując, książka jest naprawdę świetna. Oto polski Czytelnik, jak napisano z tyłu okładki, może poznać kraj kojarzący mu się z atrakcyjnymi wakacjami od zupełnie innej strony. Egipt jest piękny, Egipt fascynuje – ale Egipt potrzebuje też zmian. O tym, w jakim kierunku one pójdą, zadecydują sami Egipcjanie. Należy życzyć im powodzenia. Na podstawie książki powstał równie głośny jak literacki pierwowzór film Imaret Yacoubian. Będzie go można obejrzeć m.in. w ramach zbliżającego się III Festiwalu Filmów Afrykańskich AfryKamera 2008. Alaa Al Aswany, Kair-historia pewnej kamienicy, Media Lazar Capricorn, Warszawa 2008. (przeł. z arabskiego Agnieszka Piotrowska)
|
Znowu straszą... kob...
Mieszkam w Anglii i siłą rzeczy mam w...
Katar
Szukam - Szukam pracy(Katar ), przy ...
Aniołowie w islamie
Katar
O swoja wydajnosc sie nie martw-marze...
Odpowiedź na recenzj...