|
Byłoby jeszcze lepiej, gdyby w programie znalazły się warsztaty tańca brzucha, a samo spotkanie „W kręgu kultury islamu” trwało dłużej. Tak przynajmniej wynikało z kilku ankiet ewaluacyjnych, wypełnionych po sześciu godzinach lekcyjnych wspólnych rozmów i ćwiczeń w I Liceum Ogólnokształcącym im. ONZ w Biłgoraju, gdzie miałam przyjemność po raz pierwszy poprowadzić zajęcia.
Wraz z Katarzyną Górak-Sosnowską udałyśmy się w poniedziałek do oddalonego o 230km od Warszawy Biłgoraja, by we wtorek wczesnym rankiem (tak, tak – godzina 8 rano to dla mnie blady świt – jak udawało mi się kiedyś docierać do szkoły na 8?!) rozpocząć zajęcia. Każda z nas miała grupę około dwudziestoosobową, przy czym w mojej były same dziewczęta, co w pewnym stopniu zadecydowało o tematyce naszych rozmów. Prawa kobiet, życie rodzinne, wielożeństwo –najczęściej tego dotyczyły pytania w mojej grupie. Pojawiały się także kwestie odważniejsze, np. czy kobiety mogą pić alkohol, albo czy w krajach arabskich są dyskoteki.  Dziewczyny w mojej klasie, podzielone jeszcze na pięć mniejszych grupek, narysowały jak wyobrażają sobie muzułmanów. Cztery plakaty przedstawiały trochę „staroświeckich” panów w galabijach i turbanach (był też wspomniany już na innych warsztatach Ahmed z YouTube), jeden zaś muzułmankę, szczelnie zakrytą, choć z pomalowanymi na czerwono ustami! Obrazki pozwoliły nam na rozpoczęcie rozmowy o stereotypach, choć chętniej niż kwestię terroryzmu, dziewczyny poruszały zagadnienie samej religijności. Pojawiła się nam przy okazji refleksja, jak mógłby wyglądać rysunek przedstawiający stereotypowego chrześcijanina – myślę, że ten przykład zadziałał na wyobraźnię wszystkich, w jaką pułapkę można wpaść posługując się prostymi schematami.
Warto wspomnieć o tym, że uczniowie biłgorajskiego liceum bardzo dobrze przygotowali się do warsztatów, przywitały nas bowiem plakaty, na których znajdowały się informacje dotyczące filarów islamu, najważniejsze daty związane z historią oraz liczne zdjęcia. W mojej grupie pisanie po arabsku okazało się najtrudniejsze, natomiast zadania matematyczne z wykorzystaniem cyfr arabskich poszło bardzo sprawnie, podobnie jak przeliczanie roku słonecznego na rok hidżry.
Część merytoryczną zakończył tradycyjnie pokaz strojów oraz krótki kurs wiązania arafatek i chust. Modeli i modelek nie brakowało, elegancką chustę zarzuciła na włosy także nauczycielka angielskiego i szkolna koordynatorka ds. UNESCO, pani Aneta Swatowska. Uczennice przy okazji omawiania różnych przedmiotów z krajów muzułmańskich skrytykowały arabskie perfumy, które były dla nich zdecydowanie za mocne i zbyt słodkie.
Na szczęście pożegnalna herbatka arabska (z miętą, cynamonem i kardamonem) nie była za słodka – proporcje udało się zachować, tyle tylko, że spokojnie można nią było obdzielić pułk wojska. W każdym razie metoda Dalii - na oko - zdała egzamin. (dzięki!:)) I LO w Biłgoraju zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie z powodu dużej aktywności uczniów, jak i licznych inicjatyw samej szkoły, która organizuje przeróżne wycieczki, zajęcia dodatkowe, a także wymiany zagraniczne. Serdecznie dziękujemy pani Anecie Swatowskiej za pomoc organizacyjną podczas zajęć oraz bardzo miłe przyjęcie. A kolejne warsztaty tuż tuż...! Więcej zdjęć w Galerii ARABII.pl.
|
Znowu straszą... kob...
Mieszkam w Anglii i siłą rzeczy mam w...
Katar
Szukam - Szukam pracy(Katar ), przy ...
Aniołowie w islamie
Katar
O swoja wydajnosc sie nie martw-marze...
Odpowiedź na recenzj...