I co po Arabistyce? Drukuj
marekkubicki   
czwartek, 07/02/2008

Dzisiaj w kilka osób rozmawiałem o projektach reformatorskich zmian w programie nauczania studiów orientalistycznych (stworzenie prywatnej „arabistyki”). Wnioski są smutne, rozwiązań praktycznych na razie brak. Podsumowując dyskusje w bardziej uporządkowany sposób sprawy wyglądają następująco.

 

Obecne studia funkcjonujące na rynku są „niepraktyczne” z punktu widzenia osób nastawionych na szybką karierę zawodową po studiach. Jedyną umiejętnością wykorzystywaną w kontaktach zawodowych może być znajomość języka arabskiego, a i tak nie wszyscy studenci arabistyki po piątym roku studiów posługują się nim wystarczająco biegle. W zdecydowanej większości przypadków pięć lat pracy marnuje się bezpowrotnie, a po ukończeniu studiów ludzie pracują w kompletnie innych zawodach.

 

Nie ma żadnego programu wykorzystania wiedzy absolwentów arabistyki, z czego wynika, że osoby wybierające ten kierunek powinny mieć dodatkowe wykształcenie, lub praktykę zawodową nie związaną z wykształceniem. W przeciwnym wypadku arabista po studiach może mieć kłopoty ze znalezieniem pracy, a arabistyka i szerzej orientalistyka to potencjalna „wylęgarnia” bezrobotnych.

 

Obecny program nauczania nie jest powiązany z wymogami rynkowymi i praktycznie zatrzymał się maksymalnie na XIX-XX wieku. Współczesne zagadnienia polityczne, kulturalne i gospodarcze XXI wieku występują w ilościach śladowych. Liczba miejsc pracy przeznaczonych tylko dla arabistów jest ograniczona – praca naukowa na uczelni i bycie tłumaczem. Polski rynek jest już nasycony, a na zagranicznym jest sporo osób, dla których arabski jest językiem ojczystym.

 

Arabistyka może pozostać studiami elitarnymi dla pasjonatów, bądź zmienić program nauczania, tak by połączyć teorię z praktyką. By „urynkowić” kierunek powinny powstać osobne zajęcia dotyczące Zatoki Perskiej, Bliskiego Wschodu, bądź nawet poszczególnych krajów – oczywiście w ramach szerszej wiedzy ogólnej. Z pewnością należy rozwinąć wątek gospodarczo-biznesowy. Niektóre zajęcia powinny być prowadzone przez praktyków: byłych ambasadorów, aktualnych polityków, dziennikarzy, biznesmenów, czy nawet wojskowych, a nie tylko wykładowców akademickich. Przydałyby się specjalistyczne wykłady bądź ćwiczenia ukierunkowane na wykonywanie w przyszłości określonego zawodu, np. tłumacza, biznesmena, dyplomaty.

 

Pomimo ogólnej zgody co do możliwego kierunku zmian oraz konieczności ich wprowadzenia spotkanie zakończyło się fiaskiem. Wiemy co jest źle, wiemy jak można spróbować to naprawić, ale komplikacje związane z tak radykalną reformą powodują, że wszystko zostanie po staremu, a szkoda.

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
kgs   |2008-02-07 12:53:41
Chyba jednak nie jest tak źle - studia bliskowschodnie na UŁ i na UJ są chyba
właśnie "pozafilologiczn e". Podobne działania podejmowane są z tego co
wiem także w jednej z trójmiejskich szkół prywatnych. Nie dotyczy to co prawda
UW, ale jednak jest.
marek kubicki   |2008-02-07 12:58:57
No ale te studia w zasadzie nie ucza jezyka. Chodzi o to jak polaczyc faktyczna
nauke j. arabskiego, tak ze osoba konczaca studia moze sie nim swobodnie
poslugiwac z wiedza "inna" a studia bliskowschodnie jezyk traktuja
raczej dodatkowo i nie zakladaja, ze ktos faktycznie bedzie go uzywal do czegos
wiecej niz robienia zakupow badz lamanej konwersacji - jesli sie myle prosze
poprawcie mnie.
kgs   |2008-02-07 13:23:57
no ale sam piszesz, że absolwent arabistyki bez biegłej znajomości tego języka
to nie wyjątek. W takim razie pozostaje jeszcze opcja studiowania dwóch
kierunków.
Hajota   |2008-02-07 14:34:25
Przy dzisiejszych możliwościach pogłębiania znajomości języka - Internet,
telewizje satelitarne, łatwe wyjazdy - naprawdę nie ma się co użalać nad
absolwentami arabistyki nie władającymi arabskim. Jeśli ktoś oczekuje, że na
studiach wleją mu znajomość języka przez lejek do głowy, to może lepiej zająłby
się "dłobną wytwółczością", jak przed laty poradził jeden z wykładowców
pewnej niekumatej studentce.
kgs   |2008-02-07 15:24:20
ja nie mówię że nie ma możliwości. Tylko właśnie ...wystarczy spojrzec na lukę
"pokoleniową" ; chociażby w składzie naszej redakcji. Niby o niczym
konkretnym nie świadczy, a jednak
Hajota   |2008-02-07 13:17:11
Jako weteranka Wielkiej Polskiej Arabistyki (tak żartobliwie nazywamy ją z
koleżeństwem z mojego roku)postaram się za dzień-dwa napisać może coś więcej. Na
razie tyle:
- skąd ja to znam? Podobne rozważania snuto i 30, i może 50 lat
temu.
- trzeba sobie przede wszystkim zadać pytanie, ilu tak naprawdę potrzeba w
Polsce tych arabistów. Czasy, kiedy tłumaczy arabistów brano z łapanki na
kontrakty w Iraku i Libii, dawno minęły. Być może kiedyś wrócą, ale perspektywy
jeszcze nie widać;
- ośmielę się wystąpić z tezą, że jak ktoś ma silną
motywację, z czym na ogół idzie w parze zdolność i chęć do samokształcenia, to
żadne XIX-wieczne programy mu nie przeszkodzą. Na mój rok przyjęto 9 osób, z
czego cztery wiedziały, że arabistyka to jest to, o co im chodzi. Reszta trafiła
przypadkiem. Wszystkie cztery przez dłuższy lub krótszy czas pracowały w
zawodzie.
marek kubicki  - do Hajota   |2008-02-07 14:55:26
W sumie masz racje, ale dlaczego SOAS moze nauczyc jezyka arabskiego i
jednoczesnie dac konkretna wiedze, a polska arabistyka nie?
kgs   |2008-02-07 15:22:55
bo nie ma a) możliwości wtłoczenia tej dodatkowej wiedzy do pensum, b) kadry?
Dominik Wach   |2008-02-07 17:42:14
Prawdę mówiąc, to w Polsce po studiach, szczególnie odbywanych w trybie dziennym
jest b. ciężko znaleźć pracę, bez różnicy na kierunek (pomijamy wszelkie
informatyki, IT itd.). Ja osobiście skończyłem politologię, więc dość szeroki
kierunek i uznawany za jednego z największych dostarczycieli bezrobotnych po
studiach i wielokrotnie słyszałem na rozmowach kwalifikacyjnych w rozmaitych
ministerstwach (czyli idealne miejsce pracy dla politologa), że np. pisałem
pracę mgr o Palestynie, więc nie o zagadnieniach związanych z konkretnym
ministerstwem, czy wręcz departamentem. Trochę się smutno robi, gdy słyszy się
coś takiego od dyr. departamentu, który jako osoba wykształcona powinien
wiedzieć, że tok studiów przygotowywuje nie tylko do tego o czym pisze się
mgr.

W Polsce niestety zapomniano o zapewnieniu zajęć praktycznych. Teorię
wałkuje się także na ćwiczeniach itd. System jest ogólnie zły, uczelnie
wypuszczają masy magistrów nie mających wielokrotnie żadnej wiedzy, przez co
osoby "rozgarnięte" ; i mające coś w głowie tracą, przez dewaluację
dyplomu. Ponadto nie reguluje się ilości miejsc na uczelniach względem
możliwości rynku (uczelnie państwowe powinny to robić, ale idą na ilość, nie na
jakość). Reasumując lepiej pracować w barze w Londynie niż skończyć studia :|
kgs   |2008-02-07 17:53:58
bo teraz pracę to się podejmuje w trakcie studiów chociaz pewnie zależy to od
specyfiki uczelni. Gdy ja studiowałam co najmniej połowa znajomych miała do 3
roku pracę. Inna sprawa, czy o to chodzi w studiowaniu...
Włodek   |2008-02-07 18:24:49
te uwagi dotyczą nie tylko arabistyki, ale wszystkich kierunków
orientalistycznych w Polsce.
AdamZ   |2008-02-07 18:43:13
1. Arabistyka wylęgarnią bezrobotnych?? Nikt ze znanych mi absolwentów nie jest
bezrobotny...

2. Jeżeli powinno się rozwijać jakąś współczesną tematykę, to
raczej w kierunku kulturowo-polityczny m, a nie gospodarczo-biznesow ym. Jakoś
nie widzę sensu łączenia studiów arabistycznych z handlowymi i prowadzenia zajęć
przez biznesmenów i wojskowych jak proponuje Marek. Jak ktoś chce być
handlowcem, to lepiej niech idzie na SGH, a na arabski zapisze się dodatkowo...
Poza tym arabistyka jest kierunkiem bardzo sfeminizowanym, a nie wyobrażam sobie
Polki-biznesłumen po arabistyce będącej w stanie robić interesy w krajach typu
Arabia Saudyjska czy Libia...
Anonimowy  - re: do Hajota   |2008-02-07 19:44:40
marek kubicki napisał:
W sumie masz racje, ale dlaczego SOAS moze nauczyc
jezyka arabskiego i jednoczesnie dac konkretna wiedze,
a polska arabistyka nie?


He, he. Może nadal pokutuje tradycja jak z tej sceny, której
-dzieści lat temu byłam
naocznym świadkiem.
Profesor (zniesmaczony) na widok lektora
z magnetofonem i taśmami: - Szkółkę językową chcą mi
tu robić z katedry.
Hajota   |2008-02-07 20:56:39
To byłam ja, zapomniałam się podpisać.
Anonimowy   |2008-02-08 08:22:21
a co najlepiej po studiach już miałby czekać etat w ambasadzie, na uczelni czy w
firmie robiącej interesy na Bliskim Wschodzie. I to wszystko dla osobnika w
wieku 25 lat zaraz postudiach? A co po dziesięciu latach? ambasador?, dyrektor
departamentu Azji/ Więcej skromności Panie i Panowie
Archeolog który też musiał
się nieźle namordować.
Marek Kubicki   |2008-02-08 09:35:22
Cytat:
a co najlepiej po studiach już miałby czekać etat w ambasadzie,
na uczelni czy w firmie robiącej interesy na Bliskim Wschodzie.
I to wszystko dla osobnika w wieku 25 lat zaraz postudiach?


W zasadzie - wlasnie tak. I nie widze nic nienaturalnego
w tym, zeby wlasnie tak to wygladalo. Wydaje mi sie, ze
po to czlowiek studiuje 5 lat, zeby miec prace. Chyba,
ze robi to jako hobby, a zarabiac ma zamiar inaczej.
Bartosz  - Jakim językiem jest arabski?   |2008-02-08 10:24:03
Mi się wydaje,że arabski jest językiem na czasie.
Pacyn   |2008-02-08 12:56:18
A moze problem polega rowniez na tym, ze pewne organizacje, firmy (w kraju lub
zagranica) czy administracja panstwowa nie potrafi docenic arabistow jako
rzetelnie przygotowanych do wszelkich kontaktow ze swiatem arabskim. Nie tylko
jako tlumaczy.
Dominik Wach   |2008-02-08 14:00:30
Jak już wyżej pisałem to nie jest tylko problem z arabistyką. W Polsce nie ma
żadnego systemu, który wyłapywałby najzdolniejszych studentów i wykorzystywał
ich potencjał. Nie jest tu tylko winne państwo, ale także firmy, które jednak
powinny dbać o poziom wykształcenia swoich pracowników. Naprawdę zdolni ludzie
(nie tylko z uczelni typu UW, UJ itd, także z prywatnych) po studiach
rozmieniają się na drobne, przez to, że muszą pracować tam gdzie mogą, a nie tam
gdzie są do tego predestynowani. Nie wspominam już o możliwości kontynuowania
kariery naukowej, jeśli nie studiuje się na państwowej uczelni i nie
"wpadnie się w oko" jakiemuś profesorowi. A wystarczyłoby, żeby większe
firmy i instytucje zawierały umowy z uczelniami, i modelowały w pewnym stopniu
program w celu przygotowania studentów do odpowiedniego stanowiska. Potem
najlepsi trafialiby do takiej firmy (jeśli by chcieli) i wszystkie strony byłyby
zadowolone, firma, bo miałaby gotowego pracownika, absolwent, bo pracowałby od
razu i w zawodzie, a nie na kasie w "Tesco", uczelnia, bo nie ma lepszej
reklamy niż to, że po ukończeniu studiów ma się dużą szansę na pracę.

Ogólnie
studia stały się wielkim biznesem, a nie edukowaniem społeczeństwa, tak jak to
powinno wyglądać.
kgs   |2008-02-08 14:29:31
A ja się nie mogę zgodzić. Jeżeli ktoś jest faktycznie zdolny - da sobie radę,
sam się wymodeluje. Znam osoby, które zostały na uczelni bez znajomości. Firmy
są obecne na niektórych uczelniach - chociażby na SGH. Inna sprawa, że
orientalistyka czy politologia chyba byłaby na to zbyt niszowa.
AdamZ   |2008-02-08 14:10:33
Zgadzam się, ale to nie dotyczy tylko arabistów. Absolwenci większości kierunków
mają trudności ze znalezieniem odpowiedniej pracy, bo wszędzie liczą się
znajomości a nie kwalifikacje. Nawet świetnie wykwalifikowany arabista po SOAS
nie dostanie automatycznie pracy w MSZ czy w dobrej firmie. Jeżeli nie ma się
znajomości, znalezienie dobrej pracy może zająć dużo czasu (trzeba się za tym
sporo nachodzić) albo nawet okazać się niemożliwe.
Pacyn   |2008-02-08 14:58:12
Byla mowa o nasyceniu polskiego rynku. Czy to oznacza, ze np. w wiekszych
miastach nauczyciele arabskiego nie znalezliby zajecia? Zapotrzebowanie jest
oczywiscie niewielkie, ale poniewaz to towar ekskluzywny..
Olenka   |2008-02-08 21:05:10
Do kgs...
Ktora z trójmiejskich szkół prywatnych?
Pozdraw iam
kgs   |2008-02-08 21:55:32
Wyższa Szkoła Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych i Politycznych -
http://www.wsms.edu. pl/
sylwias   |2008-02-10 10:53:55
Piszesz o tym, aby przekształcic Orientalistykę w studia zawodowe.A chodzi o to,
że my się tym nie chcemy zajmowac. I mysle ze jest to zaleta orientalistyki, ze
uprawia sie tu naukeA studenci sa o tym uprzedzani zanim przyjda na studia .
maja wiec wybor, jesli chca szybko znalezc gdzies zawod nauczyc sie jesyka
orientalnego moga isc na kursy i inne studia. A jesli chodzi o dziennikarzy,
politykow i biznesmenow, to w wystarczajaco duzej jilosci miejsc sie wypowiadaja
i nie zawsze ich zdanie ma wiele wspolnego z prawda.
Program zas orientalistyki
zostal przeksztalcony. W tym roku wszedl nowy i odroznia sie od tych wszystkich
nastawionych na wyscig szczurow wydziałow ze jest solidny dajacy duze podstawy
metodologiczne do przygotowania do uprawiania nauki a nie szybkiego
powierzchownego wyksztalcenia. Wiec moze po prostu nalezy pomyslec o stworzeniu
gdzies osrodka, ktory by sie tym zajmowal, a nie przeksztalcaniu miejsca, ktore
ma swoj charakter i wartosc.
pozdrawiam
Anonimowy   |2008-02-10 12:48:43
Marku, ja studiowałam na UJ i na UW i na SOAS (dzięki Erasmusowi). Na UJ było
tradycyjnie: zamiast koncentrować się tylko i wyłącznie na Bliskim Wschodzie
posyłano nas na łacinę (!), na arabskim szkółka koraniczna; nauka dialogów na
pamięć, przepytywanie, olbrzymia presja lektora. Myślę, że byłby to rok stracony
gdyby nie śp. prof Kapiszewski, były dyplomata, który z pasją wykładał sytuację
polityczno- ekonomiczną państw Zatoki [ choć miało to być wprowadzenie to
arabistyki, czy coś takiego] - dzięki niemu zrozumiałam, że Kraków i filologia
to nie moje przeznaczenie Na UW nie było idealnie, ale myślę, że tamtejsza
arabistyka daje genialną bazę do dalszych samodzielnych poszukiwań. Ja chodziłam
na proseminarium z literatury, bowiem chciałam dalej zgłębiać pasję, jaką była
dla mnie od zawsze twórczość kilku egipskich pisarzy, ale na poważnie zajęłam
się polityką i problemem brytyjskich ekstremistów muzułmańskich. Seminarium z
profesorem Daneckim to była wielka lekcja życia i nasze rozmowy zahaczały i o
islam i o ekonomię i o językoznastwo. Poza tym, kilka lat temu to było jedyne
miejsce, gdzie czytano prasę arabską na zajęciach ( Poznań wprowadził to
niedawno), poezję czy teksty muzułmańskie. Myślę, że każdy miał możliwość
rozwijania swoich zdolności czy zainteresowań, wiele osób studiowało drugi
kierunek.
Żadne studia nie dają pracy i jak wynika z Twojego przykładu
niezbędne jest cierpliwie "kolekcjonowane& #34; doświadczenie zawodowe i
pewne interpersonalne zdolności, by dobrą posadę, zgodną z wykształceniem
uzyskać!
Wielu arabistów wyjechało do Iraku. Myślę, że kilku odnisoło
sukcesy w dyplomacji. Dyplomacji nie nauczy dyplomata na zajęciach raz w
tygodniu, myślę, że każdy, "kto ma ją we krwi" odnajdzie do niej
szybciej lub póżniej drogę poprzez aplikację w Akademii Dyplomatycznej przy MSZ
czy poprzez konkurs.
Owszem, na naszym rynku brak intratnych posad dla
arabistów, ale nie zgadzam się, aby ich nie było za granicą. Nieprawdą jest, że
zawsze większe szanse ma rodowity Arab - nie jest tak na przykład w brytyjskiej
policji czy w wywiadzie, gdzie może zdarzyć się, że chętniej zatrudni się
nie-Araba doskonale władającego arabskim.
Ja, po dwóch tygodniach poszukiwań
znalazłam pracę w siedzibie Air Algerie w Londynie i głównym czynnikiem
zatrudnienia były studia, bo żadnego doświadczenia w liniach lotniczych nie
miałam.

SOAS językowo przygotowuje lepiej niż polski uniwersytet, ponieważ
KAŻDY wyjeżdża na roczne stypendium językowe, ponadto około 70% ( na moje oko
studentów to ci, pochodzenia arabskiego, mówiący biegle dialektami, często
znający fushę z ojczystych szkół. SOAS ma doskonały program (możliwość wyboru 4
modułów tematycznych, a nie naukę wszystkiego, co leci), wybitnych specjalistów
- prawników, ekonomistów w zasięgu ręki, co u nas zapewne długo jeszcze będzie
nieosiąglane. Nie ma osoby w Polsce, która mogłaby przykładowo uczyć prawa
muzułmańskiego, nawet na SOAS jest to chyba tylko jedna pani profesor plus
wykładowcy kontraktowi oraz prawnicy, którzy praktykują prawo na co dzień w
brytyjskich sądach.
Myślę, że to co daje nam program UW jest dobre na miarę
polskich możliwości, ale warto byłoby zadbać o:
- sponsora biblioteki
-
stypendia
- obowiązkowy program praktyk zawodowych ( w placówkach
dyplomatycznych, firmach arabskich, w Polsce i za granicą) Chciałabym
podkreślić, że wbrew pozorom nie jest to trudne do zorganizowania - sama
pracowałam przez kilka tygodni w jednym z biur Ambasady KSA za granicą - bez
wynagrodzenia, wystarczyło podanie i interview i choć oprócz mnie nie było tam
nikogo z Europy wszyscy mnie zaakceptowali)
Marek kubicki  - do Sylwias   |2008-02-10 15:09:26
Cytat:
my się tym nie chcemy zajmowac


Mowisz w imieniu wszystkich studentow? Nie chce byc zle
zrozumianym. Nie chodzi mi o przeksztalcenie Arabistyki
badz Orientalistyki w studia zawodowe, ale dodanie
kilku "zawodowych" fakultetow. Tak by student mial
wybor, zajmowac sie nauka, czy proza zycia. Ja tez bym
chcial zajmowac sie nauka, ale proza zycia i chec np.
posiadania mieszkania sklania mnie raczej do odejscia od nauki.
A student powinien miec wybor co chce w zyciu robic, a
nie byc skazany na sciezke naukowa, ktora nie jest
dla kazdego. Wystarczy dodac doslownie 2 fakultety
nawet nadobowiazkowe na kazdym roku by dac studentowi
niezbedne umiejetnosci zawodowe.
er   |2008-02-14 08:45:37
rozmawiałem z ludźmi z roku, gdy usłyszeli to co tutaj piszesz stwierdzili, że
nie chcieliby się tym zajmować. żadna osoba na to się nie pisze. nie po to szli
na arabistykę, aby zajmować się gospodarką i to ich sprawa co będą robić po
arabistyce.
po drugie niektózy dziwią się, że "ktoś" z młodych
arabistów nie chce dołączyć do arabii.pl. niektózy ludzie z arabistyki nie lubią
tego portalu. i to bardzo, gdyż jest strasznie "wybielającym 4; portalem.
sylwias   |2008-02-10 15:16:42
każdy ma wybór, jak już mówiłam.Jesli ktos nie chce powierzchownej wiedzy idzie
na ssm czy inne studia robi kursy jezykowe, drugi fakultet. Każde miejsce ma
swoją specyfikę i nie da się robić wszystkiego. A jak widać z wielu wypowiedzi
studenci aż tak bardzo nie narzekają. poza tym studenci to dorośli ludzie ,
którzy maga rozwijać swoje zainteresowania i umiejętności również we własnym
zakresie, to są studia. I jeśli ktoś chce to je rozwija i udaje mu się znaleźć
pracę.
Marek Kubicki  - do Sylwias   |2008-02-10 15:47:35
Moze i masz racje. Wydaje mi sie jednak, ze nie ma opozycji miedzy tym co Ty
mowisz, i tym co ja proponuje. Czy dodanie 1-2 wspolczesnych fakultetow zmieni
charakter studiow? Czy dodanie mozliwosci - nawet nieobowiazkowej - rozwoju
biznesowo-polityczne go studenta na samych studiach, a nie skazywanie go na
szukanie wiedzy dodatkowo "zniszczy" ducha studiow?
Mnie po prostu
denerwuje to, ze absolwenci orientalistyki maja duzo nizsze pensje ze wzgledu na
brak doslownie kilku umiejetnosci, ktorych mozna sie nauczyc w pol roku.
sylwias   |2008-02-10 15:53:42
Mysle , ze program studiow orientalistycznych ma bardzo bogata oferte , to
konsekwencja kilku lat pracy nad tym programem, konsekwencja tego z kolei jest
bardzo duza ilosc godzin tygodniowo, dolozenie jeszcze nastepnych wymuisloby
zrezygnowanie np, z kilku godzin jezyka, co moze wcale nie byloby takie zle...
Pacyn   |2008-02-12 12:39:58
Wydaje mi sie, ze dodanie opcjonalnych fakultetow jest dobrym pomyslem. Kazdy ma
wowczas wiekszy wplyw na swoj plan i konkretniej moze wybrac swoja droge.
Studenci nic nie traca poza mozliwoscia rozwoju.
Sylwias - wydaje mi sie, ze
paln arabistyki jest tak bardzo naladowany. W koncu ludzie studiaja inne
kierunki wraz z arabistyka. Za sprawa fakultetow moze nie byloby to
konieczne.
Pozdrawi am.
Pawel Kubicki  - Er a mozesz napisac cos wiecej   |2008-02-14 10:13:58
samo "niektorzy" i "ktos", na czym polega wybielanie przez
ARABIE.pl i kogo?

To, ze ludzie na Arabistyce nie chca sie zajmowac gospodarka
i generalnie sa malo "aktywni" w porownaniu np. do studentow SGH, czy
chocby "mojego" ISNS UW jest sprawa oczywista i tu zgadzam sie ze
wszystkimi, ktorzy nie zgadzaja sie z moim bratem, nikogo nie uszczesliwisz
"na sile" i by cos zmienic nie wystarczy dodanie fakultetu, czy dwoch,
trzeba by zmienic cala filozofie dzialania co nie ma wiekszego sensu

a wracajac
do tematu, ktory mnie najbardziej interesuje, obecnie wystarczy pisac srednio
dwa teksty w tygodniu, by calkowicie zmienic profil ARABII.pl z
"wybielajacego&# 34; cokolwiek to oznacza na dowolny inny, jesli by zebrac
dwa roczniki Arabistyki i wyznaczyc dyzury to bylby jeden tekst na jednego
studenta w semestrze a ARABIA.pl by pewnie w przeciagu roku zmienila wladze, bo
co by nie powiedziec kazdy z nas jest juz troche zmeczony prowadzeniem tego
serwisu, ktory wyrosl z arabistyki i powinien na nia kiedys wrocic, problem w
tym, ze z moich subiektywnych obserwacji wynika, ze o ile studenci Arabistyki sa
zdolni powiedziec co i jak nalezy zmienic to nie sa zdolni samemu tego zrobic,
bo im sie nie chce, badz nie umieja pisac, pomijam tu brak umiejetnosci w
szukaniu sponsorow, ktory przy tego typu dzialalnosci jest kluczowy, tu moim
zdaniem zaczyna sie i konczy cala dyskusja o zmienianiu profilu studiow i
nakierowaniu na biznes

Nie te studia, nie Ci ludzie, nie te pomysly, w praktyce
latwiej dolozyc podstawy arabskiego do szkol ekonomicznych, bo wymaga sie od
studenta podniesienia kwalifikacji, w przypadku arabistyki wchodzilaby w gre
zmiana mentalnosci
Marek Kubicki   |2008-02-14 13:11:23
"rozmawiałem z ludźmi z roku, gdy usłyszeli to co tutaj piszesz stwierdzili,
że nie chcieliby się tym zajmować."

Ok . Nie musza. Kazdy ma wybor. Ja
wybralem to co uznalem dla mnie za dobre - czyli czesty kontakt z jezykiem i
kultura, wielokrotne wyjazdy w ciagu roku do krajow arabskich i dobra pensje.
Nie udalo mi sie tego zrobic w NGO, ani nie udalo mi sie znalezc pracy naukowej.
W biznesie miejsce bylo. Kropka. Poniewaz jest to kolejny komentarz Arabisty na
"nie" to wracam do pomyslu "zarabizowania&# 34; ekonomistow, choc
jak juz mowilem - denerwuje mnie niska pensja tlumacza w porownaniu z pensja
tego, dla kogo on tlumaczy pomimo tego, ze wiedza tlumacza-arabisty jest czesto
duzo wieksza.
macięty   |2008-02-15 13:50:47
to i ja dorzucę swoje dwa grosze. mimo, że studiuję arabistykę nie jestem w
stanie napisać niczego z zakresu np. polityki, gdyż mnie to nie interesuje i nie
mam tak dużego poziomu wiedzy na ten temat, a jeśli nie mam - nie udzielam się.
takie jest moje zdanie.

nie zamierzam pisać o języku a tym bardziej o
dialektach, gdyż odbiór moich tekstów byłby znikomy na portalach "tego
typu". po drugie myślę, że większość z osób tu uczestniczących nie byłaby w
stanie ich zrozumieć, gdyż polska arabistyka nie kształciła nigdy swoich
absolwentów w kierunku dialektologii - myślę, że jedna osoba wiedziałaby o czym
piszę.

problem jest jeden - brak dofinansowania polskiej nauki. jeśli tego
problemu nie pokona ministerstwo nie mamy o czym mówić. wystarczy wejść na
warszawską arabsitykę, gdzie zza książek nie widać Pani Basi ani Profesorów.
większość literatury nie jest wpisana, gdyż nie ma miejsca. nie można kupować,
nie można otrzymywać, gdyż na półce jest pół metra wolnego miejsca, któe to
zawsze musi być puste - PRZEPISY!!!

a co do wyjazdów - ludzie jeżdżą i może
więcej niż wam się wydaje. ja jak na razie na 4 lata studiów 1.5 spędzam poza
nimi - jedynie przy pomocy wykładowców arabistyki - jedynie.
są wyjazdy do
Europy np. SOAS ale też do krajów arabskich, a czasem chętnych brak.

a znam
ludzi, któzy kończyli SOAS i???
nie wszyscy znają arabski - o dziwo. nie są tak
świetni. a czasem miałem wrażenie, że nie wiedzą za wiele.

a pisać umiemy.
DNF   |2008-02-16 00:01:34
A mnie zaintrygowalo haslo "wybielajac" szczegolnie ze wyplynelo od
arabistow. Mozecie rozwinac temat? KOGO i CO wybielamy na lamach portalu?
Szczerze mowiac troche przykro ze portal ktory, jak napisal MK,
"wyrosl" z arabistyki, byl tworzony przez nich jest tak odbierany przez
"mlodsze" pokolnie
macięty   |2008-02-17 10:25:25
widocznie "młodsze pokolenie" patrzy na to wszystko inaczej.
"starsze pokolenie" miało inne założenia, tylko że dzisiaj mamy tysiące
innych portali, gazety itp., na których mamy codzienne informacje z krajów
muzułmańskich, więc jaka droga przed arabią.pl, myślę że to pytanie należy sobie
postawić.
a wybielanie wytłumaczyłem wyżej.
macięty   |2008-02-17 10:26:40
poniżej wytłumaczyłem - bo tak się zacytowało.
kgs   |2008-02-16 11:53:50
Korzystając z okazji, że dyskusja nadal trwa, odniosę się do dwóch kwestii:

-
temat nie powinien stanowić problemu, jeżeli odpowiednia jest forma, czyli
sposób przekazu. Najciekawszym tematem można zanudzić, tak samo jak z
najnudniejszego /najtrudniejszego / najmniej znanego zrobić coś naprawdę
ciekawego.

- fundusze - faktycznie są problemem w polskiej nauce. Ale są
także granty. Można z nich sfinansować sporą część np. wyposażenia. Oczywiście
nie załatwia to sprawy nowego budynku, ale jest jakąś opcją. Trzeba tylko
poszukać, wymyślić projekt, a potem go zrealizować.
Anonimowy  - re:   |2008-02-17 10:19:13
kgs napisał:
Korzystając z okazji, że dyskusja nadal trwa, odniosę się do
dwóch kwestii:

- temat nie powinien stanowić
problemu, jeżeli odpowiednia jest forma, czyli sposób
przekazu. Najciekawszym tematem można zanudzić, tak samo jak
z najnudniejszego /najtrudniejszego / najmniej
znanego zrobić coś naprawdę ciekawego. 




-
fundusze - faktycznie są problemem w polskiej nauce. Ale są
także granty. Można z nich sfinansować sporą część
np. wyposażenia. Oczywiście nie załatwia to sprawy nowego
budynku, ale jest jakąś opcją. Trzeba tylko poszukać,
wymyślić projekt, a potem go zrealizować.


wydaje mi się, że arabia.pl zajmuje się z
góry "określoną" tematyką i nie chodzi tutaj
o sposób przedstawiania danego tematu - o tym nie
zamierzam dyskutować, gdyż niektóre tematy należy opracować
w określony sposób, choć zawsze można odejść od
swoich zamierzeń i do pracy językoznawczej dorzucić
masę zagadnień związanych z etnografią, a to jest ciekawe,
tylko czy starczyłoby miejsca na portalu.
nie
widzę możliwości, aby zainteresowanie
było "spore", gdyż jest to portal zajmujący się
w szczególności polityką,
jak również kulturoznawstwem (cóż za
szeroka dziedzina).

wszys tko super, ale kiedy zaii uw
mógł otrzymać darmowe książki z niemiec z dfg (podjąłem
się tego zadania sam) okazało się, że potrzebne
jest zapewnienie miejsca - a tego nie da się zrobić. i
co dalej???
nie poddam się pewnie i na piątym roku
ponownie będę próbował. chyba sami kupimy półki, aby pokazać, że
je mamy.

i proszę nie pisać, że coś się nie
dzieje. myślę, że się dzieje - chociażby koło naukowe rusza
- powoli ale rusza. mamy różne problemy dnia dzisiejszego
- tych najwięcej. staramy się uczestniczyć
w konferencjach, jeździć na stypendia i się o nie
jakoś staramy.
na arabistyce na roku nie ma 150 osób tylko
np. u mnie 11 osób. gdyby policzyć jaki procent się udziela z
tych dwóch grup, myślę, że na arabistyce i tak byłoby to
więcej osób.

co do "wybielania" Pani Dalio,
jak sądzę, słowo to stosują studenci arabistyki, także ja,
kiedy zaciera się prawdziwą rzeczywistość, odwraca się
kota ogonem, pisze się tak, aby wszystko co piękne pokazać, a
o tym co złe - przemilczeć. arabia.pl była taka na
początku, ostatnio może coś się zmieniło, jednak to zdanie o
tym portalu pozostało. 
nigdy nikomu nie dogodzimy,
ale często są tutaj bardzo subiektywne teksty, których
już teraz nie zamierzam nawet czytać. to jest swego
rodzaju "wybielanie" , którego nie toleruję.
macięty   |2008-02-17 10:20:05
ten Gal Anonim to ja.
L   |2008-03-05 19:54:06
Proszę wybaczyć, ale aktualnie jest poza Wydziałem Orientalistyki dostępnych
conajmniej kilka wykładów i konwersatoriów z dobrymi prowadzącymi. Natomiast
wiedzę historyczną można czerpać z książek. Dyplomacja - jest stosowna akademia,
wojsko - również, biznesmen - to już kwestia szczęścia.
Naprawdę , jeśli ktoś
chce, to będzie miał czego sobie zażyczy i nie będzie tworzył tematów
zastępczych tylko dlatego, że niektórym osobom się nie udało. Jeśli się
oczekuje, że studia cokolwiek mają zagwarantować, to niech marzy dalej.
Wystarczy pokombinować lub się przekwalifokować i przestać narzekać. Cieszyć
się, że się wymyśliło jakąś platformę do promowania własnej i nie zwalać winy na
innych.
Jest internet, są nawet strony gdzie się oferuje język za język via
skype.
Aha, znam pare osób z całkiem niezłych uniwerków w USA - tam poziom bywa
jeszcze gorszy.
L   |2008-03-05 19:55:36
własnej osoby miało być
L   |2008-03-05 20:02:49
PS. co do SOAS to jest Socrates, mozna na rok pojechac, a jak sie czlowiek
zakreci to i moze nawet zostac, pff...

Czy czasem ktos tu nie wylal swoich
żali za to czego nie wyniosl ze studiow? Na ile to sie ma do rzeczywistosci?
AMOS  - ???   |2008-03-05 20:56:15
Co to znaczy ze portal wybielajacy?
Marek Kubicki  - Do L   |2008-03-06 06:32:41
Cytat:
Czy czasem ktos tu nie wylal swoich żali za to czego nie wyniosl
ze studiow? Na ile to sie ma do rzeczywistosci?


Zal jak zal, studiowalem rownolegle Nauki Polityczne
i chodzilem na wyklady zewnetrzne. Ale to prawda - jest
to subiektywna ocena rzeczywistosci - w koncu artykul jest
w sekcji blog. I faktycznie - dokladnie tych umiejetnosci
mi brakowalo na poczatku mojej kariery zawodowej i nie
wynioslem ich ze studiow. Jezeli chodzi o znajomych z Arabistyki
- 3/4 z nich nie pracuje z arabskim.
L   |2008-03-07 22:14:46
No ok Marku, ja rozumiem, ze nie wyniosles, ale wiesz, pomijajac frazes
"czasy sie zmieniaja", to uwazam, ze czesc umiejetnosci po prostu jakos
samemu sie wyksztalcal. Doceniam wbrew pozorom to co napisales, szkoda, ze forma
pisemna nie oddaje tonu. Sam kierunek rzecz jasna niczego nie uczy poza paroma
rzeczami - to fakt. Niestety w zyciu wielka role odgrywaja pieniadze, spryt i
szczescie. Wiesz, to mankament nie tylko arabistyki, ale wiekszosci kierunkow
wszedzie na swiecie - praktyka nie ma miejsca prawie. Jak spojrze na moich
znajomych, to tez 3/4 nie bedzie w zawodzie, ale jak pomysle o tym mocniej, to w
sumie to ich wybor lub brak wyboru ( a wlasnie, a to boli jak diabli).
Jedyne
co moze jako tako ratowac chyba, to jakies poczucie celu, ktory staramy sie
zrealizowac, wytwarzac sztucznie umiejetnosci, ktore moze jakos zrealizujemy w
praktyce. Moze.
Ciezko jest znalezc odpowiedni system nauczania, nie wiem czy
prywatna uczelnia cokolwiek zmieni - sprzet sprzetem, ale zasoby ludzkie mamy w
Polsce ograniczone pod tym wzgledem - przynajmniej jesli chodzi o poziom
profi.
Tak jak mowilem, ciesze sie z tego wpisu w blogu, bo przynajmniej na cos
zwraca uwage. Watpie jednak, czy to wina samego wydzialu orientalistyki czy po
prostu polityki tej instytucji czy braku innych opcji(HR).
Mam jednak nadzieje,
ze czesc z nas jako tako bedzie potrafila cos wykombinowac i znalezc sposob, aby
te braki jakie napotykamy uzupelnic. Zal mi ludzi, ktorym szczescie nie sprzyja
CALKOWICIE, bo Tobie Marku, akurat sie poszczescilo, na pewno znasz osoby, ktore
KOMPLETNIE robia co innego, ale to normalne. Zastanawiam sie, czy zauwazylbys to
gdyby bylo 150 os na kierunku. Jaka bylaby wtedy norma zasadnicza?
Do L   |2008-03-08 00:30:22
Jezeli chodzi o moja opinie. Nie jest to wina Orientalistyki, ani Arabistyki. Po
prostu na dzis nawet nie za bardzo mialby kto takie zajecia prowadzic, a nawet
jesli mialby kto, to z etatem i utrzymaniem takiej osoby na uczelni, przy braku
pomieszczen i zaplecza naukowego (wspominany juz brak miejsca na nowe ksiazki)
bylby problem. Po prostu to cholernie czlowieka denerwuje jak z powodu (znow w
mojej ocenie) drobiazgu i braku niewielkich umiejetnosci absolwent ma duzo
trudniejszy start w zyciu zawodowym. Czyli - w mojej ocenie niewielkim kosztem
ulatwiloby sie start wielu Arabistom - to czy chcieliby taka okazje wykorzystac
to inna sprawa. I tak Arabistyka jest kierunkiem ktory daje konkretne narzedzie
(jezyk arabski) i dla osoby ktora sie starala na studiach nie jest problemem
znalezc prace, co po takich Naukach Politycznych wcale takie pewne nie jest.
Mateusz UAM  - W związku z powyższym   |2008-03-08 21:43:29
najlepszym rozwiązaniem jet skończenie dodatkowo jeszcze jakiegś innego
kierunku, przynajmniej na poziomie licencjata, np. turystykę, ekonomię, lub inne
studia zawodowe lub inżynierskie. Wówczas znacznie śmielej można szukać ciekawej
oferty pracy, nawet w połączyeniu kwalifikacji zawodowe i wiedzy z obu kierunków
w przyszłej pracy. Ot, cała filozofia.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
 
 

Komentowane

CC logo pp logo
© 2004 - 2012 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej