Strona Główna
 
feed image
Nowa książka: Khul-khaal Drukuj
Anna Świtajska, Smak Słowa   
środa, 06/02/2008
N Atiya, Khul-Khaal. Egipskie bransolety

Khul-khaal – to ciężkie, złote lub srebrne bransolety zakładane na kostki przez zamężne kobiety w Egipcie, bransolety te wydają dźwięk, który informuje innych o statusie noszącej je kobiety. Khul-khaal ograniczają swobodę ruchów, ale mogą też przynosić kobiecie korzyści. Jako ozdoba połyskująca na kształtnej kostce i przy każdym kroku wydająca charakterystyczny, brzęczący odgłos, bywają uwodzicielskie.

Małżeństwo jest dla Egipcjanek najważniejszą rzeczą na świecie, po to się rodzą i ku temu zmierza całe ich życie, to małżeństwo bowiem powinno zapewnić im godne i dostatnie życie. Czy tak jest? Czy jednak nie staje się ono kolejnym więzieniem, a srebrne lub złote bransolety kajdanami? Życie egipskich kobiet jest niełatwe, ale radzą sobie z nim na swój własny sposób i na swój własny sposób starają się być szczęśliwe.

 

Te pięć opowieści nagranych i spisanych przez autorkę książki, to autentyczne losy zupełnie normalnych, a więc często biednych, niewykształconych, ale kochających życie egipskich kobiet. To książka, która nie tylko pokazuje prawdziwe życie zwykłego człowieka w Egipcie, ale również jest kopalnią wiedzy o tej jakże dla nas ciągle tajemniczej i niezrozumiałej kulturze. Powtarzają się tam w kontekście losów każdej z kolejnych kobiet takie ważne dla tej kultury zagadnienia, jak najważniejsze obrzędy (małżeństwo, narodziny dzieci, obrzezanie, rozwód itp.), wyznawane wartości i normy oraz  światopoglądy.

 

Książka jest publikacją z pogranicza literatury i antropologii, wszystkie opowieści zostały bowiem rzeczywiście spisane zgodnie z tym, co mówiły ich bohaterki, ale Nayra Atiya uporządkowała je językowo i konstrukcyjnie ujednoliciła.

 

Smak SłowaZe wstępu wybitnej amerykańskiej antropolożki Andrei B. Rugh:

 

Jednak te historie to coś więcej niż tylko naturalna forma sztuki. Są one prawdziwą kopalnią wiedzy dla antropologów i wszystkich tych, którzy pragną zrozumieć kulturę egipską. Opowieści te dużo lepiej niż modele analityczne wyjaśniają typowe dla tej kultury struktury pokrewieństwa, wektory podejmowania decyzji, symbole kulturowe, systemy praw i obowiązków oraz procesy adaptacji społecznej i ekonomicznej do różnych środowisk. Ukazują najważniejsze idee dotyczące ludzkiego życia, światopogląd, powtarzalne cykle życia domowego oraz wartości i normy, nie używając przy tym terminów naukowych, które sprowadziłyby owe procesy do suchych, formalnych wymiarów. W tych opowieściach obyczaje, symbole i wartości ożywają w ludzkich działaniach – pośród głębszych znaczeń kulturowych – aby pomagać bohaterom w osiąganiu ich celów. Te historie nie wciągają czytelnika w abstrakcyjne rozważania. Bywają mistyczne, miejscami okrutne, smutne, ciepłe, zabawne, tragiczne, a czasami wzruszające, ale zawsze są osadzone w konkretnych opisach i przykładach.

 Nayra Atiya, Khul-Khaal. Egipskie bransolety. Pięć kobiet opowiada historie swego życia, Smak Słowa 2008.
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Aisha   |2008-02-06 10:25:08
Tak samo zycie kobiet pakistanskich jest niezwykle trudne. Ale one same
wyrzekaja sie wlasnej tozsamosci i zapominaja o uczuciach, nie sa zdolne do
wzruszen i same chca zyc jak niewolnice. Nie buntuja sie, bo nasiakly
przekonaniem o wyzszosci mezczyzny nad kobieta we wszystkich dziedzinach zycia i
nic tego nie zmieni. W kulturze Pakistanu zona rowna sie niewolnica, a
malzenstwo jest handlem wymiennym - kobieta sprzedaje sie w niewole malzenstwa w
zamian za blyskotki i shalwar kameez... A po slubie nie ma nawet prawa ubierac
sie tak jak chce w granicach Islamu, bo mezowi podoba sie inny stroj i ona musi
go sluchac, i nie moze jesc tego, co chce ani ile chce - bo i to jest
uzaleznione od tego, co i ile on jej jesc pozwoli...! Koszmar. I ci ludzie
twierdza, ze to jest wlasnie Islam. Dlatego na Zachodzie mowi sie o ucisku
kobiety muzulmanskiej. Ale spojrzcie na religijnych Arabow, ktorzy studiowali
nauki Islamu - znam takich; oni nie traktuja swoich zon w ten sposob co
Pakistanczycy, ktorym brak wiedzy o religii... Prawda jest taka, ze Islam dje
kobiecie mnostwo praw i czyni ja wolna, a hidzab nie jest po to, by kobiete
zniewolic, tyloko po to, by jej dac wolnosc i niezaleznosc oraz nalezny
szacunek. Ale w praktyce niestety to wyglada inaczej...
Małgorzata   |2008-04-01 16:44:02
Czy ktoś wie, kto przetłumaczył tę książkę?
kgs   |2008-04-01 17:23:36
Agnieszka Nowak - z j.angielskiego. Była zresztą na promocji we Wrocławiu
wczoraj
hajota   |2008-04-01 18:01:36
Szkoda, że arabisty-konsultanta najwyraźniej przy tym zabrakło, bo
"khul-khaal"
hajota   |2008-04-01 18:02:57
wstawiłam słowo arabskie i mi ucięło
- "khul-khaal" to w polskiej
transkrypcji po prostu "chalchal".
kgs   |2008-04-01 18:05:59
był był wszystko spolszczone (ale nie naukowo tylko a la egipsko) poza
tytułem. to celowy zamiar wydawcy, aby tytuł kojarzył się z ang. oryginałem. no
i chalchal brzmi tak jakoś mało fajnie...
hajota   |2008-04-01 19:27:51
Słusznie, że nie naukowo, tylko a la egipsko; z tytułem też zresztą przyszło mi
potem na myśl, że zagraniczny wydawca mógł sobie tak zażyczyć.
kgs   |2008-04-01 19:37:45
to się cieszę, bo współpodejmowałam decyzję . a co do tytułu to chyba
raczej preferencja wydawczyni. czy tak czy siak ładnie wygląda
Anonimowy   |2008-04-02 08:40:23
Khul-khaal w polskiej transkrypcji powinno byc raczej chul-chal, a nie
chal-chal. W tytule na okladce chul-chal smiesznie i dziwacznie by brzmialo.
Lepiej sie stalo,ze zostawili khul-khaal,bo sporo osob z kregu zainteresowanych
wie co to jest, a tacy beda czytac te ksiazke. I zdjecie na okladce jest inne
niz w angielskim wydaniu w Egipcie. No ale tych wydan bylo osiem, a ja mowie o
ostatnim.
hajota   |2008-04-02 09:43:15
No dobra, skoro już wywiązała się dyskusja... W kilku słownikach arabskich,
jakie mam pod ręką, jest chalchal - to jedno słowo, więc dywiz jest
niepotrzebny. W Kairze też słyszałam taką właśnie wymowę. Nie wiem, co w tym
śmiesznego. Tak się po prostu nazywają te bransolety i tak się to wymawia.
Abstrahując od decyzji wydawcy w tym konkretnym przypadku, którą rozumiem i mogę
uznać, uważam, że "śmieszne i dziwaczne" jest snobowanie się na
angielską pisownię nazw arabskich, że niby taka "egzotyczna" (wystarczy
poczytać forum na Arabii - "byłam w Cairo", "jadę do Morocco" i
tym podobne kwiatki).
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
 

Komentowane

CC logo pp logo IO UW logo unesco_logo
© 2004 - 2011 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej Współpracujemy z Wydziałem Orientalistycznym UW partner PK ds. UNESCO