Prezentowany niżej felieton stanowi komentarz do faktu stanowczego odrzucenia przez władze egipskie rezolucji Parlamentu Europejskiego z 18 stycznia 2008 roku, krytykującej stan praw człowieka i demokracji w Egipcie. Według egipskiego ministra spraw zagranicznych Ahmeda Abul Gheita rezolucja odzwierciedla brak wiedzy parlamentarzystów UE na temat sytuacji w tym kraju.
Abdullah Iskandar: "Jednym z przejawów nowoczesności jest niezbyt jasno wytyczona granica między suwerennością narodową a obcą interwencją spowodowaną pogwałceniem praw człowieka. Bardzo często argumentu narodowej niezależności używa się do usprawiedliwienia politycznych, społecznych i gospodarczych represji. Z kolei, w podobny sposób, interwencję z przyczyn humanitarnych wykorzystuje się do tego, by usprawiedliwić wtrącenie się w wewnętrzne sprawy innego państwa oraz destabilizację jego rządu. Właśnie taka mglista rzeczywistość doprowadziła do tego, że rządy różnych państw są przewrażliwione na punkcie wspominania na forum międzynarodowym sytuacji praw człowieka w ich kraju. Tymczasem te same rządy często specjalnie zasłaniają się sztuczną wrażliwością w tej materii, by ograniczyć dyskusję na temat stanu praw człowieka u siebie. Właśnie dlatego tak często – w imię suwerenności państwowej – sięga się po przesadne środki sprzeciwu wobec międzynarodowych kampanii prowadzonych w poparciu dla prześladowanego narodu, którego prawa są nieustannie gwałcone przez jego własny rząd. Obca interwencja w obronie praw człowieka w jakimkolwiek kraju to oczywisty znak pogwałcenia jego narodowej niezależności. W związku z tym Organizacja Narodów Zjednoczonych oraz w ogóle społeczność międzynarodowa mają do rozwiązania dylemat polegający na tym, czy przestrzegać suwerenności poszczególnych narodów, czy też porzucić ludność na pastwę losu, a potem zostać oskarżonym o zaniedbania w kwestii ewentualnej interwencji.
Prawdopodobnie pierwszym tego typu doświadczeniem w naszym [arabskim – isz] regionie była decyzja społeczności międzynarodowej o ochronie irackich Kurdów przed prześladowaniami tamtejszego reżimu po wyzwoleniu Kuwejtu*. Obecnie jesteśmy świadkami podobnej debaty w związku z niekończącą się tragedią Darfuru oraz zakresem międzynarodowej interwencji w celu ochrony ludności cywilnej przed ludobójstwem w wyniku toczącego się tam konfliktu. W czasie, który upłynął pomiędzy tymi dwoma doświadczeniami, społeczność międzynarodowa wkraczała do różnych krajów, zwłaszcza afrykańskich i azjatyckich, aby chronić cywilów podczas wojen i konfliktów oraz (lub) ofiary rządów prześladujących swoich obywateli.
Równolegle do tego zjawiska, niektóre państwa podejmują nadzwyczajne kroki, aby podporządkować sobie opozycję i przeciwników wewnętrznych. Owszem, tego typu środki bywają konieczne, gdy wzrasta natężenie przemocy politycznej i terroryzmu, czy w przypadku chęci utrzymania wewnętrznego pokoju i porządku. Jednak jako że zasila je wzrastające zagrożenie terrorystyczne, nieuniknione staje się ryzyko popadnięcia w dyktaturę, zwłaszcza kiedy środki służące zwalczaniu terroryzmu nie podlegają unormowaniom i kontroli prawnej.
W takim kontekście żadne państwo nie znajduje się poza podejrzeniami, nawet takie, które szczyci się niezwykle ustabilizowaną demokracją i liberalizmem. Wspomniana wrażliwość na krytykę odnoszącą się do kwestii praw człowieka wzrasta bowiem, kiedy w stosunku do opozycji stosuje się wyjątkowe środki, gdy zaczyna brakować gwarancji prawnych i przejrzystości oraz kiedy zanika wiarygodność postępowań sądowych w przypadkach naruszenia praw człowieka.
Otóż niezobowiązujące porównania nie stanowią podstaw do wyrażenia własnego osądu, chyba że używa się ich dla usprawiedliwienia własnej postawy, tak jak postąpił Kair w reakcji na rezolucję Parlamentu Europejskiego odnośnie do praw człowieka w Egipcie. Dyplomacja egipska zdaje sobie sprawę z tego, że owa rezolucja, która nie ma podstaw prawnych, wcale nie odzwierciedla oficjalnego stanowiska państw członkowskich UE oraz że została podpisana przez marginalne i nieoficjalne grupy znane ze swoich antyarabskich uprzedzeń. A jednak mimo to Kair zdecydował się zareagować podjęciem zmasowanego ataku dyplomatycznego na państwa europejskie i ich sposób postępowania. Atak przekroczył jednak granice dopuszczalne w przypadku odżegnania się od obcej ingerencji w wewnętrzne sprawy kraju.
Należy się obawiać, że przesadzona reakcja Egiptu miała na celu wykorzystanie niewiele znaczącej europejskiej rezolucji o ograniczonym zasięgu do próby obrony ponurej sytuacji praw człowieka w Egipcie, które mogą stanowić piętę achillesową władz. Nie powinno to nikogo dziwić, jako że praw antyterrorystycznych i regulacji stosowanych w sytuacjach krytycznych nie można już dłużej stosować do rozprawiania się z przeciwnikami politycznymi oraz społeczno-gospodarczymi ruchami protestacyjnymi, zwłaszcza że prawo gwarantuje obywatelom możliwość wyrażenia swojego sprzeciwu i dezaprobaty".
* Chodzi o operację o nazwie Provide Comfort, w ramach której koalicja antyiracka zobowiązała się w 1991 roku do zapewnienia Kurdom bezpieczeństwa przed akcjami odwetowymi ze strony reżimu Saddama Husajna poprzez m.in. ustanowienie strefy zakazu lotów dla lotnictwa irackiego na północ od 36. równoleżnika oraz umożliwienie dostępu organizacjom humanitarnym do irackiego Kurdystanu (isz).
|
Obraz Jezusa w Koran...
świetna, warto
Typowy Arab - Jaki j...
*** - Znam ( swoja byłą nauczycielkę ...
Typowy Arab - Jaki j...
Typowy Arab - Jaki j...
;( - Gdyby było tak w Chrześcijaństwi...
Typowy Arab - Jaki j...
Araby faceci - Araby faceci chodzą co...