|
Następnego dnia udałyśmy się do kolejnego bielskiego liceum - tym razem do III LO im. Stefana Żeromskiego. Czekały na nas dwie klasy, każda - pomimo że z tej samej szkoły - miała swoją specyfikę: jedna była zorientowana na pytania i dyskusje, druga natomiast bardziej na kontemplację i obserwację.
Zróżnicowanie klas po raz kolejny dało nam o sobie znać. Często w przerwach wymieniamy między sobą uwagi na temat grup, które się nam trafiły. Zazwyczaj nie różniłyśmy się w poglądach i spostrzeżeniach, jednak czasami okazywało się że to klasa a nie szkoła stanowi o klimacie zajęć - czy będą one bardziej spontaniczne, czy wyważone; czy młodzież jest bardziej nastawiona na para-wykład, czy woli formy bardziej interaktywne; czy lubi i umie się bawić - podczas konkursów lub przymierzania strojów, czy zachowuje powagę i do wszystkiego podchodzi z dystansem. Oczywiście każda z form prowadzenia zajęć ma swoje zalety, jednak w III LO uderzyło nas właśnie to zróżnicowanie między klasami. Człowiek uczy się całe życie ;) 
W mojej grupie zajęcia zaczęły się od Ahmeda, który widnieje na rysunku powyżej. Zastanowiło mnie, dlaczego "przeciętny muzułmanin" narysowany przez jedną z grup ma zamiar zaraz się wysadzić a mimo to się uśmieacha, a na dodatek mówi po angielsku. Okazało się, że to znany z YouTube Ahmed (ten przez KH, który nota bene psuje zajęcia z fonetyki - zamiast H "sapiącego" uczniowie za wszelką cenę chcą wymówić H "charczące" tłumacząc, że przecież tak się przedstawia ów Ahmed). Na tym wątki "terrorystyczne" praktycznie się zakończyły. Licealiści zdecydowanie bardziej byli zainteresowani np. istnieniem sekt w islamie, różnicami między sunnitami a szyitami (tu odpowiedź nie zakończyła się na jednym zdaniu, ale przerodziła się w całkiem sporą dygresję historyczną). Uczniowie mieli bardzo dużą wiedzę na temat świata islamu, a do wyczytanych "rewelacji" podchodzili z dużą rezerwą, nawet jeżeli je przytaczali. Tym razem najciekawsza mówiła o tym, że teściowa ma prawo żonę, która nie dała odpowiedniej sumy do posagu, przypalić kuchenką. Podczas części teoretycznej przerabiamy mahr (dar ślubny) i jego rolę w zawieraniu związku małżeńskiego, więc informację udało się szybko wyprostować. Zajęcia konkursowe przebiegały w atmosferze rywalizacji, ale i zabawy. Pierwszy raz w historii warsztatów jeden z uczestników odgadł w konkursie językowym (na poprawne napisanie alfabetem arabskim dowolnego słowa polskiego, na tyle trudnego, aby nikt go nie odgadł) wszystkie słowa w czasie mniejszym niż minuta. Tym samym jego grupa znokautowała pozostałe, chociaż trzeba przyznać, że i one bardzo dobrze sobie dawały radę i w fonetyce i w pisowni.
Zajęcia zakończyliśmy wspólną degustacją herbaty. Tym razem jej przygtowanie również nie było łatwe, bowiem w szkole nie ma stołówki, a palnik sprowadzany był aż spod Bielska. Na szczęscie dla p. Magdy Peichy - nauczycieli angielskiego i szkolnej koordynatorki ds. UNESCO nie ma rzeczy niemożliwych. Degustracja arabskiej herbaty połączona była z prezentacją m.in. wideoklipów z państw arabskich - od takich, w których piosenkarz śpiewa do kobiety w hidżabie, po takie, w których strojów jest (prawie) równie niewiele co w teledyskach zachodnich. Wizytę w III LO wspominać będziemy bardzo miło, podobnie jak i sam proces przygotowywaczy. Więcej zdjęć w Galerii ARABII.pl
|
Znowu straszą... kob...
Mieszkam w Anglii i siłą rzeczy mam w...
Katar
Szukam - Szukam pracy(Katar ), przy ...
Aniołowie w islamie
Katar
O swoja wydajnosc sie nie martw-marze...
Odpowiedź na recenzj...