|
Z Głogowa pojechałyśmy do Jeleniej Góry - większość drogi krętą dwupasmówką, co było nie lada udogodnieniem w porównaniu do wąskiej i zatłoczonej trasy dojazdowej na Dolny Śląsk (pojechałyśmy przez Kalisz). Czekała tam na nas młodzież z II LO mieszczącego się w samym centrum jeleniogórskich Cieplic.
Szkoła w Jeleniej Górze mieściła się w kilku gmachach, tak więc po raz pierwszy byłyśmy nie tylko na innych piętrach, ale i w innych budynkach. Całe szczęście, że uczynni uczniowie pomagali nam w sprawach logistycznych - przenosząc z sali do sali walizki z gadżetami i strojami.
Po raz pierwszy w naszych zajęciach wzięło udział kilkakrotnie więcej uczniów niż było zaplanowane. Było to związane z tym, że na poszczególne lekcje przychodziły gościnnie inne klasy - i tak do każdej grupy trafiało kilka osób. Można przypuszczać, że wywoływało to zamęt, jednak goście bardzo dobrze odnajdywali się w grupie, brali udział w dyskusjach, zadawali pytania. Sam program był natomiast na tyle dopasowany do dzwonków, że na każdej lekcji zaczynał się nowy moduł i nowy temat.
W mojej grupie goście pokazali się z jak najlepszej strony. Dwie uczennice z klasy trzeciej jako jedne z nielicznych napisały swoje imiona po arabsku bez żadnego błędu. Z kolei gościnne reprezentantki równoległej klasy pierwszej wygrały konkurs muzyczny (ex equo z jedną z podgrup w mojej klasie) i tym samym zgarnęły główną i jedyną nagrodę w tym konkursie - płytę CD z muzyką z Azerbejdżanu. Jedna z moich gościnnych delegacji została na zajęciach o lekcję dłużej - może to kwestia tego, że w tym czasie była fizyka, ale może związane to było z zainteresowaniem problematyką świata islamu. Stawiam na to drugie.
Punktem kulminacyjnym warsztatów jeleniogórskich był pokaz strojów. Tym razem niektóre uczennice przebierały się aż po kilka razy, a chętnych do przebrania było więcej niż strojów (a jest ich tyle, ile mieści duża lotnicza walizka). W mojej grupie jeden z uczniów przyniósł swój własny strój zakupiony w Egipcie - galabijję, białą kufijję i niebiesko-biały ikal. Był to pierwszy taki przypadek w historii naszych warsztatów. Przebrała się także szkolna koordynatorka ds. UNESCO - p. Renata Gordziejonok, osoba o niespożytej energii, motywująca uczniów do wielu projektów, w tym międzyanrodowych. Wybrała ona swoiste połączenie liberalizmu i konserwatyzmu ubierając czador, a pod spód kolorową i błyszczącą galabijję.
Więcej zdjęć w Galerii ARABII.pl.
|
Znowu straszą... kob...
Mieszkam w Anglii i siłą rzeczy mam w...
Katar
Szukam - Szukam pracy(Katar ), przy ...
Aniołowie w islamie
Katar
O swoja wydajnosc sie nie martw-marze...
Odpowiedź na recenzj...