|
Z Tomaszowa Mazowieckiego, w podwojonym składzie udałyśmy się do Starachowic. Jeszcze dzień przed warsztatami, wieczorową porą, przy kawie i ciasteczkach mogłyśmy obejrzeć tamtejsze LO, zapoznać się z rozkładem sal, a przede wszystkim z dyrekcją - p. Włodzimierzem Orkiszem i p. Dariuszem Lipcem - oraz z koordynatorem szkolnym ds. UNESCO p. Piotrem Michtą.
Starachowickie liceum było bardzo duże, uczy się w nim około 800 osób, a historią sięga jeszcze do czasów przedwojennych.
Zajęcia prowadziłyśmy tym razem w dwóch klasach podzielonych na cztery grupy. Pomimo tego, że wszystkie prowadziłyśmy ten sam program w tych samych klasach, poszczególne grupy bardzo się między sobą różniły. Mnie się trafiły aniołki (por. zdjęcie po prawej na dole), natomiast jednej z koleżanek część grupy, rozproszyła się podczas prezentacji strojów. Całe szczęście pokaz strojów był już ostatnim punktem programu, a rozenergetyzowaną młodzież ukoiła herbata po arabsku.
Inne zajęcia przebiegały sprawnie i w miłej atmosferze. Dyskusje dotyczyły jak zwykle tematów gorących, dużo radości (i trudności) wzbudzała kaligrafia i nauka wymowy arabskich dźwięków. Trudnym ćwiczeniem okazał się także podział na państwa arabskie i niearabskie. W pierwszej grupie znajdowały się często takie kraje jak Uzbekistan, Tadżykistan, Afganistan, nie mówiąc już o Turcji czy Iranie. Ćwiczenie to przeprowadzamy w każdym LO i bardzo często jest ono najtrudniejsze.
Warto natomiast pochwalić starachowickich licealistów za słuch muzyczny. Po raz drugi w historii warsztatów jednej z grup udało się odgadnąć wszystkie piosenki w quizie muzycznym. Polega on na tym, że puszczamy kolejno fragmenty współczesnych utworów z kilku państw muzułmańskich, a zadaniem uczniów jest odgadnięcie z jakich. Dla ułatwienia nazwy krajów zapisujemy najpierw na tablicy. Co ciekawe, młodzież nie miała żadnych problemów z odróżnieniem np. muzyki tureckiej od egipskiej - ponoć "to się czuje" po rytmie.
Z rzeczy organizacyjncyh warto wspomnieć, że do perfekcji udało się nam dopracować system zamieniania się warsztatowymi rekwizytami - zwłaszcza strojami i gadżetami, czyli przedmiotami codziennego użytku z państw muzułmańskich. Na codzień wozimy je w dwóch wielkich walizkach lotniczych, które zajmują praktycznie cały bagażnik samochodu. Wychodzi na to, że wieziemy ze sobą objętościowo więcej materiałów niż własnych walizek. Inna sprawa, że te ostatnie zmieściły się już tylko na tylne siedzenie - i tak jechały koło dwóch trenerek.
Więcej zdjęć w Galerii ARABII.pl.
|
Znowu straszą... kob...
Mieszkam w Anglii i siłą rzeczy mam w...
Katar
Szukam - Szukam pracy(Katar ), przy ...
Aniołowie w islamie
Katar
O swoja wydajnosc sie nie martw-marze...
Odpowiedź na recenzj...