|
Książka Marii Rosy Menocal z pewnością zasługuje na uwagę jako swego rodzaju signum temporis. Wskazuje na zainteresowanie, jakim cieszą się od pewnego czasu dzieje Andaluzji. Z pewnością jest to zainteresowanie uzasadnione, gdyż Półwysep Iberyjski dostarczył najciekawszych przykładów państwowości muzułmańskiej na terenie Europy.
Co więcej, te doświadczenia historyczne rysują się jako lekcja wyjątkowo aktualna w chwili obecnej, gdy Europa poszukuje modelów i tradycji mogących przyczynić się pozytywnie do budowy społeczeństwa wielokulturowego. A historycznym precedensem takiego społeczeństwa był właśnie al-Andalus, gdzie pod muzułmańskimi rządami rozwinęła się błyskotliwa kultura współtworzona przez wyznawców islamu, judaizmu i chrześcijaństwa.
Wizja przedstawiona przez Menocal nosi wiele znamion idealizacji. Z pewnością mamy tu do czynienia nie tyle z solidną pracą naukową, co ze swoistym historiograficznym mitotwórstwem. I ten nowy mit jest bardzo znamienny jako zerwanie z paradygmatem mającym wielosetletnią historię. W ciągu bez mała ostatniego tysiąclecia w obiegu pozostawało przecież wiele mitów, jakich dostarczyła średniowieczna historia Półwyspu Iberyjskiego. Pomyślmy tylko o znaczeniu, jakie przybrała w europejskiej wyobraźni niewiele znacząca potyczka ariergardy armii Karola Wielkiego w wąwozie Roncesvalles, gdy stała się osnową Pieśni o Rolandzie. Pomyślmy o znaczeniu sanktuarium w Composteli, gdy Matamoros został otoczony kultem przyciągającym pielgrzymów z całej Europy. Te mity rycerskie, osnute wokół zdarzeń o militarnym charakterze, najwyraźniej ustępują teraz miejsca mitom intelektualistów. To dobry znak, wskazujący na to, że Europa nie śni dziś o dalszej konfrontacji z islamem, lecz raczej ulega powabowi marzeń o twórczych kontaktach pisarzy, filozofów, teologów.
Menocal poddała się temu marzeniu i umiała je umiejętnie podsycić. Książka, jeśli mielibyśmy ją oceniać w kategoriach popularyzatorskich, ma niezaprzeczalny urok. Dobrze skomponowane rozdziały przenoszą nas z miejsca na miejsce i od jednego momentu historycznego do kolejnego. Każdy z nich jest osnuty wokół jakiejś wyrazistej i wymownie zarysowanej sylwetki: pierwszą z nich jest młody Abd ar-Rahman, uciekinier z Syrii, któremu przypadło w udziale położenie fundamentów świetności przyszłego kalifatu kordobańskiego; ostatnią – Cervantes, który swoje dzieje Don Kichota podał przecież za rzekome tłumaczenie opowieści Sidi Hameta. Spisane przez Menocal dzieje Andaluzji toczą się wartko i splatają w fascynujące paralele z resztą europejskiego średniowiecza dzięki takim postaciom jak opat Cluny, Piotr Czcigodny czy cesarz Fryderyk Barbarossa. Autorka przypomina, że bez muzułmanów, bez toledańskich tłumaczy, a i bez komentarzy Awerroesa europejskie średniowiecze w ogóle nie zapoznałoby się z większością dzieł Arystotelesa. Obok pisarzy i poetów muzułmańskich, takich jak Ibn Hazm, szkicuje sylwetki Żydów, jak Nagid Samuel. To właśnie w Andaluzji powstał i Zohar, i astrolabium, rozwijał się i mistycyzm, i racjonalizm. Menocal przypomina nam – lub uświadamia, jeśli tego nie wiedzieliśmy – że współczesny świat nie byłby taki, jaki jest bez andaluzyjskiego wkładu.
Wartość książki umniejszają drobne potknięcia, błędy rzeczowe i stylistyczne śmiesznostki, do których powstania przyczynił się być może także tłumacz. Dowiadujemy się więc, że Wizygoci wyznawali niezbyt szczęśliwą formę chrześcijaństwa – arianizm, a kapitele kolumn niezliczonych meczetów zdobiły rzymskie laury. Niezbyt fortunne jest też przedstawienie sylwetki i dorobku Ibn Chalduna (który zresztą występuje w tej książce jako Ibn Haldun). Jednakże za najpoważniejszą usterkę należałoby uznać tę, która pod piórem Menocal zaczyna chyba niebezpiecznie zmieniać się w kolejny mit, a mianowicie tezę, że al-Andalus został zniszczony nie tyle przez chrześcijańską rekonkwistę, co przez Berberów, wypadających tu w roli nosicieli jakiegoś ponurego ducha wyłaniającego się gdzieś z głębi Afryki, i przez wewnątrzmuzułmańskie ruchy reformatorskie, jakie wyniosły do władzy Almorawidów i Almohadów, występujących w książce jako ponure uosobienie religijnego fanatyzmu. Muzułmańskie państwa andaluzyjskie miałby więc w ostatecznym rozrachunku zgubić… islam. Teza oparta na starożytnej maksymie tantum religio potuit suadere malorum wydaje się jednak nazbyt paradoksalna – i kto wie, czy nie jest całkiem błędna. Ale to już temat na dłuższą dyskusję między specjalistami.
María Rosa Menocal, Ozdoba świata. Jak muzułmanie, żydzi i chrześcijanie tworzyli kulturę tolerancji w średniowiecznej Hiszpanii, tłum. Tomasz Tesznar, Kraków, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2006.
|
Podróż do Iranu czyl...
mieszkam w thr - witam mieszkam w ...
Seks w islamie
link:http://www.officialheatjerseysh...
Katar
Al-Gulf, czy mógłbyś proszę podać kon...
Irak
Do Anonimowy - Anonimowy:-) Probuje d...
Toruń w kręgu kultur...
hej -