|
Właśnie wróciłyśmy z LO im. gen J. Sowińskiego na warszawskiej Woli. Dzisiejsze warsztaty były szczególne przynajmniej z dwóch powodów. Po raz pierwszy "typowi muzułmanie" na obrazkach się uśmiechali (jeden z nich obok). Także po raz pierwszy miałyśmy aż trzy nowe adeptki sztuki prowadzenia zajęć warsztatowych. To z kolei dobrze wróży na przyszłość naszemu projektowi.
Zajęcia miałyśmy z dwoma klasami pierwszymi, jednak na tyle licznymi, że zostały podzielone na trzy grupy. Tym razem grupy zostały wydzielone w taki sposób, aby w każdej były osoby z dwóch klas. Sprzyjało to polaryzacji, jednak wydaje się, że z drugiej strony mobilizowało uczniów do lepszej pracy. Trzeba jednak dodać, że nasi dzisiejsi podopieczni byli zarówno bardzo grzeczni, jak i rozmowni (na temat) i bardzo dobrze nam się z nimi pracowało - niezależnie od składu poszczególnych grup.
Już na samym początku zajęć uczniowie nas zadziwili - ich "typowi muzułmanie" nie mieli żadnej broni, ani tradycyjnej, ani nowoczesnej. Co więcej, trzech na pięciu narysowanych osobników się uśmiechało. Na jednych z ostatnich warsztatów, zapytał mnie uczeń, czego ja się spodziewam i czy sama narysowałabym innego muzułmanina (nie terrorystę). Dzisiejsze obrazki z Sowińskiego pokazują, że można też inaczej wyobrażać sobie typowego wyznawcę islamu. Także w skojarzeniach ze słowem "islam" bardzo rzadko pojawiały się te związane z przemocą - tematykę kto, kogo, ile razy i w jaki sposób wysadził ograniczyłyśmy więc do minimum. Nie zmienia to faktu, że inne popularne w szkołach tematy (używki, kobiety) cieszyły się także tutaj wzięciem.
Dziejsze zajęcia prowadziłyśmy niejako w dwuosobowych składach. Wspomagały nas dwie Joanny (z arabistyki i iranistyki) oraz Ela (z arabistyki i z ARABII.pl), które - mamy nadzieję - będą z nami współpracować przy kolejnych warsztatach. Jedna z nich jedzie z nami na najbliższe spotkanie z młodzieżą do Starachowic i do Kielc. Nasze nowicjuszki sprawdziły się bardzo dobrze w pracy z młodzieżą - przeprowadziły m.in. ćwiczenie z cyframi arabskimi i z tzw. gadżetami (czyli przedmiotami codziennego użytku z państw arabskich, których znaczenie odgadywali uczniowie).
Sugerując się ankietami ewaluacyjnymi z poprzedniego liceum przygotowałyśmy tym razem dużo suwenirów - czyli nagród w postaci broszur o krajach arabskich i zdjęć (z Libanu i Kuwejtu); była także płyta CD z Malezji, mapy Autonomii Palestyńskiej i flagi. Na koniec, oprócz tradycyjnej herbaty, poczęstowałyśmy uczniów daktylami, które otrzymaliśmy z Ambasady Arabii Saudyjskiej.
Na koniec warto dodać, że to nie jest najprawdopodobniej nasza ostatnia wizyta w LO im. Sowińskiego. Na luty postaramy się przygotować coś ciekawego dla uczniów na Dzień Frankofoński, organizowany przez p. Danutę Dworakowską - nauczycielkę francuskiego, która w szkole odpowiada za współpracę z Polskim Komitetem ds. UNESCO.
***
Więcej zdjęć w Galerii ARABII.pl.
|
Znowu straszą... kob...
Mieszkam w Anglii i siłą rzeczy mam w...
Katar
Szukam - Szukam pracy(Katar ), przy ...
Aniołowie w islamie
Katar
O swoja wydajnosc sie nie martw-marze...
Odpowiedź na recenzj...